Ka¿da z tych osób przychodzi³a do Chrystusa z g³êbokim przekonaniem i ufno¶ci±, i¿ znajdzie u Niego rozwi±zanie swojego problemu. Nasze spotkanie z Chrystusem przez wiarê musi byæ podobne do spotkania z Nim niewidomego, kobiety, która prowadzi³a w mie¶cie ¿ycie grzeszne, ojca, którego córka chorowa³a i zmar³a. Przychodz± oni do Chrystusa ¿yj±cego w¶ród nich zupe³nie bezsilni, wiedz±c, ¿e nikt oprócz Niego nie mo¿e im pomóc. On jest ich ostatni± nadziej±, dlatego wo³aj±: Jezusie, Synu Dawida, ulituj siê nade mn±! Odpowied¼ Chrystusa brzmi wtedy zawsze: Twoje grzechy s± odpuszczone, id¼ w pokoju! Gdy prosz± Go o uzdrowienie, czyni cud, stwierdzaj±c zawsze: Twoja wiara ciê uzdrowi³a.
Dzi¶ ods³ania siê naszym oczom tragiczna prawda, ¿e wielu spo¶ród chrze¶cijan pojmuje wiarê podobnie jak atei¶ci. Wiara jest dla nich pewnym s±dem intelektualnym, pewnym stwierdzeniem o istnieniu Boga. Taka wiara nie jest wiar± w znaczeniu ewangelicznym. Nie ma ona ¿adnego wp³ywu na ¿ycie cz³owieka. Praktyki religijne wype³nia on na wszelki wypadek (bo nie wiadomo, jak tam jest po ¶mierci), ale postêpuje tak, jak gdyby Bóg nie mia³ nic do powiedzenia w jego ¿yciu, jak gdyby sam musia³ rozwi±zywaæ wszystkie swoje problemy, jak gdyby Boga wcale nie by³o.
Dlaczego tak jest? Gdzie szukaæ przyczyn tej niby-wiary? Wielu spo¶ród tych, którzy uwa¿aj±, i¿ wierz± w Chrystusa, zapomina o najwa¿niejszym, ¿e przymiotem wiary jest pewno¶æ. Je¶li kto¶ zaczyna w±tpiæ, to schodzi z p³aszczyzny wiary. Katolicka nauka o wierze wyra¼nie stwierdza, ¿e wiara z istoty swej ³±czy siê z pewno¶ci±. (...) W±tpienie jest zniewa¿eniem Boga, zak³ada ono bowiem, i¿ nie wiemy, czy Bóg mówi prawdê, nie wiemy, czy Bóg dotrzyma s³owa. Ju¿ samo przypuszczenie, ¿e Bóg nie jest wiarygodny jest zniewag± Boga.
Oczywi¶cie mog± byæ w±tpliwo¶ci innego rodzaju, pojawiaj±ce siê jakby na przedpolu wiary: Czy to Bóg powiedzia³, czy tak to powiedzia³, czy tak nale¿y rozumieæ Jego s³owa. Ale je¶li wiem, ¿e to Bóg do mnie mówi, ¿e to s± Jego s³owa, to wtedy nie mam innej mo¿liwo¶ci ni¿ tylko wierzyæ lub nie wierzyæ. Nie ma tu miejsca na w±tpienie.
Tymczasem w praktyce bardzo czêsto w±tpimy. Pow±tpiewanie to nie dotyczy prawd wiary zawartych w formie wyznania wiary (zazwyczaj nie neguje siê ich); w±tpliwo¶ci pojawiaj± siê w momencie, gdy trzeba odpowiedzieæ na pytanie: Czy wierzysz w to, ¿e Bóg naprawdê ciê mi³uje, ¿e tak ciê umi³owa³, i¿ Syna Swojego wyda³ za ciebie na ¶mieræ krzy¿ow±, ¿e gotów jest w ka¿dej chwili odpu¶ciæ ci grzechy?
I tu dochodzimy do sedna sprawy. G³ównym problemem wiary jest uwierzyæ w mi³o¶æ Boga. Do kryzysu wiary dochodzi zwykle na tym tle. Skoro Bóg jest dobry, skoro Bóg mnie mi³uje, to dlaczego dopuszcza takie do¶wiadczenie, takie cierpienie, takie nieszczê¶cie - i wiara za³amuje siê.
Uwierzyæ w mi³o¶æ Boga, byæ pewnym Jego mi³o¶ci wzglêdem siebie, g³osiæ tê wiarê - to jest zasadnicze zadanie chrze¶cijanina. Uwierzyæ w mi³o¶æ Boga do wszystkich ludzi, w mi³o¶æ Boga do mnie, mi³o¶æ, która sprawi³a, ¿e Syna swego Jedynego wyda³ na ¶mieræ krzy¿ow±. Nie mo¿na na to wydarzenie patrzeæ tylko jako na fakt historyczny, wstrz±saj±cy z pewno¶ci±, ale zaistnia³y w dalekiej przesz³o¶ci i zupe³nie mnie nie dotycz±cy. Ta bowiem ¶mieræ by³a ofiar± z³o¿on± Bogu za wszystkich ludzi i za mnie tak¿e. Teolodzy mówi±, ¿e Bóg tak dalece umi³owa³ cz³owieka, ¿e by³by gotów umrzeæ dla ka¿dego cz³owieka z osobna, gdyby to by³o potrzebne dla naszego zbawienia. Ta jedna ¶mieræ objê³a jednak nas wszystkich, a jej skutkiem jest odpuszczenie grzechów.
Dopóki cz³owiek nie stanie w obliczu tak wielkiej mi³o¶ci Boga, dopóki nie uwierzy, ¿e Bóg unicestwi³ wszystkie jego grzechy, dopóty nie dotrze do istoty chrze¶cijañstwa. Trzeba bowiem powa¿nie potraktowaæ rzeczywisto¶æ odpuszczenia grzechów, tak¿e swoich w³asnych grzechów.
Tu trzeba stwierdziæ, ¿e na stylu naszego katolickiego ¿ycia zaci±¿y³o nieporozumienie zwi±zane z sakramentem pokuty. Powszechn± jest ¶wiadomo¶æ, ¿e odpuszczenie grzechów uzyskuje siê jedynie podczas spowiedzi. Dopóki siê nie wyspowiadam, dopóty ¿yjê w grzechu. Teoretycznie mo¿na - spowiadaæ siê codziennie, praktycznie wielu spowiada siê raz na kilka miesiêcy, a nawet tylko raz w roku. A co miêdzy spowiedziami? - ¯ycie w grzechu. Przywykli¶my do niego, jak gdyby by³ to normalny stan ¿ycia chrze¶cijañskiego. Spowied¼, Komuniê ¶wiêt± traktujemy jako co¶ nadzwyczajnego, ¶wi±tecznego. Stan ³aski, który uzyskujemy po spowiedzi jest dla nas czym¶ podobnym bañce mydlanej, czym¶ co w ka¿dej chwili mo¿e przestaæ istnieæ. (...)
Innym zjawiskiem jest zadrêczanie siê wielu ludzi ju¿ po spowiedzi: Czy wszystko powiedzia³em? Czy czego¶ nie przekrêci³em? A mo¿e inaczej nale¿a³o to powiedzieæ. Niekiedy po spowiedzi s± bardziej niespokojni ni¿ przed. Chcieliby poprawiaæ, jeszcze spowied¼ generalna, od pocz±tku. A wszystko wskutek tego, ¿e w gruncie rzeczy nie wierz± w odpuszczenie grzechów.
Przypatrzmy siê konsekwencjom tej niewiary. Je¿eli chrze¶cijanin wci±¿ jest ¶wiadomy, ¿e ¿yje w grzechu, to czy¿ w jego ¿yciu objawiaæ siê mo¿e rado¶æ, moc, pokój, czy mo¿e on dawaæ ¶wiadectwo, czy mo¿e wo³aæ: S³uchajcie ludzie! Przyszed³ Chrystus Zbawiciel, odpu¶ci³ nam grzechy, wszystkie problemy s± do rozwi±zania! A gdyby cz³owiek naprawdê wierzy³ w odpuszczenie grzechów, musia³by jak pasterz, który odzyska³ zagubion± owcê, lub niewiasta, która odnalaz³a drachmê wo³aæ: Cieszcie siê razem ze mn±.
Przeciêtnemu chrze¶cijaninowi naszych czasów daleko do takiej postawy. Nie pozwala mu na to ¶wiadomo¶æ grzechu. Chcia³by ten ciê¿ar zrzuciæ z siebie, zaczyna usprawiedliwiaæ siê przed sob±, przed Panem Bogiem, t³umaczy sobie, ¿e wszyscy tak robi±, ¿e ksiê¿a przesadzaj±, ¿e to wcale nie jest grzech. Chc±c uzyskaæ spokój dzia³a wbrew sumieniu. Systematyczne zag³uszanie sumienia powoduje, ¿e staje siê niewra¿liwy na grzech, neguje istnienie grzechu w ogóle.
Negacja grzechu jest dzi¶ znakiem czasu. A Pan Bóg wci±¿ nas poucza, przypomina nam odwieczne prawdy biblijne. (...) Co zatem nale¿y uczyniæ przedmiotem wiary?
To, ¿e odpuszczenie grzechów od chwili zbawczej ¶mierci Chrystusa na krzy¿u jest rzeczywisto¶ci±, która trwa, istnieje niezale¿nie od nas. Dlatego w³a¶nie odpuszczenie grzechów jest sakramentem. Sakramenty bowiem s± znakiem tej rzeczywisto¶ci tak pewnej i nieodwracalnej, ¿e mo¿e byæ w ka¿dej chwili za pomoc± znaku uobecniona i jakby zaaplikowana, zastosowana wobec konkretnego cz³owieka. Oczywi¶cie i cz³owiek spe³niæ musi okre¶lone warunki. Pan Bóg chce, aby przyj±³ on ofiarowane mu zbawienie w sposób wolny.
Czêsto spotykamy siê z magicznym pojmowaniem sakramentów, z przypisywaniem im samym, w oderwaniu od zbawczego dzie³a Chrystusa, jakiej¶ mocy, jak gdyby zbawienie by³o faktem stwarzanym przez sakramenty. Tymczasem sakramenty same z siebie nie maj± takiej mocy, albowiem moc± jest Chrystus i Jego dzie³o zbawienia. (...)
Nie mogê wiêc w±tpiæ, ¿e Bóg przez Chrystusa odpuszcza mi grzechy. Je¿eli w±tpiê, to kwestionujê dzie³o Boga i Jego obietnice. Obietnica odpuszczenia grzechów wyra¿ona jest w Pi¶mie ¦wiêtym wielokrotnie, chocia¿by w Pierwszym Li¶cie ¶w. Jana: Je¶li mówimy, ¿e nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Je¿eli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpu¶ci je nam i oczy¶ci nas z wszelkiej nieprawo¶ci (1, 8-9), albo: Je¿eli za¶ chodzimy w ¶wiat³o¶ci, tak jak On sam trwa w ¶wiat³o¶ci, wtedy mamy jedni z drugimi wspó³uczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego oczyszcza nas z wszelkiego grzechu (1, 7).
Na podstawie czego Bóg odpuszcza mi grzechy? Pismo ¦wiête (i nauka Ko¶cio³a) mówi, ¿e odpuszczenie grzechów jest wy³±cznie dzie³em mi³o¶ci, mi³osierdzia Bo¿ego, jest owocem ¶mierci zbawczej Chrystusa. Nikt i nic, ¿aden cz³owiek, ¿adne ludzkie dzie³o, ¿adne uczynki pokutne, ¿adne umartwienia, ¿adne posty nie mog± wys³u¿yæ u Boga odpuszczenia grzechów. Odpuszczenie grzechów dane nam jest darmo, to ³aska Boga! Nikt nie mo¿e powiedzieæ: Zgrzeszy³em, ale sam to naprawiê, nie potrzeba mi ¿adnej ³aski Boga, nie chcê mi³osierdzia, rozpocznê ¿ycie takiej pokuty, ascezy, umartwienia, ¿e Bóg musi mi odpu¶ciæ grzechy. Podobne rozumowanie jest z gruntu b³êdne, to wielkie nieporozumienie, nikt nie mo¿e sobie wys³u¿yæ zbawienia. Pismo ¦wiête za¶wiadcza o tym wiele razy.
Oczywi¶cie istnieje zado¶æuczynienie, istniej± dobre uczynki, o które trzeba siê staraæ, by przeb³agaæ Pana Boga za grzechy. Wszystko to jednak jest budowaniem na bazie przebaczenia, które jest najpierw ca³kowicie dzie³em ³aski Bo¿ej. (...)
U¶wiadomienie sobie tej prawdy pozwoli nam wyzwoliæ siê ze skar³owacia³ego ¿ycia chrze¶cijañskiego, z przyt³oczenia grzechami. Musimy wyci±gaæ konsekwencje z naszej wiary. Je¿eli wierzymy w zbawienie dokonane przez Chrystusa, je¿eli wierzymy w odpuszczenie grzechów, to za ka¿dym razem, gdy u¶wiadomimy sobie, ¿e zgrzeszyli¶my, ¿e co¶ w naszym stosunku do Boga nie jest w porz±dku, ¿e co¶ w nas pozostaje jeszcze nie poddane Bogu, a u¶wiadomiwszy sobie uznajemy i wyznajemy to przed Bogiem, nawi±zujemy w³a¶ciw± relacjê z Bogiem. Wówczas to, co Bóg przez Chrystusa uczyni³ dla nas obiektywnie, staje siê dla nas subiektywnym, staje siê nasza osobow± w³asno¶ci±.
Widzimy wiêc, ¿e fundamentem ¿ycia chrze¶cijañskiego jest wiara. Je¿eli na niej siê oprzemy, uniezale¿nimy siê od uczuæ, unikniemy kryzysów, frustracji, bo w chwilach szczególnie trudnych przypomnimy sobie Bo¿± obietnicê.
Ewangelizacja wed³ug planu "Ad Christum Redemptorem", cz. III, s. 49-59. Ostatnia modyfikacja: 14.11.1997 r.