usa flag„Jezu, co ja zrobiłem?" – te słowa wokalista grupy rockowej Aerosmith, Steven Tyler przywołuje, gdy opisuje, jak w przeszłości wspólnie z ówczesną partnerką zdecydowali się na aborcję dziecka. W najnowszej książce „Walk this way", poświęconej historii legendarnego amerykańskiego zespołu, ojciec znanej aktorki Liv Tyler opowiada o swoich doświadczeniach, gdy jako dwudziestolatek ze swoją dziewczyną Julią Holcomb dokonali aborcji wspólnego dziecka.

Jak wspomina Tyler, wszyscy wokół radzili im to zrobić, przekonując, że nie uda się pogodzić kariery z wychowywaniem dziecka. „Idzie się do lekarza, wkładają igłę do jej brzucha, wciskają te rzeczy do środka na twoich oczach. I wychodzi martwe. Byłem załamany. Po głowie mi chodziło: Jezu, co ja zrobiłem?" – zwierza się rockman.

Kevin Burke – założyciel organizacji Rachel's Vineyard Ministries, pomagającej matkom pogrążonym w poaborcyjnej depresji – na łamach amerykańskiego portalu internetowego National Review Online zwraca uwagę, że kolejne etapy życia tego Steve'a Tylera, to typowy przykład objawów tzw. traumy poaborcyjnej. Artysta nadużywał alkoholu i narkotyków, chwilami też znajdował się na progu śmierci. W 1986 przeszedł terapię odwykową.

Zdaniem publicysty, to jawny dowód, że syndrom poaborcyjny, wbrew temu, co mówią zwolennicy zabijania dzieci nienarodzonych, istnieje i przynosi przerażające oraz często nieodwracalne skutki w psychice człowieka. Ponadto dotykać on może nie tylko matki, ale i ojca zabitego w ten sposób dziecka.

 

Katolicka Agencja Informacyjna