Matka TeresaJeśli nie jesteśmy skłonni do oddania wszystkiego, co jest potrzebne do czynienia dobra jedni drugim, grzech jest wciąż w nas. Właśnie dlatego my także musimy się dawać jedni drugim aż do bólu.  Nie wystarczy, że mówimy "Kocham Boga". Muszę także kochać swojego bliźniego. Święty Jan napisał, iż jesteś kłamcą, jeśli mówisz, że kochasz Boga, a nie kochasz swojego bliźniego. Jak możesz kochać Boga, którego nie widzisz, jeśli nie kochasz bliźniego, którego widzisz, którego dotykasz, z którym żyjesz?

Tak więc jest bardzo ważną dla nas rzeczą uświadomienie sobie, iż miłość aby była prawdziwa, musi boleć. Muszę być gotowy oddać wszystko co jest potrzebne, aby nie wyrządzać zła innym ludziom, a w gruncie rzeczy czynić im dobro. W przeciwnym wypadku, nie ma we mnie prawdziwej miłości i tym, którzy są wokół mnie przynoszę niesprawiedliwość, a nie pokój.

W rodzinach na Zachodzie nie jest czymś nadzwyczajnym, że ojciec i matka są tak zajęci, iż nie mają czasu dla swoich dzieci lub być może nie są nawet małżeństwem bądź porzucili swoje małżeństwo. Tak więc ich dzieci idą na ulice, zaczynają brać narkotyki i angażują się w inne rzeczy. Jest to tragiczne, powiedziała, ponieważ to właśnie w okresie dzieciństwa zaczyna się miłość i pokój dorosłego życia. Stąd właśnie w rodzinie miłość i pokój muszą mieć swój początek.

Uważam jednak, iż rzeczą, która w największy sposób niszczy dziś pokój, jest aborcja, ponieważ Jezus powiedział "Jeśli ktoś przyjmuje małe dziecko, mnie przyjmuje". Tak więc każda aborcja jest zaprzeczeniem przyjęcia Jezusa, zlekceważeniem Jezusa.

Aborcja jest w rzeczywistości wojną przeciwko dziecku, a ja nienawidzę zabijania niewinnego dziecka, mordowanego bezpośrednio przez swoją matkę. I jeśli zgodzimy się, iż matka może zabić nawet własne dziecko, jak możemy mówić innym ludziom, aby nie zabijali jedni drugich? W jaki sposób przekonamy kobietę, aby nie poddała się aborcji? Jak zawsze musimy ją przekonywać z miłością… Jednak ojciec tego dziecka także musi poświęcić się aż do bólu. Poprzez aborcję matka nie uczy się żyć, aby rozwiązać swoje problemy, lecz zabija nawet własne dziecko. Poprzez aborcję uczy się ojca, iż nie musi brać jakiejkolwiek odpowiedzialności za dziecko, które sprowadził na ten świat. Tak więc istnieje prawdopodobieństwo, iż ten ojciec zgotuje innym kobietom ten sam los. Tak więc aborcja prowadzi jedynie do coraz większej liczby aborcji.

Każdy kraj, który akceptuje aborcję, nie uczy swoich obywateli kochania się nawzajem, ale uczy używania wszelkiej przemocy w osiąganiu tego, czego chcą. To właśnie dlatego rzeczą, która w największym stopniu niszczy miłość i pokój, jest aborcja,

Matka Teresa mówiła dalej o zwalczaniu aborcji przez adopcję, o mówieniu szpitalom, komendom policji i przestraszonym młodym dziewczynom "Proszę, nie zabijajcie tego dziecka. Ja chcę to dziecko. Dajcie mi je. Jestem gotowa przyjąć każde dziecko, które miało być zabite przez aborcję, i dać to dziecko małżeństwu, które będzie je kochało i które będzie przez to dziecko kochane.

Wiem, że pary muszą planować swoje rodziny, ale do tego służą metody naturalnego planowania, a nie antykoncepcja. Za sprawą antykoncepcji niszczone są siły dawania życia i miłowania, mąż i żona czynią coś dla siebie samych. To odwraca uwagę ku samemu sobie i w ten sposób niszczy w nim i w niej dar miłości. W miłowaniu mąż i żona zwracają uwagę jedno na drugie, tak jak się to dzieje w przypadku naturalnego planowania rodziny, a nie ku sobie samym, jak ma to miejsce w przypadku antykoncepcji. Kiedy to miłowanie jest zniszczone przez antykoncepcję, wówczas aborcja następuje bardzo łatwo. Dlatego też nigdy nie daję dziecka rodzinie, która stosowała antykoncepcję, ponieważ jeśli matka zniszczyła siłę miłowania, w jaki sposób będzie ona kochać moje dziecko?

Z przemówienia Matki Teresy, które wygłosiła w 1994 r. podczas National Prayer Breakfast (dosłownie: Krajowe Śniadanie Modlitewne) w Hotelu Hilton.