Drukuj

fot. kajaChcąc wejść z kimś w bliski związek, nawiązać autentyczny kontakt, należy się na tego człowieka otworzyć. alienacja swego prawdziwego "ja", zamknięcie się w sobie, wstrzymuje rozwój osobowości człowieka.  Taki człowiek nie potrafi nikogo naprawdę pokochać, ani też być przez kogoś kochanym i zaakceptowanym.

Ludzie tego typu żyją zazwyczaj w samotności, z dala od różnych grup czy wspólnot. Tymczasem "naprawdę osobisty związek dwojga ludzi opiera się na ich otwartości wobec siebie, na pełnej, spontanicznej uczciwości". Musi to być otwartość wzajemna, powinien się otworzyć zarówno ja jak i on. Inaczej się nie poznamy. Nasz związek będzie powierzchowny i nietrwały.
Dialog "niewątpliwie stanowi istotę stosunków międzyludzkich, brak dialogu jest nie do pomyślenia". Nie do pomyślenia jest istnienie człowieka jako osoby o strukturze monologicznej. Człowiek bowiem został stworzony na obraz Boży (Rdz 1,26), a właśnie w trzech Osobach Boskich najpełniej jest realizowany dialog. Relacje między Bogiem Ojcem, Synem i Duchem Świętym można nazwać najdoskonalszym dialogiem, w którym dwie jakiekolwiek osoby ludzkie pozostające ze sobą w dialogu partycypują. Chociaż człowiek boi się nawiązywania głębokich relacji, bo przecież kosztują one dużo wysiłku, wymagają wyrzeczeń, rezygnacji z siebie, z wygodnego życia, to jednak tęskni przede wszystkim do życia społecznego, ale najpełniej chyba dialog może zaistnieć między dwiema konkretnymi osobami. Wydaje się, że najtrafniejszą definicję dialogu podaje ks. Janusz Tarnowski. Według niego dialog sprowadza się do trzech elementów: metody, procesu i postawy.
Metoda dialogu to sposób komunikacji między ludźmi, w której rozmawiają oni ze sobą (jak też używają innych środków) w celu wzajemnego zrozumienia się, zbliżenia się i współdziałania, co przynajmniej w pewnej mierze zostaje osiągnięte. A zatem proces dialogowy to po prostu skuteczne zastosowanie metody dialogu.
Postawa dialogu "polega na stałej gotowości dążenia przez rozmowę (jak też i inne środki) do zrozumienia innych ludzi, zbliżenia się do nich i w miarę możliwości współpracowania z nimi".
Tak pojmowany dialog wymaga rzetelnej realizacji w codziennym życiu, rozwijania w sobie postawy otwarcia na drugiego człowieka i jego akceptacji.
To chyba główny powód, dla którego ludzie dzisiejszych czasów są tak skryci i zamknięci - obawa przed odtrąceniem, zranieniem. Otwartość jest zaś prośbą o przyjęcie, akceptację. Otwartość można także pojmować jako "ujawnienie tego, jak reagujesz na bieżącą sytuację i przekazywanie takich informacji z przeszłości, które są ważne dla zrozumienia twoich obecnych reakcji". Otwartość to dzielenie się z drugim tym, co aktualnie przeżywam, co czuję, jak odbieram jego, to co mówi i czyni. Dzielenie się oczywiście w pełni szczere i autentyczne. Nie chodzi tu o ujawnienie intymnych szczegółów z życia. W każdym bowiem człowieku jest i powinna być taka sfera, do której dostęp ma tylko on sam i Ten, który go powołał do istnienia. Dzielenie się tym, co się dokonuje nie należy do postawy otwartości. Skrywanie swoich reakcji przed innymi, zatrzymywanie tylko dla siebie własnych przeżyć, doświadczeń, przemyśleń, wiedzie ku samotności. Zamknięcie się, izolacja, prowadzi do tego, że taki człowiek może "przejść mimo kogoś istotnego dla siebie, tracąc wiele z głębokich przeżyć. Zamykanie się w sobie chroni wprawdzie przed nielojalnością czy innymi negatywnymi cechami bliźnich, ale nie może stanowić wzoru do naśladowania. Brak otwartości, zawarta w tak pojętej nieszczerości izolacja od ludzi wiąże się z osamotnieniem." Skutkiem otwartości jest przyjęcie kogoś lub czegoś. Człowiek nie otwiera się dla samego "otwierania się". Jean Vanier twierdzi, że przyjmowanie nawet jest czymś o wiele większym niż otwartość. Przyjąć kogoś, to otworzyć przed nim swoje serce, zrobić dla niego miejsce, pokazać mu, że nam rzeczywiście na nim zależy. Człowiek musi zniszczyć chroniącą go skorupę egoizmu, zburzyć bariery dzielące go od innych, aby oni mogli w niego wejść razem z bogactwem, jakie posiadają. Musi też sam stać się delikatnym i wrażliwym, aby móc wejść w innych, nie burząc istniejącego tam porządku, ani nie niszcząc wewnętrznego bogactwa.

Empatia - konieczny element postawy dialogu.


Samo słowo "empatia" pochodzi od niemieckiego słowa "einfulung" oznaczającego "wczuwanie się". Empatia to umiejętność "nie tylko wysłuchania kogoś, nie tylko myślowego przeniknięcia czyichś spraw, lecz wniknięcie w świat wewnętrzny rozmówcy i to w sposób nieoceniający. Jest to zdolność postawienia siebie w sytuacji kogoś drugiego, a co za tym idzie - emocjonalnego odebrania odczuć tego, kto się nimi dzieli. To subtelne przeniknięcie do wewnątrz czyjegoś świata" Ktoś może przejawiać empatię w tych dwóch postaciach, a nie będzie potrafił np. wyrazić jej w konkretnym czynie. Tak jak człowiek, który widzi na ulicy wypadek, dostrzega leżącego na ziemi ciężko rannego człowieka i razem z nim współdoznaje, współcierpi, ale nie potrafi praktycznie pomóc mu - opatrzyć rany, ulżyć cierpieniu. Osoba mająca zdolności empatyczne musi zatem charakteryzować się nie tyle możliwością bardzo rozwiniętego poznania intelektualnego, ale przede wszystkim intuicją. Potrzebne też są takie cechy jak subtelność i delikatność. Wiąże się to z obawą przed tym, aby nie urazić człowieka, z którym pozostajemy w kontakcie. Za żadną cenę nie można naruszyć jego wolności osobistej i godności osoby. To on jest tym, wobec którego mam przyjąć postawę pokory, z gotowością służenia mu. Potrzeba tu wiele taktu, wyczucia i jakiejś swoistej wewnętrznej umiejętności współodczuwania.
Empatia jest postawą, której można, trzeba się uczyć. Pełne utożsamienie z inną osobą jest z reguły szkodliwe, bo zaprzecza prawom do rozwoju, zubaża osobowość. Trzeba tak wniknąć w świat wewnętrzny drugiego człowieka, by móc rozpoznać jego aktualne potrzeby, czego on w tej chwili pragnie. Wspaniałym przykładem kogoś, kto wczuwał się w potrzeby i uczucia innych ludzi jest Jezus Chrystus (J 2,24-25).

ks. Mirosław Gawryś
fragmenty pracy licencjackiej
Wychowanie do dialogu interpersonalnego
w grupie Ruchu Światło-Życie

Literatura: