Na wszelki wypadek | OAZA.PL
Rozmiar tekstu: A A A
reset
Wyślij się na maila




Anty spam: (
4
+
6
) *
2


Wynik:


Opublikowano: 22 maja 2016, 21:28    

Na wszelki wypadek


Gdy wszystkie samochody ruszają jednocześnie z parkingu obok kościoła, korek na jezdni jest nieunikniony. Jako że było pogodne południe i właśnie skończyła się suma, obok wolno sunących pojazdów wędrowali niespiesznie wierni podążający do swych domów.

W takich okolicznościach nietrudno o ciekawe obserwacje i ja miałam szczęście takową poczynić. Mijał mnie pięknie umyty i wywoskowany pojazd, marki nie pomnę; za kierownicą siedział pan w średnim wieku, obok zapewne małżonka. Na wstecznym lusterku, bardzo skądinąd kierowcy potrzebnym, zamotano pokaźnych rozmiarów różaniec. Od razu rzucał się w oczy. Być może pamiątka z jakiejś pielgrzymki. W tym samym miejscu ktoś troskliwie zawiesił szmaragdowego słonika z trąbą wzniesioną do góry. Wiadomo – trąba do góry, to i szczęście pewne.

Pierwszą moją reakcją było rozbawienie. Oczyma wyobraźni ujrzałam znerwicowanego kierowcę owego wypielęgnowanego samochodu, jak przed wyjściem z domu splunął trzy razy przez lewe ramię, następnie odpukał w niemalowane drewno, a potem dopilnował, by wszyscy domownicy przekroczyli próg prawą nogą, bo inaczej nieszczęście pewne (a może lewą jednak? Zapomniałam – i co teraz?). Jadąc rozglądał się pilnie, czy drogi nie przetnie mu przypadkiem czarny kot, bo jak powszechnie wiadomo, te wredne zwierzaki bezinteresownie rozsiewają pecha po świecie.

Szybko jednak przestało być mi do śmiechu. Ten człowiek wracał właśnie z niedzielnej Eucharystii, był zatem chrześcijaninem i katolikiem. Skąd więc ten słonik na lusterku? Czy umieszczenie w tym samym miejscu różańca również miało przynieść szczęście? Zrobiło mi się po prostu żal tego kogoś, bo musiał być bardzo wystraszony. Tak bardzo, że być może, na wszelki wypadek, miał w kieszeni jeszcze kilka innych talizmanów i był niezbicie pewien, że dopóki  na lusterku jego pojazdu dynda szmaragdowy słonik w parze z różańcem, nie grozi mu ani drobna stłuczka, ani poważny wypadek. Dlaczego w parze? No, na wszelki wypadek. Gdyby nie zadziałał różaniec, zawsze jeszcze pozostaje słonik…

„Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga, może uwierzyć we wszystko” powiedział Chesterton, a ja co raz dobitniej przekonuję się, że nastały złote czasy na zbieranie dowodów potwierdzających tę tezę. W XXI jest przecież kanał telewizyjny, który non stop nadaje wróżby i horoskopy, indywidualnie stawiane przez jasnowidzów o porywających pseudonimach. I nie to jest dziwne, że jest taki program, ale to, że ludzie tam telefonują i z powagą radzą się w ważnych dla siebie sprawach. W porządku, może nie odstraszać duchowe zagrożenie, jakie niewątpliwie kryje się za flirtem magii i wróżbiarstwa, można po prostu o tym nie wiedzieć; ale nie odstrasza wysokość telefonicznych rachunków? Przecież minuta takiej rozmowy kosztuje nawet kilkanaście złotych (plus VAT)! Ileż to razy, podając rękę na znak pokoju, słyszę zażenowany szept „Oj, tylko nie na krzyż!”, bo się właśnie okazało, że ktoś równocześnie połączył dłonie pod lub nad naszymi. A te dziecinne wózki z czerwoną kokardką „od uroków” i łuski z wigilijnego karpia noszone w portfelu, żeby nie zabrakło gotówki? Doprawdy, nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.

Chrześcijanin, który praktykuje takie bzdury, zapewne wierzy w Boga, ale nie wierzy Bogu. Ojciec Augustyn Pelanowski (OSPPE), napisał kiedyś, że wiara jest depozytem, który złożył w nas Bóg. Nie dostaliśmy jej po to, byśmy „wpatrywali się w kryształy czy też ustawiali meble w domu zgodnie z regułami feng shui, ale po to, byśmy w nic nie wątpili, cokolwiek On nam powie. Nie da się wierzyć jednocześnie Jemu i we wszystko inne. Wiara Jezusowi i w Jezusa powinna wystarczać, by się już niczego nie lękać”. Czasem wydaje się to zadaniem ponad ludzkie siły. Czy jednak nie nazbyt łatwo przychodzi nam usprawiedliwianie siebie? Zielony słonik lub drzewko szczęścia jako dodatek do praktyk religijnych już nie razi. Wszak zaradność jest bardzo ceniona w dzisiejszych czasach. Należy się ubezpieczyć od wszelkich przypadków.

Monika Jasina

  • Jan

    Jestem zażenowany. Naprawdę, tak łatwo ocenić bliźniego? Bo na jego lusterku wisiał słonik – więc na pewno jest przesądny, boi się czarnego kota i spluwa trzy razy przez ramię? Wystarczy figurka – i od razu takie wnioski?

    A może słonik jest prezentem od córki / wnuczki, która na wycieczce klasowej kupiła go rodzicom / dziadkom na pamiątkę, a ni powiesili go na lusterku, bo to prezent od niej? A może pan w średnim wieku – albo jego żona – po prostu lubi słonie? A może po prostu podobała im się ta figurka? A może jest jakąś pamiątką? Czy fakt, że ktoś „wymyślił” przesąd, że „słoń przynosi szczęście” – a chrześcijanin w przesądy nie wierzy – oznacza z automatu, że nie mam prawa mieć w domu obrazka ze słoniem? Albo nie powinienem się zatrzymywać w ZOO przy wybiegu słoni – ZWŁASZCZA, kiedy podnoszą trąby w górę…?

    Moja ciotka – która jako naukowiec sporo jeździła po świecie – kolekcjonuje figurki słoni. Nie ma to NIC wspólnego z jakimikolwiek przesądami i „przynoszeniem szczęścia” – ot, takie hobby (jak zbieranie znaczków czy widokówek). Czy to znaczy, że jest przesądna, boi się czarnego kota i tak dalej?…

    Może jednak nie oceniajmy wiary bliźniego na podstawie tak błahych i niepewnych przesłanek, jak figurka na lusterku samochodu…

    • Monika Jasina

      Dziękuję za ten komentarz. Felieton jest – siłą rzeczy – spojrzeniem uproszczonym. Ciesze się, że jako taki stał się pretekstem do rozważań 🙂

KOMENTARZE
  1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.
  4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Zobacz

Rekolekcje

Zaproszenia

Kalendarz

STRONY OAZOWE