oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · UKChS · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Katalog stron · Rozmaitości · IRC · FORUM · FOTO · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
10/11: Słuchać Pana
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Ważne

Konkurs fotograficzny

Piosenka roku 2010

Zaproszenia

V Konferencja Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

Z forum.oaza.pl
Nasz słownik

Oaza Nowego Życia - podstawowy rodzaj rekolekcji oazowych

Śpiewy liturgiczne - utwory nadające się do śpiewania w czasie liturgii.

Namiot Światła

Nasze strony

Domowy Kościół w Radomiu

Diecezjalna Diakonia Życia w Katowicach

Częstochowska oaza studencka

Modlitewna nowenna miesięcy - maj

Słowo życia:

Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem Święty (Kpł 11, 44).

Intencja modlitewna:

  • o cnotę pokory,

  • o łaskę świętości życia dla kapłanów

Lektura:

– ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Krościenko 2001.

Postacie miesiąca: św. Jan Maria Vianney, bp Tadeusz Błaszkiewicz

św. Jan Maria Vianney

Jan urodził się w rodzinie ubogich wieśniaków w Dardilly koło Lyonu 8 maja 1786 r. Do I Komunii przystąpił potajemnie podczas Rewolucji Francuskiej w 1799 r. Po raz pierwszy przyjął Chrystusa do swego serca w szopie, zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Ponieważ szkoły parafialne były zamknięte, nauczył się czytać i pisać, kiedy miał 17 lat.

Po ukończeniu szkoły podstawowej, otwartej w Dardilly dopiero w 1803 roku, Jan uczęszczał do szkoły w Ecully (od roku 1806). Miejscowy, świątobliwy proboszcz udzielał młodzieńcowi nauki łaciny. Od służby wojskowej wybawiła go ciężka choroba, na którą zapadł. Wstąpił do niższego seminarium duchownego w  1812 r. Przy tak słabym przygotowaniu i późnym wieku nauka szła mu bardzo ciężko. W roku 1813 przeszedł jednak do wyższego seminarium w Lyonie. Przełożeni, litując się nad nim, radzili mu, by opuścił seminarium. Zamierzał faktycznie tak uczynić i wstąpić do Braci Szkół Chrześcijańskich, ale odradził mu to proboszcz z Ecully. On też interweniował za Janem w seminarium. Dopuszczono go do święceń kapłańskich właśnie ze względu na tę opinię oraz dlatego, że diecezja odczuwała dotkliwie brak kapłanów. 13 sierpnia 1815 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Miał wówczas 29 lat.

Pierwsze trzy lata spędził jako wikariusz w Ecully. Na progu swego kapłaństwa natrafił na kapłana, męża pełnego cnoty i duszpasterskiej gorliwości. Po jego śmierci biskup wysłał Jana na wikariusza-kapelana do Ars-en-Dembes. Młody kapłan zastał kościółek zaniedbany i opustoszały. Obojętność religijna była tak wielka, że na Mszy świętej niedzielnej było kilka osób. Wiernych było zaledwie 230; dlatego też nie otwierano parafii, gdyż żaden proboszcz by na niej nie wyżył. O  wiernych Ars mówiono pogardliwie, że tylko chrzest różni ich od bydląt. Ks. Jan przybył tu jednak z dużą ochotą. Nie wiedział, że przyjdzie mu tu pozostać przez 41 lat (1818-1859).

Całe godziny przebywał na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Sypiał zaledwie po parę godzin na gołych deskach. Kiedy w 1824 r. otwarto w wiosce szkółkę, uczył w niej prawd wiary. Jadł nędznie i mało, można mówić o wiecznym poście. Dla wszystkich był uprzejmy. Odwiedzał swoich parafian i rozmawiał z  nimi przyjacielsko. Powoli wierni przyzwyczaili się do swojego pasterza. Kiedy biskup spostrzegł, że ks. Jan daje sobie jakoś radę, otworzył w 1823 r. formalną parafię w Ars. Dobroć pasterza i surowość jego życia, kazania proste i płynące z  serca - powoli nawracały dotąd zaniedbane i zobojętniałe dusze. Kościółek zaczął się z wolna zapełniać w niedziele i święta, a nawet w dni powszednie. Z każdym rokiem wzrastała liczba przystępujących do sakramentów.

Pomimo tylu zabiegów nie wszyscy jeszcze zostali pozyskani dla Chrystusa. Ks. Jan wyrzucał sobie, że to z jego winy. Za mało się za nich modlił i za mało pokutował. Wyrzucał także sobie własną nieudolność. Błagał więc biskupa, by go zwolnił z obowiązków proboszcza. Kiedy jego błagania nie pomogły, postanowił uciec i skryć się w jakimś klasztorze, by nie odpowiadać za dusze innych. Biskup jednak nakazał mu powrócić. Posłuszny, uczynił to. Nie wszyscy kapłani rozumieli niezwykły tryb życia proboszcza z Ars. Jedni czynili mu gorzkie wymówki, inni podśmiewali się z dziwaka. Większość wszakże rozpoznała w nim świętość i  otoczyła go wielką czcią.
Sława proboszcza zaczęła rozchodzić się daleko poza parafię Ars. Napływały nawet z odległych stron tłumy ciekawych. Kiedy zaś zaczęły rozchodzić się pogłoski o nadprzyrodzonych charyzmatach księdza Jana (dar czytania w sumieniach ludzkich i dar proroctwa), ciekawość wzrastała. Ks. Jan spowiadał długimi godzinami. Miał różnych penitentów: od prostych wieśniaków po elitę Paryża. Bywało, że zmordowany jęczał w konfesjonale: "Grzesznicy zabiją grzesznika"! W dziesiątym roku pasterzowania przybyło do Ars ok. 20 000 ludzi. W  ostatnim roku swojego życia miał przy konfesjonale ich ok. 80 000. Łącznie przez 41 lat przesunęło się przez Ars około miliona ludzi.

Nadmierne pokuty osłabiły już i tak wyczerpany organizm. Pojawiły się bóle głowy, dolegliwości żołądka, reumatyzm. Do cierpień fizycznych dołączyły duchowe: oschłość, skrupuły, lęk o zbawienie, obawa przed odpowiedzialnością za powierzone sobie dusze i lęk przed sądem Bożym. Jakby tego było za mało, szatan przez 35 lat pokazywał się ks. Janowi i nękał go nocami, nie pozwalając nawet na kilka godzin wypoczynku. Inni kapłani myśleli początkowo, że są to gorączkowe przywidzenia, że proboszcz z głodu i nadmiaru pokut był na granicy obłędu. Kiedy jednak sami stali się świadkami wybryków złego ducha, uciekli w popłochu. Jan Vianney przyjmował to wszystko jako zadośćuczynienie Bożej sprawiedliwości za przewiny własne, jak też grzeszników, których rozgrzeszał.

Jako męczennik cierpiący za grzeszników i ofiara konfesjonału, zmarł 4 sierpnia 1859 r., przeżywszy 73 lata. W pogrzebie skromnego proboszcza z Ars wzięło udział ok. 300 kapłanów i ok. 6000 wiernych. Nabożeństwu żałobnemu przewodniczył biskup ordynariusz. Śmiertelne szczątki złożono nie na cmentarzu, ale w kościele parafialnym. W 1865 r. rozpoczęto budowę obecnej bazyliki. Papież św. Pius X dokonał beatyfikacji sługi Bożego w 1905 roku, a do chwały świętych wyniósł go w roku jubileuszowym 1925 Pius XI. Ten sam papież ogłosił św. Jana Vianneya patronem wszystkich proboszczów Kościoła rzymskiego w roku 1929. W  stulecie śmierci proboszcza z Ars Jan XXIII wystosował osobną encyklikę Sacerdoti nostri primordia, w której przypomniał tę piękną postać.

W ikonografii Święty przedstawiany jest w stroju duchownym ze stułą na szyi, często w otoczeniu dzieci.

bp Tadeusz Błaszkiewicz

Ks. Biskup Tadeusz Błaszkiewicz urodził się 21 września 1916 r. w Przemyślu. Szkołę średnią ukończył w gimnazjum oo. Jezuitów w  Chyrowie. Po maturze odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych w Jarosławiu przy 24 dywizji piechoty. Od 1936 r. studiował filologię klasyczna na UJ w  Krakowie. We wrześniu 1939 r. brał udział w kampanii wrześniowej na froncie południowym w Armii „Karpaty”. Po klęsce wrześniowej służył w szeregach Armii Krajowej i uczestniczył w tajnym nauczaniu aż do wyzwolenia Polski.

W listopadzie 1944 wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu. Święcenia kapłańskie otrzymał 19 czerwca 1949 r. Po dwumiesięcznej pracy wikariuszowskiej został skierowany na KUL. Tam ukończył pedagogikę specjalna. W 1952 r. został prefektem i profesorem języka łacińskiego i greckiego oraz wykładowcą pedagogiki i psychologii wychowawczej w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Jednocześnie czynnie uczestniczył w pracy duszpasterskiej, głosząc nauki konferencje i  rekolekcje. Przez kilkanaście lat był moderatorem Sodalicji Mariańskiej w  Przemyślu, która działała w ukryciu wbrew zakazowi ówczesnych władz. Jednocześnie był referentem w Kurii Biskupiej.

Dnia 30 kwietnia 1970 r. papież Paweł VI mianował ks. Błaszkiewicza biskupem pomocniczym ks. Biskupa Ignacego Tokarczuka w Przemyślu. W diecezji przemyskiej ks. Bp Błaszkiewicz m.in. pełnił funkcję wikariusza generalnego.

W latach 1977-1986 był delegatem Episkopatu Polski do spraw Ruchu Światło-Życie, w życiu którego brał czynny udział. Ks. Blachnicki dziękował biskupowi „ za reprezentowanie naszego Ruchu i jego spraw na Konferencjach Episkopatu Polski. Z natury rzeczy Ruch, stanowiący nowe, dynamiczne zjawisko w  Kościele stwarzał nieraz pewne problemy, które domagały się nieraz wyjaśnienia i  prostowania.(...) właśnie Twoje cierpliwe wyjaśnienie i prostowanie sprawiło, że Episkopat w całości z coraz większym zaufaniem odnosił się do Ruchu Światło-Życie. Dziękujemy również za przekazywanie nam dyrektyw, życzeń Konferencji Episkopatu. Były nieraz problemy trudne i delikatne (...) Umiałeś zawsze z wielkim taktem, z jakąś delikatnością, ale równocześnie i  stanowczo przekazywać nam życzenia i dyrektywy w tych sprawach.(...) Dziękujemy Ci za przewodniczenie delegatom naszego Ruchu w ważnych przełomowych momentach, czy to na KKO Ruchu, czy na dniach wspólnoty, czy wtedy, kiedy nasza delegacja prezentowała Ruch wobec Kard. Wojtyły i poszerzonej Komisji Apostolstwa Świeckich, czy gdy uczestniczyła w międzynarodowym Kongresie w  Rzymie”.

W 1980 r. Jan Paweł II nazwał biskupa Błaszkiewicza "Opiekunem Ruchu z  ramienia Kościoła". Ks. Blachnicki później komentował: „Szczególnie w  okresie stanu wojennego zaznaczała się Twoja prawdziwie ojcowska opieka nad Ruchem. Diakonia Stała, jakby osierocona w tym czasie, znalazła u Ciebie oparcie; znalazł oparcie silne u Ciebie ks. Wojciech, który w tak trudnych okolicznościach podjął się odpowiedzialności za Ruch; przyjmując funkcję moderatora krajowego. (...) Dla nas zostaniesz na zawsze Ojcem Ruchu Światło-Życie przez swój opiekuńczy wkład w rozwój Ruchu w momentach tak decydujących i przełomowych”. Rezygnacje ze stanowiska Delegata ds. Ruchu (powodowaną względami zdrowotnymi) ks. Blachnicki skomentował m.in. słowami: „Rozumiemy wprawdzie i szanujemy Twoją motywacje tej decyzji. Niemniej uświadamiamy sobie to, cośmy utracili i dlatego wolno nam wyrazić także nasze zasmucenie z powodu tego faktu”.

W 1991 r. bp Błaszkiewicz przeszedł na emeryturę. Do końca swoich dni interesował się sprawami Ruchu, był szczególnie zainteresowany rozwojem i  przeszczepieniem go na Wschód. Zmarł 7 czerwca 1993 r. w  Przemyślu.

Dod. Krzysztof Jankowiak dnia 3-05-2010 o godz. 11:57

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Instytut Formacji Pastoralno-Liturgicznej (28-06-2010)

Oaza Rekolekcyjna Diakonii Komunikowania Społecznego 2010 (25-06-2010)

Rock dla Trójcy Świętej (23-06-2010)

List jedności (21-06-2010)

Ojczyznę wolną pobłogosław Panie (14-06-2010)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl