|
Radosny dzień Pięćdziesiątnicy rozpoczęła Jutrznia w dolnym kościele, której przewodniczył ks. Aleksander Suchocki. Był to jednocześnie czas błogosławienia animatorów.

Ksiądz Aleksander podkreślił, że animatorzy (nie tylko te 89 osób, które tego dnia otrzymało krzyże animatorskie) są szczęściem Ruchu, są koroną drzewa wyrastającego z grobu założyciela Ruchu. To drzewo ma się rozrastać i czynić uczniów ze wszystkich narodów. Przypomniał też, że bycie animatorem nie jest kolejnym szczeblem oazowego awansu, że animator ma wyróżniać się dojrzałością. Została mu dana łaska według daru Chrystusowego. Jak apostoł Paweł animatorzy rozpoczynają bieg ku wyznaczonej mecie i tego biegu nie wolno im przerwać, nie wolno im zatrzymać się w rozwoju.

Zrodziliśmy się z jednego człowieka, z jego stylu życia, który określamy krótko mianem nowej kultury. Wszyscy zaś ludzie nowej kultury mają pokazywać, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. Jeśli nie szuka się własnej chwały, nie doznaje się rozczarowań i rozgoryczenia, nawet jeśli niepowodzenia są chlebem powszednim. I takich chcemy mieć animatorów – podsumował ks. Aleksander.

Obecność nowych animatorów jest znakiem nadziei – są oni świadkami, że Ruch się nie przeżył. To dobrze, że Oaza wychowała ludzi, którzy służą w różnych miejscach lub odnajdują się później w innych ruchach, ale zawsze jednak bolesna jest sytuacja, kiedy ktoś stwierdza, że nie znalazł swojego miejsca w Ruchu Światło-Życie, bo za mało w nim na przykład ewangelizacji czy modlitwy charyzmatycznej. Rodzi się pytanie, ile wysiłku włożyli w poznanie pełnego obrazu Ruchu, całości charyzmatu?

W podsumowaniu ks. Adam Wodarczyk (zawsze cenne są jego wspomnienia z młodości) wskazał na perspektywę otwierającą się przed młodymi ludźmi: służba w Ruchu nie kończy się na pewnym etapie dorosłości. Jeśli ktoś chce służyć Kościołowi na drodze Ruchu, znajdzie w nim dla siebie miejsce. Być może wśród osób zgromadzonych na sali znalazł się przyszły moderator generalny czy para krajowa Domowego Kościoła? Krzyża animatorskiego nie dostaje się na określony czas, a już na pewno nie można go odwiesić w spokojne miejsce.

I wreszcie punkt kulminacyjny – Eucharystia. Pięćdziesiątnica zapowiedziana już w zmartwychwstaniu. Urodziny Kościoła. Na co zwrócono uwagę obecnych? Na pokój. Największym darem zmartwychwstałego Jezusa jest dar pokoju. Życie w Duchu Świętym to życie w Bożym pokoju, bez rozterek czy wątpliwości. Każdy z nas doświadczył zapewne w życiu, że brak pokoju w relacjach jest bardzo bolesnym doświadczeniem. Świat jest podzielony na wiele sposobów, ciągle trwa zmaganie się grzechu i świętości, a misją każdego chrześcijanina jest bycie źródłem pokoju w świecie rozdartym niezgodą.

Mamy świadczyć o niezwykłości życia w łasce Ducha Świętego, emanować spokojem, nawet w największych trudnościach być człowiekiem pokoju. Nie zawsze jest łatwo żyć we wspólnotach, podejmując różne dzieła często doświadcza się kryzysów i przeszkód, a Boży pokój jest darem, który zmienia patrzenie na rzeczywistość, zwłaszcza na tę nieuporządkowaną.

Ostatnie chwile Centralnej Oazy Matki to kilka ważnych wydarzeń i rocznic. Do Unii Kapłanów Chrystusa Sługi został przyjęty ks. Dariusz Orłowski, moderator diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Ks. Adam Wodarczyk przypomniał o tym, że Unia obchodzi w tym roku 30-lecie swojego powstania, a dziesięć lat temu to kapłańskie stowarzyszenie zostało zatwierdzone przez biskupa tarnowskiego. Również dziesięć lat temu przeniesiono z Carlsbergu do Krościenka szczątki Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Moderator przekazał też słowa jedności, otrzymane ze wspólnoty w Carlsbergu i z Wielkiej Brytanii od ks. Jana Mikulskiego. Zachęcił do modlitwy w intencji procesu beatyfikacyjnego ojca Franciszka i rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Wojciecha Danielskiego.

W przededniu rozpoczęcia się rekolekcji wakacyjnych wręczono przedstawicielom poszczególnych diecezji świece Oaz Wielkich. Uroczysta procesja ze świecami zapalonymi od świecy Oazy Wielkiej w Krościenku, Nowej Jerozolimy, przeszła do grobu ojca Franciszka. W końcu zrodziliśmy się wszyscy z pasji tego człowieka, z jego wizji i jego stylu życia – w tym miejscu nie sposób tego nie pamiętać. Choć była w obecnych zauważalna tęsknota za Wieczernikiem Jana Pawła II, z pewnością przeżywanie tych wydarzeń obok grobu Ojca miało swoją logikę.

Jutro w Krościenku Dzień Moderatora - spotkanie moderatorów - i Święto Niepokalanej Matki Kościoła, a nas żegnało słońce i kwitnąca wiosna, dopełniające radości Pięćdziesiątnicy.
Wiola Szepietowska
Pozostałe relacje:
Pytanie o miłość
Bóg w centrum życia
Zbuduj Kościół
Dzień Moderatora
|