fot. kajaTrochę o frazeologii
Słowa cnota i czystość nieco zostały ośmieszone w języku polskim i u przeciętnego Polaka rzeczywiście wywołują ironiczny uśmiech na twarzy. Warto się zastanowić, dlaczego tak się stało i kiedy to nastąpiło.

Otóż wyrazy te często były używane tylko w jednym kontekście, a mianowicie dla określenia niewinności seksualnej głównie młodych kobiet. W powszechnym użyciu są wyrażenia: stracić cnotę, cnota panieńska, nastawać na cnotę. Trudno powiedzieć, skąd wzięło się takie ograniczenie, bo przecież już bez ironicznego kontekstu funkcjonują określenia: cnoty obywatelskie, cnoty publiczne, czystość intencji, czystość moralna.

Pragnienie czystości w relacjach z ludźmi
Kiedy zapytamy kogokolwiek, z czym kojarzy mu się słowo czystość, wtedy padają odniesienia do różnorodnych dziedzin ludzkiej działalności – duchowej, społecznej, religijnej, politycznej czy moralnej. Każdy ceni sobie czystość środowiska naturalnego, gdyż wiemy, że skażenia ekologiczne zagrażają nam wszystkim. Choć mało kto wierzy w uczciwość polityków, to każdy pragnie , by byli to ludzie o czystych rękach , którym można zaufać. Czystość słów, gestów i spojrzeń innych pozwala nam odkryć czystość ich intencji wobec nas samych, po prostu ludzką życzliwość, dzięki której chcemy z tymi ludźmi przebywać, gdyż czujemy się przy nich bezpiecznie. Dzięki tak rozumianej cnocie czystości stosunki międzyludzkie zyskują na autentycznej szczerości, która pozwala budować więź, bliskość i miłość. Widzimy więc, że cnota czystości to pojęcie o szerokim zakresie, w którym sfera seksualna jest tylko jednym z przejawów. Dlaczego więc tak bardzo pragniemy przestrzegania cnoty czystości w tylu sferach, a w dziedzinie seksualności wydaje się ona czymś wstydliwym, niemodnym, wręcz przestarzałym?

Zachód mądry po szkodzie... A my?
Rewolucja seksualna lat 60-tych, której skutki przywędrowały również do nas, oraz tzw. modne wychowanie bezstresowe, sprawiły, że wartość zyskały bodźce doraźne, uleganie emocjom, bezrefleksyjne i konsumpcyjne nastawienie do życia. Być nowoczesnym oznacza być całkowicie wolnym od krępujących zasad moralnych, które zaczęły drażnić i przeszkadzać. Kto tak nie postępuje, jest uważany za człowieka zacofanego. A który człowiek chce dziś za takiego uchodzić? ... Na Zachodzie i w USA wszczęto już działania naprawcze, gdyż skutki takiego myślenia i działania nie tylko odbierają człowiekowi godność, ale wprowadzają chaos wewnętrzny, który prowadzi go do nieustannego zadawania sobie podstawowego pytania – jak żyć dobrze i mądrze? U nas niestety mało kto rozumie potrzebę uczenia cnoty czystości jako postawy życiowej, stylu życia, który świadczyłby o wolności i odwadze. Środki masowego przekazu nie ułatwiają zadania ani rodzicom nastolatków, ani nauczycielom. Mit wolności od wszystkiego u nas trwa nadal, choć na Zachodzie już dawno przestał być modny. A my? No cóż, Polak przed szkodą i po szkodzie ... Kiedy jednak spytać młodych ludzi czy chcą, aby ich życiowy partner był czysty przed ślubem, okazuje się, że odpowiadają twierdząco. Ze zdumieniem uświadamiają sobie, że wyśmiana cnota czystości jest dla nich wartością, a dziewictwo może okazać się najpiękniejszym prezentem ślubnym, jaki dostaną od ukochanej osoby. Cnotę czystości można także ofiarować jako dar z siebie – np. Bogu. Często zadają też pytanie, do którego momentu życiowego powinien trwać ten stan nienaruszonej intymności? Otóż dziewictwo powinno trwać do czasu określenia drogi powołania – do małżeństwa lub do celibatu, a czystość jako postawa – powinna trwać przez całe życie człowieka.

Błogosławieni czystego serca
Cnota czystości nieco inaczej realizuje się w małżeństwie, niż w kapłaństwie czy życiu konsekrowanym, jednak w obu przypadkach jest wyrazem dojrzałości, postawy wobec samego siebie, świata, innego człowieka, Boga. Człowiek ćwiczący się w cnocie czystości podejmuje wysiłek w celu życia w prawdzie, co w przełożeniu na zwykłą codzienność oznacza zgodność słów i czynów. Wspomniany wysiłek uświadamia nam, że cnota czystości nie jest nam dana, ale zadana, gdyż każdy z nas został powołany do świętości, ale wymaga to wysiłku, przełamywania własnych wad, walki z pokusami, by wspinać się coraz wyżej we własnym człowieczeństwie. Niektórzy powiedzą sceptycznie, że jest to możliwe tylko za klasztornymi murami, w zamknięciu i całkowitym odcięciu od świata zewnętrznego. Nic bardziej błędnego! Przecież jeśli kogoś kochamy, to pragniemy jego dobra. Jak to wyrazić? Cnota czystości małżeńskiej to zachowywanie wierności, uczciwość, kreatywne przeżywanie własnej płodności charakteryzujące otwarciem się na nowe życie. W celibacie odnosi się do przyrzeczenia czy ślubu zachowania dziewictwa i realizowanie swego powołania w życiu dla Boga, ale także dla wszystkich ludzi.

Kiedy przestaniemy wyśmiewać cnotę czystości i zaczniemy rozumieć jej znaczenie w pełnym wymiarze? Jest to możliwe dopiero wtedy, gdy przestaniemy ją utożsamiać z ascezą, przykrymi wyrzeczeniami, a zaczniemy traktować jako przejaw naszej miłości do Boga, drugiego człowieka, samego siebie, dominacji sfery ducha nad ciałem. Cnota - łacińskie virtus - to pojęcie łączące elementy filozofii antycznej z chrześcijańską refleksją. Nawet jeśli ktoś nie jest człowiekiem wierzącym i nie zna słów : Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą, to cnota czystości jest dla niego świadectwem nie pozornej, ale prawdziwej wartości człowieka, prawości jego charakteru, pochwałą wewnętrznej godności i skromności, po prostu świadczy o człowieczeństwie.

Sens trudzenia się
Czy są jakieś wymierne korzyści z życia w cnocie czystości? Są, ale dostrzegalne i cenione tylko przez nielicznych. Zaliczyć tu należy integrację osobowości, odnalezienie głębszego celu i sensu życia, pokój wewnętrzny, odkrycie drugiego człowieka i jego potrzeb. To po prostu otwarcie się na innego człowieka, szacunek dla jego odmienności, różnorodności, wyzwalanie się z własnego egoizmu. Wszystko to prowadzi do wewnętrznego pokoju i harmonii.

Co więc zrobić, aby cnocie czystości przywrócić nie tylko właściwe i pełne znaczenie, ale także przekonać do praktykowania jej w życiu osobistym? Mało nam przyjdzie z czytania podręczników na temat tej cnoty , o wiele więcej z doświadczenia życia wśród ludzi, którzy ją praktykują. Bo cóż nam z podręcznikowej wiedzy, gdy nie widzimy wokół siebie tych, którym dobrze w życiu z tą cnotą? Przecież w życiu uczymy się przez naśladowanie postaw. Jeszcze nic straconego – sami dajmy dowód swym życiem – własnym dzieciom, uczniom, znajomym, rodzinie, że cnota czystości to nie ciężar , ale dar, którego świadomość wybija mnie ponad przeciętność, szarzyznę, pozwala ten świat zobaczyć i jednocześnie uczynić trochę piękniejszym i lepszym. Nie potrzeba jakichś szczególnych okazji do wykazywania się tą cnotą, gdyż docieramy do niej w zwyczajnym życiu , w powszednim dniu pracy, byciu z innymi, życzliwością. To wbrew pozorom wymaga dużego wysiłku, a cnota nie jest azylem słabych.
A więc – ad rem – do dzieła i... powodzenia!

Małgorzata Mazur
polonistka i nauczycielka wychowania do życia w rodzinie (po PAT)
Zespół Szkół w Siewierzu

z serwisu Wiara.pl