Drukuj

kosciol_w_PasierbcuSpotkanie Diecezjalnej Diakonii Życia inaugurujące nowy rok formacyjny 2009/2010 miało miejsce w Pasierbcu u Matki Bożej Pocieszenia, która jednocześnie jest Matką brzemienną. Uczestniczyły w nim dzieci, młodzież i rodziny Domowego Kościoła – w sumie 34 osoby. Rozpoczęliśmy od przywitania Matki Bożej oraz zwiedzania starej kaplicy i nowego kościoła, gdzie mogliśmy wysłuchać ciekawych opowieści związanych z sanktuarium pasierbieckim, jego historią i kultem Matki Bożej.

Koronką do Bożego Miłosierdzia, rozpoczęliśmy modlitewną część naszego spotkania, włączając się w ten sposób w Światową Krucjatę Modlitewną w obronie życia, a także powierzając dobremu Bogu intencje osobiste. Korzystając z przepięknej pogody, kontynuowaliśmy nasze modlitewne zamyślenie poprzez odprawienie Drogi Krzyżowej w plenerze. Stacje tej drogi, wykonane są nietypowo, bo razem z Jezusem kroczą jego wielcy świadkowie: Jan Paweł II, ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Franciszek Blachnicki, Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński i inni, którzy niejednokrotnie stracili życie w obronie wiary. Dzięki temu jednak, być może łatwiej było nam rozważać prawdę o godności ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, czemu poświęcone były rozważania.

Nie zabrakło również czasu na dzielenie się przeżyciami związanymi z uczestnictwem w oazach wakacyjnych, konferencjach i posługiwaniem w obronie życia. Wspólny posiłek był również okazją do indywidualnych rozmów i spotkania z proboszczem pasierbieckiej parafii.

Źródłem i szczytem każdego spotkania diakonii jest Eucharystia. W Pasierbcu uczestniczyliśmy w niej, w kaplicy Domu Pielgrzyma na zakończenie naszego spotkania. W kazaniu ks. Moderator mówił o ważnym i będącym na czasie (ze względu na toczącą się debatę polityczną i publiczną) problemie metod wspomaganego rozrodu, główne in vitro. Pomijając nawet aspekty religijne i moralne takie jak: uprzedmiotowienie osoby, komercjalizacja dziecka jako produktu czy brak szacunku dla życia poczętego poprzez eliminację zarodków nadliczbowych – in vitro jest poważnym nadużyciem od strony medycznej. Bo jak inaczej określić fakt gdy mówi się o skuteczności in vitro rzędu 30% , zapominając o liczbie zarodków nadliczbowych jakie trzeba wytworzyć aby osiągnąć ten poziom, która wynosi nawet 10-15 zarodków, z których większość ginie w „procesie technologicznym”. Jeżeli staniemy w prawdzie i policzymy, że tak naprawdę skuteczność in vitro to niespełna 5% w odniesienu do jednego zarodka to zobaczymy skale pozbywania się poczętego życia jako produktu ubocznego. Zamrażanie zarodków też nie jest dopuszczalnym rozwiązaniem, ponieważ nie szanuje godności człowieka, skazując go na życie w temperaturze – 196 stopni i tylko ok 30% zarodków przeżywa proces odmrażania. Powyższe dane wiele mówią o bezsensowności in vitro z medycznego punktu widzenia, choć są to tylko niektóre z nich. Badania Szwedzkie (2002) mowią o zwiększonej potrzebie dodatkowych działań medycznych i rehabilitacyjnych w przypadku dzieci narodzonych z in vitro, o 3,7 razy większym ryzyku porażenia mózgowego. Badania Australijskie opisują defekty urodzeniowe w 8,6% przypadkach ICSI, 8,9% IVF, 2 razy większe ryzyko przy kontrolowanej selekcji plemników (bez doboru naturalnego), większe ryzyko znacznych upośledzeń, niską masę urodzeniową - spotęgowaną przez częste ciąże mnogie w IVF.

Ważne były to słowa i ważne spotkanie. Konieczna jest nieustająca modlitwa w obronie życia, ciągła wymiana doświadczeń i dzielenie się życiem – tylko w ten sposób możemy skutecznie otaczać troską życie – to będące jeszcze w łonie matki i to które gaśnie już dla tego świata.

 

Agnieszka Juszczyk