Drukuj

fot. kjStewardessa hiszpańskich linii lotniczych Iberia – María Belén López Delgado, która przed laty towarzyszyła królowi Janowi Karolowi w jego pierwszej podróży do Rzymu, zwróciła mu zdjęcie, jakie od niego otrzymała, na znak protestu przeciw podpisaniu przezeń ustawy o aborcji.

 

Oświadczyła, że czyni to z wielkim bólem, ale obecnie „w jej domu nie może leżeć na naczelnym miejscu zdjęcie monarchy, który z założenia jest katolikiem”, a który zaleca przerywanie ciąży.
„Dziś poczuwam się do moralnego obowiązku zwrócenia Panu tej fotografii, której z taką miłością i z dumą strzegłam jak wielkiego skarbu i która od tamtego czasu zajmowała najważniejsze miejsce w moim mieszkaniu” – napisała stewardessa w liście do króla. Jednocześnie podkreśliła, że zawsze uważała monarchię za „ważny czynnik równowagi i pojednania” w Hiszpanii.

Autorka listu zwróciła uwagę, że chociaż „ktoś mógłby zauważyć, że nasza konstytucja zmusza go [monarchę] do podpisywania wszystkiego, co zatwierdził Kongres Deputowanych”, to jednak zdarzało się, że, przy innych okazjach, nie tak dawno, król „umiał zręcznie znaleźć pewne furtki, gdy musiał obchodzić sprawy, również przewidziane przez konstytucję”. Mógłby teraz wykazać się tą „wspaniałą zręcznością”, aby uniknąć podpisania „tego zabójczego prawa, które ubliża wrażliwości i godności tak wielu Hiszpanów” – napisała stewardessa.

Przypomniała, że nowa ustawa pozostawia kobietę samą, pozbawia rodziców władzy wobec ich nieletnich ciężarnych córek, uwalnia od wszelkiej odpowiedzialności mężczyzn i „zderza pół Hiszpania z drugą połową”. Ostrzegła, że premier José Rodríguez Zapatero „niebezpiecznie spolaryzował wszystkich Hiszpanów, jak nigdy wcześniej nie zdarzyło się to w warunkach demokracji”.

Dlatego też, wyraziwszy dumę, że jest Hiszpanką, kobieta przestrzegła króla, że może nadejść „dzień, w którym rząd antyhiszpański, jak ten obecny, weźmie na cel Koronę, gdyż pan Zapatero pokazał już, że nie cofnie się przed niczym, aby zadowolić swoich”.

Na zakończenie swego listu López Delgado wyraziła „wielkie zaniepokojenie, aby z Koroną Hiszpańską nie stało się coś podobnego do tego, co skłoniło niegdyś Winstona Churchilla do powiedzenia jego przeciwnikowi Neville’owi Chamberlainowi: «Powiedziano wam, abyście wybierali między niesławą a wojną... wybraliście niesławę, a i tak będziecie mieć także wojnę»”.

Już wcześniej hiszpański biskup Juan Antonio Reig Plá oświadczył, że podpisanie 3 marca przez króla ustawy liberalizującej ustawodawstwo aborcyjne jest „współpracą ze złem”. Episkopat przypomniał, że ci, którzy opowiadają się za nowymi przepisami, nie mogą przyjmować Komunii św. Do pałacu królewskiego napłynęło ponad 60 tys. próśb do monarchy, aby nie podpisywał ustawy.

Dokument ten, które wejdzie w życie 5 lipca, wprowadza aborcję na życzenie do 14. tygodnia życia dziecka. Pod pewnymi warunkami mogą jej dokonywać nawet 16-17-latki bez zgody rodziców. Nowe przepisy zezwalają też na zabicie dziecka nawet do 22. tygodnia ciąży, jeśli dwóch lekarzy potwierdzi, że istnieje poważne zagrożenie zdrowia matki lub deformacji dziecka. Po 22. tygodniu można będzie przerwać ciążę, jeśli lekarz stwierdzi, że zdeformowany płód nie jest w stanie żyć albo że cierpi na poważną lub nieuleczalną chorobę.

kg (KAI/ACI), pb / maz
wiadomość Katolickiej Agencji Informacyjnej