stop aborcjiOrganizatorzy wystawy antyaborcyjnej „Wybierz życie" uważają, że realnie wpływa ona na zmianę opinii publicznej w sprawie aborcji. Podczas konferencji prasowej w Lublinie 21 lipca stwierdzili, że wystawa w tym mieście spotkała się z wieloma pozytywnymi komentarzami. Wystawa prezentowana jest od 12 lipca na Placu Litewskim, skąd zostanie zabrana 22 lipca. Trwają ustalenia na temat kolejnego miejsca ekspozycji.
Masowe mordy zawsze zaczynają się od tego, że ci, którzy są obiektem agresji, są odczłowieczani. Tak było w przypadku antysemityzmu, czystek etnicznych w rozmaitych miejscach i tak jest w przypadku aborcji – mówił podczas konferencji Mariusz Dzierżawski, członek Rady Fundacji Pro-Prawo do Życia. - Dzieci przed narodzeniem od co najmniej kilkudziesięciu lat są przedstawiane jako nie-ludzie. Wystawa wywołuje szok, ponieważ pokazuje, że dzieci zabite przez aborcję ludźmi jak najbardziej są - dodał. Jego zdaniem należy pokazywać takie wystawy, żeby „powstrzymać bestialstwo". - Podejmujemy działania, by zmienić opinię publiczną, by dla większości Polaków stało się oczywiste, że aborcja jest odrażającą zbrodnią, że to nie jest mniejsze zło, ale takie zło, że trudno sobie wyobrazić większe – mówił. Dodał, że celem Fundacji jest także doprowadzenie do zmian prawnych. - Państwo powinno zapewnić prawo do życia wszystkim, w szczególności dzieciom, a jeszcze bardziej dzieciom chorym. Na podstawie obowiązującej ustawy zabija się na masową skalę dzieci chore - zaznaczył. Jego zdaniem nastawienie tych działaczy pro-life, którzy mówią, że obowiązująca ustawa jest świetnym rozwiązaniem i nie należy jej ruszać, bo może się zmienić na gorsze, to „samobójcza praktyka".

Organizator, powołując się na wypowiedzi zebrane przez reportera internetowej telewizji ITVL stwierdził, że odbiór społeczny w Lublinie był pozytywny, a wielu ludzi, zwłaszcza młodych, „uwalnia się od komunistycznej i postkomunistycznej indoktrynacji odbierającej człowieczeństwo dzieciom przed narodzeniem". - Cieszy nas ta zmiana opinii publicznej - powiedział, zaznaczając, że wpływ na nią mają organizowane przez fundację wystawy, których w ciągu ostatnich pięciu lat było ponad 50. Będą kolejne, gdyż organizatorzy uważają, że taka forma przekazu jest skuteczna.

Krzysztof Kasprzak, komendant Chorągwi Lubelskiej ZHR, wyjaśnił, dlaczego w akcję zaangażował się ZHR. - Patrząc wstecz widzimy, że harcerstwo oprócz wychowania zawsze angażowało się w ważne społecznie sprawy, kampanie, zależnie od potrzeb i czasów. Od dłuższego czasu widzimy potrzebę zaangażowania się w ruch antyaborcyjny, jesteśmy przeciw mordowaniu niewinnych dzieci - mówił. - Wydaje mi się, że nie ma ważniejszego teraz pola dla ruchu harcerskiego jak angażowanie się w obronę życia nienarodzonego. Lublin jest motorem, jeśli chodzi o wsparcie dla ruchu antyaborcyjnego, będziemy się starać, by te wystawy stanęły wszędzie tam, gdzie mamy jednostki harcerskie – dodał. W działania te ZHR chciałby wciągnąć też inne organizacje harcerskie.

- To, co robimy, jest absolutnym minimum, to jest ukazanie prawdy o tym, jak to wygląda. Jeśli wystawa kogoś przerazi, to bardzo dobrze, bo zastanowi się, czy można mówić o tym, że aborcja to zwykły zabieg. Wydaje mi się, że harcerze w swojej historii często musieli podejmować trudne tematy. Mamy świadomość, że to jest kontrowersyjny temat, że wystawa wzburza, porusza opinię społeczną, ale to nas nie przeraża – mówił Kasprzak.

Mówiąc o zamianie w nastawieniu społecznym, Mariusz Dzierżawski powołał się m.in. na listy, jakie przychodzą do Fundacji. - Bardzo poruszający był list pana, który napisał z więzienia. On widział album ze zdjęciami z wystawy i napisał, że dzięki temu jego dziecko żyje – powiedział organizator wystawy. Dodał, że podobnych świadectw w Polsce nie ma zbyt wiele, inaczej jest np. w USA, gdzie działają podobne ruchy, dlatego zachęca wszystkich do dzielenia się odczuciami. - Jeśli komuś ta wystawa pomoże ocalić dziecko, to chętnie przyjmiemy to świadectwo, zapewniamy anonimowość – mówił. O pozytywnych opiniach na wystawę usłyszanych od bezpośrednich jej obserwatorów mówił Krzysztof Kasprzak. Dzierżawski powołał się także na badania CBOS, z których ma wynikać, że wzrasta nastawienie pro-life.

Wystawa ukazująca okrucieństwo aborcji nie jest oryginalnym polskim pomysłem, podobne akcje organizowane są w USA, w Rosji, Szwecji, Anglii, na Słowacji. Podróżująca po Polsce wystawa, „odświeżana" w nawiązaniu do bieżącej sytuacji – ostatnio były odniesienia do głównych kandydatów w kampanii wyborczej - prezentowana jest w centralnych miejscach miast, tak by mogło ją obejrzeć jak najwięcej osób. W Lublinie kilka dni temu zniszczony został jeden z plakatów, sprawcy szuka policja.

Na plakatach znajdują się dane dotyczące dokonywanych w Polsce aborcji, wynika z nich, że wśród 499 dzieci zabitych legalnie w 2008 roku, 467 były to dzieci chore. - Czerpiemy swoje informacje z oficjalnych sprawozdań rządowych. W 2007 dokonano ok. 300 legalnych aborcji, w 2008 ok. 500. O aborcjach nielegalnych, o mafii aborcyjnej nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć – mówił na konferencji Dzierżawski.

Organizator uważa, że wystawę mogą oglądać dzieci. - Na stronie www.stopaborcji.pl jest link do opinii psychologicznej (zobacz tutaj). Według biegłego sądowego wystawa dzieciom nie szkodzi, ja nie zetknąłem się z żadnym przypadkiem, by jakiemuś dziecku zaszkodziła. Często dzieci są traktowane jak żywe tarcze - zwolennicy aborcji, czyli zabijania dzieci mówią, że wystawa dzieciom szkodzi, co jest absurdalne – mówił. Jego zdaniem wszyscy, którzy „domagają się, żeby zamiatać pod dywan prawdę o aborcji", są jej zwolennikami.

Stwierdził też, że obecnie w Polsce „życie morderców i gwałcicieli jest chronione, a życie dzieci chorych – nie". - Dla ratowania życia ludzkiego mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy można pozbawić życia agresorów. Być może w Polsce są takie warunki, że kara śmierci nie jest konieczna. Ja jestem zwolennikiem chronienia dzieci chorych. Co do gwałcicieli, morderców, to jest zupełnie inny poziom - powiedział.

 

Wiadomość Katolickiej Agencji Informacyjnej