Rozmiar tekstu: A A A
reset
Wyślij się na maila




Anty spam: (
4
+
6
) *
2


Wynik:


Opublikowano: 16 marca 2015, 23:53    

Boh w Rasiji jest


Pracy poświęcamy szmat życia. A wyjazd w delegację to całe dni bez wspólnoty i bez rodziny. Co zrobić, żeby ten czas nie był dla naszego osobistego życia „wycięty z życiorysu”? Recepta jest prosta: zaprosić Kogoś do towarzystwa. Jest już na naszej stronie www relacja z zawodów piłkarskich. Pora więc na relację z delegacji.

Firma wysyła mnie w delegację na dwa tygodnie do Rosji – do Astrachania. Termin: 23 lutego do 7 marca. Właśnie zaczął się Wielki Post. Może da się do pakietu wyjazdowego dołożyć moduł „indywidualne rekolekcje wielkopostne”? Spróbuję przeżyć i krótko zrelacjonować.

Przygotowania

Zaczynam od oczyszczenia gleby – spowiedź święta. I jeszcze potwierdzająca decyzję rada spowiednika: niech okres Wielkiego Postu nie będzie na „nie”, tylko na „tak”. W rodzinie, wszędzie. No to w Rosji niech będzie na „da”.

Techniczna strona przygotowań jest prosta: czytania mszalne mam już od kilku lat w smartfonie, wgrywam Pismo Święte do czytnika e-book, ściągam z netu dostępne kazania i katechezy o. Pawlukiewicza i innych. No i jeszcze kwestia Eucharystii. „Wujek Google” wynalazł dla mnie wywiad z franciszkaninem, który jakiś czas temu był na placówce w Astrachaniu. Namierzam stronę zakonu, wysyłam maila z prośbą o maila placówki i w ciągu kilku godzin otrzymuję kontakt. Ojciec Michał zaprasza na 1-go marca na 1030. Jeszcze tylko sprawdzam na „mapsach” lokalizację kościoła i najważniejsze przygotowania uznaję za zakończone.

Do Astrachania – odlotowo!

Zapowiada się dość długa podróż. Pojawiamy się na lotnisku we Wrocławiu w poniedziałek o 1030, w Astrachaniu wylądujemy o 0105 następnego dnia, do tego jeszcze dwie przesiadki i cofnięcie zegarka o dwie godziny. Lecę z kolegą z pracy, ale dajemy sobie pewną dozę swobody. Rekolekcje czas zacząć, będzie „odlotowo”. Rusza realizacja zobowiązań modlitewnych i wysłuchanie – na lądzie i w powietrzu – kilku katechez o odnawianiu umysłu. Namiot Spotkania 16 km „bliżej nieba” – w samolocie, już nad Rosją. I jeszcze przygody Dawida i Saula z 1-szej i 2-giej Księgi Sędziów. Lądujemy. Teraz tylko odbiór bagaży, samochód, zameldowanie w hotelu, rozpakowanie, prysznic i łóżko. Za cztery godziny pobudka.

Ora et labora I

Cztery dni pracy pierwszego tygodnia upłynęły szybko. Jest po rosyjsku, czyli powoli i z niespodziankami. Śniadanie, godzinny dojazd, praca, znów godzina w samochodzie. Powrót do hotelu o 1830. Rano i częściowo w drodze realizacja zobowiązań modlitewnych, wieczorem Namiot Spotkania, przed snem katecheza lub jej część (jeśli „film mi się urywał” w trakcie jej słuchania). Jak mam siły, to jeszcze obejrzę jakiś film z internetowej listy wartościowych filmów i zrobię coś na diecezjalnej stronie oazowej. Nie rozprasza mnie hałas TV, bo kolega z pokoju woli coś obejrzeć na komputerze. Tylko to Disco-Ruso w drodze do/z pracy… Cierpię. Przynajmniej hopki na drodze są OK i mamy frajdę z jazdy.

Fragment słuchanej katechezy porusza szczególnie moje serce. Mam zwyczaj zaczynać swoje modlitwy zaraz po przebudzeniu. A tam padły słowa, że prowadzący „zawsze stawia sobie rano Pana przed oczy”. Piękny obraz, który zwiększył moją radość tak rozpoczynanych dni.

Sobota – Cerkiew i Kościół

A sobota jest wolna. Czas na zwiedzanie miasta. W drodze zobowiązania modlitewne i katechezy tam, gdzie małe natężenie ruchu pozwala – niestety, mam słabe słuchawki. Przed południem nagła myśl, żeby spróbować na Anioł Pański i Namiot Spotkanie wpaść do kościoła Wniebowzięcia Matki Bożej. Na miejscu zastaję kłódkę, ale i tablicę, z której wynika, że w soboty Eucharystia sprawowana jest o 18-tej. No to do zobaczenia za sześć godzin! Z Panem Bogiem spotkaliśmy się więc na ławeczce zlokalizowanej na brzegu kanału Wołgi.

Zwiedzając lokalny kreml odwiedziłem cerkiew katedralną Wniebowzięcia Matki Bożej (kościół i cerkiew mają tę samą patronkę!) – mój debiut w świątyni prawosławnej. Zauroczyły mnie ikony i pozostałe elementy wystroju. Brak ławek, więc krótka modlitwa odbyła się na stojąco. Zapytałem panią z kościelnego sklepiku, o której godzinie odbywają się modlitwy – poinformowała mnie, że o 8-mej i 18-tej. Zapytała, czy jestem prawosławny. Odpowiedziałem, że katolik, ale że nasz Bóg i ich Bóg to ta sama osoba. Potwierdziła, że Chrystus nie jest podzielony, i zaprosiła na nabożeństwo. Na pewno zajrzę w niedzielę. Tym bardziej, że w języku rosyjskim nosi nazwę „waskriesienie”. To o wiele piękniej niż nasza pospolita „niedziela”, prawda?

Po powrocie do hotelu pora na przygotowanie do Mszy świętej. Do tworzenia wspólnoty eucharystycznej przyda się tekst po rosyjsku – na stronie Chrystusowców znajduję plik pdf i zapisuję sobie na komórce. Mapa w komórce określa drogę na 35 minut, daję sobie nieco więcej czasu. Słuchawki na uszy i – w drogę. Trafiło na o. Szustaka i „Czystość z odzysku”. Temat dzięki łasce Bożej interesuje mnie tylko teoretycznie, ale do głowy i serca wchodzi.

Sobota – wspólnota(!) Eucharystyczna

W kościele zjawiam się około dwudziestu minut przed 18-tą. W środku pięć osób, rozważają różaniec. Z powodu braku rosyjskiego tekstu włączam się po polsku. Przed Eucharystią jest jeszcze chwilka, ludzie się ze sobą witają. Podchodzi do mnie sympatyczna kobieta, ładnie się uśmiecha, wita i pyta, skąd jestem. Ja Paliak. Mienia zawut Leszek. A ona ma na imię Weronika. Pokazuję jej, że mam tekst w komórce, ale Weronika daje mi książeczkę z tekstem łacińsko-polskim. Będzie łatwiej. Dzięki, Weroniko! Mniej lub (zdecydowanie częściej) bardziej kalecząc piękny język Puszkina aktywnie uczestniczę. Podczas liturgii Słowa korzystam z aplikacji mobilnej – teksty czytań śledzę w języku ojczystym. Krótkie kazanie niosło przesłanie, że doskonałość na wzór Ojca Niebieskiego to nie „mistrzostwo świata”, ale wierność w tym, do czego jesteśmy powołani. Przed udzieleniem mi komunii św. ksiądz pyta na wszelki wypadek, czy ja katolik. Odpowiedziałem „da”, następnie „Amen” i Ciało Chrystusa przyjęte. Po Eucharystii odmawiamy Litanię Loretańską. Ostatnie wezwanie brzmi „Caryco Rosji – módl się za nami”. Super. Podszedłem podziękować Weronice za powitanie i tekst. Powiedzieliśmy sobie, że zobaczymy się w niedzielę. Obiecała poznać mnie z Polakiem pracującym tutaj. Powrót do hotelu rozpoczął się z (śpiewaną w myślach) pieśnią „Jesteś Królem”. Alleluja! Oops… To znaczy Chwała Tobie Królu Wieków, przecież przeżywamy Wielki Post.

Niedziela – Eucharystia

Waskriesienie (tzn. niedziela) to czas na poranną Eucharystię. Po drodze powłóczyłem się po okolicy, robiąc fotki i realizując zobowiązania modlitewne. Przychodzę znacznie wcześniej – żeby rozbić swój namiot w Miejscu Najświętszym. Później rozpoczynają się Gorzkie Żale część II. Niezawodna Weronika dostarcza mi rosyjski tekst GŻ. Melodie są zbliżone do naszych, więc jest OK. Tekst tradycyjnie „nieco” kaleczę, ale się modlę ze wszystkimi! Ludzi coraz więcej, robi się kolorowo. Katolicy wszystkich kontynentów – łączcie się! A mi się w ławce trafili małodaja krasawica i starszy pan.

Przed Eucharystią dostajemy śpiewniki (takie rosyjskie Exultate Deo) w łapkę i rozpoczynamy przygotowanie pieśni. Nie ma obijania! Super zakonnica z uroczym uśmiechem tłumaczy, że jak się śpiewa „Wstań, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”, to musi to być w stanie obudzić umarłego – chodzi o śpiewanie z przekonaniem i większym wykorzystaniem strun głosowych. Przy próbie pozostałych pieśni byliśmy już grzeczni – apel poskutkował.

Teksty mam już w miarę opanowane, śpiewy też, z radością uczestniczę. Czytania oczywiście po polsku z komórki, kazanie, niestety, tylko w oryginale. Ksiądz kierował nas na nawrócenie do Boga – Miłości, która uczy miłości, Miłosierdzia, które uczy miłosierdzia. A pomocą na tej drodze niech będą praktyki wielkopostne – modlitwa, post, jałmużna. Parafia jest świetnie zorganizowana – po Eucharystii katechezy dla dzieci, spotkania dla dorosłych itd. A w piątek rozpoczną się rekolekcje.

Po Eucharystii poznaję Polaka – tak, jak przypuszczałem, to jest pan W z firmy, dla której tutaj pracujemy. Zwrócił na siebie moją uwagę już w piątek – jak w stołówce zabrakło dania postnego (bo piszący te słowa zamówił ostatni gołąbek i dwa naleśniki), zamówił tylko zupę i kompot. Pełny szacunek! A starszy pan z mojej ławki na Eucharystii to pan J., ojciec polskiego księdza, który tutaj przebywa i pomaga w remontach plebanii. Porozmawialiśmy nieco o radościach i troskach parafii. Pożegnaliśmy się – pora na obiad.

Niedzielne popołudnie – Pismo Święte i cerkiew

Po południu wyruszyłem na progułku (spacer znaczy się) po mieście. Słoneczko świeciło, na ławce nad Wołgą (ech to wybrzeże) przeniosłem się do początku królowania Salomona i śmierci Dawida (łącznie z wieloma interesującymi okolicznościami). A słuchana katecheza zainspirowała mnie do modlitwy za miasto Astrachań. Idąc ulicami oddawałem Bogu przechodzących ludzi i wszystko wokół. Ale radość!

Dochodzi 1800, czas iść do cerkwi. Nabożeństwo trwało pół godziny i było dla mnie dość egzotyczne. Nie zrozumiałem ani słowa (brak mikrofonów), pop wchodził i wychodził, chór pięknie śpiewał i okresowo dialogował z popem. Wierni tylko wykonywali znak krzyża (moja sąsiadka co najmniej sto razy, plus z dziesięć uklęknięć), nic nie mówili ani nie śpiewali. Zachwyciło mnie okadzenie. Bez jakiegoś tam machania tylko na trzy strony: pop podchodził do każdej grupki wiernych (byliśmy rozproszeni po cerkwi) i porządnie nas okadzał. Do tego jeszcze ikony, rzeźby itd. Trochę byłem rozczarowany, bo liczyłem na prawosławną Eucharystię. Trudno, może następnym razem. Wieczorem modlitwy i katechezy na mp3, czas do łóżka.

Ora et labora II

Drugi tydzień roboczy podobny do pierwszego. Namiot Spotkania, modlitwy, katechezy mp3, Pismo Święte. We wtorek wieczorem obejrzałem „Mała Arabka i MATRIX” – serdecznie polecam. Tak kochać, tak tęsknić do Boga. Zatęskniłem za takim tęsknieniem i kochaniem. Popracujemy nad tym. Jakiż to był kontrast do postępowania królów Izraela i Judy z 2 Księgi Królewskiej, którzy „czynili to, co jest złe w oczach Pana”.

Kuzyn

W poniedziałek dojechał do nas J. z firmy, która z nami współpracuje. Znaliśmy się z widzenia, ale nic poza tym. Ale nowoczesność znów zadziałała: ktoś do mnie zadzwonił i kolega usłyszał dzwonek mojej komórki: „Jedyny Pan, prawdziwy Bóg” kapeli 2Tm 2,3. Od słowa do słowa okazało się, że jest we wspólnocie „zielonych” we Wrocławiu. Porozmawialiśmy. Nie wiem, jak to możliwe, ale nic nie słyszał o Domowym Kościele, a nawet o Ruchu Światło-Życie! Zupełnie inaczej przebiegała dalsza praca. No bo jak inaczej może być, gdy spotkają się kuzyni w Chrystusie?

Do domu – błogosław duszo moja Pana

W piątek wieczorem radośnie pakuję walizkę. Jutro będę w domu! O 4-tej rano wyjazd z hotelu, bo o 6-tej startuje samolot. Siedzę przy oknie i nie jestem śpiący. Pora więc na „odlotowy” Namiot Spotkania nad Rosją. I Pan Bóg robi mi podsumowanie delegacji. W księdze Micheasza czytam: „Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej ukaż nam dziwy”. I przed oczami staje mi dobro, którego doświadczyłem od Tego, który jest dobry. Technikę prowadzącą do spotkania z Nim, żywą wspólnotę, spotkania bezpośrednie na modlitwie. I jeszcze psalm, pod którym podpisuję się obiema rękami i sercem: „Błogosław, duszo moja, Pana i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego”.

Dalsza część podróży upłynęła bardzo szybko (modlitwa, 1-sza i część 2-giej Księgi Kronik). Jeszcze tylko przejazd taksówką z lotniska do firmy, przesiadka do samochodu i – wróciłem do domu!

I na koniec – wdzięcznym sercem wznoszę głos: Sława Bohu. Amin.

Leszek Kowal

za: www.wroclaw.oaza.pl

 

KOMENTARZE
  1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.
  4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Zobacz

Rekolekcje

Zaproszenia

Kalendarz

STRONY OAZOWE