8. Teksty, ludzie i narzędzia

Co zatem można zrobić, aby skorzystać z możliwości jakie dają odpowiednio wykorzystane narzędzia i standardy? Jak zorganizować pracę redaktorów i autorów tekstów, które mają być (albo mogą kiedyś być, a to już dotyczy niemal wszystkich tekstów) udostępniane i prezentowane w różny sposób?

Przede wszystkim należy uświadomić sobie znaczenie właściwego przygotowania tekstów nie tylko pod względem merytorycznym, ale także “strukturalnym”. Ważne jest zrozumienie zysków i nowych możliwości jakie daje odpowiednie opracowanie tekstów.

Koniecznie trzeba mieć także świadomość, że dla sprawnej pracy redakcji przygotowującej teksty do publikacji elektronicznej niezbędna jest współpraca różnych specjalistów. Potrzebni są oczywiście kompetentni autorzy. Są oni zwykle stosunkowo najluźniej związani z redakcją. Ale teksty rodzą się przecież właśnie u nich i dobrze byłoby aby już w czasie powstawania otrzymywały także odpowiednią formę. Dlatego koniecznie należy zmienić przyzwyczajenia większości autorów, którzy nie dbają zupełnie o techniczną jakość swoich tekstów. Nie jest ważne jakiego edytora używa, czy w jakim systemie pracuje autor, ważne jest aby ludzie pracujący później nad dokumentem nie musieli zgadywać co jest czym. W większości wypadków wystarczą rozwiązania bardzo proste. Nawet zwykły HTML (byle rozsądnie używany i nie generowany automatycznie z modnego edytora tekstów) może być czasem, pomimo swoich ograniczeń, bardzo rozsądnym rozwiązaniem.

Trzeba także pamiętać, że elektroniczne publikowanie tekstów nie jest zwyczajną działalnością wydawniczą. Nie wystarczą typowe narzędzia i techniki “klasycznego” DTP. Nie istnieją na razie (i nie bardzo jeszcze wiadomo kiedy i czy w ogóle będą istniały) standardowe narzędzia do obróbki elektronicznych tekstów podobne do programów służących do składania tekstu. Sytuacja w przypadku publikacji elektronicznych jest bardziej złożona niż przy klasycznym składzie, gdzie wymagania co do ostatecznej formy i wyglądu tekstu są dobrze określone. Tekst ma być złożony i proces składu jest ostatnią operacją jaka będzie na nim wykonywana. Wydrukowane czasopismo albo książka to ostateczny i nigdy już nie zmieniany efekt pracy. Możliwe jest więc stworzenie odpowiednich programów realizujących w sposób mniej czy bardziej doskonały proces składu tekstu.

Inaczej jest w przypadku publikacji elektronicznych. Ważną cechą tego typu udostępniania informacji jest “otwartość” czyli możliwość innego zorganizowania (np. posortowania, wybrania, wyszukania) informacji. Poza tym nowe możliwości sprzętowe oraz prezentacyjne (nowe standardy prezentacji informacji) sprawiają, że nie da się określić raz na zawsze schematu przetwarzania dokumentu. Przede wszystkim takich schematów może być wiele. Efekt końcowy jednego z nich może być całkiem klasyczny — wydrukowanie tekstu na papierze. Ale to nie jest wszystko. Teksty elektroniczne mogą być umieszczane w bazach danych indeksowane, przetwarzane “w locie” do formatów prezentacyjnych. I każdy z tych sposobów przetwarzania, czy wykorzystywania informacji wymaga odpowiedniego oprogramowania. Oprogramowanie to może nawet nie istnieć w momencie powstawania tekstu. Trudno więc wyobrazić sobie tutaj jakieś standardowe narzędzia “do wszystkiego” jakie znamy z technologii DTP.

Oprogramowanie wykorzystywane np. do indeksowania tekstów w bazie danych musi być “świadome” typów dokumentów jakich może się spodziewać. A przecież różnorodność typów dokumentów jest praktycznie nieograniczona. Nie ma sensu zwykle uwzględniać wszystkiego. Ale z drugiej strony nie można zakładać, że na naszym serwerze zawsze będą umieszczane dokumenty tylko takich typów jakie już tam są. Trzeba także pamiętać, że dokumenty elektroniczne są zwykle między sobą powiązane, poza tym niektóre z nich muszą być “generowane w locie”. Indeks musi się np. zmieniać (rozszerzać) w miarę przybywania dokumentów dostępnych na serwerze. Formaty prezentacyjne także się zmieniają. A musi istnieć np. możliwość prezentacji “starych” dokumentów w “nowych” formatach.

Wszystko co powiedzieliśmy powyżej wyraźnie wskazuje, że w przypadku dokumentów elektronicznych i narzędzi związanych z ich obróbką i prezentacją pojawia się konieczność skorzystania z pomocy informatyków. I pomoc ta nie może się jak już wiemy ograniczyć tylko do jednorazowego napisania odpowiednich programów. Tak jak redakcją merytoryczną musi zajmować się odpowiednio wykształcony redaktor, tak systemem informatycznym, jakim jest serwer zawierający bazę dokumentów musi zajmować się odpowiednio przygotowany informatyk. I podobnie jak w przypadku redaktora, ingerencja informatyka może być konieczna tylko na pewnych etapach. W przypadku redaktora jest to np. korekta, w przypadku informatyka pojawienie się potrzeby prezentacji dokumentów w nowym formacie, albo zastosowania nowych sposobów czy kryteriów wyszukiwania.