Drukuj

(fot. aj)Rada Medyczna Florydy, stanowy oddział instytucji certyfikującej lekarzy medycyny w USA, odebrała prawo wykonywania zawodu ginekologowi, który „uśmiercił niewłaściwe dziecko” w czasie procedury tzw. aborcji selektywnej.

 



Aborcja selektywna jest sposobem częściowego przerwania ciąży mnogiej – lekarz uśmierca jedno lub więcej dzieci z ciąży wielopłodowej. Wybrany do aborcji płód umiera po wstrzyknięciu trucizny do jego organizmu lub do wód płodowych. Liczba aborcji selektywnych wzrasta, ponieważ położnicy odnotowują coraz większą liczbę ciąż wielopłodowych. Ciąże mnogie występują dość często z powodu stymulacji hormonalnej jajeczkowania lub wskutek przeniesienia do ciała matki kilku zarodków poczętych in vitro.

Lekarz z Florydy próbował zabić jedno z bliźniąt, gdyż u dziecka wykryto zespól Downa i podejrzewano wadę serca. Nigdy wcześniej nie wykonywał tego typu aborcji. Po tygodniu okazało się, że uśmiercił to drugie, zdrowe dziecko. Aborcję powtórzono.

Lekarz tłumaczył Radzie Medycznej, że wszystkiemu winny jest ultrasonograf – musiał być jakiś problem z urządzeniem, skoro śmiertelny zastrzyk „nie trafił w płód, do którego celował”.

Te próby usprawiedliwienia Rada uznała za całkowicie nieprzekonujące. Co więcej, lekarzowi udowodniono zarzut fałszowania dokumentacji medycznej. W przypadku innej pacjentki, przeprowadzenie aborcji zapisał w karcie jako poronienie naturalne.

Ginekologa pozbawiono prawa wykonywania zawodu.

Human Life International

www.hli.org