Dlaczego w³a¶nie ona, m³oda dziewczyna, zosta³a og³oszona Doktorem Ko¶cio³a? Gdy umiera³a, mia³a zaledwie 24 lata. Nie napisa³a ¿adnego traktatu teologicznego, a mimo to jest osob± szczególnie zas³u¿on± na polu nauki chrze¶cijañskiej. Niezliczone studia teologiczne i biografie wci±¿ usi³uj± zg³êbiæ jej ¿ycie i my¶l.
Umar³a 30 wrze¶nia 1897 r. Oddaj±c duszê Bogu wyzna³a: Gdy bêdê w niebie, bêdê spuszczaæ na was deszcz ró¿! Nie przypadkiem wiêc ma³a ¶wiêta z ró¿ami sta³a siê znana na ca³ym ¶wiecie. W 1923 r. papie¿ Pius XI og³osi³ j± b³ogos³awion±, a w dwa lata pó¼niej - ¶wiêt±. Zosta³a patronk± Francji, a w 1927 r. patronk± misji ¶wiêtych, mimo ¿e nigdy nie pojawi³a siê na terenach misyjnych. Jej imiê nosi dzisiaj ponad 1700 ko¶cio³ów, patronuje ponad 50 zgromadzeniom zakonnym. Nieprzerwanie Ko¶ció³ b³aga o jej przemo¿ne wstawiennictwo. W jednej z modlitw czytamy wrêcz, ¿e jeste¶ tak potê¿n± w zaspokajaniu ka¿dej potrzeby duszy i cia³a, ¿e Matka Ko¶ció³ nazywa Ciê ?rozrzutn± w cudach i najwiêksz± ¶wiêt± wspó³czesnych czasów?.
¦w. Tereska - nowy Doktor Ko¶cio³a - mimo up³ywu wieku od jej ¶mierci - jest bardzo bliska naszym czasom. Znany teolog francuski Yves Congar nazwa³ Teresê ¶wiat³em na progu ery atomowej. To ona, mo¿na powiedzieæ, by³a tym dobrym duchem, który nieustannie towarzyszy³ m³odzie¿y zgromadzonej w sierpniu 1997 r. na XII ¦wiatowych Dniach M³odych w Pary¿u. Do niej tak czêsto odwo³ywa³ siê kard. Lustiger i oczywi¶cie Jan Pawe³ II. W orêdziu do m³odych ca³ego ¶wiata Ojciec ¦wiêty napisa³: Jej postaæ musi przyci±gn±æ uwagê w³a¶nie dlatego, ¿e Teresa jest ¶wiêt±, która dzisiaj na nowo powtarza to proste i sugestywne przes³anie, przepojone podziwem i wdziêczno¶ci±: Bóg jest mi³o¶ci±; ka¿da osoba - podkre¶la papie¿ - jest kochana przez Boga, który czeka, by zosta³ przyjêty i umi³owany przez ka¿dego cz³owieka (...). Z m³odo¶ci Teresy od Dzieci±tka Jezus zrodzi³ siê jej entuzjazm wobec Pana, wielka wra¿liwo¶æ, z jak± prze¿ywa³a mi³o¶æ, realistyczna odwaga jej wielkich planów (...). Razem z ni± id¼cie pokorn± i prost± drog± chrze¶cijañskiej dojrza³o¶ci w szkole Ewangelii. Pozostañcie z ni± w ?sercu? Ko¶cio³a, prze¿ywaj±c w sposób radykalny wybór Chrystusa.
W³a¶nie niesamowite w Teresce jest to jej pragnienie prze¿ywania w sposób radykalny wyboru Chrystusa. Tak jak bêd±c ma³± dziewczynk±, gdy mia³a sobie wybraæ zabawkê z koszyczka siostrzyczki i wybra³a ca³± jego zawarto¶æ, tak i bêd±c w Karmelu, wybra³a wszystko. Aby zostaæ ¶wiêt±, trzeba du¿o cierpieæ, szukaæ zawsze tego, co doskonalsze i zapomnieæ o sobie, a ka¿da dusza ma mo¿no¶æ wyboru pomiêdzy ofiarami, o które On prosi. Zawo³a³am wiec jak w dniach mego wczesnego dzieciñstwa: Bo¿e, wybieram wszystko, czego Ty chcesz!
Opu¶ci³a ¶wiat, w którym liczy³y siê czyny i osi±gniêcia, a wesz³a w sferê, gdzie liczy siê przede wszystkim wymiar duchowy. Przypomnia³a ¶wiatu - jak powie Jan Pawe³ II ? "¿e w ekonomii Bo¿ej to, co wielkie, co najwiêksze, jest w³a¶nie ma³e i ukryte". Droga, jakiej chcê nauczaæ dusze - napisze ¶w. Teresa - to droga dzieciêctwa duchowego, to droga ufno¶ci i ca³kowitego zdania siê na Boga. Chcê im wskazywaæ ma³e ¶rodki, które mi siê tak uda³y, bêdê im mówiæ, ¿e tu na ziemi jedno tylko czyniæ nale¿y: rzucaæ Jezusowi kwiaty ma³ych ofiar, ujmowaæ Go pieszczotami. W taki sposób Go ujê³am i dlatego tak dobrego doznam przyjêcia.
I kolejne spotkania ze ¶mierci±, umar³y jej cztery starsze siostry. Sama zaczê³a prze¿ywaæ wewnêtrzn± walkê, widz±c, i¿ jest skrupulantk±. Podczas Pasterki powiedzia³a jednak sobie stanowczo: Nie my¶l o sobie, zacznij my¶leæ tylko o Panu Jezusie. We Francji by³ wtedy g³o¶ny proces zbrodniarza - Pranziniego. Tereska postanowi³a sobie, ¿e musi on przed ¶mierci± nawróciæ siê: Bo¿e, jestem pewna, ¿e mu przebaczysz. Zrób to dla Tereni, je¶li mnie kochasz. Podczas egzekucji Pranzini wyci±gn±³ rêkê po krzy¿, mocno go chwyci³ z r±k ksiêdza i ca³owa³. Na wie¶æ o tym Tereska modli³a siê: Dziêkujê Ci, Panie Jezu, to mój pierwszy brat!
Kiedy Tereska mia³a 15 lat, w ¶lad za swoimi dwiema siostrami postanowi³a wst±piæ do klasztoru Karmelitanek. Gdy prze³o¿ona klasztoru zobaczy³a u furty drobne dziewcz±tko prosz±ce o przyjêcie, powiedzia³a: Nie wytrzymasz w tak ciê¿kim klasztorze. Po odmowie prze³o¿onej sama uda³a siê do miejscowego biskupa, a ten przeczyta³ odpowiedni kanon Prawa Kanonicznego i powiedzia³: Prawo ko¶cielne nie zezwala przyjmowaæ do klasztoru m³odocianych. Dziewczynka nie zrezygnowa³a. By³ to rok 1887, kiedy papie¿ Leon XIII obchodzi³ piêædziesiêciolecie swego kap³añstwa. Poprosi³a swego ukochanego ojca, by z ni± pojecha³ do Rzymu. Ojciec ¦wiêty przyj±³ Tereskê na audiencji i gdy uca³owa³a pantofel papie¿a, z oczami pe³nymi ³ez zawo³a³a: Ojcze ¶w., mam 15 lat. Pozwól mi dla uczczenia Twego jubileuszu wst±piæ do klasztoru Karmelitanek. Pewnie papie¿ zrobi³by to, ale gwardzi¶ci dla ¶wiêtego spokoju odsunêli dziewczynkê na bok. Marzenia jednak spe³ni³y siê po roku. Czu³am tak gwa³towne bicie serca, ¿e kiedy dano znak, by zbli¿yæ siê do drzwi klauzurowych, zdawa³o mi siê, ¿e nie bêdê w stanie podej¶æ... Zbli¿y³am siê jednak... Ach! Có¿ to by³a za chwila!... Trzeba to samemu prze¿yæ, by zrozumieæ, co to znaczy... Wzruszenie moje nie objawia³o siê jednak na zewn±trz. U¶cisn±wszy wszystkich cz³onków mojej kochanej rodziny, uklêk³am przed swym niezrównanym ojcem, prosz±c o b³ogos³awieñstwo; udzielaj±c mi go, sam te¿ ukl±k³ i b³ogos³awi³ mi, p³acz±c... Widok tego starca, ofiaruj±cego swoje dziecko w wio¶nie ¿ycia, musia³ uweseliæ anio³ów!... . W dniu przyjêcia do klasztoru zapisa³a w zeszycie: Muszê byæ ¶wiêta!...Przysz³am tutaj, aby zbawiaæ dusze, a nade wszystko modliæ siê za kap³anów. [Tereniu, proszê Ciê, pamiêtaj i o mnie!] Prze³o¿ona do¶æ szybko zorientowa³a siê, z kim ma do czynienia. W trzecim roku po ¶lubach wyznaczy³a siostrê Teresê na wychowawczyniê nowicjuszek. Obowi±zek ten pe³ni³a przez 4 lata, to jest do ¶mierci. Teresa wiedzia³a o swej nieuleczalnej wtedy chorobie, o gru¼licy. Mêczy³ j± kaszel, duszno¶ci, nieustêpuj±ca gor±czka. Nie okazywa³a tego jednak wspó³siostrom. By³a tak¿e zakrystiank±, praczk± i opiekunk± chorych sióstr. Jedna z nich wyj±tkowo uprzykrza³a jej ¿ycie (mo¿e zazdro¶ci³a, ¿e Terenia jest ³adn±, m³od± i u¶miechniêt± dziewczyn±?). Poni¿a³a m³od± siostrê swoim zachowaniem i wymaganiami. Prze³o¿ona kaza³a stawiaæ bañki, a po nich Terenia musia³a chodziæ do pralni i na æwiczenia pokutne. Prze³o¿ona w ostatnim miesi±cu ¿ycia siostry Teresy zreflektowa³a siê. Odczu³a winê za cierpienie siostry. Terenia powiedzia³a wtedy: Mateczko moja! Dziêkujê za to Bogu. Cierpia³aby¶ pewnie, gdyby¶ wiedzia³a, ¿e nie dba³a¶ o moje zdrowie. Mateñko, ³atwo jest mówiæ o cierpieniu, ale mówienie to nic. Trzeba prze¿yæ cierpienie, aby je zrozumieæ. Rodzona siostra Tereni mówi³a do niej ze wspó³czuciem: ?Ile¶ Ty, Tereniu, wycierpia³a!? Siostrzyczko, có¿ to za ³aska mieæ wiarê! Gdybym nie mia³a wiary, odebra³abym sobie ¿ycie .
Mo¿na powiedzieæ, ¿e ca³a teologia ¶w. Teresy - nazwana ma³± drog± do Boga - streszcza siê w³a¶nie w tych s³owach. To, czego ja uczyniæ nie potrafiê, to zrobi Jezus. We¼mie mnie i sam zaprowadzi na szczyt doskona³o¶ci, na wysoki szczyt mi³o¶ci. A bardzo czêsto w naszym ¿yciu duchowym, sfrustrowani, staramy siê wspinaæ na strome schody doskona³o¶ci, zamiast korzystaæ z windy w postaci ramion Jezusa. Teresa na nowo przypomnia³a - ow³adniêtej ci±gle jeszcze duchem jansenizmu epoce - i¿, mimo ¿e jeste¶my ci±gle jeszcze niedoskonali, to jednak dobroæ Boga jest nieskoñczona, a mi³o¶æ - bezgraniczna. Teresa, ka¿e nam, przyzwyczajonym patrzeæ na nasz± brzydotê, zwracaæ wzrok na oczyszczaj±ce S³oñce, które w czyste z³oto zamienia proch, jakim jeste¶my.
Zastanawiamy siê nieraz nad sob±, czynimy rachunki sumienia, a tak rzadko wykorzystujemy ten moment, by zanurzyæ ca³± nasz± niedoskona³o¶æ w unicestwiaj±cym i przeobra¿aj±cym ogniu Bo¿ego Serca, które przecie¿ otwiera siê przed nami natychmiast, gdy dokonujemy aktu pokornej ufno¶ci. Nie twierdzê, ¿e przeceniamy swoj± grzeszno¶æ; jeste¶my bardziej niedoskonali, ni¿ nam siê zdaje. Ale powtarzam: nie do¶æ ufamy Mi³osiernej Mi³o¶ci. Trzeba ufaæ nie wbrew naszej niedoskona³o¶ci, lecz z powodu niej, bo w³a¶nie owa niedoskona³o¶æ przyci±ga Bo¿e mi³osierdzie. Tego w³a¶nie uczy najm³odszy Doktor Ko¶cio³a! (warto zwróciæ uwagê na etymologiê s³owa mi³osierdzie: miseris cor dare - ofiarowaæ serce ubogim ? wg ¶w. Augustyna). Mi³osierdzie to serce, które oddaje siê biednym, to serce, które ¿ywi siê niedoskona³o¶ci± bli¼niego).
Ma³a ¦wiêta zrozumia³a to, pisz±c ostatnie linijki swego rêkopisu, bêd±ce jego ukoronowaniem: Choæbym mia³a na sumieniu wszystkie grzechy ¶wiata, z sercem z³amanym ¿alem rzuci³abym siê w ramiona Jezusa, bo wiem, jak kocha dzieci marnotrawne powracaj±ce do Niego. Byæ mo¿e, ¿e w tym momencie pojawi siê w niejednym czytelniku wrêcz zarzut: - Tak, jej ufno¶æ by³a wspania³a, ale te¿ ³atwo by³o jej tak mówiæ, skoro mog³a stwierdziæ, ¿e od ukoñczenia trzeciego roku ¿ycia niczego nie odmówi³a Panu Bogu. Gdybym i ja móg³ to samo powiedzieæ o sobie, ³atwo by³oby mi ufaæ tak, jak ona. My¶lê, ¿e najlepiej na ten zarzut odpowiedzia³a sama Teresa w swym s³ynnym li¶cie do siostry Marii od Naj¶wiêtszego Serca, li¶cie, który jest jakby jej duchowym testamentem: O Jezu! ¯e te¿ nie mogê wszystkim ma³ym duszyczkom powiedzieæ, jak niewymownie wielka jest Twoja pob³a¿liwo¶æ. Wiem, ¿e gdyby¶ znalaz³ duszê jeszcze s³absz± i mniejsz± ni¿ moja - uwa¿am to jednak za niemo¿liwe - to mi³o by³oby Ci nape³niæ j± jeszcze wiêkszymi ³askami, je¶li tylko z ca³ym zaufaniem powierzy³aby siê Twemu nieskoñczonemu mi³osierdziu.
Jak widaæ, choæby z tych ma³ych fragmentów pism ¶w. Teresy, przebija z nich jakby echo teologii ¶w. Paw³a. Z Aposto³em Narodów ³±czy j± ponadto prze³omowe do¶wiadczenie w jej ¿yciu duchowym. Otó¿ w 23 roku ¿ycia Teresa prze¿ywa ogromny kryzys duchowy. Odkrywa w sobie jakby nowe powo³anie, którego nie mo¿e zrealizowaæ. Chce byæ mêczennic±, chce byæ misjonarzem, chce byæ nawet kap³anem. Te pragnienia staj± siê dla niej wrêcz mêczeñstwem. Coraz bardziej rozpalona nimi, ¶wiadoma, ¿e nigdy nie bêdzie mog³a ich zrealizowaæ, pewnego dnia bierze do rêki Pismo ¶w. i otwiera je. Jej wzrok pada na 12 rozdzia³ I Listu ¶w. Paw³a do Koryntian. I czyta w nim, ¿e nie wszyscy mog± byæ aposto³ami, nie wszyscy s± prorokami, nauczycielami, nie wszyscy uzdrawiaj±. Nie zniechêcaj±c siê czyta³am dalej i natrafi³am na zdanie, które podnios³o mnie na duchu: ?Starajcie siê o wiêksze dary. Ja za¶ wska¿ê wam drogê jeszcze doskonalsz±?. I tak dochodzi do rozdzia³u trzynastego, do hymnu o mi³o¶ci. I oto mi³o¶æ ukaza³a mi siê jako istota mego powo³ania. Zrozumia³am, ¿e je¶li Ko¶ció³ jest cia³em z³o¿onym z wielu cz³onków, to nie brak w nim cz³onka najbardziej szlachetnego i koniecznego; zrozumia³am, ¿e Ko¶ció³ ma serce i ¿e to serce pa³a gor±c± mi³o¶ci±. Zrozumia³am, ¿e jedynie mi³o¶æ porusza cz³onki Ko¶cio³a i ¿e gdyby ona wygas³a, aposto³owie nie g³osiliby ju¿ Ewangelii, mêczennicy nie przelewaliby ju¿ krwi. Zobaczy³am i zrozumia³am, ¿e mi³o¶æ zawiera w sobie wszystkie powo³ania, ¿e mi³o¶æ jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i miejsca; s³owem jest wieczna. Wtedy to w uniesieniu duszy zawo³a³am z najwiêksz± rado¶ci±: O Jezu, moja Mi³o¶ci, nareszcie znalaz³am moje powo³anie: moim powo³aniem jest mi³o¶æ. O tak, znalaz³am ju¿ swe w³asne miejsce w Ko¶ciele; miejsce to wyznaczy³e¶ mi Ty, Bo¿e mój. W sercu Ko¶cio³a, mojej Matki, ja bêdê mi³o¶ci±. W ten sposób bêdê wszystkim i urzeczywistni siê moje pragnienie.
My¶lê, ¿e warto na koniec, wpatruj±c siê w ¿ycie ¶w. Teresy, zapytaæ siê: Jakie s± moje pragnienia, marzenia, ambicje? Dok±d one siêgaj±? Co chcê w ¿yciu zdobyæ? Co nadaje motywacjê i kierunek memu ¿yciu? Pieni±dze, sukces zawodowy, sportowy, piêkna ¿ona, przystojny m±¿... . Czy s± to z³e pragnienia? Naturalnie, ¿e nie! Ale pytanie: Czy one mog± nadawaæ sens memu ¿yciu?
Na ile my¶lê o swojej przysz³o¶ci w kontek¶cie mi³o¶ci Boga, która objawi³a siê dla mnie w tak dramatyczny sposób w Jezusie Chrystusie? Czy pytam siê ? my¶l±c o moim przysz³ym stanie ¿ycia czy te¿ zawodzie - na ile bêdê móg³ w nim s³u¿yæ Bogu, bli¼nim? Czy w tym stanie lub zawodzie pragnê uszczê¶liwiæ tylko siebie, czy te¿ innych? Czy w tym stanie lub zawodzie Bóg faktycznie ma szanse mnie u¶wiêciæ, a wiêc i uszczê¶liwiæ? Na ile Bóg ma szansê uszczê¶liwiæ innych poprzez moje ¿ycie i pracê?
To s± tylko niektóre pytania, które z pewno¶ci± zada³aby nam dzisiaj Ma³a ¦wiêta z ró¿ami.
Ma³a Teresko od Dzieci±tka Jezus, proszê Ciê, zerwij mi ró¿ê z niebiañskich ogrodów i po¶lij mi j± jako orêdzie Mi³o¶ci.
¦wiêta Teresko, pomó¿ mi zawsze wierzyæ tak jak Ty, w Bo¿± wielk± mi³o¶æ do mnie, tak abym ka¿dego dnia móg³ kroczyæ Twoj± Ma³± Drog±.
Ma³y Kwiatku Jezusa, popro¶ dzisiaj Boga, aby Jego ³askawo¶æ ogarnê³a to wszystko, co teraz z ufno¶ci± k³adê w Twoje d³onie.
ks. Bogdan Biela
Ostatnia modyfikacja: 17.01.98