fot. kajaZewnętrznie nic się nie zmieniło, a przecież wszystko jest inaczej, bo od kilku tygodni żyjesz we mnie, noszę cię niewidzialnego jeszcze dla innych i rozmawiam z tobą.


Spacerujemy ulicami miasta nad szarą Wisłą i szepcę ci najczulsze słowa po polsku. Gdzieś w Afryce matki wyglądają dzieci kędzierzawych i ciemnoskórych, w Azji skośnookich. Na ogromnych przestrzeniach świata co chwilę zdarza się cud - poczyna się człowiek i w ręce rodziców Bóg oddaje jego najbliższy los.
Na różnych międzynarodowych trybunach tak dużo mówi się dziś o prawach człowieka, które zostały uroczyście ogłoszone, ale wciąż nie są przestrzegane. Ludzie dobrej woli upominają się o nie. A ty mój mały, który przynosisz wraz z zaistnieniem - PRAWO DO ŻYCIA, PRAWO DO DOMU, PRAWO DO MIŁOŚCI. Któż będzie walczył o nie, gdy jesteś tak bardzo bezbronny i całkowicie zdany na łaskę i niełaskę rodziców.
Te miesiące oczekiwania stanowią naszą niepowtarzalną bliskość. Odżywiasz się tym, co ja zjem. Razem ze mną oddychasz. Karmisz się każdą moją myślą i odczuciem. Chcę więc dawać ci to, co najlepsze, aby już od najwcześniejszych chwil dobrze rozwijało się twoje ciało i twoja dusza.
Wiek XX jest taki zachmurzony i wszystkie chyba matki na kuli ziemskiej patrzą w przyszłość z lękiem. Nasz niepokój jest wspólny. Nad nami jednak wciąż błękitnieje niebo, a promienie słońca ślą nadzieję, że Bóg kocha każdego z nas. Moja miłość otula cię jak najdelikatniej i najczulej, ale Jego jest niewyobrażalnie większa.
Urodzisz się, będziesz rósł i przyjdzie taki czas, gdy trzeba będzie oddać cię światu. Temu światu pełnemu piękna, ale i wielkich niebezpieczeństw. Jedyny oręż, jaki chciałabym ci dać, to miłość. W nią uzbrojony pokonasz wszystkie przeszkody i wygrasz życie, a Ojciec nasz niebieski przygarnie cię do siebie.
Boże spraw, abym memu dziecku nie narzuciła wizji szczęścia na własną miarę i według własnych wyobrażeń. Naucz mnie poznawać Twoją myśl, ukochać Twoje plany i mężnie je realizować. Pozwól oderwać się od własnych pragnień świadomych, czy nieświadomych, a szeroko otworzyć drzwi naszego domu dla Ducha Świętego.
Dziękuję Ci, Boże, że mi zaufałeś i dałeś do urodzenia, pielęgnowania i wychowania Twoje dziecko. Chciałabym zajmować się nim zawsze z Tobą, aby nic nie uronić z tego, co chciałeś przeze mnie jemu przekazać.

Matka