Wielka Brytania przeżywa kryzys adopcyjny - na przysposobienie czeka tam 4,6 tys. dzieci. Chcąca rozwiązać ten problem jedna z agend rządowych przeprowadziła sondaż, z którego wynika, że 55 proc. chętnych do adoptowania dziecka określa się jako osoby praktykujące jakąś religię - donosi "The Telegraph".

Aby przeciwdziałać narastającemu kryzysowi, brytyjski Departament Edukacji zlecił badanie w celu pozyskania informacji, jacy ludzie deklarują chęć przysposobienia dziecka. Z sondażu przeprowadzonego przez First4Adoption - rządową agendę ds. adopcji - wynika, że ponad połowa respondentów (55 proc.) określiła się jako "aktywnie praktykujący religię".

Catharine Dowdney, rzeczniczka prasowa First4Adoption, skomentowała te wyniki jako "raczej zaskakujące". "To ogromny odsetek, zważywszy na to, że żyjemy w zeświecczonym społeczeństwie" - dodała.

Badanie dostarczyło też więcej informacji na temat samych Brytyjczyków. Okazało się, że mają oni bardziej duchowy stosunek do otaczającej ich rzeczywistości niż zakładano wcześniej. Aż 77 proc. respondentów uważa, że "są w życiu rzeczy, których nie możemy wyjaśnić za pomocą nauki lub w inny podobny sposób". Z kolei 59 proc. uznało, że wierzą w istnienie jakiegoś duchowego bytu. Tylko 13 proc. było zdania, że "ludzie są istotami materialnymi, bez żadnego elementu duchowego".

First4Adoption zwróciło jednak uwagę, że wielu spośród wspomnianych 55 proc. kandydatów na rodziców adopcyjnych czuje się zniechęcona mitami na temat tego, kto może adoptować dziecko. Chodzi głównie o przeświadczenie, że przyznawanie się do religijnego trybu życia może - w mniemaniu respondentów - być powodem ich dyskwalifikacji w trakcie procedury adopcyjnej.

Aby przeciwdziałać takim stereotypom i promować rodzicielstwo adopcyjne i zastępcze, organizacja nawiązała współpracę z organizacją "Home for Good", założoną m.in. przez pracowników Aliansu Ewangelicznego. Głównym cele ich działania jest przekonanie ludzi wierzących, że nie muszą się lękać przystępowania do procedury adopcyjnej w obawie przed odrzuceniem ich kandydatur z powodu deklarowanego przywiązania do wiary.

"Pomijając ważność przekazu promowanego w ten sposób, partnerstwo państwa i Kościoła jest tu muzyką dla moich uszu, wskazuje bowiem na to, że rząd chce odnawiać współpracę ze wspólnotami wyznaniowymi. Chce traktować je jako uczestników reformy społecznej, a nie trzymać się od niej z dala, w zgodzie z poprawnością polityczną" - skomentowała zamierzenia tej inicjatywy Jemima Thackray z "The Telegraph".

 

Katolicka Agencja Informacyjna