Drukuj

Bardzo trudno jest uzyskać rzetelną informację o rzeczywistej szkodliwości hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych. Oficjalnie głosi się, że środki te są całkowicie bezpieczne dla zdrowia (niekiedy mówi się nawet o istnieniu korzyści zdrowotnych!). Prawdziwe informacje można uzyskać jedynie niejako "przy okazji", a i tak najczęściej nie są one podane wprost. Na przykład wydawane przez firmy farmaceutyczne informatory o lekach, przeznaczone dla lekarzy, mówią dość konkretnie o skutkach ubocznych i przeciwwskazaniach. Te publikacje nie są jednak powszechnie dostępne, poza tym posługują się ściśle zawodowym językiem, niekiedy niezrozumiałym dla laików, a środki antykoncepcyjne są tam wymieniane wśród wielu leków. Inną okazją jest opracowanie nowego rodzaju tabletek albo też przeprowadzenie nowych badań, z których wynika, że jakiś negatywny skutek uboczny już nie występuje.

Wówczas możemy o tym przeczytać nawet w wysoko nakładowej prasie, dowiadując się przy okazji (bo wcześniej nikt o tym nie pisał), że takie efekty przyjmowania pigułek istniały.

Taką właśnie informację przyniosła "Rzeczpospolita" z 7 VII 2000r.

Notatka, relacjonująca artykuł z pisma Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego nosi dumny tytuł "Mikropigułki bezpieczne", podtytuł zaś informuje: "Antykoncepcja hormonalna - więcej korzyści niż ryzyka". Również początek notatki wytłuszczonym pismem informuje: "Antykoncepcyjne pigułki hormonalne jedynie nieznacznie zwiększają u kobiet groźbę udaru mózgu. Korzyści z ich zażywania są znacznie większe niż ewentualne ryzyko, jakie mogą powodować - przekonuje najnowszy raport specjalistów amerykańskich".
Dalej notatka podaje informacje o tym, jaki procent Amerykanek pigułki zażywa. I dopiero kolejny akapit zdradza, co owi "specjaliści amerykańscy" "rozumieją jako bezpieczne" stosowanie pigułek: "Nie ma powodów do obaw przynajmniej w odniesieniu do udaru mózgu. Kobiety zażywające doustne pigułki najnowszej tzw. trzeciej generacji o mniejszej zawartości sztucznie wytwarzanych estrogenów są jedynie dwukrotnie bardziej narażone na tę chorobę. Trzykrotnie większe ryzyko stwarzają pigułki drugiej generacji o nieco większej zawartości tego hormonu".

Widzimy więc, że owo "bezpieczeństwo" jest rozumiane dość szczególnie jako "jedynie dwukrotnie" większe ryzyko udaru mózgu.

Na tym jednak nie koniec. Notatka podaje następnie informacje o skuteczności pigułek i o stosowaniu ich w Polsce (dowiadujemy się przy okazji, że u nas stosuje się najczęściej tabletki tzw. drugiej i trzeciej generacji a więc również te, gdzie ryzyko udaru mózgu jest trzykrotnie większe). Po czym pod koniec tekstu niespodziewanie czytamy: "Mimo to po wprowadzeniu mikropigułek liczba powikłań zakrzepowo-zatorowych u zażywających je kobiet wcale się nie zmniejszyła. Opublikowane w czerwcu w "Science" badania specjalistów Uniwersytetu Otago w Nowej Zelandii wykazały, że kobiety stosujące doustne środki antykoncepcyjne trzeciej generacji zawierające dezogestrel i gestoden są nawet 10-krotnie bardziej narażone na zgon z powodu zakrzepowego zatoru płuc, niż te, które tych środków nie stosowały".

Autor notatki próbuje odpowiedzieć na pytanie "Jak to możliwe?", odwołując się tym razem do opinii polskich specjalistów dra Medarda Lecha, położnika i ginekologa z Warszawy oraz dr Barbary Grzechocińskiej z Akademii Medycznej w Warszawie. Całą winę przerzucają oni na lekarzy, stwierdzając że "prawdopodobnie" przepisywali je "bez sprawdzenia, czy nie ma [u danej kobiety - przyp. K.J.] jakichkolwiek przeciwwskazań".

Cóż, może tak a może nie. To w końcu tylko opinia dwojga lekarzy, którzy zastrzegają się słówkiem "prawdopodobnie". Przy okazji podważają nasze zaufanie do świata medycznego (w odniesieniu przynajmniej do części ginekologów chyba niestety słusznie). Jeśli miało się to dziać tak często, jak sugerują wypowiadający się specjaliści, kobieta udająca się do ginekologa nigdy nie może być pewna, czy nie zapomni on sprawdzić występowania u niej przeciwwskazań. A takie "zapomnienia" mogą mieć skutki tragiczne - jak podaje ostatnie zdanie notatki, "mogą prowadzić do zakrzepicy żylnej, której powikłaniem jest grożący śmiercią zator płucny".

Czy tytuł notatki "Mikropigułki bezpieczne" jest adekwatny do jej treści?

Krzysztof Jankowiak

artykuł opublikowany w "Wieczerniku"