Mieszkańcy stanu Massachusetts w referendum, towarzyszącym wyborom prezydenckim, odrzucili propozycję legalizacji tzw. wspomaganego samobójstwa. To efekt sprawnie przeprowadzonej kampanii różnych środowisk, którzy przekonali skutecznie, że tego typu prawo, choć już funkcjonujące stanach Oregon czy Waszyngton, jest wadliwe i szkodliwe.

W kampanię przeciwko proeutanazyjnemu prawu zaangażował się także arcybiskup Bostonu kard. Seán O'Malley. Wezwał on wyborców z terenu stanu Massachusetts, aby przeciwstawili się tej propozycji. Kardynał zaapelował, by na referendalne pytanie nr. 2 odpowiedzieć po prostu „nie". Ostrzegł, że uchwalenie nowego prawa grozi eskalacją przepisów sprzyjających eutanazji. Według proponowanego prawa lekarz musi odczekać 15 dni zanim wypisze receptę na śmiercionośny środek. W akcie zgonu pacjenta proponowano nie wpisywać jako przyczyny śmierci wspomaganego samobójstwa, lecz chorobę nieuleczalną.

Także Amerykańskie Towarzystwo Medyczne sprzeciwiło się propozycji nowego prawa, podnosząc, że rola lekarza we wspomaganym samobójstwie jest sprzeczna z tradycyjną jego funkcją jako tego, który leczy.

 

Katolicka Agencja Informacyjna