Konferencja wygłoszona na spotkaniu odpowiedzialnych DŻ 25 IV 2009 r.


Boze Cialo 2009 (fot. kaja)Nim zacznę szczegółowo mówić o posłudze DŻ najpierw zwrócę uwagę na rzecz podstawową. Sprawy, które są przedmiotem naszej posługi, to nie są jakieś kwestie akademickie, które można sobie w taki czy inny sposób rozważać. Rzućmy tylko kilka haseł: in vitro, eutanazja, orientacja seksualna - to są przecież kwestie z pierwszych stron gazet. Wiadomo, że to są tylko pewne hasła wywoławcze, miejsca w których ujawnia się fundamentalny spór o człowieka toczący się w naszej cywilizacji. My właśnie jesteśmy tą diakonią Ruchu Światło-Życie, która ma w tym sporze uczestniczyć, mierzyć się z tymi problemami, walczyć o człowieka w miejscach najbardziej dziś zagrożonych. My jesteśmy na froncie. Nie chcę przez to powiedzieć, że jesteśmy jakąś szczególnie ważną diakonią - bo wszystkie są ważne - ale chcę po prostu zwrócić uwagę, że praca która przed nami stoi, jest pracą ogromnie ważną. To nie jest kwestia dobrej woli czy jakiegoś hobby, że tę pracę podejmujemy. My musimy ją podejmować. W dziedzinie, którą się zajmujemy, nieustannie płynie jakiś przekaz. Jeśli my zaniedbamy naszą posługę to będzie to wyłącznie przekaz tego świata. Naszym zadaniem jest więc zanosić przekaz chrześcijański, co więcej zanosić go w sposób kompetentny i umiejętny, by mógł być skuteczny mimo przekazu tego świata.

1. Główne pola działania Diakonii Życia

Spróbujmy najpierw skonkretyzować nasze zadania. Pierwsze stwierdzenie, które powinno być dla nas oczywiste: jesteśmy diakonią Ruchu Światło-Życie. To bardzo konkretnie określa krąg naszych zadań.  

Jakie bowiem jest pierwsze zadanie każdej diakonii Ruchu? Ożywiać Ruch w swojej dziedzinie i pobudzać w tej dziedzinie do służby. Pierwszym celem każdej diakonii specjalistycznej jest budzenie zaangażowania wspólnot i członków Ruchu w zadaniu, do którego realizacji została powołana (uchwała Kongregacji Diakonii Ruchu Światło-Życie z 19 X 2003 r.)
A więc zadaniem Diakonii Życia będzie troska o to, by w Ruchu Światło-Życie prawidłowo były przeżywane sprawy związane z płciowością, miłością, obroną życia i by Ruch w tej dziedzinie podejmował posługę.  

Konkretnie oznacza to troskę o odpowiednią formację i informację w naszej dziedzinie. W Ruchu jest ileś osób i naszym zadaniem jest, by osoby te były prawidłowo uformowane. Nie łudźmy się - oni przychodzą do nas ze świata, oni, jak powiedziałem, ciągle są poddani „formacji” niesionej przez świat. Formacja oazowa sama z siebie im tego nie odwróci. Ona daje fundamenty wiary i na tych fundamentach my możemy budować. Ale nikt za nas tego budowania nie zrobi.
To dotyczy zarówno młodzieży jak i rodzin. Młodzież stawia pytania o świat, szuka odpowiedzi, niczego nie przyjmuje bezkrytycznie. No i często przychodzi ze środowisk dalekich od Ewangelii. A nawet jeśli przychodzi z domów katolickich, również chce znaleźć własną odpowiedź na palące problemy świata. Rodziny tak samo przychodzą do Ruchu ze świata, tak samo bywają przeniknięte myśleniem tego świata. Z jednej strony nawrócenia dorosłych bywają bardzo radykalne - czasem wystarczy sama ewangelizacja i wszystko jest załatwione. Ale z drugiej strony dorośli to mogą być ludzie bardzo uwikłani w grzech z którego trudno jest wyjść.

Tak więc posługa na rzecz Ruchu to jest nasze podstawowe zadanie i nic nas od tego nie może zwolnić. Diakonia Życia jest po to, by to zadanie pełnić. Jeśli więc zbiera się gdzieś diecezjalna DŻ i zastanawia się, co ma robić, to powinna się zastanowić najpierw właśnie nad tą kwestią - jak w Ruchu w diecezji wygląda formacja w dziedzinie płciowości i obrony życia i co w tej kwestii można zrobić.

Tutaj od razu ważna uwaga - to wszystko, co mówię, nie oznacza że my mamy jakiś monopol. Nic z tych rzeczy. Bywa tak, że np. o odpowiednie prelekcje na oazach troszczy się moderator diecezjalny czy para diecezjalna. Czy po prostu moderator konkretnej oazy czy wspólnoty. I chwała Panu. Możemy tylko cieszyć się, że coś z nas zdjęli.

I druga uwaga - Diakonia Życia czuje się odpowiedzialna za cały Ruch. Czasem jest tak, że w niektórych diecezjach diakonie są tworzone osobno. To wynika najczęściej z osobnego funkcjonowania Ruchu. Diakonie to jednak jest to miejsce, gdzie cały Ruch się spotyka. I niezależnie od tego, skąd nasza diakonia się wzięła, powinniśmy czuć się jakoś odpowiedzialni za całość - choć oczywiście, jeśli zdarzy się, że nas nie chcą, na siłę wpychać się nie będziemy.

Teraz ukonkretnijmy - w jaki sposób to zadanie można realizować. Najbardziej naturalne miejsce, miejsce od którego zresztą przed laty zaczęła się posługa DŻ, to prelekcje na oazach letnich. Przez oazy letnie przechodzą wszyscy uczestnicy wspólnot młodzieżowych i wielu uczestników Domowego Kościoła.

Na oazach rodzin jest taki punkt programu jak szkoła życia, podczas którego poruszane są między innymi zagadnienia z dziedziny płciowości, życia seksualnego, odpowiedzialnego rodzicielstwa. Zadaniem Diakonii Życia jest dopilnowanie, by te prelekcje rzeczywiście tam były oraz by były głoszone przez ludzi kompetentnych. Tutaj oczywiście często jest tak, że para prowadząca o to dba. Nie musimy im wchodzić w kompetencje. Ale z drugiej strony powinniśmy dążyć do stworzenia takiej sytuacji, w której w Domowym Kościele danej diecezji będzie wiadomo, że jak potrzeba prelegentów z tych tematów, to wystarczy zwrócić się do Diakonii Życia, oni to załatwią.

Na oazach młodzieżowych specjalnego punktu nie ma i generalnie bardzo często ta tematyka nie istnieje. Ale jeśli byłby ktoś kompetentny, to moderatorzy z reguły bardzo chętnie przyjmują i miejsce w programie dnia się znajduje. Znów powinniśmy dążyć do stworzenia takiej sytuacji, że w diecezji będzie wiadomo, iż DŻ te kwestie załatwia.

Świadomie mówię „załatwia” bo to wcale nie musi oznaczać, iż my sami koniecznie mamy te prelekcje głosić. Do tego powinniśmy się przygotowywać, ale równie dobrze może być tak, iż po prostu będziemy skrzynką kontaktową. Znamy kompetentnych ludzi, niekoniecznie z Ruchu i ich możemy zapraszać do wygłoszenia prelekcji na oazach.

Niemniej jednak z tego wynika dla każdej DŻ bardzo konkretne zadanie - przygotowywać się do głoszenia prelekcji. Z tym dość oczywistym zastrzeżeniem, iż nie każdy ma charyzmat do mówienia wykładów, więc nie jest to bynajmniej obowiązek wszystkich członków DŻ. Ale o kształcenie prelegentów powinniśmy dbać. O tym trochę powiem później.

To jest więc nasze pierwsze zadanie - prelekcje na oazach. Tyle, że trzeba zdawać sobie sprawę, iż realnie to różnie może wyglądać. Jeśli oazy są rozrzucone daleko od diecezji, w różnych w dodatku miejscach w Polsce, to może być trudno po prostu dojechać. I czasowo i przede wszystkim finansowo. Dlatego warto też myśleć o innych formach docierania.

Trochę o tych innych formach słyszeliśmy. Oaza modlitwy na „nasze” tematy. Warsztaty NPR. Rekolekcje dla narzeczonych - one są skierowane do konkretnej grupy, ale przecież też można je ukierunkować na narzeczonych z Ruchu. Ja zwracam uwagę, że niekoniecznie takie spotkania trzeba organizować własnymi siłami. Można znaleźć miejsce, uzgodnić termin i zaprosić np. diakonię katowicką lub zielonogórską by przyjechali i poprowadzili.

Mogą być też działania na mniejszą skalę. Np. DŻ może po prostu pełnić funkcję informacyjną - przekazując kanałami Ruchu informacje o inicjatywach, w których jakąś wiedzę czy umiejętności z naszej dziedziny można uzyskać. Odbywa się np. jakieś ważne sympozjum. Rolą DŻ jest poinformowania o tym wspólnot Ruchu. Odbywa się kurs NPR, niekoniecznie prowadzony przez ludzi z Ruchu. DŻ o tym informuje, dzięki temu kto chce może się zapisać.
A przede wszystkim informowanie o rzeczach organizowanych przez Diakonię Życia - czy w wymiarze ogólnopolskim czy w innych diecezjach. Proste pytanie: w ilu diecezjach poszła od członków diakonii wiadomość o tym, że jest Oaza Rekolekcyjna Diakonii Życia? Do jakiego procenta animatorów Ruchu realnie dotarło zaproszenie na nią? To jest nasze zadanie. I to nie dlatego, że to „nasze” rekolekcje i możemy w ten sposób zdobyć nowy narybek, tylko dlatego, że to są rekolekcje, które formują w kwestiach ogromnie potrzebnych współczesnemu katolikowi. Fajnie będzie jeśli w efekcie ktoś będzie chciał się zaangażować w DŻ, ale równie fajnie będzie jeśli te rekolekcje po prostu jakoś ustawią go w życiu. Tylko skąd mają się ludzie dowiedzieć, że to propozycja dla nich? Od nas. Od tego my jesteśmy.

Skoncentrowałem się na ORDŻ, bo to jest zadanie do podjęcia już. Te konkretne rekolekcje w Dubiecku. Ale zamierzamy poszerzyć naszą ofertę dla Ruchu, powiem o tym później. I zadaniem każdej DŻ będzie informowanie o tym w swoich diecezjach.

To wszystko są działania formujące ludzi z Ruchu. Druga działka to włączanie ludzi z Ruchu do posługi w naszej dziedzinie. Mam w tym momencie na myśli włączanie do posługi nie w Diakonii Życia a po prostu do szeroko pojętej posługi na rzecz życia.
Jaka sytuacja ma tu miejsce najczęściej? Spotkanie z Diakonią Życia staje się początkiem zaangażowania w poradnictwo rodzinne, prowadzenie kursów przedmałżeńskich. Ktoś jedzie na ORDŻ czy po prostu angażuje się w diakonię i potem zaczyna uczęszczać na kursy poradnictwa rodzinnego, studium rodziny czy jeszcze coś innego, co istnieje w danej diecezji. I potem działa w ramach poradnictwa rodzinnego - wcale niekoniecznie angażując się w Diakonię Życia Ruchu.

To jest trochę nieprzeliczalne, bo nawet gdybyśmy policzyli ile osób, które przewinęło się przez ORDŻ, prowadzi poradnie (a byłoby to spore grono), to oczywiście nie możemy przypisywać wyłącznie sobie zasługi w tej sferze. U części osób to ORDŻ mogło być pierwszym impulsem, inni np. już się interesowali tematem, więc na ORDŻ pojechali. Ale na pewno możemy powiedzieć, że jakąś rolę tutaj nasze rekolekcje odgrywają.

Może to być też jakieś nawet sporadyczne spotkanie z DŻ. Ktoś wysłucha prelekcji, czy po prostu dzięki naszej obecności w formacji Ruchu, o czym mówiłem przed chwilą będzie wrażliwy na nasze tematy i zaangażuje się w posługę. My o tym w ogóle nie będziemy wiedzieli - i nie musimy. Mówię o tym, byśmy byli świadomi, jak ważna jest nasza obecność w Ruchu w diecezji i jakie może przynosić owoce.

Trochę podobna sytuacja też dość często się zdarzająca - ktoś z Ruchu już jest zaangażowany w poradnictwo i jedzie na nasze rekolekcje. Umacnia się w posłudze, którą pełni.

To było pobudzanie do zaangażowania na stałe. Ale może też być angażowanie bardziej jednorazowe do rozmaitych inicjatyw i akcji. Trzeba oczywiście pamiętać, że uczestnictwo w Ruchu pociąga dość duże zaangażowanie i nie wymyślać akcji, które mogą stać się ciężarem ponad siły. Ale np. duchowa adopcja - piękna sprawa, która bardzo dobrze mieści się w naszej duchowości. Uczestnictwo w jakiejś jednorazowej akcji - np. marszu dla życia. To DŻ jest tą komórką, która przekazuje informacje, która może uczestniczyć z ramienia Ruchu w jakimś komitecie organizacyjnym. 

o poradnictwie rodzinnym mówiłem wyłącznie w kontekście pobudzania do zaangażowania na zewnątrz, nie zaś posługi samej Diakonii Życia. Bo to  tak jest. Jeśli członkowie DŻ angażują się w poradnictwo rodzinne, to jest to ich zaangażowanie a nie diakonii. Jeśli przy parafii prowadzone są kursy przedmałżeńskie to nie prowadzi ich DŻ, tylko konkretne osoby. Które to osoby, oprócz tego że są członkami Diakonii Życia, są instruktorami poradnictwa i z tego tytułu podjęli tam zaangażowanie a nie z tytułu ich przynależności do DŻ. Diakonia Życia może tym osobom dawać wsparcie, może ich inspirować do podjęcia takiej posługi, ale nie można powiedzieć, że to jest posługa Diakonii Życia Ruchu Światło-Życie. No, nie można wykluczyć, że kiedyś gdzieś będzie jakaś DŻ, która właśnie jako Diakonia Życia zacznie prowadzić jakąś poradnię. I wtedy będzie można mówić, że poradnię prowadzi DŻ. To jest jak najbardziej możliwe i w dalszej perspektywie jak najbardziej można o takim czymś myśleć - dobrze jest mieć śmiałe wizje. Ale również taka diakonia prowadząca poradnię nie będzie mogła zapomnieć, że jej pierwszym zaangażowaniem jest posługa na rzecz Ruchu. I jeśli będziemy uczestniczyć w takim spotkaniu jak dzisiaj i powiedzmy jakaś diakonia powie: „a  my prowadzimy poradnię”, to my wtedy zapytamy (jeśli oczywiście będziemy na tym miejscu): „super, to świetna sprawa, ale jak wygląda wasza posługa w Ruchu?”

Dostaliście kwestionariusze, tam różne możliwości są przewidziane. Nie ukrywamy jednak, że najbardziej nas interesuje ta posługa w Ruchu. Chcielibyśmy, abyście wokół niej się skupili szczególnie. Nie oznacza to, że macie nam na następnym takim spotkaniu opowiadać o tysiącach prelekcji czy setkach rekolekcji czy warsztatów. To może być np. informacja: zainteresowaliśmy się, jak wygląda sytuacja na oazach, udało się zrobić jedną prelekcję, reszta niestety nie. Albo: sprawdziliśmy, u nas na oazach rodzin szkołę życia obstawiły pary moderatorskie. Może być nawet tak: chcieliśmy, ale nas nie chcieli. Ważne jest to, że znamy nasze priorytety i próbujemy działać w tym kierunku.

2. Organizacja pracy

Jak to robić? Najpierw powiem, jak wyobrażamy sobie organizację pracy Diakonii Życia w diecezjach. Dzieliliśmy się tym, jak to wygląda w poszczególnych diecezjach, przedstawiliśmy też kilka takich działań o większym wymiarze. To były takie swobodne wypowiedzi, my chcielibyśmy przedstawić, można powiedzieć, pewne modele. Myślę że każda diakonia w którymś z takich modeli się odnajdzie.

Model taki najbardziej oczywisty to grupa diakonii spotykająca się co jakiś czas, najczęściej co miesiąc. Spotkania poświęcone są jakiejś, z reguły specjalistycznej formacji czyli zdobywaniu konkretnej wiedzy. To w iluś grupach mamy realizowane. Jednak spotkania te powinny być również miejscem gdzie planuje się konkretną posługę i rozlicza się z realizacji planów oraz powinny być miejscem modlitwy i słuchania Słowa.

Na to chciałbym bardzo mocno zwrócić uwagę. Każde spotkanie diakonii powinno składać się z czterech części (może być oczywiście więcej, ale te muszą być): modlitwy, słuchania Słowa, jakiegoś elementu warsztatowo-formacyjnego oraz części, którą możemy nazwać zadaniową. I nie jest to tylko nasz pomysł, ale tak to widział ks. Blachnicki. On nakreślił wizję diakonii Ruchu w takim dokumencie, który potocznie nazywany jest statutem carlsberskim. I tam pisał między innymi: „Na program spotkań zespołu diakonii składa się modlitwa, dzielenie się Słowem Bożym, element formacyjny według programu tzw. formacji permanentnej, sprawozdanie z zadań wykonanych w zakresie właściwej każdej diakonii oraz ustalanie zadań na tydzień następny” (tydzień dlatego, że ks. Blachnicki spotkania widział co tydzień - o tym powiemy za chwilę).

Ci z nas, którzy są w Domowym Kościele znajdą w tej strukturze spotkania dość oczywistą analogię do spotkań kręgów. Nie ma się czemu dziwić - chodzi przecież o ten sam Ruch. Ale tak jak dość rygorystycznie przestrzega się struktury spotkania kręgu i doświadcza się, że takie proste trzymanie się tych wszystkich części spotkania jest naprawdę owocne, tak samo powinniśmy przestrzegać struktury spotkań diakonii.

Parę słów więc na temat wszystkich części spotkania. Najpierw o modlitwie i słuchaniu Słowa Bożego. My mamy taki już nawet odruch, że zaczynamy każde spotkanie modlitwą. Warto jednak by nie było to tylko odmówienie jakiejś wstępnej kilkuzdaniowej modlitwy zakończonej np. Ojcze Nasz, ale coś więcej. To coś więcej to może być modlitwa liturgiczna, może być jakaś rozbudowana modlitwa spontaniczna, może być dziesiątka różańca (z dopowiedzeniami - to jest element duchowości naszego Ruchu, zalecany przez Kościół, stosujmy go). Można tutaj oczywiście to jakoś łączyć - np. dziesiątka różańca poprzedzona kilkoma spontanicznymi wezwaniami.
O ile jednak mamy odruch, że zaczynamy spotkanie modlitwą, o tyle wcale nie ma w nas odruchu sięgania do Biblii na wszystkich spotkaniach. Pamiętajmy więc o tym. Wizja ks. Blachnickiego jest tu jednoznaczna.

Nie wiem, jakie jest Wasze doświadczenie, ale ja mam nierzadko takie poczucie na spotkaniu kręgu, że wcale nie ten element formacyjny stanowi o istocie spotkania, o jego owocności. Jeśli zrobimy dzielenie się Ewangelią, potem pomodlimy się spontanicznie i dziesiątką różańca, to już doświadczam owocności spotkania. Nie znaczy to oczywiście że sugeruję rezygnowanie z pozostałych części, ale po prostu zwracam uwagę, że wszystkie elementy naprawdę budują spotkanie. I może być tak, że jakoś nie wyjdzie część formacyjna, ale będziemy mieli poczucie dobrego spotkania dzięki dzieleniu się Ewangelią i modlitwie.

Mówię to na bazie spotkań kręgu, ale dokładnie tak samo będzie przy spotkaniach diakonii. Dlatego trzeba pilnować tej części modlitewnej i dzielenia się Słowem.

Teraz o części zadaniowej. Warto ze spotkania sporządzać coś w rodzaju protokołu. On ma znaczenie nie tylko dla sporządzenia jakiejś dokumentacji, ale przede wszystkim jest ważny dla nas samych. W protokole piszemy, jakie zadania planujemy do przeprowadzenia w najbliższym czasie i na kolejnym spotkaniu się z tego rozliczamy. To wcale nie muszą być zadania w sensie już realizacji jakichś przedsięwzięć. Wyobraźmy sobie, że podejmujemy decyzję, iż organizujemy warsztaty NPR. Ustalamy wstępnie termin i np. ustalamy, że trzeba uzgodnić ten termin z parą diecezjalną, następnie trzeba znaleźć ośrodek, przygotować promocję (czyli przemyśleć strategię docierania do ludzi z informacją) i wyznaczamy osoby za to odpowiedzialne. Na następnym spotkaniu wyznaczona osoba informuje, że termin uzgodniony, ośrodek znaleziony i zarezerwowany. Osoba wyznaczona do przygotowania promocji przedstawia, co wymyśliła. Z tego wynikają następne zadania, itd., itd. W końcu dochodzimy już do konkretnego planowania warsztatów. Oczywiście, jeśli termin jest bliżej, to te zadania bardziej się koncentrują i od razu zaplanujemy promocję, i zaraz po uzyskaniu informacji o uzgodnieniu terminu i zarezerwowaniu ośrodka zaczniemy ją realizować.

Część formacyjna. Co może być częścią formacyjną spotkania diakonii? Na pewno może być to coś ściśle szkoleniowego, związanego z naszą tematyką. Np. studium jakiegoś dokumentu Kościoła, omówienie jakiegoś konkretnego zagadnienia. Tutaj stawiamy jednak delikatny znak zapytania, czy samo szkolenie albo zdobywanie wiedzy można uznać za formację. Inne możliwości zależą od składu danej grupy. Ks. Blachnicki w przytoczonym cytacie sugerował, że może to być element programu formacji permanentnej. „Centrala” już od wielu lat przygotowuje materiały do miesięcznych spotkań animatorów, w tym roku pierwszy raz noszą nazwę materiałów do formacji permanentnej. Dlaczego mówię, że to zależy od składu danej grupy? Bo jeśli w grupie są ludzie, którzy nie mają innej grupy formacyjnej, to wręcz obowiązkiem grupy diakonijnej jest prowadzenie dla nich takiej ogólnej formacji. A i oni sami z wdzięcznością ją przyjmą. Materiały, o których mówiłem, doskonale się do tego nadadzą. Inaczej będzie, gdy są osoby, które oprócz bycia w diakonii są w jakiejś grupie formacyjnej (np. kręgu Domowego Kościoła) - co uważamy, jest sytuacją najlepszą. Taka ogólna formacja może być niezłym pomysłem, ale nie jest koniecznością - bo oni już swoją formację odbywają.

Jak mówiłem jest to taki model pracy diakonii najbardziej oczywisty. I jest on jakoś tam zgodny z tą idealną wizja ks. Blachnickiego. W tym samym dokumencie pisał on: „Podstawową formą zaangażowania się członków diakonii jest uczestnictwo w regularnych, zasadniczo tygodniowych spotkaniach zespołu diakonii, w skład którego ktoś wchodzi. Regularne odbywanie tego rodzaju spotkań, gdzie w atmosferze modlitwy, w konfrontacji ze Słowem Bożym i kolegialnie podejmuje się odpowiedzialność za różne odcinki życia i działania diakonii - jest podstawowym warunkiem i zarazem wyrazem żywotności Ruchu i jego wierności wobec Chrystusa i Jego Ducha”. Ta wizja została zweryfikowana o tyle, że dziś raczej rzadko mamy do czynienia z cotygodniowymi spotkaniami diakonii - raczej odbywają się one w rytmie miesięcznym, a bywa że i rzadszym. Jest to jednak model najbardziej, można powiedzieć, idealny.

Ale ta idealna wizja została zweryfikowana również w ten sposób, że nie zawsze może być tak, iż istnieje grupa diakonii. Czasem jest takie poczucie, że jak nie ma grupy, to nie ma diakonii, w tym wypadku Diakonii Życia. Od tego spojrzenia chcemy odejść i przedstawić jeszcze dwa inne modele funkcjonowania DŻ.
Są to dwa modele, w których istnieje po prostu osoba (lub para) odpowiedzialna za diakonię. Zauważę, że jest to model realizowany na szczeblu centralnym - bo nie ma na tym szczeblu żadnej grupy Diakonii Życia - i choć będziemy dążyć do jego zmiany, to na razie jest tak, jak jest.

A dlaczego mówię o dwóch modelach? Dlatego, że tu mogą być dwie możliwości. Jedna taka, że jest ten odpowiedzialny za DŻ i nie ma nikogo innego. Czy to uniemożliwia działanie Diakonii Życia? Wcale nie. Ta jedna osoba może podejmować najrozmaitsze inicjatywy, prowadzić działalność. Nie będzie to wielka skala ani nie będzie jej łatwo ale jest to jak najbardziej możliwe. By trzymać się przykładu organizowania warsztatów NPR. Powiedzmy, że ta jedna osoba odpowiedzialna za DŻ wpadnie na pomysł organizowania takich warsztatów. Uzgodni termin z odpowiedzialnymi za Ruch, znajdzie ośrodek i zaprosi specjalistów do poprowadzenia warsztatów. Może się skontaktować w tym celu z DŻ w Katowicach, ale przecież niekoniecznie. W każdej diecezji jest w Ruchu ileś osób zajmujących się poradnictwem, nauczaniem NPR, można takie osoby zaprosić do współpracy, do poprowadzenia. Oni często nie są w Diakonii Życia, ale posłużą chętnie. Można też zaprosić osoby spoza Ruchu. Czyli tutaj działanie odpowiedzialnego za DŻ będzie polegało bardziej na myśleniu o tym, by nasza tematyka była obecna w życiu Ruchu, dbaniu o to i raczej będzie pośrednikiem, organizatorem niż wykonawcą. Ale taka sytuacja jest jak najbardziej możliwa, choć oczywiście to nie jest ten ideał, o który chodzi.

Zauważmy jednak, iż bywa, że tak funkcjonują inne diakonie. Mam przed oczyma przykład Diakonii Liturgicznej jednej z diecezji. Jest jeden odpowiedzialny za tę diakonię i dba o służbę liturgiczną podczas wszystkich oazowych celebracji. Zbiera spośród osób z Ruchu, w razie potrzeby wcześniej, czasem wcześniej się spotka by przećwiczyć. Liturgia wygląda naprawdę porządnie. Nie ma żadnych spotkań w diakonii, nie ma nikogo więcej w diakonii, a diakonia działa. Więc nie powinniśmy mieć kompleksów i tak samo widzieć możliwość funkcjonowania Diakonii Życia. A jeśli ktoś tak funkcjonuje, to tym bardziej go podziwiać.

I trzeci model dotyczy sytuacji, w której również jest pojedynczy odpowiedzialny za DŻ i nie ma spotkań diakonii, ale w diecezji jest ileś osób związanych z DŻ. Dlaczego w takim razie nie ma spotkań? - mógłby ktoś zapytać. Ano dlatego, że te osoby zaangażowane są również w inne posługi, w Ruchu i poza Ruchem, które na tyle pochłaniają ich czas, że naprawdę nie są w stanie uczestniczyć w kolejnych spotkaniach. Mamy podobną sytuację, jak w drugim modelu, tyle że jest nieco łatwiej - np. odpowiedzialny za DŻ ma pod ręką ludzi, których może poprosić o posługę, może w ogóle poprosić o zorganizowanie czegoś w całości. By trzymać się eksploatowanego przykładu, odpowiedzialny może poprosić człowieka z DŻ, by zorganizował warsztaty NPR. Wtedy ten człowiek z DŻ uzgadnia termin, znajduje ośrodek, ustala prowadzących itd.
Tutaj możliwe są również warianty pośrednie. Jeśli jest ileś osób, które czują się związane z DŻ, mogą się kontaktować ze sobą np. internetowo, wspólnie konsultować pomysły działań, wymieniać informacje.

Jak mówiłem, najlepszy jest ten model, w którym spotkania DŻ jednak się odbywają. W jaki sposób można przejść od tych dwóch modeli (drugiego i trzeciego) do modelu pierwszego?

W modelu drugim należy dążyć po prostu do zbudowania Diakonii Życia. Zachęcać kolejne osoby do zainteresowania się Diakonią Życia, wysyłać na ORDŻ, jest to droga do tego, by jednak powstała spotykająca się grupa diakonii. Wiadomo, że jedna osoba niewiele jest w stanie zrobić, powinna mieć ludzi, którzy będą ją wspierać. Zbudowanie DŻ, poszerzenie kręgu osób odpowiedzialnych musi być tutaj jednym z głównych celów.

W modelu trzecim zasugerowałbym taki pomysł - raz w roku dzień skupienia osób związanych z DŻ. Skoro jest ileś osób, skoro czują się związane z diakonią, no to pielęgnujmy tę więź. Nie da się spotykać częściej, ale raz w roku się da. Byle termin sensownie uzgodnić.

To są trzy modele. Chcę jeszcze zauważyć, że sytuacje mogą być i bywają bogatsze. Np. grupa DŻ jest i się spotyka, ale oprócz niej są inne osoby związane z DŻ (nie chodzi mi o dawnych członków diakonii, tylko o osoby, które są w Ruchu i rzeczywiście czują się związane z DŻ a z racji licznych posług lub np. obowiązków rodzinnych nie są w stanie chodzić na spotkania diakonii). Wtedy też można robić taki dzień skupienia raz w roku i zapraszać na niego szersze grono - wszystkich związanych z DŻ.

Z tego wszystkiego wynikają jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze baza adresów. Zadaniem odpowiedzialnego jest zawsze posiadanie bazy adresowej osób związanych z diakonią z danej diecezji. Dostaliście od nas adresy wszystkich osób z Waszych diecezji, które są na vitalisie. Niech to będzie zaczątek takiej bazy. Druga sprawa - powiedziałem, że w tym drugim modelu należy starać się o poszerzenie członków diakonii. Tam to ma być priorytet, jednak takie starania trzeba podejmować zawsze. Zawsze powinniśmy dbać o to, by przychodzili do nas nowi ludzie. Nowa krew odświeża, dodaje dynamizmu a też nowe osoby mogą zastąpić tych, którzy z rozmaitych powodów muszą się wyłączyć z pracy diakonii. Zawsze tak będzie, że co jakiś czas (czasem co parę lat) ktoś odpadnie. Powinni więc przychodzić nowi, by mogli zastąpić tych, co odpadną.

3. Diakonia centralna - plany

W ostatniej części chciałem powiedzieć o planach naszych jako Centralnej Diakonii Życia.
Po pierwsze Oaza Rekolekcyjna Diakonii Życia. Ma ona odbywać się co roku. Co najmniej co roku. Nie oznacza to, że my sami chcemy ją organizować i prowadzić. Dokładnie przeciwnie - liczymy na to, że będą to robić inne osoby czy diakonie diecezjalne. W tym roku była oddolna inicjatywa diakonii przemyskiej, jesteśmy otwarci na propozycje. Tak czy tak będziemy tego pilnować, by te rekolekcje się odbywały. Oczywiście zawsze może zdarzyć się tak, że nie będzie chętnych, naszym jednak zadaniem - nas wszystkich - jest dbać o to, by chętni byli.

Ale w związku z tym nieco przebudowujemy wizję ORDŻ - w stosunku do ORDŻ, które odbywały się przed kilku laty. Wtedy bywało tak, że w poszczególne dni przyjeżdżali na rekolekcje zaproszeni specjaliści, którzy mówili na jakiś temat. My sami tak jeździliśmy prawie co roku. Ale to oczywiście bardzo pomnażało koszty, trochę trudno było też zapraszać człowieka, by jechał przez całą Polskę do kilkunastu osób. Wszystko grało, gdy na ORDŻ zgłosiło się kilkadziesiąt osób, gdy zgłoszeń było mniej, rekolekcje trzeba było odwołać. Nasz model jest  więc taki, że ORDŻ robi zespół prowadzący. Jak będzie więcej uczestników, to oczywiście można zapraszać specjalistów, ale to nie może być element, który nas będzie ograniczał.
Chcemy opracować powszechnie dostępny program ORDŻ - czyli podręcznik tych rekolekcji. Tak, by każda diecezja, jeśli tylko będzie chciała, mogła te rekolekcje przeprowadzić. Ja nie przypuszczam, że po opublikowaniu podręcznika zaraz wszystkie diecezje będą chciały organizować ORDŻ (doświadczenie innych diakonii wskazuje, że o to i tak muszą się troszczyć diakonie centralne), ale chodzi o stworzenie możliwości. No i podręcznik zapewnia to, że również w ramach diakonii centralnej nie ma takiej sytuacji, iż program ORDŻ istnieje tylko w czyichś zapiskach czy na czyimś komputerze i właściwie tak do końca to nikt nie wie, jaki on jest.

Druga propozycja to rekolekcje dla narzeczonych. Mówili o nich Agnieszka i Olek. Chcemy by te rekolekcje odbywały się nie tylko w archidiecezji katowickiej. Chcemy je rozszerzyć na całą Polskę. Konkretnie będzie się to odbywało w ten sposób, że Agnieszka i Olek będą wprowadzali kolejne pary w prowadzenie kursów.

Trzecia propozycja to rekolekcje dla bezdzietnych małżeństw. O tym jaki jest to wielki problem, nie trzeba myślę, mówić. Jest trochę propozycji rekolekcyjnych, chcemy jednak zrobić rekolekcje oazowe - w pierwszym rzędzie skierowane dla małżeństw z Ruchu. Wstępna wizja jest taka, że będą to raczej rekolekcje o charakterze duchowym, inaczej niż gdzie indziej, gdzie mówi się o adopcji. Na razie raz w roku, jeśli będzie zainteresowanie, to oczywiście będziemy robić to częściej.
Propozycja czwarta - warsztaty dla animatorów Ruchu (wspólnot młodzieżowych i DK) na temat homoseksualizmu. Mamy w Ruchu specjalistów od tego tematu - osoby pracujące z grupą „Odwaga”, zrobią to dla nas. Tu jest ciekawa sprawa jeśli chodzi o postawę katolików. Temat jest bardzo aktualny, palący, oburzamy się gdy słyszymy o kolejnych propozycjach legalizacji małżeństw homoseksualnych, o paradach równości itd. Ale jest to zarazem temat, wobec którego katolicy są często bezradni, przed którym wręcz uciekają. Tydzień temu byliśmy na targach książki katolickiej, Wydawnictwo Światło-Życie przygotowało specjalnie na te targi pozycję, o której już Wam mówiliśmy „Gdy twoje dziecko jest gejem”. I okazało się, że ona wcale tam nie szła. Przechodziła obok stoiska jedna z bardziej znanych dziennikarek katolickich. Zaczepiłem ją, bo ją znam i mówię, że tu jest taka nowość. Wręcz uciekła. Osoby pracujące w „Odwadze” też mówią o jakimś uciekaniu przed tą tematyką, czy wręcz przed nimi jako osobami z „Odwagą” kojarzonymi.

To jest propozycja oczywiście w pierwszym rzędzie dla Diakonii Życia. Bo to my jesteśmy w Ruchu w diecezjach specjalistami od kwestii związanych z płciowością, to do nas będą przychodzić ludzie z Ruchu mający wątpliwości, to my nie powinniśmy od tych zagadnień stronić, tylko się z nimi mierzyć. Bo najgorzej będzie, jeśli nasi uczestnicy będą przyjmować w dobrej wierze wzorce tego świata. Ks. Dariusz Oko z Krakowa opowiadał kiedyś w numerze „Znaku” poświęconym zagadnieniu homoseksualizmu, jak ruszył temat ze studentami z duszpasterstwa akademickiego, w którym jest duszpasterzem. To częściowo byli studenci Papieskiej Akademii Teologicznej, a generalnie to byli ludzie bardzo mu bliscy. I nagle okazało się, że oni nie mieli nic przeciwko związkom i małżeństwom homoseksualnym. „Najważniejsza jest miłość” - mówili. „Poczułem się, jakby mi ukradziono moje dzieci” - stwierdził ks. Oko. A jak to wygląda w Ruchu? Nie chodzi o to, że mamy nagle zrobić kwestię homoseksualizmu stałym elementem rekolekcji. Ale powinniśmy mieć na ten temat wiedzę i powinniśmy umieć odpowiadać na pytania. Po pierwsze my jako Diakonia Życia - to niejako z urzędu. Po drugie animatorzy Ruchu też powinni umieć tutaj właściwie odpowiadać. Stąd propozycja warsztatów.

Tak by mi się marzyło, by na stronie Diakonii Życia, ale również na stronach Ruchu można było umieścić plan pracy DŻ na cały rok z tymi wszystkim wydarzeniami. Zobaczymy.

Ale na tym nie koniec. To były wydarzenia skierowane do Ruchu, ogólnopolskie. Teraz również sprawy dla Ruchu, ale o nieco innym charakterze. Chcielibyśmy stworzyć ogólnopolską bazę nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny. Przede wszystkim tych należących do Ruchu, ale niekoniecznie. Takie bazy w różnych miejscach w internecie są, chodzi o to, by była również na stronach oazowych (strona Diakonii Życia), by zainteresowany oazowicz miał to pod ręką. Marzyłaby nam się regularnie aktualizowana baza kursów NPR. Niestety jest to mało realne. Dwukrotnie za pomocą listy vitalis próbowaliśmy zebrać dane o kursach NPR prowadzonych przez członków Diakonii Życia - zgłaszało się iluś nauczycieli, jednak jak się okazywało, większość z nich kursów nie prowadzi. Nie wiem, na ile nasze wrażenie jest prawdziwe, ale w każdym razie mamy wrażenie, że większość organizacji zajmujących się NPR prowadzi głównie szkolenia nauczycieli, a nie prowadzi kursów dla użytkowników. W organizacji, do której my należymy, Lidze Małżeństwo Małżeństwu każda para nauczycieli jest obowiązana prowadzić kursy dwa razy w roku. Też różnie to wygląda w odniesieniu do poszczególnych par, ale są pary, które non stop kursy prowadzą. Tak naprawdę wystarczy wstawić datę w internet, a ludzie sami się zgłaszają. Nie żadne tłumy, z reguły po dwie, trzy pary, ale zawsze są (teraz mamy kurs na 9 par, musieliśmy w tym celu wynająć salkę w parafii). Tak więc baza kursów byłaby najlepsza, ale niech choć będzie baza nauczycieli.

Druga rzecz to prelekcje w Krościenku. Kładliśmy bardzo duży nacisk na prelekcje na oazach letnich. Krościenko to jest miejsce, gdzie można to wezwanie naprawdę realizować. Wiele oaz wokół, zespół prelegentów naprawdę ma co robić. Z natury rzeczy zorganizowanie prelekcji jest to zadanie Centralnej Diakonii Życia. W tym roku trzy turnusy są obsadzone, prawie bez naszego udziału. My sami będziemy na pierwszym. Będziemy się przyglądać jak to wygląda, bo sygnalizowano nam, że w poprzednich latach nie zawsze było zapotrzebowanie na prelekcje. Trochę nas to dziwi, bo kiedy my sami byliśmy z taką posługą, prelekcje mieliśmy praktycznie codziennie, niekiedy nawet kilka razy dziennie. Ale - zobaczymy.

Kwestia prelekcji podprowadziła nas do ostatniego wątku - tego, co diakonia centralna planuje dla samej Diakonii Życia. Mianowicie po pierwsze kursy dla prelegentów. Mówiliśmy, że jest to jedno z podstawowych zadań DŻ, trzeba się do niego przygotowywać. Chcemy więc organizować kursy, które pomogą w przygotowaniu do tego zadania. Z kursami w przeszłości było tak, że odbywały się bardzo sporadycznie, nie było łatwo zebrać grupy chętnych. My zamierzamy po prostu ustalać termin kursu, ogłaszać w DŻ - jak ktoś będzie zainteresowany, to będzie mógł skorzystać. Wyobrażamy to sobie jako kursy jednodniowe - np. przez sobotę. Nie będzie żadnej dolnej ilości osób niezbędnych by kurs się odbył. Jak nie będzie chętnych, to kursu oczywiście nie będzie, ale możliwość będzie stworzona. Oczywiście, jak jakaś diakonia będzie chciała u siebie urządzić taki kurs, to z radością to przyjmiemy, udzielimy wszelkiej pomocy by kurs się odbył i ogłosimy szeroko, by mogły skorzystać również osoby z innych diecezji.

To tyle o kursach. Dla Diakonii Życia planujemy jeszcze oczywiście spotkania odpowiedzialnych. Widzimy je raczej raz w roku. Chyba o trochę podobnej strukturze, z tym że nie będę za każdym razem wygłaszał takiej konferencji, natomiast możemy zapraszać specjalistów, którzy nam konferencję na jakiś temat powiedzą.

Kiedyś odbywały się takie rekolekcje pod nazwą Oaza Jedności Diakonii Życia. Były to takie ogólne rekolekcje na tematy duchowe, nie związane z tym, czym się DŻ zajmuje - chodziło o ogólną formację. Nie widzimy potrzeby kontynuacji tych rekolekcji w formie, w której to było. Zakładamy, że członkowie DŻ mają wspólnoty, w których taką ogólną formację odbywają. Jeśli ktoś z jakichś przyczyn wspólnoty nie ma, to w Ruchu znajdzie propozycje rekolekcji dla siebie.

Natomiast wydaje nam się, że warto organizować ogólnopolskie zjazdy o charakterze bardziej warsztatowym. Czyli obejmujące jakieś fachowe wykłady z naszej tematyki - np. z medycyny, etyki. W niektórych diecezjach oczywiście to jest robione w ramach diecezjalnych rekolekcji DŻ, ale w większości jednak nie. Byłyby to spotkania oczywiście nieobowiązkowe, dające jednak szansę poprawy naszych kompetencji i znajomości tematu a zarazem budowania jakiejś jedności w ramach diakonii. Stawiamy jednak pytanie, czy widzicie sens takich zjazdów.

To tyle o planach diakonii centralnej. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że plany te będą mogły być realizowane, jeśli diakonie diecezjalne będą z nami współpracować. Proponowane przez nas rekolekcje czy warsztaty będą mogły się odbywać, jeśli będziecie mówić o nich w swoich diecezjach, zachęcać do uczestnictwa w nich. Podobnie organizowane przez nas prelekcje będą mogły być, jeśli będą prelegenci w diecezjach i to prelegenci otwarci na wezwania Centrum. Do tej współpracy więc zachęcamy.

Krzysztof Jankowiak