|
Drodzy Bracia i Siostry,
Pierwsza niedziela Wielkiego Postu robi na mnie wstrząsające wrażenie. Każe bowiem obserwować obecność szatana i to przy boku Jezusa. A dzieje się to w momencie Jego wielkiej, 40-dniowej, ofiarnej modlitwy, po okresie wycieńczającego postu. Przystępuje do Niego szatan i to z konkretnymi propozycjami.... Zdumiewające wydarzenie, które dokładnie zrelacjonowało aż trzech ewangelistów.
Różne wnioski można wyciągnąć z tego wydarzenia.
Przede wszystkim z "przygody" Jezusa na pustyni bije wielki realizm chrześcijaństwa, z których następnie można uczynić dwie obserwacje:
- 1°. Szatan ma dostęp do Jezusa i ma dostęp do każdego człowieka, ma dostęp do Kościoła.
- 2°. W zetknięciu z Chrystusem zawsze przegrywa szatan, musi ustąpić, bo przecież "Panu Bogu samemu służyć będziesz".
To bardzo ważne stwierdzenie: nie bójmy się, szatan przegrywa w każdym zetknięciu z Chrystusem przez Jego śmierć i zmartwychwstanie została definitywnie skruszona potęga szatana, przestał mieć władzę nad zbawieniem człowieka.
Wydaje się, że dzisiaj zmieniają się propozycje - pokusy szatana. Wśród zalewu nieszczęść i cierpień, wśród niezwykłego splątania złem, widzimy wielką promocję grzechu, bluźnierstwa, krzywdy zadawanej Bogu i ludziom... miliony niewinnych ofiar faszyzmu i komunizmu, miliony (a może miliardy) najniewinniejszych dzieci zabijanych zanim się urodziły... i w wielu sercach może się zrodzić pokusa wątpliwości, że Bóg przestał się interesować światem, że opuścił nas Chrystus, opuścił Bóg.... Znamy Jego wołanie: Boże mój czemuś mnie opuścił. Jezus przeżył więc wielkie opuszczenie , ale po chwili przecież z ufnością zwrócił się: Ojcze w ręce Twoje oddaję ducha mego.... Tą modlitwą ufności zwyciężyła miłość! Także za nas zwyciężyła Jego miłość do Ojca!
Nie, Bóg nie opuścił Jezusa i nie opuścił nas. Jest z nami zawsze, szanuje wolność dobrych i złych i cierpi ilekroć ludzie nadużywają tej wolności, ilekroć depczą miłość.
Jest jeszcze inna powszechna dziś pokusa bierności, wycofania się z pola walki o dobro, o miłość. Zachęcają nas, aby uwierzyć, że wszystko za nas zrobi Bóg i inni ludzie, że nasz wysiłek jest niepotrzebny.
A tymczasem to wspólnie, razem, Bóg i człowiek zwycięża szatana, albo też wspólnie Bóg i człowiek przegrywa, ilekroć ulegam złu. Staje się rzecz niezwykła, dzięki człowiekowi zostaje w nim upokorzona miłość, Miłość Nieskończona, ale i wtedy Bóg nie opuszcza mnie, nie przekreśla. Rozpoczyna poszukiwania sposobów, aby człowieka pozyskać, przekonać, zapalić na nowo miłością i nadzieją.
Jednym ze znaków szacunku Boga do człowieka jest to, że uczynił nas współpracownikami zbawienia. Może jest to wyraz Jego miłości, a może znak mądrości i zaufania, ale tak jest naprawdę: stworzył nas bez nas, ale zbawić nas bez nas nie może! (św. Augustyn).
Więcej nawet, pozwala, chce, oczekuje, że będziemy współpracownikami Boga w zbawianiu innych, w pozyskiwaniu ich dla nieba, w otwieraniu serc na prawdę i łaskę.
Bez aktywnej, podjętej z wiarą współpracy Maryi zbawienie byłoby niemożliwe!
Bez twojej Bracie - Siostro pomocy, współpracy, modlitwy, bez twojej wiary nie będzie możliwe zbawienie tego kolegi, sąsiadki, bez twojej ofiarnej miłości nie uwierzy w Ewangelię ktoś na misjach, nie nawróci się bluźnierca ani złodziej!
Zaproszeni jesteśmy do wielkiego dzieła, do współpracy z Tym, który stał się sługą nas wszystkich: jeśli ktoś z was chce być wielkim między wami, niech się uniży....
Nie dziwcie się, że wśród cech ruchu eklezjalnego (comunio, małe wspólnoty, Słowo Boże, wspólna modlitwa, metanoia, diakonia, liturgia, jedność z Kościołem, misyjność) Ksiądz Franciszek Blachnicki wymieniał służbę innym, diakonię czyli stałą posługę w przekazywaniu ewangelicznej miłości agape, wyrażającej się we wzajemnym znoszeniu siebie i przebaczeniu, a także w służeniu sobie i wspólnocie za pomocą otrzymanych darów, charyzmatów. I powtarzał, że Diakonia należy do istotnych cech ruchu eklezjalnego, który musi być także wspólnotą służb i charyzmatów. (Ref. wygłoszony 25 XI 1981 na Kongresie Ruchów w Rzymie, w: "Jedność i diakonia" 179).
Chodzi więc o ducha służby, a nie o zachwyt z odkrytego charyzmatu, o gotowość budowania wspólnoty jedności, o cierpliwą umiejętność przemilczenia i przeczekania na poście, i modlitwie - na pustyni - aż będę mógł ukazać dar, skarb, który znalazłem i którym żyję w radości.
Nie da się budować jedności bez pokonywania egoizmu, bez (ducha) konkretnej służby, bez autentycznej, bezinteresownej dobroci, za którą każdy tęskni i której bezwiednie niekiedy, ale szuka.
Poeta ujął to w sposób następujący: każdy bezwiednie i niejasno czuje, że jest gdzieś dobro, co duszę pokoi, więc go koniecznie dostać usiłuję (Dante, Czyściec, XVII, 127n).
Pamiętajmy jednakże, że Ruch duchowości to nie jakieś hobby, to nie jest "prywatna" sprawa księdza, animatora, czy pary odpowiedzialnej..., ale to sprawa Kościoła. I na każdy czyn dobry, na każdy wysiłek, ofiarę, modlitwę czy posługę, trzeba spojrzeć wymiarem eklezjalnego budowania lub rozbijania wspólnoty.
Parę lat temu zmarł we Wrocławiu jeden z najbardziej zaangażowanych w życie Comunione e Liberazione księży. Skończył rzymskie studia, był profesorem teologii, a także wybitnym duszpasterzem. O swojej przynależności do Ruchu mówił, że dzięki Ruchowi, dzięki tej specyfice wpólnotowości jaką konkretnie przeżywa, inaczej czuje Kościół (ks. Z. Seremak).
Te konkretne ludzkie przeżycia wyniesione z naszej wspólnoty są niezwykle ważne w przeżywaniu wiary, w tym co by można nazwać wchodzeniem w tajemnicę przeżycia Naprzyrodzoności, Transcendencji Boga.
Jeden z największych teologów francuskich podkreślał z naciskiem że jeśli zaburzy się relację człowieka z rodziną Kościoła, zaburzy się mu możliwość wejścia w relację miłości z Ojcem i z Trójcą Świętą. Jeśli ludowi chrześcijańskiemu zabraknie w Kościele przedstawicieli miłości Ojca do Syna, stanie się coś niezwykle ważnego: własne dzieci nie będą w stanie zrozumieć szczególnej roli swego Kościoła; zbuntowani zagubią sens miłości, którą Kościół ma dla nich i chce, i może im ofiarować (M J. Le Guillou, Tajemnica Ojca. Il mistero del Padre, Milano 1979, 239).
Oto niezwykłe zadanie dla nas, dla naszych wspólnot i ruchów. Wewnątrz Kościoła nie zagubić sensu miłości, pomagać zrozumieć miłość i pomagać przeżywać prawdę, że Bóg jest Ojcem, jest miłością. A wymagania i zadania, które stawia ludziom są wyrazem tej miłości, Boga Ojca i Kościoła, są wyrazem wierności Prawdzie. Trzeba, aby były przyjmowane, przeżywane i przekazywane w miłości.
Za chwilę po raz kolejny będziemy świadkami zwycięstwa Chrystusa, spojrzymy z wiarą na ofiarowane Ciało i Krew Pana i w Komunii Świętej pokrzepimy się tym niezwykłym pokarmem miłości. Nabierzemy nowych sił do zwyciężania siebie i szatana, włączymy się w Chrystusowe dzieło budowania Królestwa Bożego na ziemi, budowania go w nas samych, w naszej codzienności. Wielka to tajemnica wiary. Niech się spełni w nas, niech się spełnia przez nas. Niech będzie "Światłem i Życiem".
Amen.
abp Józef Michalik
|