oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · UKChS · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Katalog stron · Rozmaitości · IRC · FORUM · FOTO · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
10/11: Słuchać Pana
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Ważne

Konkurs fotograficzny

Piosenka roku 2010

Zaproszenia

V Konferencja Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

Z forum.oaza.pl
Nasz słownik

Kościół Dobrego Pasterza

Jagiellońska

Statio - znak świątyni

Nasze strony

Domowy Kościół w Warszawie

Franciszkanie prowincji krakowskiej

Ośrodek Fundacji Światło-Życie "Nazaret" w Lalikach

Patron współpracy kapłanów ze świeckimi

O znaczeniu beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki z metropolitą warszawskim, Abp Kazimierzem Nyczem rozmawiają Tomasz Talaga oraz Elżbieta i Mirosław Wrotek z redakcji „Listu DK”.

- Jakie znaczenie ma fakt, że beatyfikacja Ks. Jerzego przypadła w Roku Kapłańskim?
- Z pewnością nie jest to tylko zbieg okoliczności, bo u Pana Boga nie ma przypadków. Myślę, że znaczenie tej beatyfikacji nie ogranicza się tylko do kapłanów, gdyż moim zdaniem ks. Jerzy to patron uniwersalny. Owszem, jako ksiądz w sposób szczególny jest patronem kapłanów, niech jednak jednocześnie pozostanie patronem wszystkich. Dla kapłanów niech będzie - i to chciałbym podkreślić - patronem współpracy księdza ze świeckimi w Kościele. Myślę, że ten człowiek, prosty, spokojny, miał w sobie nie tylko charyzmę, ale i coś takiego, co w sobie wypracował i co ludzie w nim odkryli. Było to coś tak ważnego, że przychodzili, garnęli się do Niego przedstawiciele wielu grup społecznych i zawodów: aktorzy, lekarze, średnia służba medyczna, robotnicy, przedstawiciele inteligencji i świata nauki. W tym prostym człowieku, który wcale nie był intelektualistą, odnajdywali owo „coś”, co ich przyciągało. A on nie stwarzał barier, które by tych ludzi oddalały od niego, czy odpychały. Myślę więc, że współpraca ze świeckimi to jeden z wymiarów jego świętości.

- Czym ks. Popiełuszko wyróżniał się jako kapłan?


- Wyróżniał się zwyczajnością. Ten prosty chłopak z malutkiej wioski miał w sobie jakiś dar szukania „czegoś więcej”. Poradził sobie w seminarium warszawskim, przetrzymał służbę wojskową, która nadszarpnęła jego i tak słabe zdrowie. Na jego kapłaństwo złożyło się 7-8 lat posługi w parafiach warszawskich, jeszcze przed powstaniem „Solidarności” w 1980 r., a potem 4 lata w tym trudnym okresie, kiedy trzeba było mieć dużo oleju w głowie i rozsądku, żeby zajmować właściwe stanowisko.

Gdy Polska w 1980 r. po raz pierwszy wybiła się trochę na wolność, zaczęły się pojawiać różnice w myśleniu. Przedtem, gdy komuna była mocna, ci, którzy z nią walczyli, jednoczyli się mimo różnych nieraz poglądów. Kiedy przyszła pierwsza wolność, okazało się, że są pęknięcia. Rola księdza i Kościoła wcale nie była wtedy łatwa. Nie wystarczał sam entuzjazm; trzeba było dobrego rozeznania – i ks. Jerzy je miał. A potem, w stanie wojennym, to już trzeba było odwagi, żeby stać przy ludziach, żeby ludzi nie zostawić, żeby nie zapomnieć o internowanych, skazanych. Ks. Jerzy nie zapomniał. Chodził do sądów na rozprawy, a przede wszystkim budził nadzieję w ludziach, których gromadził przy ołtarzu, przy Chrystusie. Pokazywał, jakich wartości trzeba bronić na pierwszym miejscu. No i była w nim gotowość, żeby zapłacić największą cenę, jaką można zapłacić tutaj na ziemi, czyli oddać życie. Kiedy mu mówiono: „nie narażaj się, bo cię zabiją”, odpowiadał: „muszę być z ludźmi”, „muszę być przy ludziach”. Dlatego podczas procesu beatyfikacyjnego, bez cienia wątpliwości uznano to, co się stało, za prawdziwe męczeństwo za wiarę, za Kościół, w obronie godności człowieka, w obronie prawdy i wolności.

- Czego kapłani mogą uczyć się w dzisiejszych czasach od ks. Jerzego?

- Po pierwsze, mogą uczyć się prawdziwej wizji Kościoła, tego, ze Kościół to przede wszystkim ludzie świeccy. My, kapłani, jesteśmy potrzebni katolikom świeckim do tego, żeby byli bardziej Kościołem, żeby byli ludem kapłańskim, pośredniczącym między Bogiem a innymi ludźmi.

Po drugie, ks. Jerzy uczy, że kapłaństwo księdza realizuje się nie przez nadzwyczajne akcje i wydarzenia, lecz w zwyczajnym nauczaniu i działaniu. On nie był jakimś wybitnym kaznodzieją; to był człowiek, który głosił Ewangelię prosto i skromnie. Bardzo obficie cytował całe fragmenty nauczania Jana Pawła II. Robił to autentycznie, ponieważ on to źródło, którym jest Ewangelia i nauka papieża przetrawił i przekazywał jako swoje. To sprawiało, że posługa słowa wypełniana przez niego w sposób zwyczajny, była odbierana przez ludzi w sposób nadzwyczajny, służący nawróceniu, przemianie i umocnieniu. Widziałem go raz w życiu, podczas Mszy św. w Krakowie, w parafii św. Maksymiliana u ks. Jancarza w Nowej Hucie. Odprawiał Mszę za Ojczyznę – rzeczywiście pięknie, pobożnie, bardzo skupiony. Ludzi przyciągało to, że nie eksponował siebie, tylko pokornie zastępował tego Kapłana, którym jest Jezus Chrystus obecny w czasie każdej Mszy św.

Po trzecie, cechowała go wrażliwość na ludzi biednych, potrzebujących; był bardzo zaangażowany na polu pomocy charytatywnej. Ta wrażliwość sprawiała, że parafia Św. Stanisława była nie tylko miejscem rozdzielania darów, takim jak wszystkie ówczesne polskie parafie, lecz miejscem, gdzie przychodzili ludzie poranieni, szukający pomocy.


- W czym powinna wyrażać się dzisiaj bezkompromisowość w życiu kapłana?


- W moim odczuciu przede wszystkim powinna się wyrażać w tym, co nazwałbym nieuleganiem politycznej poprawności. Uleganie tej pokusie grozi wszystkim; nie tylko politykom i dziennikarzom, ale także księżom, także nam, biskupom. Tymczasem trzeba głosić prawdy, które są niemodne, niepopularne, uważane przez świat za staroświeckie. Niezależnie od tego, jak to zostanie przyjęte, księdzu głoszącemu kazanie, katechezę, czy prowadzącemu spotkanie nie wolno wczuwać się w to, co ci ludzie chcą usłyszeć; on musi mówić to, co Kościół ma do głoszenia. Uważam, że główną przyczyną tego potwornego ataku na Kościół, który ma dziś miejsce w całym świecie, a zwłaszcza w Europie jest to, że przedstawiciele liberalizmu i libertynizmu moralnego widzą w Kościele ostatni bastion, gdzie się głosi prawdy niezmienne. To dotyczy życia, aborcji, eutanazji, in vitro, szóstego przykazania, nierozerwalności małżeństwa, czyli tematów, co do których świat chciałby, żeby „poluzować”. A Kościół, od papieża zaczynając, przez biskupów i kapłanów nie może tego zrobić.

Kościół jest zawsze dla dobra człowieka, nawet jeśli człowiekowi się wydaje, że jego nauczanie go ogranicza. Dla dobra człowieka będzie głosił te stałe, niezmienne wartości, a świat nie lubi takiego głosu. Sądzę, że w tym się zawiera aktualna misja kapłanów i to jest także odpowiedź na pytanie, jacy powinni być dzisiejsi kapłani. Powinni kochać ludzi; nie zamykać się w getcie Kościoła, lecz wychodzić do ludzi, ewangelizować i szukać tych, co się pogubili, stracili drogę do Kościoła i już do niego sami nie przyjdą. Równocześnie nie mogą ulegać światu w tym znaczeniu, że mieliby przyjmować jego reguły. Rezygnacją z wymagań Ewangelii nie zdobędzie się ludzi dla Chrystusa; a jeśli nawet się zdobędzie, to na krótką metę.

- Czy przesłanie, które niesie życie i ofiara ks. Jerzego Popiełuszko ma wymiar lokalny, polski, czy również uniwersalny? Jeżeli tak, to w czym się to objawia?


- Myślę, że ma wymiar uniwersalny; to dla mnie nie ulega wątpliwości. Obrona wartości przed dzisiejszym relatywizmem i subiektywizmem świata jest dziś poniekąd bardziej potrzebna niż za czasów komuny, 25 lat temu. Wtedy mieliśmy jasno określonego wroga. Było wiadomo, kto jest przeciw godności człowieka, przeciw wartościom i dlatego łatwiej było się bronić, gdyż wróg był łatwy do identyfikacji. W tej chwili te wszystkie „–izmy”, relatywizmy są tak rozproszone, a zarazem wszechobecne, zwłaszcza w mediach, że obrona absolutnej Prawdy, obrona wartości jest potrzebna. Dzisiejszy człowiek, bardziej niż kiedykolwiek w historii, chce być kreatorem, decydować, co jest dobre, a co złe. Tymczasem zadaniem człowieka jest odkrywanie prawdy o dobru. I dlatego męczennicy są potrzebni Kościołowi, aby wskazywać i strzec granicy między dobrem i złem, którą to granicę świat chciałby przesunąć lub przynajmniej zamazać.

- Bardzo dziękujemy Księdzu Arcybiskupowi.


Informacja ze stron Domowego Kościoła

Dod. Wiola Szepietowska dnia 29-05-2010 o godz. 22:49

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Nie miejcie w sercu nienawiści (5-08-2010)

Zło dobrem zwyciężaj (7-06-2010)

Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki (15-03-2010)

Prośba o nadsyłanie świadectw doznanych łask za wstawiennictwem ks. Wojciecha Danielskiego (6-03-2010)

Msza w Krościenku w rocznicę śmierci ks. Blachnickiego (2-03-2010)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl