Marsz dla Zycia i RodzinyUlicami polskich miast przeszli w niedzielę uczestnicy Marszów dla Życia i Rodziny. Pochody i towarzyszące im rodzinne pikniki i festyny odbyły się m.in. w Szczecinie, Cieszynie, Częstochowie i Krakowie.


„Kocham Cię Życie”
Najwięcej uczestników zebrał, jak co roku, marsz w Szczecinie, któremu przyświecało hasło „Kocham Cię Życie”. Wzięło w nim udział kilkanaście tysięcy osób.
Przemarsz poprzedziła odprawiona w szczecińskiej archikatedrze Msza św., podczas której każdy mógł podjąć Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. To 9-miesięczna modlitwa w intencji poczętego, ale jeszcze nienarodzonego dziecka, które jest zagrożone aborcją.
– Co roku jesteśmy na Marszu dla Życia, bliskie są nam te hasła, które są podczas niego głoszone. Jesteśmy za tym, żeby każdy mógł żyć – mówiła w rozmowie z KAI uczestniczka marszu. – To Pan Bóg daje życie człowiekowi i ma prawo je odebrać – podkreślił z kolei mężczyzna, który na marszu był po raz pierwszy.
Szczeciński marsz poprzedził weekendowy piknik, podczas którego przeprowadzono zbiórkę dziecięcych pieluch. W sobotę w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa można było natomiast oddać krew.


„Życia cud”
W Częstochowie niedzielny marsz przeszedł pod hasłem „Życia cud”. W pochodzie z archikatedry Świętej Rodziny na błonia jasnogórskie udział wzięli liczni mieszkańcy miasta, zwłaszcza członkowie ruchów i stowarzyszeń prorodzinnych, osoby konsekrowane, parlamentarzyści i przedstawiciele władz lokalnych.
Podczas przemarszu Aleją Najświętszej Maryi Panny uczestnicy marszu złożyli kwiaty pod pomnikiem św. Jana Pawła II – papieża pielgrzyma. Uczcili także figurę Maryi Niepokalanej na błoniach Jasnej Góry. Marsz zakończyło spotkanie rodzinne.


„Czas na rodzinę!”
Krakowska edycja Marszu dla Rodziny przebiegła pod hasłem „Czas na rodzinę!”. Z placu Matejki wyruszyło kilkaset osób. Uczestnicy Marszu przeszli przez Rynek Główny, ulicę Franciszkańską i Straszewskiego, kierując się w stronę Parku Jordana. Tam na rodziny i dzieci czekały piknikowe atrakcje.
Przewidziany został także koncert Dzieci z Brodą oraz występ szkockiej orkiestry Pipes & Drums. Na uczestników marszu czekały także książki, koszulki, bransoletki z hasłami pro-life oraz różnego rodzaju prezenty.
Obecni na Marszu nieśli transparenty oraz banery o treściach prorodzinnych, m.in: „Rodzina Bogiem silna”, oraz skandowali hasła podkreślające wartości pro-life: „Wybieram rodzinę, a nie nadgodzinę”, „Chłopak i dziewczyna – normalna rodzina”, „In vitro to zło” czy „Stop aborcji”.
Jedną z uczestniczek marszu była Katarzyna Waliczek, cierpiąca na chorobę Turnera. – To wydarzenie jest dla mnie ważne, bo dzięki temu mogę wyrazić swoją radość z tego, że mogłam się urodzić. Niestety nie każdy ma to szczęście. Często decyzja o narodzinach zależy od przepisów prawnych. A nasze życie jest darem od Pana Boga – mówi Waliczek.
W rozmowie z KAI podkreśliła, że wiele osób zajmujących się zawodowo etyką medyczną, widzi tylko jeden aspekt życia ludzkiego, jego „użyteczność”. – Często mówi się, że osoby, które są obciążone jakimiś wadami, mają życie gorszej jakości. W rozmaitych publikacjach podkreśla się, że rodzic, który decyduje się na urodzenie chorego dziecka, „zaciąga winę moralną”. A to głębokie nieporozumienie – dodała.
Poproszeni o komentarz przechodnie z sympatią wypowiedzieli się o przemarszu. – Bardzo się cieszymy, że organizowane są takie akcje. My, jako małżeństwo z prawie pięćdziesięcioletnim stażem, widzimy, że dzisiejszy świat zalewany jest przez ideologię gender. Młodzi ludzie chcą prześliznąć się przez powierzchnię życia, nie są gotowi na poświęcenia. A my, po tylu latach małżeństwa śmiało możemy powiedzieć, że związek może utrzymać się tylko wtedy, jeśli pozbędziemy się swojego egoizmu – powiedzieli w rozmowie z KAI.


„Wybieram życie”
Ekumeniczny charakter miał natomiast pochód zorganizowany w Cieszynie.  Głównym organizatorem publicznej manifestacji pod hasłem „Wybieram życie” była wspólnota „Nikodem – Mężczyźni w modlitwie”.
Specjalnymi gośćmi marszu była 14-osobowa rodzina Kubisów z Krakowa. Sebastian, mąż Kasi i ojciec siedmiu dziewczyn i pięciu chłopaków, przyznaje, że cała historia ich rodziny to dowód wielkiej troski Pana Boga.
– Nasza historia jest zwariowana. Odważyć się mieć tyle dzieci, ile my mamy, to jest pewne wariactwo. Ale teraz, gdy wiemy, że więcej już nie będziemy mieli, żałuję, że nie poświęciłem jeszcze więcej czasu mym dzieciom. To był czas darowany. Żałuję, że za mało się cieszyłem, kiedy mogłem się naprawdę cieszyć. Życie naszej rodziny to dzieło Boże” – podkreślił w rozmowie.
Marsz rozpoczął się tradycyjnie od wspólnego tańca. Uczestnicy, tym razem nie w parach, lecz w piątkach, zatańczyli poloneza na cieszyńskim rynku. Przechodząc obok kawiarni, restauracji, kościołów, muzeów i domów, ludzie skandowali takie hasła jak „Hej, hej, hej –rodzina jest OK”.
Po marszu, w którym udział wzięło kilkaset osób, na terenie klasztoru sióstr boromeuszek odbył się piknik rodzinny, z atrakcjami dla dzieci i z poczęstunkiem. Wystąpił Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej, a na zakończenie odbył się koncert uwielbieniowy.
Udział w wydarzeniu wzięły liczne rodziny z dziećmi i osoby samotne, pojawiła się młodzież i nie zabrakło osób starszych, duchowieństwa i zakonnic. Z kolorowymi balonikami, śpiewem i modlitwą na ustach swe przywiązanie do wartości rodziny i małżeństwa manifestowali podczas kilkukilometrowego marszu przedstawiciele władz miejskich i samorządowych. Wśród uczestników był także przedstawiciel rządu – wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, Stanisław Szwed.

Katolicka Agencja Informacyjna