|
Witam (Do pytania numer 19) Dziękuję za udzielenie odpowiedzi na moje pytanie. Może dlatego sformuowałam tak pytanie, ponieważ właściwie nie bardzo wierzę w "rozwiązanie" mojego problemu. Jestem kobietą, od kilkunastu lat mężatką, także matką. Pozdrawiam (Nr pytania: 22)
Odpowiedź (udzielona przez: Mariola Andrzejczuk w dniu: 2005-05-19) : Witaj Iko. Mówi się, że wiara w sukces jest już połową sukcesu. A Ty, wbrew temu, co piszesz, nie straciłaś jeszcze nadziei w to, że Twój problem można jednak rozwiązać. Gdyby tak nie było, nie pisałabyś do nas. Zatem mamy już punkt wyjścia. Nadzieję. Kolejna sprawa to spokojne zastanowienie się, jaka jest ta Twoja „samotność w tłumie” Czy jest to pewne poczucie, że życie przepływa obok a Ty żyjesz tylko dla męża i dzieci, czy też jest to głęboki smutek bez nawet iskierki radości. W pierwszym przypadku podstawą jest rozmowa z rodziną. O tym, jak się czujesz, co jest dla Ciebie teraz ważne i czego od nich oczekujesz. Spokojnie i rzeczowo. Bez wymówek, pretensji i wylewania żalów. Możesz przed tą rozmową „przygotować się” do niej na piśmie. Żeby uporządkować myśli, zastanowić się, co tak naprawdę jest w Tobie. Nie mówię, że będzie to łatwe i że wszystko zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale może to być początek zmian, które pomogą Ci odzyskać radość życia i poczucie jego sensu. ..... Warto mieć również jakąś pasję. Coś, co Ci da satysfakcję, co jest Twoim własnym sposobem na odpoczynek, zmianę aktywności. Może to być coś nowego, czego nauczycie się wspólnie z mężem. Po kilkunastu latach małżeństwa istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że żar pierwszej miłości ostygnie a obecność ukochanej osoby spowszednieje. Jest to pewien rodzaj wypalenia, który dosięga wiele małżeństw, nawet tych najbardziej zgodnych, kochających. Możecie również pomyśleć o jakiejś formie rekolekcji dla małżeństw, gdzie pod opieką specjalistów razem postaracie się stawić czoła Twoim ( a raczej Waszym ) problemom. Jeżeli jednak Twoja samotność wykracza daleko poza to, co napisałam zastanów się, czy nie warto skonsultować się z lekarzem, bo może są to początki depresji i należy podjąć odpowiednie leczenie wspomagające. Jeśli jednak usiądziesz, załamiesz ręce i powiesz, że nic się nie da zrobić, to tak też się stanie. Zatopisz się w swoim smutku. A szkoda by było... Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. |