|
Dzieci z in vitro dziesięciokrotnie bardziej narażone na wady genetyczne |
|
|
![[z zasobów Internetu]](/cdz/plugins/content/mavikthumbnails/thumbnails/79x117-images-stories-INTERNET-diagnostyka-medyczna.jpg) Prawdopodobieństwo występowania schorzeń genetycznych u dzieci urodzonych w wyniku zapłodnienia in vitro jest dziesięciokrotnie większe niż u innych dzieci. Do wniosków takich doszła kanadyjska genetyk, specjalistka od zapłodnienia pozaustrojowego, dr Rosanna Weksberg z Uniwersytetu w Toronto.
Uczona wezwała swoich kolegów-lekarzy do wnikliwej analizy danych nt. dzieci urodzonych za pomocą metody in vitro. Jej zdaniem bowiem, dzieci te częściej niż poczęte i urodzone w sposób naturalny leczy się na rzadkie schorzenia medyczne takie jak: zespół Beckwith-Wiedemanna i zespół Angelmana.
Syndrom Beckwith-Wiedemanna zdarza się raz na 1,3 tys. dzieci urodzonych w wyniku procedury in vitro. Tymczasem w ogólnej populacji dochodzi do jednego takiego przypadku na 13 tys. osób. Schorzenie to objawia się nieproporcjonalną wielkością kończyn, rozszczepem języka i wysokim ryzykiem zachorowania na raka nerki.
Z kolei zespół Angelmana zdarza się u jednego na 1,5 tys. dzieci z zapłodnienia pozaustrojowego, to znaczy dziesięciokrotnie częściej niż u pozostałej populacji Choroba objawia się poważnym upośledzeniem umysłowe i zaburzeniem mowy. Zdaniem uczonej, u dzieci poczętych w probówce w porównaniu do innych istnieje większe prawdopodobieństwo niskiej masy urodzeniowej i autyzmu.
Katolicka Agencja Informacyjna |