Drukuj
[z zasobów Internetu]„Dylematy etyczne końca życia – problem uporczywej terapii" – to temat konferencji, która odbywała się w sobotę w Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy. W ramach Bydgoskich Spotkań Bioetycznych w dyskusji wzięli udział lekarze, etycy, psychologowie, a także wiceminister sprawiedliwości.

Organizator wydarzenia prof. Władysław Sinkiewicz podkreślił, że spotkaniu towarzyszy zasadnicze pytanie: jak umierać z godnością? – Umieranie z godnością to postulat skierowany nie tylko do osoby umierającej, ale również do personelu medycznego, rodziny i osób towarzyszących – mówił. Lekarz dodał, że „w toczącej się społecznej dyskusji dotyczącej warunków godziwości rezygnacji przez chorego z leczenia podtrzymującego życie, ujawniły się dwa różne punkty widzenia".

Według ordynatora Kliniki Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy, „w opozycji do stanowiska środowisk, które uznaje godziwość śmierci na podstawie decyzji pacjenta jako najwyższe kryterium, z drugiej strony podkreśla, że każda osoba ludzka w każdym okresie swego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci jest wartością świętą i nienaruszalną". – Przeciwko tej wartości nie wykracza jednak ten, kto w obliczu nieuchronnej śmierci nie stosuje nieproporcjonalnych i nadzwyczajnych środków, ale ogranicza się do łagodzenia objawów i przez zapewnienie podstawowej opieki ułatwia godne umieranie – powiedział.

Prelegenci podkreślali, że uporczywa terapia nie może być zabiegiem medycznym, który zmierza do przedłużenia bolesnej agonii, kończącej się zgonem. – Po pierwsze, nie należy szkodzić pacjentowi i zdać sobie sprawę, że stosowanie uporczywej terapii u człowieka cierpiącego, nie jest w interesie jego oraz rodziny – podkreślił dr Zbigniew Żylicz. Pracownik Hospicjum św. Hildegardy w szwajcarskiej Bazylei dodał, że nie powinno robić się nic, co wzmaga cierpienie chorego. – Musimy również wyważać to w rozmowach z rodzinami, które niejednokrotnie „na nas naciskają". Są to trudne zagadnienia, które przez wiele lat od siebie odsuwaliśmy. Dziś powinniśmy uczyć studentów, dyskutować na ten temat, wprowadzić definicję tej terapii – powiedział.

Mówiąc o rezygnacji z uporczywej terapii oraz utrzymywaniu życia za wszelką cenę z punktu widzenia etyka, ks. prof. Wojciech Bołoz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego nawiązał do współczesnych czasów, w których jest promowane zdrowie, życie oraz dobrobyt. – Jednak najbardziej rozwinięta medycyna i najwyższy standard życia nie sprawią, że śmierć zostanie wyeliminowana. Można tę śmierć odsuwać – mówił. Według kapłana problem uporczywej terapii jest trudny i złożony. – Uporczywa terapia to taka, kiedy stosujemy nieskuteczne środki. Dlatego, że nie da się przywrócić zdrowia, a my odwlekamy śmierć. Ona ma być godna. Należy pogodzić się z tym, że człowiek jest istotą śmiertelną – stwierdził kapłan.

Podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości dr Michał Królikowski podkreślił, że zagadnienie uporczywej terapii jest trudne, chociażby z tego powodu, że dociera się do granicy, kiedy należy rozstrzygnąć, jak wygląda lekarski obowiązek ratowania życia i czy rzeczywiście w takich sytuacjach on istnieje. Mówiąc o wspomnianej terapii w świetle prawa europejskiego i polskiego, nawiązał do pojęcia godności człowieka. – Ono rozstrzyga o tym, że w pewnym momencie musimy zmienić kierunek obowiązku lekarza na taki, który ma zachować ową godność człowieka przed interwencjami, które będą dla niego bolesne – powiedział.

O aspektach psychologicznych mówiła natomiast dr Maria Rogiewicz ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Uczestniczka konferencji podkreśliła, że bardzo ważnym aspektem w całym procesie terapii jest rozmowa z samym pacjentem. Jeżeli jest on już w hospicjum czy na oddziale opieki paliatywnej, należy się zorientować, ile wie o swojej chorobie. – Na pewno jeżeli pacjent ma nieprawidłową wiedzę, należy mówić stopniowo. Według zasady, że nie kłamiemy. Ale to nie znaczy, że zadajemy mu cios. Mówimy, orientując się, ile chce wiedzieć, kiedy mamy się zatrzymać – podkreśliła.

Z opublikowanych badań wynika, że aż ponad 60 procent polskich lekarzy przyznaje się do pozorowanych działań resuscytacyjnych, w przypadkach z góry skazanych na niepowodzenie z powodu znacznego zaawansowania nieodwracalnej choroby.

Organizatorami wydarzenia byli: Bydgoska Izba Lekarska, Katedra i Zakład Opieki Paliatywnej Collegium Medicum UMK, II Katedra Kardiologii CM UMK, Samorząd Studencki CM UMK oraz Fundacja „Wiatrak".

 

Katolicka Agencja Informacyjna