Podobnie i na modlitwie. Uczucia mogą jej pomagać, ale mogą również przeszkadzać; mogą ją ożywiać albo czynić martwą. Zależy to od tego, jakie uczucia w danej chwili modlitwy są obecne: pozytywne czy negatywne. Bardzo często modlitwę postrzegamy jako trudny i nudny obowiązek. Towarzyszy nam przy tym nakaz: "muszę się modlić"! Jeśli tak podchodzimy do modlitwy, to z góry czynimy ją martwą. Taka bowiem modlitwa wywołuje w nas negatywne uczucia, a te wyzwalają w nas postawę ucieczki. Taka modlitwa jest sucha i szybko ją kończymy.
Moja modlitwa nie może być martwa, ale żywa. Jest to bowiem moje spotkanie z Umiłowanym. Moje uczucia muszą być pozytywne. By takie były, potrzeba pozytywnego bodźca, który je wyzwoli. Dlatego moja modlitwa rozpoczyna się od wyciszenia, uspokojenia serca i myśli. Potem moja myśl stara się wyobrazić sobie Boga, który mnie umiłował. Ważne jest, by było to wyobrażenie Boga Miłości.
Jak ja rozpoczynam modlitwę? Otóż wyobrażam sobie biblijną scenę, w której dostrzegam dobroć i miłość Boga. Na przykład: wyobrażam sobie uzdrowienie niewidomego Bartymeusza pod Jerychem. Słyszę, a nawet utożsamiam się z Bartymeuszem i mówię: "Rabbuni, abym przejrzał". A potem Jezus do mnie mówi: "Idź, twoja wiara cię uzdrowiła". Autor biblijny napisał: "Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą". Myślę dalej, co dzieje się teraz w sercu Bartymeusza? Widzę jego radość i wdzięczność. Razem z nim odkrywam piękno świata, przyrody, ludzi. Pragnę być zawsze blisko Jezusa, patrzeć na Niego i odkrywać w Nim Ojca.
Takie rozpoczęcie modlitwy, Namiotu Spotkania, wywołuje u mnie burzę pozytywnych uczuć. Serce samo garnie się do Jezusa. Chcę być blisko Niego. Moja modlitwa to piękny czas przebywania z Umiłowanym w klimacie pozytywnych uczuć. Kiedy kończę moją modlitwę, wiem, że żyję i pragnę żyć dla Jezusa!
Jestem również wdzięczny Założycielowi Zakonu
Jezuitów, w którym ciągle odkrywam swoje powołanie, Ignacemu z Loyoli,
który nauczył mnie codziennego Rachunku Sumienia. Polega on na stawaniu z
wdzięcznością przed Bogiem, uwielbiając Go i przepraszając za grzechy. Ten
klimat wdzięczności jest ważny, bo on decyduje o moich uczuciach i o tym,
że spotykam się z Bogiem żywym i kochającym mnie tu i teraz.
cdn.
Jeżeli masz problemy na modlitwie, masz pytania, napisz:
o. Andrzej Lemiesz SI
Plac Kościeleckich 7
85-033
Bydgoszcz