Wszyscy pozostawaliśmy pod wrażeniem atmosfery wolności chrześcijańskiej, jaka zapanowała w Krościenku i wioskach Podhala. Było to szczególne doświadczenie Kościoła, liturgii, wspólnoty. Wielu z nas, czy to studentów, czy też rodzin, zaczynało z żywą wiarą słuchać słowa Bożego.
Doskonale wyczuwaliśmy, że za tą przestrzenią wolności chrześcijańskiej stoi Ksiądz Blachnicki. On to wytworzył ten klimat. Imponował nam swoją odwagą myślenia. Słowa wypowiadane przez niego, choć nieraz monotonnym głosem, zdradzały postawę człowieka bezkompromisowego. Ale to co szczególnie uderzało mnie, to fakt, że źródłem takiej postawy była głęboka wiara oparta o słowo Boga. Wiara oparta o zanurzenie w liturgię, odczytywanie jej znaków i głębokie umiłowanie Kościoła. Kościoła jako wspólnoty wierzących, wspólnoty w Duchu Świętym. Umiłowanie Kościoła takiego, jaki został nam ukazany przez Vaticanum II.
W świetle tej pewności wiary następowało logiczne uporządkowanie problemów współczesności. Nie było w tej logice wiary żadnej demagogii, ale pewność płynąca z przyjęcia Chrystusa i stałego ożywiania Kościoła przez Ducha Świętego.
Nic dziwnego, że taka postawa Ojca Franciszka, ufność w moc Bożą, rodziła - mimo nieraz małodusznych z naszej strony oporów - zaufanie. Dlatego wielkie plany ewangelizacyjne, plany niesienia wyzwalającego orędzia zbawienia, budziły w nas zaufanie wiary.
Dziś, gdy widzimy tak liczne owoce Ruchu Światło-Życie i innych dzieł zapoczątkowanych przez Sługę Bożego, gdy sięgamy do jego pamiętników, uświadamiamy sobie, że to wielkie dzieło miało swoje korzenie w głębokim doświadczeniu osobistej wiary Ojca Franciszka. I tu upatrujemy też źródła ciągłej płodności dzieł Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, wyrastających z natchnienia Ducha Świętego.
Owocność tego dzieła, ciągle inspirująca nowe pokolenia młodzieży i dorosłych, księży i rodzin - wszystkich grup stanowych i wiekowych, świadczy o szczególnym wybraniu Ojca Franciszka do ożywiania wiary w Kościele.
Ufam, że będziemy mogli kontynuować to dzieło wspierani wstawiennictwem Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.
Ks. Piotr Kulbacki
W przygotowanie uroczystości włączyła się cała wspólnota modlitewna. Najważniejsza była liturgia Mszy św. Od samego początku panowała atmosfera radości i entuzjazmu. Zespół zaśpiewał "Pieśń nad pieśniami". Grano na organach, fletach, gitarach, skrzypcach i bębnie. Czytania poprzedzone były dobrze przygotowanym wstępem, który przedstawił Pismo św. jako księgę żywego Słowa - pełnego drogowskazów dla człowieka. Kolejne osoby przybliżały nam treść wybranych czytań mówiących o wzajemnej miłości. Wprowadzenie to było skierowane nie tylko do młodej pary, ale również do wszystkich gości. Każdy został umocniony. Główny celebrans zwrócił się do zaproszonych słowami: Błogosławieni wezwani na ucztę Godów Baranka (Ap 19, 9). Radość udzieliła się wszystkim obecnym.
Wesele było kontynuacją Eucharystii. Sala przyozdobiona została cytatami biblijnymi i rysunkami dzieci. Przy wspólnym stole toast wypiliśmy sokiem owocowym.
O północy młodzi małżonkowie zwrócili się ze szczególnym podziękowaniem do rodziców. Wszyscy bawili się razem. Muzyka odpowiadała starszym i młodszym. Młodzież zapraszała gości do tańca w dużym kole dookoła sali. Zauważyliśmy, że na sali nie palono papierosów, choć nikt o to nie prosił. Myślę, że w czasie tej pięknej uroczystości spełniły się życzenia matki panny młodej wypowiedziane w czasie błogosławieństwa w domu: żeby na tych godach nie zabrakło Maryi.
Antoni i Zofia Kałużni, Poznań
Ostatnia modyfikacja: 17.01.98