II Ogólnopolski Kongres Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich

Od odśpiewania hymnu „Przybądź Duchu Święty” rozpoczął się w Warszawie 24 listopada dwudniowy II Kongres Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich. Najważniejszym zadaniem Kongresu, który odbywał się pod hasłem „Solidarni w służbie ubogim”, było odczytanie, w jaki sposób prowadzić nową ewangelizację w trzecim tysiącleciu oraz jak odpowiedzieć na współczesne wyzwania stojące przed Kościołem.

Według ks. Adama Schulza SJ, głównego organizatora Kongresu, był on najważniejszym wydarzeniem Roku Jubileuszowego dla polskiego laikatu. Pierwszy Kongres Ruchów Katolickich miał miejsce w czerwcu 1994 r. w Warszawie. Już od 1997 r. trwały przygotowania do drugiego kongresu. W latach 1998-99 swoje kongresy miały diecezje; ich zwieńczeniem w Roku Jubileuszowym jest kongres ogólnopolski. Organizatorzy kongresu chcą, by pomógł on reprezentantom różnych ruchów odkryć jedność w różnorodności oraz odczytać nowe miejsce dla nich w Kościele i społeczeństwie.

Salę stołecznego teatru muzycznego „Roma” szczelnie wypełnili 24 listopada liderzy i przedstawiciele ponad 110 ruchów i stowarzyszeń katolickich pracujących w Polsce, a także goście z całej Europy, a przede wszystkim naszego regionu kontynentu. Przybyli także m.in. Prymas Polski kard. Józef Glemp, szef polskiego rządu Jerzy Buzek wraz z kilkoma ministrami, nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk oraz Prymas Czech kard. Miloslaw Vlk, przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy. Następnego dnia uczestnicy Kongresu obradowali nad najważniejszymi wyzwaniami stającymi przed ruchami katolickimi w ramach dziesięciu sesji tematycznych w różnych świątyniach Warszawy,

Dokonania ruchów i stowarzyszeń prezentowane były na specjalnej wystawie otwartej 24 listopada w warszawskim teatrze Roma. Obecne tam były m.in. tak znane wspólnoty, jak np. Ruch Światło-Życie, ale także mniej znane jak Katolickie Stowarzyszenie Kolejarzy Polskich. Na każdym stoisku leżały książki i ulotki na temat ruchów, a osoby, które przy nich stały, chętnie odpowiadały na pytania na temat swojej działalności. Zwiedzający oglądali z zainteresowaniem zdjęcia dokumentujące pracę ruchów: wyjazdy, pielgrzymki, spotkania. Np. na stoisku Ruchu Światło-Życie można było zobaczyć zdjęcie - wielki transparent wspólnoty z diecezji warszawsko-praskiej, który zapamiętało wielu uczestników pielgrzymki Ojca Świętego w 1999 r. Wielkim zainteresowaniem cieszyły się materiały formacyjne. „Ludzie przychodzą i pytają, co robimy. Dla osób działających w stowarzyszeniach katolickich najważniejsza jest formacja. Chcą poznać inne ruchy i skorzystać z ich doświadczeń” - uważa Dorota Kołodziejczyk, która obsługiwała stoisko Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.

Nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk w swym przemówieniu przypomniał przedstawicielom ruchów, że do działania nie wystarcza dobra wola, trzeba też być dobrze przygotowanym, dlatego zachęcał, by obecność ruchów w świecie była bardziej profesjonalna. „Dlaczego wasz głos, jako organizacji pozarządowych, nie istnieje w Polsce i w Europie?” - pytał. Zdaniem nuncjusza, ruchy i stowarzyszenia powinny mieć swoje miejsce jako organizacje pozarządowe, liczące się w życiu społecznym. „Słyszymy głosy innych organizacji pozarządowych, które głośno krzyczą. Dlaczego przedstawiciel europejskich ruchów i stowarzyszeń katolickich nie jest akredytowany w Parlamencie Europejskim?” - pytał abp Kowalczyk, dodając, że ruchy powinny mieć swój głos w Trzeciej Rzeczypospolitej, „która uchodzi za demokratyczne i tolerancyjne państwo”.

Abp Kowalczyk przekazał także telegram od Jana Pawła II specjalnie adresowany do uczestników kongresu. „Zawsze była we mnie żywa świadomość niezastąpionej roli świeckich w Kościele” - napisał Ojciec Święty, zapewniając, że pragnie duchowo w tym kongresie uczestniczyć. Papież życzył, by kongres stał się okazją do odnowy duszpasterskiej gorliwości.

Ruchy nowym fermentem

O. Adam Schulz SJ, stojący na czele Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich będącą organizatorem imprezy, poinformował na początku Kongresu, że ruchy i stowarzyszenia katolickie są bardzo dynamicznie rozwijającą się częścią wspólnoty Kościoła w Polsce. Przez ostatnich dziesięć lat liczba ich członków wzrosła 3-krotnie i wynosi obecnie ponad 2 mln członków. W ruchach i stowarzyszeniach katolickich jest zaangażowanych obecnie ponad 5,5% Polaków, czyli co dwudziesty Polak jest członkiem ruchu lub stowarzyszenia katolickiego. Wśród osób systematycznie praktykujących odsetek członków ruchów wynosi ponad 11%.

Zdaniem ks. Schulza, o sile i dynamice poszczególnych ruchów i stowarzyszeń świadczy głębia więzi z Bogiem, a nie tylko sprawna organizacja, nowoczesne metody pracy czy możliwości wpływania na życie społeczne. Przewodniczący Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich widzi potrzebę formacji ruchów w najbliższej przyszłości skoncentrowanej na integracji życia duchowego, moralnego oraz zawodowego.

„Głównym zadaniem przed jakim stoją dziś ruchy - mówił prelegent - jest pogłębianie więzi z Bogiem. To ona pozwala pełniej zrozumieć siebie samych, drugiego człowieka, otaczający nas świat i problemy stojące przed nami”. O. Schulz przypomniał, że Kościół widzi rolę zrzeszeń katolików świeckich w tym, że wprowadzają oni do wspólnoty Kościoła radykalizm życia Ewangelią oraz uniwersalizm w apostolstwie i ewangelizacji, a ponadto animują życie społeczne.

„Formacja ruchów i stowarzyszeń powinna - zdaniem o. Schulza - pomagać ludziom stawać się Ťświętymi profesjonalistamiť. Profesjonalistów i tych, co się za takich uważają jest bardzo wielu ale uczciwych i świętych ciągle zbyt mało by świat był bardziej ludzki” - mówił. „W świętości nie musimy bać się ani konkurencji, ani braku przydatności, ani małej efektywności - bo Ťświętego profesjonalistęť każdy będzie chciał mieć u siebie w pracy” - zapewniał. Według niego twórczy święty nie będzie narzekał na brak pracy, bo zawsze znajdą się ludzie i społeczności, którym będzie mógł służyć swoją pracą.

Konkretnym wezwaniem apostolskim - zdaniem Schulza - jest dostosowanie sposobu prowadzenia ewangelizacji tak, by była ona odpowiedzią na zachodzące procesy związane z nowymi przejawami sekularyzacji w Polsce i Europie, także promowanie wolontariatu, pracy na rzecz dzieci, rozszerzenia działalności ruchów i stowarzyszeń na obszary wiejskie. „Sprostanie nowym wezwaniom zakłada postawę solidarności i współpracy pomiędzy członkami danego ruchu, jak również szerszej współpracy między ruchami w ramach parafii, diecezji czy kraju” - podkreślał przewodniczący ORRK.

Obecny na Kongresie szef rządu polskiego powiedział członkom ruchów: „Jesteście ludźmi, którzy w najpiękniejszy sposób pokazują, jak wykorzystać wolność i czym jest dobro wspólne” - co zostało przyjęte wielkimi brawami. Burza oklasków towarzyszyła także słowom premiera Buzka: „Jak wiecie, jestem wyznania ewangelickiego. Myślę jednak, że nasze drogi, cele i sposoby działania są wspólne”.

Premier, który mówił o roli organizacji pozarządowych w Polsce, podkreślił, że ruchy i stowarzyszenia katolickie mają szczególne miejsce i zasługi. Podkreślił, że państwo nie jest w stanie zabezpieczyć wszystkich potrzeb obywateli. Powinno więc kierować się zasadą pomocniczości, tzn. traktować rodzinę i człowieka jako podmiot wszystkich działań, wspomagać organizacje, a ingerować jedynie wtedy, gdy obywatele nie są w stanie poradzić sobie sami.

Jerzy Buzek zakończył swoje wystąpienie apelem, aby przedstawiciele organizacji katolickich nadal i jeszcze aktywniej brali udział w tworzeniu Rzeczpospolitej. „Jeśli tego nie robimy, jesteśmy odpowiedzialni za zło, które wchodzi w miejsce dobra” - podkreślił.

O zadaniach katolickich organizacji pozarządowych w tym ruchów katolickich mówił szczegółowo Adam Szczepanowski z Archidiecezjalnej Rady Ruchów w Białymstoku. Organizacje pozarządowe, zdaniem Szczepanowskiego, powinny podjąć pracę na rzecz moralno-duchowej odnowy społeczności lokalnej. Mogą to czynić poprzez różnego rodzaju sympozja, seminaria, uliczną ewangelizację, czy spotkania w szkołach i halach sportowych. Zadaniem organizacji pozarządowych jest też zaangażowanie w życie społeczne, uczenie się współodpowiedzialności, wzajemnego poszanowania opinii, jak również angażowanie się bezpośrednio w prace w samorządach lokalnych. Prelegent podkreślił zarazem, że obecnie z ruchami ma styczność 3 tys. samorządowców.

Rola tzw. trzeciego sektora - jego zdaniem - wzrasta szczególnie w perspektywie integracji europejskiej, w zjednoczonej Europie bowiem właśnie z trzecim sektorem konsultuje się najważniejsze decyzje rządów i parlamentów lokalnych.

Ruchy katolickie w jednoczącej się Europie

O roli ruchów i stowarzyszeń katolickich w jednoczącej się Europie mówił kard. Miloslav Vlk arcybiskup Pragi a zarazem przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy. „Każdy ruch ma swój charyzmat, któremu powinien być wierny, natomiast wszystkie ruchy i wspólnoty mają ten sam cel - doskonalenie się w miłości, bowiem właśnie poprzez świadectwo miłości wzajemnej będziemy mogli przynieść Europie bezcenny dar Jezusa - jedność”.

Na wstępie kard. Vlk ukazał obraz dzisiejszej Europy, która cierpi nie tylko z powodu wizji jedności zredukowanej do systemu wolnego rynku, ale także z powodu wielu bolesnych schizofrenii, kryzysu kultury związanym z przeobrażeniem mentalności i kryzysu wielu chrześcijan. Podkreślił z mocą, że mimo iż nasz kontynent przoduje w sekularyzacji życia społecznego, indywidualizacji i marginalizacji religii, to procesy te służą oczyszczeniu i stwarzają szansę wypracowania bardziej dojrzałego modelu wiary. Następnie przypomniał, jaki jest stosunek Jana Pawła II do ruchów i wspólnot kościelnych, oraz spotkanie Papieża w Rzymie w 1998 r., gdy nastąpiło bierzmowanie ruchów, uznanie ich kościelnej dojrzałości. „Wówczas - podkreślił kard. Vlk - ujawniła się z nową mocą instytucjonalna i charyzmatyczna istota Kościoła, a ruchy znalazły swoje miejsce, tożsamość i eklezjalną misję. Jan Paweł II postrzega ruchy jako opatrznościowy wyraz nowej wiosny Kościoła wzbudzonej przez Ducha Świętego”. Przypomniał, że Papież wielokrotnie mówił o owocach, jakie przynoszą ruchy - ponowne odkrycie Chrystusa w sakramentach, odnowienie rodzin, wzrost powołań, wierność tradycji kościelnej, żarliwość apostolska.

„W jaki sposób ruchy mogą przynosić ducha Europie?” - pytał dalej przewodniczący Rady Episkopatów Europy. I zastrzegł, że nie chodzi tu o tryumfalizm czy imperializm duchowy, lecz o postawę służby i dzielenia się z każdym mieszkańcem Europy duchowym światłem, życiem i doświadczeniem Boga, także z propozycjami odnowy poszczególnych dziedzin życia społecznego. „Aby tak się stało, każdy z nas musi mieć w pełni duszę chrześcijańską. Dodał, że wyzwania doby sekularyzacji są tak wielkie, że trzeba im przeciwstawić jedynie dojrzałą wiarę w moc samego Boga obecnego pośród zjednoczonych chrześcijan. Każdy noszący to imię musi mieć dzisiaj głęboki, osobisty kontakt z Bogiem. Nowa ewangelizacja to nic innego jak przynoszenie nie tyle słów, ale duszy, czyli żywych modeli życia jednością. Każdy ruch ma swój charyzmat, któremu powinien być wierny, natomiast wszystkie ruchy i wspólnoty mają ten sam cel - doskonalenie się w miłości” - mówił kard. Vlk.

„Duch Święty przynagla nas do przechodzenia od miłości indywidualnej do miłości bliźniego przeżywanej we wspólnocie. W słowie miłość streszcza się cała Ewangelia, dlatego to jedno słowo streszcza wszystkie nasze powinności. Życzę nam wszystkim, abyśmy na wzór Maryi i pierwszych chrześcijan podarowali świadectwo miłości wzajemnej - powiedział na zakończenie swojego wystąpienia kard. Vlk. - Tylko w ten sposób będziemy mogli przynieść Europie, jak przed wiekami Maryja całemu światu, bezcenny dar Jezusa - jedność, jedyną siłę zdolną zjednoczyć wszystkich, tak aby Europa była wspólnotą ducha, aby dokonało się jej zmartwychwstanie. W łonie Europy winno bowiem zaistnieć przejście od Unii Europejskiej do jedności europejskiej, chodzi nam jedynie o Europę wspólnoty, Komunię europejską, ponieważ jedyna prawdziwa i autentyczna Europa to wielka europejska wspólnota Ducha - to Europa trynitarna”.

Temat obecności nowych ruchów i wspólnot kontynuowany był następnego dnia na specjalnej sesji tematycznej w kościele św. Jacka u dominikanów. Wskazując na bogactwo ruchów i stowarzyszeń w Kościele jako na dar Ducha Świętego, obecny tam bp Piotr Libera, sekretarz Konferencji Episkopatu Polski, wskazał uczestnikom kongresu na wielkie wymagania, jakie przed nimi stawia praca na rzecz jednoczenia Europy. „Jedność Trójcy Świętej jest dla nas wzorem wszelkiej jedności” - powiedział w homilii. „Czystość, może wyleczyć Europę z hedonizmu, ubóstwo z konsumpcyjnego trybu życia, posłuszeństwo z relatywizmu, a jedność, którą ruchy wnoszą w codzienność naszego kontynentu mogą stać się początkiem dla ustania wojen i przekraczania podziałów”. Sesja została przygotowana przez ruch Focolari - Dzieło Maryi i ruch Szensztacki. Jedność, będąca charyzmatem ruchu Focolari, przeniknęła prawie wszystkie wypowiedzi prelegentów i świadków, którzy właśnie swoim zaangażowaniem dali świadectwo, że modlitwa Jezusa, o jedność (aby byli jedno), jest wśród nich żywa i przynosi owoce. Dr Luigi Bruni z Włoch, wskazując na przykład pierwszej w historii wspólnoty ekonomicznej założonej przez członków ruchu Focolari, powiedział, że współczesny świat bardzo potrzebuje świadectwa o ekonomii z ludzką twarzą.

Polityka - mówił z kolei Antonio Baggio, deputowany do włoskiego parlamentu - jest drogą do świętości dla wielu z naszych braci zajmujących się tą dziedziną życia. Uważa, że „polityk musi zgodzić się na wywyższenie z Chrystusem na krzyżu”, inaczej polityk albo będzie musiał zdradzić Jezusa, albo będzie uciekał w utopię założenia nowej partii.

Prawa osoby ludzkiej, prawa rodziny, wolność od demagogii, która mogłaby rodzić nacjonalizmy jak również dowartościowanie każdego z narodów były podstawowymi tezami referatu „Od Unii Europejskiej do jedności Europy” prof. Aleksandra Legatowicza.

Świeccy a duchowni w ruchach

„Módlmy się za siebie, wówczas napięcia między księżmi i świeckimi zostaną złagodzone” - powiedział bp radomski Jan Chrapek, przemawiając do uczestników Kongresu. Zaproponował on, aby w pierwszą niedzielę miesiąca świeccy modlili się za kapłanów, a kapłani - za świeckich. Zdaniem biskupa konflikty między świeckimi i duchownymi powstają tam, gdzie brakuje pełnej świadomości czym jest Kościół, gdy zapomina się, że jest on miejscem obecności Jezusa Chrystusa. Konflikty rodzą się także tam, gdzie wśród członków Kościoła zanika świadomość własnych charyzmatów i tożsamości. Najpewniejszym środkiem łagodzącym napięcia jest, zdaniem bp. Chrapka, wzajemna modlitwa - księży za świeckich i świeckich za swoich pasterzy.

Biskup radomski uznał także, że księża powinni mieć większe zaufanie do laikatu i stale pamiętać, że są to także ludzie ochrzczeni, którzy otrzymali najcenniejszy dar - wszczepienie w życie Trójcy Świętej. Duchowni powinni otwierać się na charyzmaty, którymi zostali obdarzeni wierni świeccy i powinni mieć świadomość, że oba stany potrzebują się wzajemnie. „Zaproponowane tu działania to prewencja - podkreślił bp Chrapek. - Jeżeli będziemy ją realizować, nie będzie konfliktów między świeckimi i duchownymi, które zawsze są niszczące dla Kościoła”.

Wieczorem uczestnicy Kongresu zgromadzili się na Eucharystii w pobliskim kościele św. Barbary. Eucharystii przewodniczył kard. Vlk, a koncelebrowało ją kilkunastu biskupów.

„Kapłani potrzebują przyjaźni świeckich, potrzebują bycia zrozumianymi. To jest dla nich niesłychanie twórcze, tak jak dla świeckich osobowa więź z kapłanami” - powiedział Jerzy Grzybowski z Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich. Prelegent zwrócił uwagę na potrzebę dialogu i wzajemnej współpracy między świeckimi a duchownymi oraz na konieczność budowania relacji osobowych między nimi. „Wymaga to przepracowania w sobie, zarówno przez kapłanów jak i przez świeckich, własnych postaw” - podkreślił Grzybowski, powołując się na dokumenty papieskie: „Familiaris consortio” i „Pastores dabo vobis”.

Współpraca między świeckimi i duchownymi, zdaniem Grzybowskiego, winna przebiegać na wielu płaszczyznach: naukowej, dziennikarskiej, w parafii, w ruchach i stowarzyszeniach religijnych. Niezbędne jest w niej wzajemne zaufanie, wymagające niekiedy pokonania uprzedzeń i wyzbycie się relacji urzędowych. Warunkiem współpracy świeckich z duchownymi jest również odczytywanie wciąż na nowo i pogłębianie przeżycia treści sakramentów. Według niego z niedoceniania ich wartości bierze się przynajmniej część tzw. klerykalizmu świeckich, a w przypadku duchownych zeświecczenie czy zlaicyzowanie kapłanów. Zdaniem Grzybowskiego na treść sakramentu warto patrzeć zawsze w kontekście relacji z drugim człowiekiem i z Bogiem, w relacji osobowej, personalistycznej, a nie przedmiotowej. Grzybowski za istotny uznał jeszcze jeden aspekt: pokorę, niezbędną do tego, by patrzeć na siebie życzliwie, szczególnie wtedy, gdy coś w tej współpracy nie wychodzi. Jeszcze raz podkreślił konieczność wzajemnego dialogu, z którego nigdy nie wolno rezygnować i w którym każdy winien mieć świadomość własnej słabości.

Na sesji „Ewangelizacja w Kościele i świecie”, odbywającej się w drugim dniu Kongresu w kościele św. Marcina zwracano uwagę, że niezbędnym warunkiem powodzenia misji tych organizacji jest ich oparcie się na Chrystusie i pozostawanie w stałym i ścisłym kontakcie z Kościołem hierarchicznym. W wystąpieniu wprowadzającym nt. procesów laicyzacji i sekularyzacji w Polsce oraz potrzeby nowej ewangelizacji bp Bronisław Dembowski z Włocławka, asystent kościelny Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich powiedział, że pojęcie „laicyzacji” może mieć wydźwięk zarówno pozytywny, jak i negatywny. Ten pierwszy jest wtedy, gdy chodzi o wzrost roli świeckich w Kościele i taką „laicyzację” witam z całym uznaniem i radością - stwierdził biskup. Zaraz jednak dodał, że będzie mówił o „niedobrej laicyzacji”, oznaczającej w praktyce odchodzenie ludzi od Kościoła, a także stawianie samego siebie ponad Bogiem. W tym drugim znaczeniu można być nawet człowiekiem wierzącym, a jednak ulegać pokusie laicyzacji. Mówca zwrócił uwagę na narastające zjawisko niewiary, zwiększający się odsetek niewierzących bądź co najmniej niepraktykujących w naszym społeczeństwie a także małżeństw, w których jedna ze stron uważa się za niewierzącą.

Na forum odbywającym się równolegle w kościele ojców bazylianów, poświęconym ewangelizowaniu ku wspólnocie, zwracano uwagę na niebezpieczeństwo kryzysów w łonie niektórych wspólnot, jeśli nie będą one dostatecznie zakorzenione w Kościele i w kontakcie z hierarchią. Dotyczy to, zdaniem dyskutantów, przede wszystkim tych grup i ruchów, które dotarły do Polski z zagranicy, niedostatecznie uwzględniając nasze realia. Zdarzało się, że niektóre ruchy - zwłaszcza związane z odnową w Duchu Świętym - przechodziły w całości do sekt, nawet z duszpasterzami. Jednocześnie zwracano uwagę, że prawidłowo działające ruchy nie tylko nie odciągają swych członków od Kościoła hierarchicznego, ale tak bardzo przyczyniają się do ożywienia i pogłębienia wiary, że stają się nawet kuźnią powołań kapłańskich i zakonnych. Na przykład wśród młodych karmelitanek w naszym kraju większość stanowią dziewczęta związane niegdyś z ruchami.

Wobec wyzwań nowej ewangelizacji

„Nabrzmiałe kwestie społeczne można rozwiązać tylko Ewangelią” - stwierdził abp Tadeusz Gocłowski w swym kongresowym wystąpieniu. Nowa ewangelizacja, jak podkreślał, to ta sama praca ewangelizacyjna, co przed wiekami, ale uwzględniająca znaki czasu, prowadzona w określonym kontekście historycznym. Mówiąc o nowej ewangelizacji w Polsce, a szczególnie w kontekście obalenia komunizmu, przypominał, że dokonało się ono nie poprzez walkę z czymś czy przeciw czemuś, ale poprzez walkę o coś, w tym przypadku o prawa człowieka, o dojrzalszy kształt życia ludzkiego, o wolność. „Wolność bowiem - mówił hierarcha - zakłada zakorzenienie w Bogu. - Człowiek musi uwalniać się od tego, co go zniewala - podkreślał. Polityk musi uwalniać się od siebie samego, by mógł dobrze służyć, w przeciwnym razie nie dostrzeże on dobra nadrzędnego. Polityk paraliżowany przez własny egoizm, przestaje być wolny i skuteczny w działaniu” - dodał abp Gocłowski. Na te właśnie ideały powoływała się „Solidarność”, która jako ruch opierała się na wartościach chrześcijańskich. „Wydarzenia te należy dzisiaj przypominać, gdyż zmieniły one bieg historii. Dramatem jest, gdy się o nich zapomina i nie mówi” - stwierdził metropolita gdański. Stąd postulat: ewangelizacja w życiu publicznym musi się rozpocząć od troski o kształt polskich sumień. Jest to zadanie całego Kościoła, stąd świadomość zagrożeń musi towarzyszyć też ruchom religijnym. Bez odniesienia do Boga nie da się bowiem budować przyszłości. Potrzebna jest dzisiaj większa świadomość zagrożeń w życiu publicznym. Dramat współczesności polega na tym, że spora część chrześcijan większą wagę przykłada do ekonomii niż do zasad etycznych. Arcybiskup uznał to za pozostałość mentalności czasów komunistycznych. Dlatego tym bardziej potrzebne jest dzisiaj zaangażowanie chrześcijan w życie publiczne, chrześcijanie nie powinni uciekać od aktywności publicznej, milczenie w tej dziedzinie jest wyciszeniem ludzkiej wrażliwości.

Potrzebna jest praca w środowiskach, szersze wykorzystywanie środków przekazu, Katechizmu Kościoła Katolickiego. Nie wolno też lękać się dialogu z przedstawicielami społeczeństwa o poglądach laickich. Do tego jednak potrzebny jest profesjonalizm, a co za tym idzie - solidne studium katolickiej nauki społecznej i nauczania Papieża.

Z kolei Piotr Słabek, teolog, redaktor naczelny wydawnictwa ”m” mówił o duchowości świeckich, którzy nie mają wiele czasu. „W przypadku formacji świeckich nie chodzi o to, by wydłużali czas swojej modlitwy, ale by uczynili ją bardziej intensywną” - zauważył. Jak mając niewiele czasu można pogłębiać swoją duchowość? Piotr Słabek mówił, że m.in. warto zacząć chodzić na dobrze odprawianą Mszę i dobrze się do niej przygotowywać, uczyć się żyć chwilą obecną, być uważnym w drobnych sprawach, unikać niepotrzebnego natłoku wrażeń i być otwartym na drugiego człowieka, na przykład w pracy.

Ruchy w życiu społecznym i publicznym

„Świecki realizuje swoją duchowość przede wszystkim żyjąc w świecie - podkreślił bp Piotr Jarecki. - Świeccy nie powinni więc kopiować stylu duchownych”. Hierarcha ostrzegał przed ograniczeniem zaangażowania świeckich do działalności przykościelnej. Nie wolno też wykorzystywać autorytetu Kościoła w sprawach świeckich, a już na pewno nie wolno tego robić tylko po to, by wypełnić brak własnej kompetencji.

Biskup przypomniał podstawowe zasady zaangażowania katolików w politykę. Po pierwsze, nie ma polityki chrześcijańskiej, ale jest chrześcijański styl uprawiania polityki. Po drugie, wierzący polityk nie reprezentuje Kościoła ani swojego ruchu, angażuje się więc w politykę na własną odpowiedzialność. Po trzecie, powinien on respektować demokratyczne procedury. Po czwarte, powinien umieć wejść w koalicje nawet z przedstawicielami opcji politycznych, z którymi się do końca nie może zgodzić, jeśli taka współpraca przyniesie dobro.

Rektor Warszawskiego Metropolitalnego Seminarium Duchownego ks. Krzysztof Pawlina zastanawiał się nad tym, jak można kształtować postawy etyczne w konkretach życia. Zwrócił uwagę, że duża część polskiego społeczeństwa, nawet wtedy, gdy są to systematycznie praktykujący, nie akceptuje niektórych elementów nauczania Kościoła. „Najczęściej próbuje się w tej sytuacji wprowadzać system kontroli - jednak jak mówił Kisiel - Ťherbata od mieszania nie staje się słodsza, musimy wsypać do niej cukierť” - stwierdził rektor seminarium. „Przyjmujemy dużo informacji, ale potrzeba, by były one przetwarzane”.

Czy katolicy w wystarczającym stopniu angażują się w życie społeczne i polityczne? - to pytanie, nad którym zastanawiali się uczestnicy sesji tematycznej „Rozwój zaangażowania społecznego katolików”. Abp Damian Zimoń zwrócił uwagę, że obecnie w społeczeństwie polskim można zauważyć poczucie braku zaufania wobec wszelkich instytucji społecznych i politycznych. Ludzie czują się coraz bardziej osamotnieni i bezradni, a przez to również pasywni. Metropolita śląski - opierając się na sondażach socjologicznych - podkreślił, że ludzie wierzący są bardziej aktywni. „Zaangażowanie religijne często bowiem idzie w parze z zaangażowaniem społecznym” - podkreślił. Jego zdaniem potrzeba jeszcze większej obecności katolików świeckich w życiu publicznym. Muszą oni jednak sprostać trzem istotnym wyzwaniom, jakim jest głębsze poznanie społecznego nauczania Kościoła, spójność życia i wiary oraz unikanie instrumentalnego traktowania Kościoła w życiu politycznym. Ordynariusz katowicki zwrócił także uwagę na konieczność rzetelnego poznania zasad katolickiej nauki społecznej, gdyż często na gruncie polskim dochodzi do pomieszaniem pojęć. Przykładem tego jest poplątanie roli partii politycznych i związków zawodowych.

O działalności ruchów i stowarzyszeń jako organizacji pozarządowych mówił Jakub Wygnański, prezes Stowarzyszeń na rzecz Forum Inicjatyw Pozarządowych. W Polsce obecnie istnieje od 30 do 50 tys. organizacji pozarządowych, z czego w rzeczywistości działa tylko siedemdziesiąt procent. Wśród nich jest także aż 18,5 tys. ochotniczych straży pożarnych. Zdaniem Wygnańskiego, mimo tych imponujących liczb naprawdę organizację pozarządowe znajdują się ciągle na marginesie polskiego życia publicznego, a ostatnie dwa lata były szczególnie złe pod tym względem. Według niego państwo pozwala się zająć organizacjom pozarządowym tylko tymi sprawami, których samo nie chce podjąć, czego przykładem może być opieka nad bezdomnymi. Organizacje pozarządowe ciągle nie są traktowane jako równoprawny partner w rozwiązywaniu problemów społecznych. Organizacje pozarządowe otrzymują tylko 30 procent funduszy potrzebnych na ich działalność od państwa, podczas gdy np. w Niemczech aż 80 procent. Wygnański zwrócił uwagę, że organizacje pozarządowe mogą także stanowić pomoc w rozwiązywaniu problemów bezrobocia. Obecnie zatrudniają one ok. stu tysięcy osób, ale możliwości są znacznie większe.

Krzysztof Jasiecki mówił natomiast o wyzwaniach dla katolików w życiu gospodarczym. Jego zdaniem Kościół nie był przygotowany do zmian gospodarczych, jakie nastąpiły po 1989 r., i koncentrował się bardziej na sprawach społecznych, etycznych i wychowawczych. Obecnie istnieje konieczność uczestnictwa katolików w biznesie i zarządzaniu, aby wnosić w nie chrześcijański punkt widzenia. Jeżeli o sprawach gospodarczych katolicy będą się wypowiadać tylko z pozycji moralistów i etyków, to nikt się z tym głosem nie będzie liczył, a oni sami zostaną uznani za ludzie nierealnie patrzących na świat. Jasiecki wskazał też na rozpowszechnione zagrożenie ekonomizmem, który redukuje człowieka tylko do istoty podległej prawom rynku. W rezultacie prowadzi to do absolutyzowania ekonomicznego wymiaru życia. Aktualnie bardzo dużym wyzwaniem dla członków ruchów i stowarzyszeń katolickich jest profesjonalne podejście do pracy, udział w dużych przedsięwzięciach gospodarczych i finansowych, przy jednoczesnym zachowaniu katolickiej perspektywy widzenia rzeczywistości. Zdaniem Jasieckiego przykładem takiej osoby jest Hanna Gronkiewicz-Walz. „Samo moralizowanie bez wiedzy i kompetencji jest absolutnie niewystarczające” - podkreślił mówca.

Jacek Czaputowicz mówił o etyce urzędników państwowych. Zwrócił uwagę, że przez czterdzieści lat ich etyka była określona przez wymagania polityczne. Urzędnicy na pierwszym miejscu byli zobowiązani do lojalności politycznej, co było gratyfikowne drobnymi korzyściami. Nadal w administracji państwowej wielu urzędnikom łatwo przychodzi usprawiedliwianie korupcji. Zdaniem Czaputowicza konieczne jest zerwanie z tą niedobrą tradycją. Urzędnicy państwowi powinni działać w sposób jasny i uczciwy. Dobra jakość funkcjonowania administracji publicznej ma wpływ na rozwój państwa i przyciąga inwestorów. Według Czaputowicza obecna słaba jakość administracji wynika z jej złych struktur, które trzeba będzie jeszcze przez pewien czas poprawiać. Ponadto potrzeba kształcenia i formacji urzędników, którzy swoją pracę będą traktowali jak służbę, a nie jak okazję do odniesienia korzyści.

Rodzina priorytetem

„Wszelki wysiłek na rzecz dobra rodziny należy spajać z polityką rządową państwa” - stwierdził bp Mieczysław Cisło, kościelny asystent ruchów katolickich w Polsce, podczas sesji tematycznej Kongresu o rodzinie chrześcijańskiej.

Znany lider spotkań małżeńskich Jerzy Grzybowski opowiedział o nadziejach i zagrożeniach rodziny u progu trzeciego tysiąclecia. „Kongres zachęca, byśmy byli solidarni w służbie ubogim. Nie chodzi tylko o ubóstwo w sensie ekonomicznym, np. braku pieniędzy, ale przede wszystkim o brak miłości. To jedno z największych zagrożeń” - podkreślił. Według niego tempo życia, przemiany cywilizacyjne, brak pozytywnych wzorców powodują, że głód miłości zaspokajamy nie przez próbę naprawienia powstałych pęknięć w rodzinie, ale poprzez odejście z domu i próbę zaspokojenia tego głodu jak najszybciej. „To jedno z największych zagrożeń emocjonalnych. Kończy się to wszystko rozwodami, a w przypadku dzieci ucieczkami z domu. To efekt konsumpcyjnego stylu życia: Ťbo ja chcę miećť” - zaznaczył.

Bp Cisło z kolei przypomniał, że rodzina jest systemem immunologicznym społeczeństwa. „Zadaniem Kościoła i społeczeństwa jest ochrona tego systemu przed różnymi zagrożeniami, szczególnie w dzisiejszych czasach”. Zachęcił uczestników sesji - w większości członków religijnych ruchów prorodzinnych - żeby w swojej działalności nie pracowali całkowicie na własną rękę. „“Wszelki wysiłek na rzecz dobra rodziny należy spajać z polityką rządową państwa”.

Chrześcijanie w nowym ładzie informacyjnym

Biskup radomski Jan Chrapek powiedział, że przenikanie kultury wartościami chrześcijańskimi wynika z biblijnego nakazu czynienia sobie ziemi poddaną i głoszenia Ewangelii na całym świecie. „W dzisiejszym świecie - mówił prelegent - chrześcijanin może czuć się obco jak apostołowie w Rzymie. My również wchodzimy w odmienny ład informatyczny, w którym króluje Ťzapośredniczonyť i Ťzapożyczonyť obraz świata, w którym człowiek poznaje rzeczywistość nie z własnego doświadczenia. Setki kanałów tematycznych prowadzi do poznania fragmentarycznego, mozaikowego. Kultura i informacja komercjalizują się. Sztuka coraz rzadziej jest efektem zachwycenia i kontemplacji, staje się natomiast towarem rynkowym, ulega Ťmacdonaldyzacjiť. Żyje się także korzystając z pośrednictwa mediów - ludzie pracują, kupują, płacą rachunki za pomocą internetu - rozpadają się relacje międzyludzkie” - mówił bp Chrapek.

Co my jako chrześcijanie możemy wobec tej rzeczywistości zrobić? - zastanawiał się bp radomski. Chrześcijanom może pomóc fakt, że najważniejszy dla przekazu jest autentyzm, a najlepiej słyszani są świadkowie. Człowiek współczesny akceptuje jedynie nauczycieli, którzy są świadkami. Należy także poznać język i naturę mediów, dzięki którym można szerzyć Ewangelię. Doskonale wykorzystuje je Jan Paweł II, od którego można wiele się nauczyć. Oryginalnym polskim wkładem w wykorzystanie mediów jest - zdaniem bp. Chrapka - odkrycie medialności modlitwy, co jest zasługą radiostacji katolickich, szczególnie Radia Maryja. Właśnie w tej i innych rozgłośniach powstaje nowy rodzaj wspólnoty.

O tym, czy internet i multimedia mogą formować chrześcijan mówił o. Wojciech Jędrzejewski, współtwórca jednego z pierwszych i najbardziej popularnych serwerów chrześcijańskich Mateusz. Rozróżnił on dwa pojęcia „formacja” i „wychowanie”. Jego zdaniem użytkownicy internetu mają szansę być dobrze uformowani - czyli otrzymać chrześcijański jednostronny „szlif” z ręki mistrza dzięki stronom www. Jako przykład prelegent podał hasła „grzech” i „przebaczenie” - dzięki wyszukiwarce trafił na 1270 stron poświęconych temu tematowi. Prelegent przejrzał 200 stron, prawie połowa były tekstami teologicznymi. Jeśli ktoś chce formować się dzięki internetowi, ma dobre narzędzie - powiedział o. Jędrzejewski. Co innego z wychowaniem - tu potrzebny jest osobisty kontakt ucznia i mistrza, jest to rozmowa, spotkanie, pójście wspólną drogą.

Ubodzy w centrum zainteresowania

„Kościół zawsze winien demaskować wszelkie formy ubóstwa, by chronić praw osoby ludzkiej” - podkreślał bp Jacek Jezierski, przewodniczący Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski, w referacie wygłoszonym na sesji „Solidarni w służbie ubogim”. Powołując się na naukę społeczną Kościoła i nauczanie Jana Pawła II, powiedział, że we współczesnym świecie Kościół musi być bardziej świadomy swojej misji na rzecz ubogich - jest to jedno z ważnych zadań Kościoła na dziś, które wypływa zresztą z Ewangelii. To właśnie ubodzy bowiem zostali obdarzeni przez Boga największą troską i miłością. „Na priorytet miłości ubogich wyraźnie zwraca uwagę Ojciec Święty” - mówił biskup, dodając, że opcja preferencyjna na rzecz ubogich jest specjalną formą pierwszeństwa w praktykowaniu miłości chrześcijańskiej, poświadczona przez całą tradycję Kościoła. Dobra materialne przeznaczone są przecież dla wszystkich w jednakowym stopniu, stąd konieczne jest ich właściwe rozdzielanie i używanie. Potrzebna jest więc, zdaniem bp. Jezierskiego, powszechna mobilizacja do przeprowadzenia reform społecznych, tak na poziomie lokalnym, narodowym, jak i międzynarodowym. I właśnie tutaj istnieje pole działania również dla ruchów i stowarzyszeń katolickich.

Członkowie ruchów mogą w znacznym stopniu wpływać na rzecz ograniczenia bezrobocia w państwie. Mówiła o tym na sesji Danuta Chojnacka, radna gminy Warszawa-Centrum, akcentując, że powinni oni włączać się w różne formy działalności publicznej. Mogą objąć pomocą rodziny dotknięte problemem bezrobocia, tak by pomóc im przezwyciężyć izolację społeczną i zaktywizować do szukania pracy. Mogą też podjąć działalność oświatową, pomóc w organizacji szkoleń na temat prowadzenia działalności gospodarczej, umiejętności radzenia sobie na rynku pracy czy tworzenie placówek oświatowych, kształcących pod kątem rynku pracy. Ruchy i stowarzyszenia mogą także działać poprzez istnienie agencji poszukiwania pracy dla młodzieży, organizowanie klubów poszukiwania pracy, organizowanie konkursów przedsiębiorczości dla młodzieży czy prowadzenie biuletynów informacyjnych dla szukających pracy.

Zdaniem Małgorzaty Szafrańskiej, wieloletniej pełnomocnik burmistrza gminy Warszawa-Ursus ds. bezrobocia, ruchy i stowarzyszenia mogą też przeciwdziałać bezrobociu poprzez współpracę z ośrodkami pomocy społecznej, jak też przez bezpośrednie działania w środowisku lokalnym, jak np. informowanie pracodawców o ludziach poszukujących pracy.

Posłanka Grażyna Sołtyk omówiła problem oddziaływania ruchów i stowarzyszeń na rzecz strukturalnych i prawnych zmian pomocy ubogim w Polsce. Uznała, że członkowie ruchów mają wręcz obowiązek wpływania na prawodawstwo, poprzez angażowanie się w życie społeczne i polityczne. Powinni oni włączać się w działalność samorządów, parlamentu, mogą też przedstawiać własne projekty legislacyjne. “Istnieje dzisiaj wielka potrzeba przenikania struktur narodowych wartościami chrześcijańskimi” - podkreśliła.

Na wsi brakuje ruchów katolickich

38 proc. Polaków mieszka na wsi, a organizacje katolickie kierują swoją działalność zwykle do mieszkańców miast - mówili uczestnicy kongresowej sesji nt. apostolstwa ruchów na wsi. „Duszpasterstwo rolników nie może być trzódką ludzi skrzywdzonych przez los, których trzeba pocieszyć, i od których nie wolno nic wymagać” - mówił Adam Tański, prezes Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa podczas dyskusji nad apostolstwem organizacji katolickich na wsi. Zdaniem Tańskiego, ruchy i stowarzyszenia mają w tych środowiskach wiejskich wiele do zrobienia. Nie tylko dlatego, że potrzeby materialne rolników są niezaspokojone, ale także dlatego, że szczególnie potrzebują oni zachęty do działania i odbudowania poczucia własnej wartości.

„Obecność ruchów i stowarzyszeń katolickich na wsi jest mizerna” - przyznał Grzegorz Wróbel z Odnowy w Duchu Świętym, który działa w Radzie Ruchów Katolickich diecezji warmińskiej. Jak stwierdził, pewnym zainteresowaniem cieszą się wprawdzie tradycyjne zgromadzenia, takie jak kółka różańcowe czy trzeci zakon św. Franciszka. Natomiast ruchy posoborowe spotykają się z dużą nieufnością, np. w diecezji warmińskiej udało się założyć zaledwie trzy nowe wspólnoty ewangelizacyjne w środowiskach wiejskich. Grzegorz Wróbel tłumaczy to hermetycznością społeczności wiejskiej, powszechnym lękiem przed nowinkami, a na terenach popegeerowskich także dużym zdemoralizowaniem. Zdaniem Wróbla, wspólnoty katolickie mogą być obecne na wsi przez wykształconych ludzi, z którymi rolnicy się liczą - np. nauczycieli, lekarzy, policjantów. Przykład ich życia i osobiste świadectwo najlepiej działa na społeczność - uważa Wróbel. Prelegent zwrócił uwagę na to, że ruchy i stowarzyszenia katolickie mogą dać rolnikom nie tylko wsparcie duchowe, ale również nauczyć ich tego, jak się organizować i jak być liderami organizacji.

Parafia i diecezja miejscem współpracy ruchów

O kierunkach współpracy między ruchami i stowarzyszeniami na płaszczyźnie Kościoła lokalnego z perspektywy diecezji mówił bp Edward Samsel. Za jeden z najważniejszych postulatów uznał poprawę współpracy ruchów i stowarzyszeń katolickich. Podkreślił przy tym, że jedność nie ma oznaczać jednolitości. Zdaniem prelegenta różnorodność ruchów i stowarzyszeń obliguje biskupa, księdza, do troski o wszystkie ruchy i stowarzyszenia, mimo że byłby on związany z jakąś konkretną wspólnotą. Bp Samsel przywołał słowa orędzia Ojca Świętego do uczestników I Kongresu Ruchów, w których przypomina, że „zadaniem Pasterzy Kościoła jest życzliwe zainteresowanie, zachęta, pobudzanie inicjatywy, a także stwarzanie dogodnych warunków, aby ruchy i stowarzyszenia katolików świeckich mogły się pomyślnie rozwijać”. Biskup przypomniał kryteria kościelnego charakteru zrzeszeń laikatu sformułowane w adhortacji apostolskiej „Christifideeles laici”. Do podstawowych ich cech należą: powołanie do świętości, odpowiedzialność za integralność wiary chrześcijańskiej, świadectwo trwałej i autentycznej komunii z biskupem, zgodność z apostolskimi cechami Kościoła i udział w ich realizacji, zaangażowana obecność w życiu ludzkiej społeczności.

O formach współpracy między ruchami i stowarzyszeniami w parafii mówił ks. Antoni Dunajski z Tczewa. Podkreślił, że działalność ruchów i stowarzyszeń w ramach parafii rozumianej jako „wspólnota wspólnot” to realizacja królewskiej, kapłańskiej i prorockiej misji Chrystusa. Jego zdaniem misję królewską na terenie parafii realizują ruchy i stowarzyszenia, których współpraca dotyczy m. in. koordynacji działań na płaszczyźnie społeczno-kulturalnej, charytatywnej, obecności Kościoła w świecie. Do nich zaliczył takie ruchy i stowarzyszenia jak: Akcja Katolicka, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Caritas parafialna czy Ruch Trzeźwości im. św. Maksymiliana Kolbe. Misję kapłańską, będącą - zdaniem ks. Dunajskiego- współpracą ruchów i stowarzyszeń, które troszczą się o kult i życie modlitewne parafii realizują m. in. wspólnoty: Ruch Światło-Życie, Odnowa w Duchu Świętym, Żywy Różaniec. Natomiast prorocką misję Chrystusa, będącą szeroko pojętą ewangelizacją realizują wspólnoty takie jak: Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego, Stowarzyszenie Szkoła Nowej Ewangelizacji św. Piotra.

Kongres zakończyła Eucharystia w archikaterze warszawskiej, której przewodniczył Prymas Polski kard. Józef Glemp. Podziękował on uczestnikom Kongresu za pokazanie nowych obszarów, które potrzebują ewangelizacji. W wypełnionej po brzegi katedrze obecnych było kilka tysięcy przedstawicieli ruchów i stowarzyszeń z całej Polski. Mszę koncelebrowało siedmiu biskupów i kilkudziesięciu księży. Zebrana taca przeznaczona była na potrzeby ruchów w Europie Środkowowschodniej.

Ks. Schulz poinformował zgromadzonych, że doświadczenia i owoce Kongresu zostaną przekazane członkom ruchów w diecezjach. Już dzień po kongresie ogólnopolskim w pięciu diecezjach odbyły się kongresy diecezjalne, podczas których liderzy ruchów i stowarzyszeń dzielili się owocami spotkania w Warszawie. W najbliższym czasie wszystkie materiały, wystąpienia i refleksje kongresowe ukażą się w formie książkowej i będą rozprowadzane we wszystkich diecezjach. Według ks. Schulza w ciągu 2-3 lat przesłanie kongresu nie tylko dotrze do wszystkich członków ruchów i stowarzyszeń, ale i zacznie przynosić konkretne owoce.

W II ogólnopolskim Kongresie Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich wzięło udział ponad 3,5 tys. liderów z ponad 100 ruchów i stowarzyszeń, wielu kapłanów i biskupi z 7 episkopatów. Zaproszeni zostali również goście z Europy Środkowowschodniej, przybyło ok. 200 osób z takich krajów jak Rosja, Ukraina, Łotwa, Białoruś, Rumunia, Węgry, Słowacja, Słowenia i Czechy. Są również przedstawiciele ruchów z Niemiec, Francji i Włoch.

W Polsce do ruchów i stowarzyszeń należy blisko 2 mln osób. Do naliczniejszych ruchów należą: Odnowa w Duchu Świętym (ok. 27 tys.) i Droga Neokatechumenalna (25 tys.). Co roku ok. 70 tys. młodych ludzi bierze udział w rekolekcjach oazowych organizowanych przez Ruch Światło-Życie, a ponadto do gałęzi rodzinnej Domowy Kościół należy około 12,5 tys. par małżeńskich. Do Ruchu Rodzin Nazaretańskich należy ok. 16 tys. osób. Ruch Focolari ma 3,5 tys. członków, Ruch Apostolski Rodzina Rodzin także 3,5 tys. osób, Ruch „Wiara i Światło” - 3 tys. osób. Wśród stowarzyszeń do Akcji Katolickiej należy ok. 30 tys. wiernych, do Stowarzyszenia Rodzin Katolickich także 30 tys. osób, do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży ok. 17,5 tys. osób.

Franciszkański Zakon Świecki liczy 17 tys. członków, około 300 tys. osób należy do Żywego Różańca, a 500 tys. to czciciele Szkaplerza Świętego. Wokół każdego ruchu gromadzą się także sympatycy - Odnowa w Duchu Świętym ma ich ok. 200 tys., Ruch Rodzin Nazaretańskich ok. 40 tys., Ruch Focolari 12 tys.

zza KAI

Dod. 2000-11-26