fot. kajaMam na imię Zbigniew i pragnę podzielić się krótkim świadectwem stosowania NPR. Piszę w imieniu swoim i żony. Z radością stwierdzam, że nigdy nie stosowaliśmy antykoncepcji, niemniej jednak może coś się przyda z naszej wypowiedzi. Jest kilka solidnych powodów dla których ekologiczne planowanie poczęć stało się naszym wyborem.

  1. Otwarcie na życie, będące efektem zaufania Panu Bogu i w związku z tym brak paraliżującego lęku w czasie każdego zbliżenia.
  2. Korzystanie z naturalnego rytmu płodności wpisanego w ludzkie życie jest zdecydowanie zdrowsze, gdyż nie zakłóca normalnie funkcjonującego organizmu. Nie mógłbym zmuszać mojej ukochanej do dewastowania jej pięknego ciała.
  3. Okres wstrzemięźliwości płciowej, wtedy kiedy nie chcemy począć dziecka, jest dla nas rzeczywiście czasem stęsknienia się za sobą i odkrywania siebie na nowo. Zdecydowanie potwierdzam tutaj to, o czym przed ślubem tylko czytałem.
  4. Zawsze fascynowała mnie tajemnica życia tkwiąca w kobiecie, więc chcąc się do niej choć trochę zbliżyć zacząłem osobiście prowadzić karty obserwacji cyklu mojej żony, dzięki czemu jestem na bieżąco.

Nie potrafilibyśmy już po trzynastu latach małżeństwa żyć według innego modelu. Mamy czworo zaplanowanych dzieci (Ewa, Piotr, Basia, Zuzia), żona nalega na piąte (ale to ma być odpowiedzialne rodzicielstwo jak mawiał prof. Fijałkowski), a nasza miłość kwitnie coraz bardziej i dojrzewa. Myślę, że jest tak po wielkiej części dzięki NATURALNEMU PLANOWANIU RODZINY.

Wierzę, że każda zdrowa kobieta jest w stanie dobrze nauczyć się obserwacji własnego cyklu, pod warunkiem, że jej mąż będzie w to równie zaangażowany i będzie to stanowiło ich wspólne dzieło w planowaniu rodziny.

Dodam jeszcze, że z zawodu jestem pedagogiem, a moja żona Violetta lekarzem.