Obecnie oddajemy do rąk czytelników te fragmenty pamiętników Sługi Bożego, które dotyczą kapłaństwa. Są to jego refleksje związane z przygotowaniem do przyjęcia święceń kapłańskich i notatki z rekolekcji przeżywanych w pierwszych latach kapłaństwa. Znajdziemy tu także fragmenty, które nie nawiązują wprost do posługi kapłańskiej, ale dotyczą konkretnych doświadczeń na drodze życia wewnętrznego Autora.
Opisując tę drogę pod koniec swego życia, Ksiądz Blachnicki wyróżnił na niej trzy etapy, wyznaczone przez trzy nawrócenia: nawrócenie wiary, nawrócenie nadziei i nawrócenie miłości. Stało się to inspiracją, aby ten zbiór zapisków zatytułować Trzy nawrócenia.
Przekazywany Czytelnikom tekst jest zasadniczo wiernym przekazem zapisu dokonanego przez Autora. Nieliczne ingerencje redakcji zostały zaznaczone w przypisie. Opuszczenie fragmentów oryginalnego zapisu zaznaczono kropkami w nawiasach (...). Podział na rozdziały pochodzi od redakcji.
Słowa te znajdują w pełni odzwierciedlenie w życiu kapłańskim Sługi Bożego Księdza Franciszka Blachnickiego. Stały się bowiem one jego życiem, nadały kształt zrodzonej kiedyś w jego sercu miłości kapłańskiej, która nie szuka swego, ale każe duszę dać, dać aż do końca.
Ale są chyba te słowa także jego osobistym przesłaniem, testamentem, skierowanym do wszystkich kapłanów, a szczególnie tych, którzy kontynuują jego apostolskie dzieło w ramach Ruchu Światło-Życie. Czyż nie świadczą o tym jego słowa, które zapisał w Carlsbergu w ostatnim okresie swojego życia? Pisał wtedy m.in. tak: Obszedłem dookoła teren wokół Maximilianum - to, co nazywam od pewnego czasu naszą "ziemią obiecaną". Potem przeżyłem tajemnicę Góry Nebo - "Ty także nie wejdziesz do Ziemi obiecanej". Stąd (tu) możesz ją ukazać - ale twojego życia już nie starczy na zrealizowanie wizji (Kościół Chrystusa Sługi, Namiot Światła - Wieczernik Niepokalanej, Matki Kościoła, ze źródłem Życia). Pogodziłem się z tym, że ja umrę tu, na Górze Nebo - zanim wejdę do Ziemi Obiecanej. (Może tu, w tym starym domku będzie moje mieszkanie - a w tej sklepionej na zewnątrz piwnicy mój grób?). Ale wiem, że muszę wytrwale krok za krokiem, bez zniechęcenia się realizować wizję carlsberskiej Ziemi Obiecanej - Nowej Jerozolimy! I muszę jak św. Maksymilian: "położyć kości" pod dzieło - u jego fundamentów.
Biorąc do ręki pamiętniki Ojca Franciszka, chcemy nie tylko uchylić rąbka tajemnicy jego miłości do Chrystusa, która zaowocowała tak wielką gorliwością na drodze powołania kapłańskiego, ale chcemy uczyć się od niego właściwego rozumienia Chrystusowego kapłaństwa, które realizuje się nie tylko poprzez duszpasterską działalność zewnętrzną, lecz przede wszystkim przez nieustanne formowanie kapłańskiej duszy. Formacja ta dokonuje się poprzez głębokie życie wewnętrzne oraz poprzez odczytywanie wszystkich zdarzeń zewnętrznych jako celowego działania Boga.
Przedłożone czytelnikowi pamiętniki rozpoczynają się od zapisków rekolekcyjnych, jakie Ojciec poczynił w czasie rekolekcji przed święceniami subdiakonatu, a kończą refleksjami z ostatnich lat jego kapłańskiej posługi. Żeby je dobrze zrozumieć należy wziąć pod uwagę, iż poprzedza je długoletni okres intensywnej i konsekwentnej pracy nad sobą, jaką Ojciec prowadził w latach formacji seminaryjnej.
Od chwili nawrócenia w celi więziennej towarzyszyło mu nieustannie pragnienie doskonałości i świętości. Wielki wpływ na kształtowanie się jego kapłańskiej duszy w seminarium duchownym wywarły lektury z zakresu życia duchowego takich autorów jak: Semenenki Życie wewnętrzne, Grafa Tak Ojcze, Szymbora Przewodnik dla alumnów czy Ludwika Grignion de Monfort O doskonałym nabożeństwie do Matki Bożej. Te właśnie przewodniki duchowe postanowił on uczynić tak długo przedmiotem swoich rozważań, aż ich treść zostanie w pełni zrealizowana. W oparciu o nie alumn Franciszek wyznacza sobie zasadnicze idee swojego życia wewnętrznego. Należą do nich: rozpoznawanie i wypełnianie do końca woli Bożej, uczenie się miłości poprzez rozważanie przymiotów Serca Jezusowego oraz pielęgnowanie w sobie pobożności Maryjnej aż do całkowitego oddania się Jej w niewolę. W celu zrealizowania tych idei podejmuje nieustanną pracę nad doskonaleniem w sobie takich cnót jak: umartwienie rozumu, woli, serca i zmysłów; obowiązkowość i dyspozycyjność w stosunku do pracy organizacyjnej oraz pobożność, która polega na udoskonalaniu schematu swoich ćwiczeń duchowych. Doświadczenie życia wewnętrznego próbuje łączyć z postawą zewnętrzną poprzez ścisłą współpracę z łaską Bożą.
W całym okresie formacji seminaryjnej, którą traktuje jako żmudną pracę, przygotowującą go do dania całkowitej odpowiedzi na wezwanie Boże w życiu kapłańskim, przyświeca mu postawa "syna marnotrawnego, który powraca do Ojca", postawa pokuty i pokory.
Długoletni okres zmagania się z sobą samym, z własnymi słabościami, w walce o własną doskonałość przynosi Franciszkowi doświadczanie nieustannych porażek. Na podstawie swoich kilkuletnich zapisków w pamiętnikach stwierdza on jednak, że wśród zmienności wielu postanowień jedno utrzymuje się w nim niezmiennie - pragnienie dążenia do świętości. Głęboka refleksja nad dotychczasową pracą nad sobą prowadzi go do odkrycia bardzo ważnej prawdy z zakresu życia wewnętrznego: Postęp wewnętrzny nie na tym polega, aby moje wnętrze stawało się substancją lepszą i szlachetniejszą, ale aby rosła siła wiary, potęga ufności i moc modlitwy. To jest postęp w życiu wewnętrznym.
Z tym przeświadczeniem wchodzi Ks. Franciszek w swoje życie kapłańskie. Bezgraniczna wiara i ufność stają się od tej chwili głównymi drogami, po których kroczyć będzie przez całe swoje kapłańskie życie. One to stają się źródłem męstwa i mocy w podejmowaniu śmiałych, choć trudnych i nieraz ryzykownych decyzji prowadzących do tworzenia dzieła odnowy Kościoła i wprowadzania w życie idei, które Bóg odsłania przed nim na modlitwie, szczególnie w czasie dni skupienia i rekolekcji.
Wiara i ufność mają się nieustannie wyrażać w dwóch wewnętrznych postawach życia kapłańskiego, których Ojciec bardzo dla siebie pragnie: w modlitwie i w krzyżu. W czasie rekolekcji przed święceniami subdiakonatu napisze: Będę się modlił, abym otrzymał łaskę krzyża. Krzyż to jedyna pewna i skuteczna droga kapłańska. (...) Ma to być krzyż najpierw mój własny, krzyż mojej nędzy, krzyż pokuty. Potem krzyż miłości zgotowany przez nędzę i grzechy naszych bliźnich.
Czytając zapiski Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego trzeba się pytać, czego pragnie nas nauczyć poprzez swoje doświadczenia i przemyślenia z zakresu życia duchowego? Jaki obraz kapłana odsłania przed nami?
Wydaje się, że chce nam powiedzieć, iż człowiek jest jedynie lichym i nędznym narzędziem wobec Najwyższego i Jedynego Kapłana Jezusa Chrystusa. Jako człowiek zawsze pozostanie grzesznym i małym i niewiele by zdziałał w kapłaństwie, gdyby czekał aż stanie się doskonałym moralnie. Świętość i owocność życia kapłańskiego zależy od wiary i ufności w działanie Boga w nim i przez niego. Zależy ona też od jego osobistego życia modlitewnego i umiłowania krzyża, gotowości do znoszenia ofiar. Dlatego też w rozwoju życia duchowego kapłan musi iść nie tyle w kierunku samodoskonalenia, lecz w kierunku otwarcia się na Boga. Tylko Bóg może zmieniać i leczyć jego wnętrze. Kapłan musi się wewnętrznie nastawić, aby ze świętą bojaźnią i czcią, z wielkim mniemaniem o ważności sprawowanych czynności pełnić swoją posługę kapłańską. Cóż z tego, jeżeli przy tym będę osobiście nędzny, brzydki i niegodny. Byle bym był znalezionym wierny w sprawowaniu urzędu szafarza tajemnic Bożych. Dopiero na fundamencie tej pokornej, wierzącej, Bogu ufającej postawy wewnętrznej możliwa jest zdrowa troska o udoskonalenie siebie jako narzędzia. To zajęcie odpowiedniej wewnętrznej postawy wobec świętych tajemnic, jakie mam sprawować - to jest pierwsza doskonałość, o jaką powinienem się starać.
W oparciu o tę fundamentalną zasadę wewnętrznego życia kapłańskiego, jaką odkrył Ks. Franciszek, możemy dopiero zrozumieć całą jego drogę do świętości, jaka wyłania się z rozważań nad jego zapiskami z rekolekcji kapłańskich i dni skupienia. Polega ona przede wszystkim na nieustannym rozbudzaniu i podtrzymywaniu w sobie celu życia kapłańskiego, którym jest budowanie z Chrystusem Królestwa Bożego we współczesnym świecie.
To budowanie Królestwa Bożego polega przede wszystkim na dyspozycyjności w udzielaniu sakramentów świętych: ...mam ludziom dawać Chrystusa zbawiającego w sakramentach świętych. To jest pierwsze istotne moje zadanie. Z głęboką wiarą mam być szafarzem Bożych łask - udzielać rozgrzeszenia, odprawiać Mszę św., udzielać Komunii św. - to jest największa rzecz, jakiej mogę dokonać!
Świadomość celu życia kapłańskiego, jakim jest budowanie Królestwa Bożego, każe także patrzeć realistycznie na dzisiejszy konkretny świat, rozpoznawać znaki czasu i przy współpracy z łaską Bożą mieć świadomość swojego życiowego posłannictwa: tu i teraz, w konkretnych warunkach, w jakich przychodzi nam żyć. Ważną sprawą jest tutaj rozpoznanie udzielonego przez Boga charyzmatu. Ks. Franciszek miał jasną świadomość swojego życiowego posłannictwa, które było rezultatem jego osobistych przeżyć życiowych i wewnętrznego rozwoju, kierowanego przez łaskę.
Z zapisków Ojca wyłaniają nam się również pewne szczególne cechy kapłańskie, których nieustanny rozwój jest konieczny dla dobrego wypełnienia posłannictwa.
Jednym z najważniejszych przymiotów kapłańskich jest miłość. Wymaga ona przyjmowania w życiu postawy Chrystusa Sługi, nawet gdyby trzeba było ponieść największe wyrzeczenia czy ofiary. Ks. Franciszek daje świadectwo jak pracować nad udoskonalaniem tej miłości. Pragnął on poprzez swoją kapłańską posługę bardziej "być" niż "mieć". W swoich zapiskach odnotował: Wiem, że jestem nędzny. Jeżeli więc idę [do kapłaństwa] to dlatego, że poznałem, iż do kapłaństwa mogę iść z tym, co otrzymałem i co otrzymam w dniu święceń. To jest rzecz najważniejsza i istotna w kapłaństwie. Nie chodzi o to, co ja "mam" i co ja wnoszę jako "ja", ale o to, co ja otrzymuję i co mam do ludzi nieść.
To "bycie dla" wymaga całkowitego daru z siebie, poświęcenia siebie bez reszty. Należy jednak wystrzegać się zewnętrznej tylko aktywności, która może wypływać jedynie z pobudek czysto ludzkich jako "naturalna gorliwość", która jest niczym innym jak szukaniem siebie i zatwierdzaniem samego siebie. Gorliwe rzucanie się w zewnętrzną działalność, bez odpowiedniego pogłębienia może być podyktowane pragnieniem ucieczki przed wewnętrzną pustką. Stąd też Ks. Franciszek dąży do nieustannego pogłębiania swego życia duchowego, do przesunięcia punktu ciężkości "wartościowania życiowego". Pragnie ten punkt ciężkości przesunąć na sprawowanie Mszy św., na lepsze skupienie się na tekstach liturgicznych, na modlitwę i pogłębianie w sobie pobożności Maryjnej.
Inne cechy życia kapłańskiego, których potrzebę ciągłego rozwoju dostrzega ks. Franciszek, to ćwiczenie się w posłuszeństwie wobec przełożonych, przyjmowanie postawy wyrozumiałości i "nie gorszenia się" wobec ludzi słabych i grzesznych.
Na szczególną uwagę zasługują jednak zapiski z ostatniego okresu życia Sługi Bożego, który z woli Bożej przeżywał na obczyźnie w Carlsbergu. Ogrom bolesnych doświadczeń, duchowych i fizycznych cierpień był dla niego próbą nadziei. Szukał jej nieustannie przede wszystkim w rozważaniu Męki Pańskiej. Swoją postawą cierpliwej wytrwałości daje nam w tym okresie najlepsze świadectwo życia głównymi ideami swego kapłaństwa: wiarą i ufnością, modlitwą i radością z niesienia krzyża, o który przecież u progu swego kapłaństwa się modlił.
Myślę, że tych kilka osobistych refleksji, które zrodziły się pod wpływem lektury notatek rekolekcyjnych Księdza Franciszka Blachnickiego pomoże również i innym w lepszym zrozumieniu życia kapłańskiego Założyciela Ruchu Światło-Życie w czasie czytania jego zapisków. Być może pomogą one również bardziej zachwycić się jego kapłańskim życiem i odnaleźć odpowiedź na tajemnicze, lecz rodzące się nieustannie w naszych najskrytszych pragnieniach pytanie o własną drogę do świętości.
Ks. Andrzej Suchoń Ostatnia modyfikacja: 21.11.1997 r.