fot. aj"Kobietę najlepiej ubiera miłość" - przeczytałam to zdanie w wywiadzie z Beatą Tyszkiewicz. Wzbudziło we mnie wiele refleksji, którymi pragnę się z Wami podzielić. Oczywiście powyższe zdanie dotyczy relacji do mężczyzny, my jednak powinnyśmy zastanowić się jaka miłość może nas najpiękniej ubrać. Może również nad tym, dlaczego mamy być dobrze ubrane i co to oznacza w konkretnych sytuacjach.


Każda kobieta - panna, mężatka, czy konsekrowana musi widzieć swój styl ubierania się w odniesieniu do mężczyzn. W tej relacji właśnie ubiór kobiety ma ogromne znaczenie. Jeśli mówimy o ubieraniu przez miłość, to zwłaszcza w tym odniesieniu. O szczegółach tego zagadnienia napiszę jednak w kolejnym odcinku pt. "Styl, w którym jest miłość".

Kobieta, która kocha, która wie, że jest kochana promienieje jakimś wewnętrznym pięknem, urokiem spokoju, pewnością siebie, poczuciem własnej wartości. Tego ubioru nie da się porównać z żadnym innym. Twarz takiej kobiety jaśnieje, nawet zmarszczki i mankamenty urody wydają się ciekawe. Postawa, chód, sposób siedzenia, czyli konkretna mowa ciała przeniknięte są tą świadomością i pewnością kochania. W ubiorze też jest jakiś spokój, elegancja, brak ekstrawagancji czy zaniedbania. W relacjach z ludźmi przeważa otwartość i kultura. Patrząc na zewnętrzną sylwetkę kobiety można stwierdzić w jakiej jest ona kondycji wewnętrznej.

Nasze życie jest nic nie warte bez miłości. Powtarzam za Ojcem Świętym (ale odsyłam też do Listu do Koryntian): "Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa" (Redemptor hominis 10).

Jaka zatem miłość ma nas ubierać w piękno wewnętrzne, w wewnętrzną siłę i zewnętrzne zadbanie o siebie? Jaka miłość ma kształtować nasze odniesienie do innych (zwłaszcza do mężczyzn), które wyraża się mową ciała i naszym ubiorem? Myślę, że każda z nas potrafi odpowiedzieć sobie na to pytanie, a ponieważ jest to pytanie raczej do rachunku sumienia niż do wymądrzania się, proszę, abyśmy rozpatrzyły tę sprawę na modlitwie.

Teraz kilka praktycznych rozwiązań. Dwie skrajne postawy świadczą o jakimś wewnętrznym nieuporządkowaniu kobiety. Są nimi, z jednej strony zaniedbanie siebie i niechlujstwo wokół siebie, z drugiej zaś ekstrawagancja oraz nieskromność w ubiorze i wyzywające zachowanie.

Kobieta, której wszystko jedno co na siebie włoży, która chodzi z nieumytą głową i w brudnych, czy rozczłapanych butach, w świątek i piątek w tym samym sweterku - z pewnością nie jest zintegrowana wewnętrznie. To taki papierek lakmusowy. Ostrzegam przed postawą - cytuję: "Mam się Panu Jezusowi podobać" - jako wytłumaczenie zaniedbań. Kobieta zachowująca się prowokacyjnie i tak samo ubrana również ma zaburzony obraz siebie. W naszym gronie aż tak skrajne postawy raczej nie funkcjonują. Daje się jednak zauważyć i zaniedbanie, i brak skromności. Zawsze są to dla nas sygnały do wejrzenia w siebie, do rozeznania w czym leży przyczyna i co szwankuje w mojej miłości.

Mówi się, że elegancji nie da się nauczyć, że wynosi się ją z domu, rodzi się z nią. Ja jednak twierdzę, że choć nie każda kobieta ma to naturalne wyczucie estetyki i piękna, to jednak można (zwłaszcza przy pomocy życzliwych osób) zdobyć pewne umiejętności. Widziałam ostatnio taki oto obrazek: dziewczyna w kwiaciastej bluzce i w spódnicy w kolorach tęczy - miły widok dla smakosza barw, ale horror dla estetyka. Gdyby tak chciała zapytać, czy jej w tym do twarzy!? Niektóre z nas ubierają się zbyt elegancko na co dzień, inne znowu zbyt smutno - może i porządnie, ale gubią przy tym wyczucie tego co kobiece. O takich szczegółach chciałabym jednak napisać innym razem. Zdarza się, że ubieramy się nieodpowiednio do okoliczności, bądź jakiś element naszego stroju jest mało skromny. W braku skromności przyczyny mogą sięgać zaniżonego obrazu siebie (nierzadko w takiej sytuacji kobieta, nawet w sposób nieświadomy, próbuje zwrócić na siebie uwagę mężczyzn), ale mogą też być zwyczajnym brakiem wyczucia.

Chciałabym zatrzymać się nad pozytywnym obrazem kobiety eleganckiej. Przede wszystkim kobieta elegancka, to nie wysztafirowana damulka. Elegancja zaczyna się uporządkowaniem wewnętrznym, a objawia stosownie do okoliczności, ma w sobie coś z wyczucia piękna, ładu i estetyki. Kobieta elegancka nigdy nie pozwoli sobie np. na sprzątanie w majtkach i w podartym podkoszulku, nawet jeśli jest sama w domu. Ilość posiadanych ubiorów i ich cena nie mają tu znaczenia. Kobiety bardzo biedne potrafią być eleganckie. Nade wszystko należy z ogromnym dystansem podchodzić do fantazji mody, zarówno tej żurnalowo-pokazowej, przeważnie szalenie udziwnionej i projektowanej dla bogatych snobów, jak i tej lansowanej przez firmy odzieżowe. Moda się zmienia, elegancja jest ponadczasowa. Emblematem elegancji jest zawsze i w każdej sytuacji skromność (jeśli trzeba to wytworna) z zachowaniem własnego stylu. Co ciekawe - elegancka kobieta nigdy nie jest wystrojona. Obowiązuje zasada skromności i umiaru, ponieważ elegancja to nie tylko to, co na siebie wkładam, lecz cała moja postawa, wygląd i zachowanie, a ubiór nie może przysłaniać wewnętrznego piękna i ładu. Elegancja to również dyskrecja, szyk, dobry gust wyrażające się szczególnie w pasujących do całości dodatkach. Kobieta dobrze ubrana nie jest kobietą przebraną. Przebraną za kogoś kim nie jest, przebraną ponad swoje możliwości finansowe, lub w nadmierną ilość dodatków.
Przeciwieństwem elegancji jest luz i ekstrawagancja. Skoro jednak mowa o ekstrawagancji, to jest ona usprawiedliwiona u bardzo młodych dziewcząt, na nich nawet dość wdzięcznie wygląda. Okres dojrzewania, to czas kształtowania w sobie wartości, również czas szaleństwa młodości, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Naszym zadaniem będzie pomóc młodym dziewczętom odnaleźć pozytywny obraz siebie, zdobyć wewnętrzną integrację, która we właściwym czasie konkretyzuje się również w odnalezieniu swojego stylu ubierania się. Koniec wtedy z ekstrawagancją i podążaniem za nowinkami mody. Takie rozstanie nie będzie bolesne jeśli stanie się naturalnym procesem dojrzewania. W wieku 20 lat kobieta powinna już mieć ukształtowany obraz siebie i własny styl ubierania się. Wiemy jednak, że i z tym różnie bywa. Osobiście zatem nie jestem za tępieniem u młodych dziewcząt różnych udziwnionych ubiorów (o ile nie szkodzą ich zdrowiu i nie szokują erotyką). Stawiam raczej na towarzyszenie w tym procesie dojrzewania, w którym sposób noszenia się i prezentacji siebie, stawiany przez nastolatki na równi z relacją do chłopców, jest przecież wypadkową wielu czynników.

Natomiast tzw. luz w ubiorze i sposobie zachowania się jest po prostu brakiem szacunku i kultury osobistej, jest lekceważeniem zwyczajów i wartości dlatego nie znajduje usprawiedliwienia w żadnym przypadku, mimo iż jest tak wyraźnie lansowany. w tzw. byciu na luzie jest też coś z agresji. Zaznaczam, że stary, ulubiony sweter ubierany na biwaku nie ma nic wspólnego z tak rozumianym luzem.

Elegancja nie jest też ciasnym gorsetem, niewygodą, przerostem formy nad treścią. Należy tak dobierać ubiory, aby odpowiednio do okoliczności, dobrze się w nich czuć, aby były wygodne i zdrowe. i tu właśnie dochodzimy do zagadnienia własnego stylu.
Wiele czynników należy rozważyć w kształtowaniu i wyborze właściwego, a nade wszystko własnego stylu ubierania się i sposobu bycia. Z jednej bowiem strony chodzi o to, abyśmy dobrze się czuły w tym co i jak nosimy, z drugiej zaś o to, jak nas postrzegają inni. Mowa ciała bowiem ma ogromne znaczenie w kształtowaniu odniesień pomiędzy ludźmi, w tym jak jesteśmy odbierani. Dorosły człowiek, niewłaściwie ubrany, będzie traktowany z lekceważeniem, kpiną, czy przekąsem, a młody ubrany stosownie do okoliczności z powagą, szacunkiem i zainteresowaniem.

Jak zatem zdobyć ten swój własny, niepowtarzalny styl. Czasami się go po prostu ma, czasami jednak trzeba się go uczyć. Istnieją specjalne szkoły, które zbijają fortuny na rozpoznawaniu, wyborze i nauczaniu właściwego stylu dla danej osoby. w naszej sytuacji wystarczy skorzystać z pomocy i rady kogoś, kto ma to wyczucie i umiejętność doboru odpowiedniego fasonu, kolorów, fryzury i dodatków. Trzeba jednak samemu tego chcieć, przekonałam się bowiem, że inicjatywą z zewnątrz nikogo nie zmienię. To jednak na jaką chcę i decyduję się wyglądać musi mieć związek z tym kim jestem, ile mam lat, w jakim środowisku się obracam, jaką mam pracę, co jest moją pasją życiową, a co obowiązkiem. Nasz wygląd można poprawić, istotne są tu zwłaszcza szczegóły, o których będę pisała przy innej okazji. Nieraz mnie korci powiedzieć tej z nas, czy innej - nie noś tego, bo ci w tym nie do twarzy; w takim kolorze wyglądasz nieciekawie; schowaj brzuch pod żakietem, a nie pod szeroką sukienką; zrób sobie ładną i stosowną do wieku fryzurę, zamiast końskiego ogonka; nie noś tych rozczłapanych butów; zmień sweterek noszony od miesiąca… Elegancka kobieta nie wstydzi się mankamentów własnej urody, choć ich nie eksponuje. Nie zafałszowuje obrazu siebie, choć potrafi poprawić swój wizerunek poprzez odpowiednio dobrany ubiór, czy dyskretny makijaż. Generalnie chodzi o to, aby przy poświęceniu sobie ograniczonej ilości czasu i pieniędzy utrzymać swój wizerunek na właściwym i stałym poziomie. Nie może tak być, aby jednego dnia wyszykować się, a drugiego pokazać się w byle czym. Moja babcia mawiała, że jeśli jest się biednym, to aby zachować elegancję, trzeba dbać o dobre uczesanie, o czyste buty i o drobne dodatki - sukienka może być ta sama. O takiej kobiecie mówi się, że ma klasę, zazwyczaj też potrafi być twórcza i aktywna w tworzeniu i utrzymaniu swojego stylu.

Od naszego wyglądu zależy też nasze samopoczucie i odwrotnie, często to, jak się w danej chwili czujemy wpływa na nasz wygląd. Bywa, że ubieramy się automatycznie, a bywa i tak, że cokolwiek na siebie włożymy, źle się w tym czujemy i nie możemy się zdecydować. W dniach obniżonego nastroju dobrze jest zadbać o ładną fryzurę i wygodny ubiór. Jeśli natomiast zauważamy, że zaczynamy byle jak wyglądać, warto pomyśleć o znalezieniu czasu na uporządkowanie swojego wnętrza. Wiele z nas dzieli się doświadczeniem, że po dniu skupienia robi porządki w swoim pokoju, w swoich rzeczach i generalnie lepiej wygląda. to takie ludzkie i takie kobiece.

Życzę powodzenia w kształtowaniu własnego stylu wyrażania swojego bogatego wnętrza ukształtowanego przez miłość, która nas najpiękniej ubiera.

Krystyna Dudzis