fot. kajaMetoda in vitro nie zasługuje na takie wyróżnienie, jakim jest nagroda Nobla – uważa arcybiskup Henryk Hoser, przewodniczący Zespół Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski. W tym roku przyznano ją brytyjskiemu twórcy in vitro.

Metropolita warszawsko-praski zaznaczył, że „choć przyznając nagrodę 85-letniemu profesorowi Robertowi Edwardsowi doceniono techniczne osiągnięcia, to jednak, gdy bierze się pod uwagę wszystkie aspekty metody in vitro – posiada ona cały szereg wad".

„Nie wolno przemilczać niewygodnych faktów, które ją obarczają powodując, że nie jest to ani panaceum na niepłodność, ani nie jest to metoda pozbawiona bardzo ciężkich obciążeń moralnych i medycznych. Nie zasługuje zatem na takie wyróżnienie" – zaznaczył abp Hoser.

„Zapłodnienie pozaustrojowe jest reprodukcją zastępczą, a nie leczeniem niepłodności i do tego jest mało skuteczne i niemoralne" – stwierdził hierarcha.

Abp Hoser przypomniał, że stosowanie metody in vitro łączy się ze śmiercią wielu embrionów, które są selekcjonowane. „Te, które zostały wyeliminowane w selekcji giną, albo zostają zamrożone do ponownego wykorzystania. Już sam proces rozmnażania powoduje śmierć wielu z nich. Inne są porzucone i nie wiadomo, co nimi zrobić" – dodał. Podkreślił, że jest to obecnie bardzo poważny problem etyczny we współczesnej medycynie.

Drugim skutkiem metody in vitro – zaznaczył abp Hoser – „są wady ustrojowe i uszkodzenia płodu wynikające z nieprecyzyjnej i mało specyficznej selekcji gamet męskich". „Nie wiadomo także, jakie będą jej odległe skutki, a wiec u osób starszych oraz u ich dzieci" – zauważa metropolita.

Trzecim niebezpieczeństwem związanym z zastosowaniem metody in vitro jest zaburzenie „linii genetycznej" – uważa abp Hoser. „Komórki rozrodcze pochodzą od osób trzecich i są nabywane na rozwijającym się rynku tkanek i narządów. Przez to linia genealogiczna dziecka jest zaburzona. Ma ono trudności tożsamościowe, związane z identyfikacją oraz odnalezieniem się w relacji do rodziców" – podkreśla arcybiskup.

Hierarcha zaznaczył, że niepłodność powinno się przede wszystkim zdiagnozować i leczyć. „Niepłodność jako taka nie jest chorobą, ale zespołem wynikającym z wielu bardzo różnych chorób. A więc identyfikowanie tych chorób i zdiagnozowanie powoduje, że możemy zastosować właściwą terapię" – stwierdził abp Hoser.

Przewodniczący Zespołu Bioetycznego Konferencji Episkopatu zwrócił także uwagę, że w Polsce nic nie robi się, aby przeciwdziałać niepłodności. Jak zaznaczył, „leczenie jest ostatnią deską ratunku".

Wskazał na konieczność przeciwdziałania niepłodności poprzez opóźnianie inicjacji seksualnej do czasu małżeństwa, co eliminuje możliwość zarażania się różnymi chorobami i inne patologie społeczno-psychologiczne. Z drugiej strony – zauważył abp Hoser – dobrą prewencją będzie odpowiedni tryb życia, wczesne leczenie chorób i ich rozpoznawanie, tak by do niepłodności nie dochodziło.

Przyznał przy tym, że zawsze będzie jakiś procent ludzi, którzy nie będą mogli mieć dzieci. Dla nich alternatywą mogą być rodziny zastępcze, adopcja lub rodzicielstwo duchowe.

 

Wiadomość Katolickiej Agencji Informacyjnej