|
Pytanie (zadane przez: asienka w dniu: 2005-03-16) : Dlaczego wszyscy tak bardzo potępiają aborcje... Słyszałam, że w sytuacjach "bardzo wyjątkowych" Kościół wyraża na to zgode, to prawda? Może naprawdę czasem byłoby lepiej dopuścić do tego, niż patrzeć, jak dorastające dziecko bardzo cierpi, jak potem dowiaduje się, że jest "dzieckiem przypadku w świecie, gdzie nie ma przypadków", jak plącze się dużą część swojego życia z myślami samobójczymi, na prawdę nie warto wtedy powiedzieć "lepiej było zgodzić się na aborcję"? (Nr pytania: 11)
Odpowiedź (udzielona przez: Krzysztof Janowski w dniu: 2005-03-17) : Podstawowe pytanie na które zawsze musimy sobie odpowiedzieć to, kto jest Panem życia i śmierci. Jeśli jest nim dla nas Pan Bóg, to wtedy zło aborcji, eutanazji, morderstwa itd. jest dla nas oczywiste. A jeśli my chcemy być tymi panami, to wtedy możemy dojść do różnych wniosków. Sądzę, że niektórzy z ludobójców, których w oczywisty sposób potępia świat (np. sam Hitler) potrafiliby bardzo skutecznie uzasadniać swoje racje co do zagłady całych narodów. A nawiązując do cierpienia dzieci, które dowiedziały się, że są dzieckiem "nie chcianym" to wielu ludzi styka się z tak wielkim cierpieniem, że bez odniesienie tego cierpienia do cierpienia Pana Jezusa trudno zrozumieć jego sens. A z drugiej strony wielu ludzi ma w życiu chwile ogromnej depresji i żalu (i myśli samobójcze), ale ma też chwile w których cieszy się swoim życiem i dziękuje Bogu za dar życia. I nie nam sądzić kiedy człowiek ma żyć a kiedy umrzeć. ------------------------ Dołączam się do odpowiedzi. Kościół nie wyraża zgody na aborcję. Nie można z góry wydać wyroku, że to poczęte dziecko będzie nieszczęśliwe a więc lepiej go uchronić przed tym i zabić. Nie bawmy się w bogów. Fakt, że dziecko jest „niechciane” nie warunkuje, że będzie nieszczęśliwe. Dzieci rodzą się, mogą być kochane przez własnych rodziców lub zaadaptowane. Dlaczego przez fakt, że było „niechciane” ma stracić sens życia. Ilu ludzi żyje nawet nie wiedząc, że było niechciane. Przysłuchując się różnym debatom na temat aborcji brakuje mi jednego. Kobieta będąc w ciąży jest mało odporna psychicznie. Wyolbrzymia problemy. Po urodzeniu dziecka te ogromne trudności przestają istnieć lub są małe przy radości i szczęściu jakie daje macierzyństwo. Może być i tak, jak z moją przyjaciółką, która urodziła się w patologicznej rodzinie, gdyż ojciec był alkoholikiem. Zmuszał jej mamę do usunięcia ciąży. Żyje tylko dzięki niej, gdyż nie uległa „mocnym” argumentom męża. Miała trudne dzieciństwo i młodość, ale żyje i jest szczęśliwa. Dzięki swoim przeżyciom może pomagać ludziom, którzy znaleźli się w podobnych sytuacjach. Ale w jej życiu decydującą rolę odegrał Bóg. Żaden człowiek nie jest w stanie przewidzieć swojej przyszłości a tym bardziej drugiego człowieka. Dlatego nie ma prawa pozbawiać go życia. Dorota Kozyra |