Zapomniana diakonia?

ks. Arkadiusz Rakoczy

Mija kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Powoli teraźniejszość przechodzi w przeszłość, sondaże wskazują, że nasi rodacy coraz bardziej zapominają lub nie pamiętają tamtych lat.

W tych dniach za sprawą publikacji w "Życiu", "Gościu Niedzielnym" i KAI na nowo ożywa sprawa zaangażowania społeczno-politycznego ks. Blachnickiego i członków Ruchu. Ta część dziedzictwa ojca Franciszka pozostaje na marginesie lub wręcz bywa nieznana szerszemu gronu zwykłych oazowiczów. Walka bez przemocy, troska o wewnętrzną wolność człowieka, świadectwo wewnętrznej wolności wobec prześladowców, wreszcie tworzenie całego ruchu opartego na Prawdzie i Krzyżu prowadzących do Wyzwolenia to testament Sługi Bożego czekający na wypełnienie.

Niektóre inicjatywy ks. Blachnickiego to Deklaracja V Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych RŚ-Ż w sprawie zaangażowania członków Ruchu w aktualne sprawy narodu, ewangelizacja środowisk ludzi pracy, utworzenie Niezależnej Chrześcijańskiej Służby Społecznej >>Prawda - Krzyż - Wyzwolenie<< . Po wyjeździe na Zachód - utworzenie Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów oraz prowadzenie całej prorockiej działalności zmierzającej ku pojednaniu narodów Europy i przekreśleniu Układu Jałtańskiego.

W kraju niektóre środowiska w latach osiemdziesiątych pragnąc nawiązać do tych zamierzeń Ojca powoływały diakonie próbujące kontynuować tę działalność (np. Diakonia Narodu RŚ-Ż księży Zmartwychwstańców).

Gdy nastała "wolność" - członkowie Ruchu nadal podejmują działalność publiczną jednakże czynią to na własną odpowiedzialność. Należą więc do różnych partii i stowarzyszeń, podejmują funkcje publiczne i działają w samorządach. Jednak po dziesięciu latach nie istnieje Centralna Diakonia Narodu, która by koordynowała i inspirowała działalność publiczną oazowiczów. Wielu z nich ogranicza swoją aktywność do organizowania i uczestnictwa w spotkaniach modlitewnych rezygnując przy tym z zaangażowania w aktualne sprawy narodu.

Może więc 18 rocznica ogłoszenia stanu wojennego będzie dla oazowiczów inspiracją do intensywniejszych działań w tej dziedzinie.

Oczekujemy na świadectwa, kontakty tych wszystkich, którzy będąc oazowiczami (choćby w sercu lub "uśpionymi") w duchu diakonii podejmują służbę publiczną. Nie chodzi o stworzenie nowej partii, ale wspólne danie świadectwa, że Ruch nadal trwa i wypełnia duchowy testament Założyciela.

Zapraszamy do korespondencji.

Autor jest księdzem i moderatorem Ruchu w diecezji warszawsko-praskiej; na codzień kapelan domu zakonnego siósr felicjanek w Warszawie.

Dod. 1999-12-14