Bp W. Skworc o procesie beatyfikacyjnym: ufamy, że jeszcze w tym roku zostaną zakończone wszystkie prace

bp Wiktor Skworc

- Ufamy, że jeszcze w tym roku zostaną zakończone wszystkie prace, przewidywane przez prawo kanoniczne - takie przeświadczenie nt. procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego wyraził 18 stycznia na Jasnej Górze bp Wiktor Skworc. Delegat Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie spotkał się z odpowiedzialnymi Domowego Kościoła z całej Polski.

- Naszą ambicją winno być przyprowadzanie do Jezusa jak najwięcej ludzi. Domowy Kościół powinien zatem z nowym zapałem wychodzić w kierunku wszystkich: rodzin, młodzieży i dzieci po to, by przyprowadzać ich do nauczającego Jezusa. Sam też powinien w coraz większym stopniu stawać się narzędziem Jezusa nauczającego! - mówił w homilii wygłoszonej na Jasnej Górze.

Poniżej pełny tekst homilii biskupa tarnowskiego:

Ten skarb przechowujemy w glinianych naczyniach

Spotkanie opłatkowe Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie.

Jasna Góra - 18 stycznia 2003 r.

„Ten skarb przechowujemy w glinianych naczyniach” (2 Kor 4,7) - słowa te z II Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian stanowią motto tegorocznego, XXXVI Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, którego obchody rozpoczynamy właśnie w dniu dzisiejszym. Tydzień ten został poprzedzony Dniem Judaizmu, z kolei pierwszy dzień po „tygodniu ekumenicznym” będzie Dniem Islamu. Ponadto warto przypomnieć, że w Polsce Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan po raz szósty przygotowany jest wspólnie z Kościołem prawosławnym i Kościołami protestanckimi.

W kontekście tego ważnego wydarzenia ogólnokościelnego uświadamiamy sobie wszystkie wysiłki podejmowane przez wierzących w Jezusa Chrystusa, aby przezwyciężyć zło podziałów, które przez wieki boleśnie zapisały się w historii Kościoła, poszczególnych wspólnot i w życiu konkretnych ludzi. Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan to wielkie wołanie o przezwyciężenie barier, wzajemnych uprzedzeń, aby w prawdzie i w duchu miłości popatrzeć na to co łączy, a nie na to co dzieli. Wszystko w tym celu, aby ten skarb, który Bóg złożył w serca chrześcijan - tzn. Jezus Chrystus - przemieniał nasze życie, a przez naszą posługę odnawiał oblicze ziemi, na której przyszło nam żyć; oblicze naszych rodzin, środowisk pracy, wspólnot.

W tym czasie, gdy cały Kościół modli się o jedność uczniów Chrystusa, jeszcze w atmosferze uroczystości Bożego Narodzenia i Epifanii gromadzimy się na tradycyjnym spotkaniu opłatkowym odpowiedzialnych Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie. Żywo w pamięci przechowujemy orędzie pokoju i radości, ogłoszone przez aniołów w noc, gdy odwieczne Słowo Boga stało się Ciałem w osobie Jezusa Chrystusa. W Jego świetle odczytujemy słowa z Listu do Hebrajczyków, z dzisiejszej liturgii słowa: „Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”.

Niewątpliwie owej skuteczności słowa Bożego potrzebuje cały Kościół, w tym również cały Ruch Światło-Życie, z gałęzią rodzinną, młodzieżową i innymi wspólnotami. Żyjemy bowiem w czasach wielu możliwości technologicznych, szybkiego postępu, łatwości przekazu informacji, ale jednocześnie w czasach, w których bardzo trudno odnaleźć jakieś trwałe punkty oparcia dla życia i pełnego rozwoju. Na naszych oczach przemijają „jedynie słuszne” systemy polityczno-gospodarcze, zauważa się pewien impas w podejmowaniu i rozwiązywaniu pilnych kwestii społecznych, poszerza się obszar bezrobocia i biedy. Niepokój i lęk, czasem wręcz panika, spowodowany sytuacją zewnętrzną prowadzi do rozpaczy i dotyka nią poszczególnych ludzi, jak i całe społeczeństwa. Niszczy się autorytety świeckie i kościelne. Braku nadziei doświadczają nawet i ludzie wierzący. Potrzebujemy więc pilnie słowa Bożego, które rzuci światło na pojawiające się ciemności i nada sens naszemu życiu.

Warto w tym miejscu przywołać doświadczenie, które stało się udziałem sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Wspominając czas okupacji napisał: „Kiedy uczestniczyłem w kampanii wrześniowej jako młody podchorąży, (...) kilka razy przeżywałem sytuację paniki, która ogarniała całe, w jednym miejscu zebrane wojsko. Wojsko stłoczone gdzieś na drodze, w wiosce, zmęczone, a tu nagle bombardowanie, ostrzeliwanie i wszyscy zaczynają na oślep uciekać w szalonym pędzie, wszystko rzucają. To jest panika. Coś strasznego. Kilka razy to przeżywałem i zawsze jakoś dziwnie reagowałem. Nawet nie wiem skąd mi się to wzięło, wiem, że zawsze był we mnie jakiś głos: Zostań na miejscu. Nie idź za tą masą uciekającą, nie poddawaj się tej panice. A potem głos: Idź w stronę przeciwną, zobacz, przed czym oni uciekają, czy naprawdę jest przed czym uciekać. Bo panika jest często ślepa, to ucieczka nie wiadomo przed czym. Gdy człowiek się wyłączył z tej paniki i spróbował dojść przyc! zyny, to okazywało się, że strach ma wielkie oczy, zwykle nieprzyjaciela nie było tam właśnie, skąd wszyscy uciekali”.

Doświadczenie Sługi Bożego ks. Franciszka i doświadczenie współczesnego człowieka ukazuje jasno, że niejednokrotnie lęk utraty tego, co uważamy za najważniejsze prowadzi do zachowań, które nie są skuteczne; co więcej, mogą prowadzić do wielu bolesnych zranień, które zadajemy sobie i ludziom aktualnie znajdującym się najbliżej nas. W konsekwencji traci się nawet to, co z wszystkich sił chciano zachować. Dzieje się tak dlatego, że człowiek, świadomie lub nieświadomie, pozwala sobą manipulować, nie ma własnego zdania, ani własnych poglądów. Swoje zachowanie opiera nie tyle na obiektywnych faktach, co na opinii innych, modzie, itd. Ponadto nie słucha autorytetów i gardzi bogactwem doświadczenia innych.

W tej sytuacji bardzo ważne stają się dla nas, wierzących, słowa Autora natchnionego, który mówi o skuteczności słowa Bożego, w którego świetle wszystko jest odkryte i odsłonięte; które ukazuje, co jest najważniejsze w naszym życiu, czego warto naprawdę bronić. Zasłuchanie w słowo Pana, niezmienne i trwające na wieki, nadające sens całemu życiu i poszczególnym wydarzeniom, pozwala nam oprzeć się o trwały fundament i nabrać odwagi, aby wybrać drogę prawdy, bo tylko ona nadaje smak i sens życiu.

A nam do światła słowa Bożego trzeba jeszcze dodać żywo obecne w formacji Ruchu Światło-Życie, światło rozumu, światło sumienia, światło Chrystusa jako wzoru osobowego oraz światło Kościoła, który dba o nieskażony przekaz poprzednich źródeł światła oraz ich należną interpretację w aktualnych sytuacjach, to możemy żywić nadzieję na osiągnięcie postawy człowieka wolnego, nowego człowieka - dojrzałego chrześcijanina.

Bracia i Siostry!

Słowo Boże w dzisiejszej Ewangelii ukazuje Jezusa siedzącego za stołem z celnikami i grzesznikami. Zachowanie to wywołało wielkie zgorszenie pośród faryzeuszów. Jezus reagując, nie dyskutował ani nie uprawiał apologetyki. Stwierdził prosto: „nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2,17). Wcześniej Ewangelista zaznaczył, że Jezus powołał do grona Apostołów celnika Lewiego.

W tym kontekście wskazałbym na bardzo ważną sprawę obecności Ruchu w świecie naznaczonym złem i grzechem. Kościół, w tym Ruch Światło-Życie, jak i jego gałąź rodzinna - Domowy Kościół, podejmuje misję przekazaną przez Jezusa Chrystusa w świecie naznaczonym przez grzech. Zło grzechu dotyka zarówno tych, którym ma przekazywać Dobrą Nowinę o zbawieniu, jak i tych, którzy ją głoszą. „Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rz 3,23) - poucza św. Paweł. Uświadomienie sobie tej prostej prawdy uczy nas wszystkich pokory wobec Boga i człowieka. Pomyślmy, ile prawdy o nas samych zawierają te słowa. Dlatego tak bardzo i ciągle na nowo musimy odpowiadać na wezwanie z I czytania z Listu do Hebrajczyków: „przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili”.

W świetle ewangelicznej prawdy trzeba również spojrzeć na innych, którzy zbłądzili lub zawinili wobec nas. Po prostu, tak jak Jezus trzeba z nimi zasiąść do stołu, aby przerwać błędne koło, które ogranicza i ostatecznie może być formą egoizmu, bo hamuje otwarcie i rozwój tak tych, którzy bezpośrednio doświadczają lub doświadczyli zranienia, jak i nierzadko tych, których spotykają lub spotkali na swojej drodze.

Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, którego proces beatyfikacyjny jest w toku - ufamy, że jeszcze w tym roku zostaną zakończone wszystkie prace, przewidywane przez prawo kanoniczne - nazywany jest człowiekiem wiary konsekwentnej. Najważniejsze etapy na drodze do dojrzałości chrześcijańskiej Założyciel Ruchu Światło-Życie przeszedł w chwilach, gdy był szczególnie doświadczany przez zło i niesprawiedliwość. Niewątpliwie w czasie tego najciemniejszego okresu życia towarzyszyły mu wspomniane wcześniej źródła światła, a także wielkie pragnienie doprowadzenie każdego do spotkania z Jezusem Chrystusem. Niech to samo pragnienie przepełni również nasze serca, stając się jednocześnie zachętą do wytrwałego budowania jedności w naszych rodzinach, wspólnotach, w środowisku w którym żyjemy, pracujemy i odpoczywamy.

Trzeba być świadomym, że w takiej mierze budujemy jedność Kościoła, w jakiej żyjemy na co dzień słowem Bożym. Duszą wszystkich działań ekumenicznych - także budowania jedności wewnątrz Kościoła, wewnątrz Ruchu - jest nawrócenie serca, będące owocem słuchania Bożego słowa. To duchowy i najważniejszy ekumenizm, przygotowujący ekumeniczne kongresy, zjazdy, uchwały, porozumienia, oświadczenia i deklaracje.

Niech ten duchowy wysiłek ekumeniczny z naszej strony wpisuje się w hasło tegorocznego duszpasterskiego roku: „umiłować Chrystusa”. Wszak wolą Jezusa Chrystusa było i jest, abyśmy stanowili jedno. Dążenie do jedności jest więc konkretnym znakiem miłości Chrystusa i Jego Mistycznego Ciała, czyli Kościoła.

Nie zapominajmy, że rok 2003 to także, z woli Ojca Świętego, „Rok Różańca”, czyli modlitwy, to jest koncentrowania się na imieniu Jezus; na które ma się zginać wszelkie kolano istot ziemskich i niebieskich. Ta perspektywa otwiera przed nami szerokie horyzonty pracy i działania, i nie pozwala zamknąć się w jałowych sporach i sztucznych podziałach.

Naszą ambicją winno być przyprowadzanie do Jezusa jak najwięcej ludzi. Słyszeliśmy dzisiaj w Ewangelii, że „cały lud” przychodził do Jezusa. Domowy Kościół powinien zatem z nowym zapałem wychodzić w kierunku wszystkich: rodzin, młodzieży i dzieci po to, by przyprowadzać ich do nauczającego Jezusa. Sam też powinien w coraz większym stopniu stawać się narzędziem Jezusa nauczającego!

Nie możemy więc, jak to powiedziałem na Błyszczu językiem biblijnym, zajmować się dziesięciną z mięty, kopru i kminku, a pomijać sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę (27.08.2002). Musimy natomiast skoncentrować się na sprawach najważniejszych i fundamentalnych, tak dla całego Ruchu, jak i Kościoła w Polsce. A czymś podstawowym jest niewątpliwie duch jedności, z którego rodzić się będzie aktywność apostolska, polegająca na słuchaniu, wypełnianiu i głoszeniu słowa, które jest „skuteczne i ostrzejsze niż miecz obosieczny”.

Aby słowo Boże przez nas głoszone nic nie straciło na skuteczności i ostrości z powodu naszych ludzkich słabości, módlmy się za pośrednictwem Matki Najświętszej słowami „Hymnu do Czarnej Madonny” Romana Brandstaettera, tarnowskiego rodaka:

Matko Słowa

Matko Dobroci (...)

Niech ani jedno słowo

Nie nienawidzi.

Niech nie krzywdzi.

Niech nie zabija.

Niech wybacza.

Niech leczy.

Niech łagodzi.

Niech zamyka człowiecze rany jak skrzydła ołtarza”.

Niech będzie jak Twoje oczy” - czyste.

Jak Twoje czoło” - jasne. Amen.

Dod. 2003-01-30