Pocieszcie mój lud!

Papież Franciszek po uważnym – z pewnością – przeczytaniu Ewangelii przypadającej na II Niedzielę Adwentu, wziął do siebie dosłownie to wezwanie Boga skierowane do proroka Izajasza, aby pocieszył lud. Podczas spotkania na Anioł Pański, wielokrotnie powracał do tych słów. Jeszcze po pozdrowieniach różnych grup obecnych na Placu św. Piotra powtarzał kilka razy: pozwólcie się pocieszać Bogu! Oczywiście On sam nie czuł się w mocy, aby to czynić za pomocą swoich słów, ale wołał: pozwólcie się pocieszyć Bogu!  
Jak to uczynić? –  To jest proste. Trzeba to wezwanie potraktować dosłownie.
Rozpoczynam modlitwę, podczas której zwracam się do Boga: przemówiłeś dziś Panie przez swego Następcę (sługę , proroka) i zachęcasz mnie, bym pozwoliła się Tobie pocieszyć. Wierzę, że możesz to uczynić przez Ducha Świętego, Pocieszyciela. Ty wiesz – nawet nie muszę Ci mówić – jakie wspomnienia, sytuacje, chwile, wymagają u mnie uzdrowienia, umocnienia, czegoś na podobieństwo kojącego plastra (na wszelki wypadek można to Panu Bogu wyliczyć, a nawet  w y k r z y c z e ć) Jeżeli obawiamy się, że ktoś nas podsłucha, możemy wyjść w plener.
A potem już z wiarą oczekujmy, że to się stanie. I niekoniecznie w tej chwili, i w taki sposób, jak my to sobie wyobrażamy.
Warunkiem jest wiara, że Bóg nie wprowadza w błąd, że wypełnia On swoje obietnice. 
***
«Pocieszcie, pocieszcie mój lud!»
mówi wasz Bóg.
«Przemawiajcie do serca Jeruzalem
i wołajcie do niego,
że czas jego służby się skończył,
że nieprawość jego odpokutowana…….”.
Dalej są jeszcze słowa:  „Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą”. Te góry i doliny – w nas oczywiście.
„Wtedy się chwała Pana objawi” – w nas, kiedy doświadczymy pocieszenia, a potem w tych, których my pocieszymy, jak to wyraził św. Paweł w Liście do Koryntian: (2 Kor. 1) „3 Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, 4 Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu,  byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga”.
Krystyna Szewc