Mateusz — Chrześcijański Serwis WWW

Andrzej Rozkrut


Spis treści
1. Początki
2. Mateusz
3. Redakcja
4. Jak to działa
5. Co dalej

1. Początki

“My na pewno nie uciekamy od żadnej możliwości głoszenia Ewangelii, czy to będzie prasa, radio, telewizja czy sieć komputerowa. Jeśli powiedzieliśmy sobie kiedyś, że Kościół powinien być obecny w każdej dziedzinie życia, to na pewno świat komputerów nie będzie pominięty” powiedział biskup Tadeusz Pieronek w wywiadzie opublikowanym przez tygodnik Computerworld 26 maja 1996. Trzy dni później rusza Mateusz. Czy ta zbieżność dat jest przypadkowa? Myślę, że nie. Redakcja tego popularnego informatycznego tygodnika zadała księdzu biskupowi kilka pytań zdziwiona nieco (choć mogę się tego jedynie domyślać) nieobecnością nie tylko Kościoła polskiego w sieci ale i w ogóle barkiem w tamtym czasie tematyki religijnej w Internecie. Chodzi rzecz jasna o materiały dostępne w języku polskim. A trzeba pamiętać, że pomimo tego, iż Telekomunikacja Polska uruchomiła swój darmowy numer dopiero pod koniec 1996, to Internet od pewnego czasu nie był już czymś znanym tylko wąskiej grupie specjalistów i studentów informatyki.

Przygoda z Mateuszem właściwie rozpoczęła się kilka miesięcy wcześniej. Z początkiem roku dzwoni Krzysztof Jurek. “Cześć. Założyliśmy w firmie Internet. Ciekawa sprawa. Szukałem czegoś religijnego po polsku ale nie znalazłem. Może byśmy sami coś zrobili? Przyjedź, to ci pokażę”. I tak, mówiąc językiem ze świata telewizyjnej reklamy, odkryłem Internet.

Nastał czas pomysłów, dyskusji, poszukiwania autorów, poznawania tajemnic języka hipertekstu (html). Pod koniec marca pierwsze próby na żywo, uwagi znajomych i przypadkowych surferów. Wreszcie pod koniec maja nasz serwis otrzymuje nowy layout czyli po polsku wygląd oraz licznik (licznik wiadomo być musi, co to za www bez licznika?). Dołącza dominikanin Wojciech Jędrzejewski w posagu wnosząc kilkanaście swoich tekstów.

Tak naprawdę możliwości jakimi wtedy dysponowaliśmy nie zmieniły się do dziś: trochę wolnego czasu, zainteresowanie mediami i ewangelizacją, darmowe miejsce na firmowym serwerze. Do tego doping polegający na tym, że miejsc chrześcijańskich w Internecie w języku polskim było może kilkanaście: Biblia Tysiąclecia na serwerze gliwickiego Pik–netu, strony nowopowstałej Diecezji Bielsko–Żywieckiej, Chrystusowcy z Los Angeles… A może Mateusz powstał, abyśmy sami mieli co czytać? Trudno tego teraz dociec.

Po zebraniu wszystkich religijnych linków (co zapoczątkowało nasz Polski Katalog) i kilku artykułów na początek, zaczęliśmy się zastanawiać co właściwie chcemy robić, w jakim kierunku iść. Zdawaliśmy sobie sprawę, że początkowy entuzjazm na długo nam nie starczy, a całe to przedsięwzięcie może po kilku miesiącach zakończyć swój żywot. Wiedzieliśmy, że nie będziemy w stanie angażować w to wielkich środków, jednocześnie bardzo pociągała nas praca na własne konto, bez podczepiania się pod jakiegoś protektora (w rodzaju ruchu, wspólnoty czy kościelnego wydawnictwa). Tak doszliśmy do przekonania, że powinniśmy oprzeć się na przedrukach tekstów będących źródłem dobrej formacji religijnej, od czasu do czasu organizując własne akcje (dyskusje, rekolekcje) uwzględniające specyfikę sieci. Pokazywać, że chrześcijaństwo nie jest religią cierpienia i zakazów. Dać dostęp innym do materiałów, które uważamy za ważne, które nas samych formowały. Takich, które pogłębiają wiarę, jak też rozszerzają horyzonty religijne.