W sercu moderatora - słowo ks. Romana Litwińczuka, moderatora generalnego Ruchu Światło-Życie

ks. Roman Litwińczuk

(tekst opublikowany w 51. numerze pisma "Oaza")

Z pewnością wiele osób zacznie lekturę obecnego numeru "Oazy" od tej właśnie strony. Niektórzy zapewne z dobrego przyzwyczajenia, w przekonaniu, że z serca moderatora odpowiedzialnego za Ruch winny wypływać ciągle nowe inspiracje podyktowane odczytywaniem znaków czasu dla Ruchu na progu nowego tysiąclecia. Inni być może sięgną do tego tekstu z ciekawości, aby dowiedzieć się, z jakimi myślami nowy Moderator Generalny podejmuje swoją posługę, czego można się po nim spodziewać.

Co więc kryje się w sercu nowego moderatora generalnego? Minęło już kilka miesięcy od wyborów podczas majowej Kongregacji Diakonii oraz od nominacji Konferencji Episkopatu Polski. W tamtych dniach, gdy po raz pierwszy słyszałem dodawany do mego imienia i nazwiska tytuł Moderatora Generalnego, towarzyszył mi lęk. Uświadomiłem sobie wówczas z całą oczywistością, w szeregu jakich postaci w Ruchu staję: Sługa Boży ks. Franciszek, ks. Wojciech, ks. Henryk. Ludzie, którzy kładli podwaliny pod Ruch, którzy życie oddali w jego służbie Kościołowi, ludzie, którzy odcisnęli na jego kształcie szczególny znak podyktowany wiarą i miłością do Kościoła. Siłą rzeczy nasuwało się pytanie: Co ty tutaj robisz? Czy podołasz stojącym przed tobą zadaniom? Czy spełnisz pokładane nadzieje?

Gdybym chciał oceniać wszystko tylko w ludzkich kategoriach, ten lęk pewnie paraliżowałby mnie nadal. Przecież nawet osobiście nie znałem Ojca Franciszka, kilkakrotnie go tylko spotkałem. Jednak próbuję dostrzegać w wydarzeniach minionych miesięcy Boże działanie i mówię sobie: Panie, może Tobie właśnie o to chodziło, aby po wielkich postaciach w Ruchu przyszedł ktoś szary, nieznany. Może za bardzo przejęliśmy się tym, że to od nas wszystko zależy a nie od Ciebie? Że to my decydujemy o losie Ruchu, o jego jedności i dynamizmie, a Ty chcesz, żeby to Ciebie więcej było widać? Może chodzi o to, abym był tylko narzędziem w Twoich rękach, dobrze dopasowanym do Twoich dłoni, poddanym bez reszty Twojej woli. W końcu, nie ja mam błyszczeć i świecić - to Ty jesteś Światłem, to z Ciebie jest Życie!

Od pierwszych dni, gdy oswajałem się z nową funkcją i związanym z nią tytułem, gdy odbierałem liczne i szczere gratulacje (wielkie dzięki wszystkim za pamięć), coraz bardziej budziła się we mnie nadzieja: Nie jesteś przecież sam. Nie wkraczasz w pustkę, nie zaczynasz od zera. Jest wielkie dziedzictwo Ruchu, Jego Założyciela - charyzmat zabezpieczony erygowanym stowarzyszeniem Diakonia Ruchu Światło-Życie. Jest Instytut Niepokalanej Matki Kościoła strzegący Centrum Ruchu na Kopiej Górce i grobu Sługi Bożego. Są kapłani moderatorzy, współbracia z Unii Kapłanów Chrystusa Sługi, całe rzesze animatorów, osób podejmujących różne diakonie, jest tylu wspaniałych małżonków tworzących Domowy Kościół, gdzie dokonuje się pierwsza ewangelizacja. Pamięć świadków, to przecież także wiara, miłość i diakonia tych, którzy są wokół nas i nieustannie życiem swoim dają świadectwo. Przychodzą mi na myśl słowa: Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar (...), winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach (Hbr 12, 1).

Gdy myślę o moich poprzednikach w posłudze Moderatora Generalnego, budzi się we mnie wielka wdzięczność. Oni swoje życie uczynili służbą. O Pamięci świadków - którą w sposób szczególny przywołujemy w tym roku w naszym Ruchu - myślę zwłaszcza w wymiarze świętych obcowania. Wierzę, że losów Ruchu strzegą Sługa Boży ks. Franciszek i ks. Wojciech. A my powinniśmy ciągle wracać do ich słów, a zwłaszcza uczyć się od nich miłości do Chrystusa i Kościoła. Z wielką wdzięcznością patrzę na ponad piętnaście lat posługi dla Ruchu ks. Henryka. Związał z nim swoje życie i serce. Dobrym słowem i uśmiechem darzył wszystkich napotykanych, z wielką cierpliwością tłumaczył Ruch kolejnym wchodzącym weń pokoleniom moderatorów i animatorów. Księże Henryku! Dziękujemy!

Wierzę, że kiedy Pan wybiera i posyła, obdarza też łaską. Gorąco proszę wszystkich oazowiczów, aby tę łaskę wypraszali u Pana dla mnie i mojej posługi.

Ks. Roman Litwińczuk

Dod. 2001-09-18