Drukuj

fot. kajaW 2009 w Hiszpanii dokonano 111482 aborcji – o 4330, czyli o 3,7 proc., mniej niż rok wcześniej. Tylko nieco ponad 2 proc. tej liczby przypada na szpitale i inne placówki publiczne. Te i wiele innych danych przynosi najnowsze sprawozdanie Ministerstwa Zdrowia, przedstawione w ub. tygodniu przez szefową tego resortu Leirę Pajín z Partii Socjalistycznej.

Fakt, że zdecydowaną większość aborcji wykonano w gabinetach prywatnych, pokazuje, że przerywanie ciąży stało się prawdziwym przemysłem i biznesem w tym kraju.

Z raportu Ministerstwa wynika m.in., że w 52483 przypadkach aborcji poddały się rodowite Hiszpanki, a 45274 razy robiły to mieszkające lub przebywające czasowo w Hiszpanii cudzoziemki. Przy tym udział tych ostatnich wśród przerywających ciążę zmalał z 43,3 proc. w 2008 do 41,4 w ub.r., podczas gdy wśród kobiet urodzonych w Hiszpanii wskaźnik ten wzrósł w tym samym czasie z 44,9 do 47,9 proc.

W przeliczeniu na tysiąc kobiet w wieku od 15 do 44 lat wskaźnik kobiet, które zabiły swe dzieci wzrósł z 7,14 proc. w 2000 r. do 11,41 na koniec ub.roku, przy czym najwyższy poziom osiągnął w r. 2008 – 11,78. Najwięcej aborcji przypada na przedział wiekowy 20-24 lata – 20,08 proc., a następnie między 24. a 29. rokiem życia – 16,02. Bardzo znamienny jest wyraźny wzrost liczby aborcji wśród dziewcząt poniżej 19. roku życia: z 7,49 proc. w 2000 do 12,74 w 2009, z tym że rok wcześniej odsetek ten wyniósł 13,48 (na 1000 kobiet).

Z geograficznego punktu widzenia w czołówce liczby aborcji znajdują się Katalonia – 16,1 aborcji na tysiąc kobiet, Murcja – 14,99 i Madryt – 14,49, najmniej ich dokonywano we wspólnocie autonomicznej Nawarry – 5,54 i Galisji – 5,81, ale w tej ostatniej wystąpił wyraźny wzrost w stosunku do roku poprzedniego: 3,53 „zabiegów" na tysiąc kobiet.

Zdecydowaną większość „aborcjonistek" stanowiły w tym czasie panny – 68,26 proc.: o prawie 5 proc. więcej niż w roku 2000 (63,5 proc.). Udział kobiet zamężnych wyniósł 22,92 proc. i w stosunku do 2000 r. zmalał o prawie 4 proc. Prawie połowa kobiet, poddających się aborcji – 46,95 proc. – nie miała dzieci; w r. 2000 było ich prawie 56 proc. W blisko 65 proc. przypadków była to pierwsza ciąża – tu również występuje spadek w porównaniu z r. 2000, gdy wskaźnik ten wynosił prawie 77 proc. Oznacza to, że w Hiszpanii wzrasta tendencja do aborcji w różnych okresach życia kobiet i w różnych sytuacjach życiowych.

I jeszcze jeden czynnik: 24,16 proc. „zabiegów", przeprowadzonych w ub.r., dotyczy kobiet, które dokonały ich rok po roku (w 2000 takie przypadki stanowiły 17,64 proc.). Poza tym w ostatniej dekadzie niemal podwoił się odsetek kobiet, które poddawały się aborcji wielokrotnie, nawet pięć i więcej razy – z 3,9 do 7,16 proc. w przypadku dwukrotnego przerywania ciąży i od 0,2 do 0,7 proc., gdy kobiety dokonywały tego co najmniej pięć razy.

Podobnie jak w latach poprzednich zdecydowana większość aborcji odbywała się w placówkach prywatnych – 97,97 proc. (w szpitalach – 11424, w innych klinikach – 97795), podczas gdy zaledwie 2263 „zabiegów", czyli 2,03 proc. ogółu, dokonano w instytucjach publicznych. W 109590 przypadkach kobiety nie spędziły pełnej nocy w placówkach aborcyjnych; w 4832 przypadków aborcji dokonano za pomocą pigułki wczesnoporonnej Ru-486, grożącej krwotokami i zakażeniami.

Wszystko to wskazuje, że w Hiszpanii przerywanie ciąży stało się prawdziwym „przemysłem" i biznesem, chociaż formalnie w 96,74 proc. przypadków mówiono, że chodzi o tzw. „zdrowie macierzyńskie".

Min. Pajín wyraziła zadowolenie z przedstawionych danych, pokazujących – jej zdaniem – spadek liczby aborcji i dodała, że potwierdza to słuszność polityki obecnego rządu w tym zakresie. Minister, która swój urząd sprawuje od października br., podkreśliła, że ułatwienie dostępu do RU-486 było posunięciem „ogromnie skutecznym". Od 1 stycznia do 31 sierpnia br. w Hiszpanii sprzedano prawie 122,5 tys. tych pigułek.

Dane przedstawione przez szefową Ministerstwa Zdrowia wywołały gwałtowne reakcje obrońców życia. Rzecznik organizacji Prawo do Życia (DAV) Gádor Joya mówił o „sprzecznościach i spłyceniach" w dokumencie resortowym i poprosił Ministerstwo o ujawnienie rzeczywistych danych statystycznych w ostatnim kwartale 2009, gdy rozpoczęto sprzedaż pigułki wczesnoporonnej. Organizacja zwróciła też uwagę na wielkie ryzyko aborcji i oskarżyła rząd premiera José L. Zapatero o „ukrywanie faktów".

Ale również Stowarzyszenie Klinik Upoważnionych do Przerywania Ciąży poddało w wątpliwość liczby przytoczone przez min. Pajín. Oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej organizacji stwierdza, że prawdziwą przyczyną nieznacznego spadku liczby aborcji jest gwałtowne zmniejszenie się, z powodu kryzysu gospodarczego, liczby przybywających do Hiszpanii kobiet-imigrantek w wieku rozrodczym.

Obecnie komentatorzy zastanawiają się, jakie będą dane za rok 2010, gdy 5 lipca br. weszły w życie nowe przepisy o aborcji – Prawo Organiczne o Zdrowiu Seksualnym i Reprodukcyjnym oraz o Dobrowolnym Przerywaniu Ciąży. Obrońcy życia obawiają się, że nowa ustawa, znacznie ułatwiająca dokonywanie aborcji, zaowocuje wzrostem „zabiegów". Już wiadomo, że od 5 lipca do początku grudnia w trzech prowincjach baskijskich (Vizcaya, Álava i Guipúzcoa) aborcji poddało się 1287 kobiet, czyli o 10 proc. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej.

Katolicka Agencja Informacyjna