Mój Izaak

Czy znacie historiê Abrahama? Na pewno tak. Ka¿dy j± zna. Oto cz³owiek, który otrzyma³ od Boga wielk± obietnicê i by³ jej wierny przez wiele lat, chocia¿ nic nie wskazywa³o na to, ¿e Bóg dotrzyma s³owa. Po latach oczekiwania i nadziei Bóg wype³nia swoj± obietnicê - Abraham zostaje ojcem. Wiele razy s³ysza³am, jak przytaczano tê historiê, aby zobrazowaæ fakt, ¿e Bóg dotrzymuje danego s³owa i b³ogos³awi tym, którzy s± Mu wierni. Cudownie. Ale co dzieje siê dalej? Abraham s³yszy s³owa "z³ó¿ mi Izaaka w ofierze". Jak to, najpierw lata oczekiwañ, nadziei, wype³nienie obietnicy, wiara i ogromna rado¶æ z narodzin Izaaka, aby teraz ból by³ jeszcze wiêkszy? Wiemy, dlaczego tak siê sta³o i jak zakoñczy³a siê historia Izaaka i jego ojca. Piszê o tym dlatego, ¿e w codziennym ¿yciu, gdy przedk³adamy Bogu nasze pro¶by, staje nam przed oczami sêdziwy Abraham ze swoim synem jako znak wierno¶ci Boga wobec danego s³owa. Zapominamy jednak o drugiej czê¶ci tego wydarzenia. Cieszymy siê, gdy widzimy jasn± odpowied¼ na nasze b³ahe modlitwy, ale co robimy, gdy s³yszymy s³owo "z³ó¿ mi Izaaka w ofierze". O ile pamiêtam, to ja najczê¶ciej kurczowo trzymam "mojego Izaaka" i uciekam, nie chc±c s³yszeæ Bo¿ego g³osu lub wrêcz mam pretensjê, "jak to, najpierw dajesz, a teraz chcesz mi to wszystko zabraæ"?

Ja wierzê tylko do momentu spe³nienia obietnicy "pro¶cie a otrzymacie", a potem niewiele jest we mnie z Abrahama.

Nie jest ³atwo zrezygnowaæ i po¶wiêciæ otrzymany dar. £atwiej jest ofiarowaæ to, co sami sobie wybieramy, co dla nas jest ofiar± i co nam wydaje siê byæ bardziej s³uszne. Ale oddaæ to, co dopiero otrzymali¶my, co by³o wymodlone, wyproszone i co daje tyle rado¶ci, jest bardzo trudno.

Potrzeba nam ogromnej pokory i wiary, aby umieæ dzieñ po dniu ofiarowywaæ "swojego Izaaka" z nadziej±, ¿e Bóg odda nam go znalaz³szy sobie baranka jako ofiarê ca³opaln±. Wiem, ¿e to nie jest proste i ¿e wiele razy bêdziemy uciekaæ przed Bogiem, nie chc±c s³yszeæ Jego s³ów pro¶by o ofiarê. Wierzê jednak, ¿e przyjdzie kiedy¶ dzieñ, gdy z ciê¿kim sercem i bólem, ale pewnym krokiem wkroczymy na górê nios±c "swojego Izaaka" w ofierze.

Bêdziemy mogli wtedy powtórzyæ s³owa modlitwy:

Nie mam przyjació³, których sobie wybra³em, a zgodzi³em siê na tych, których postawi³e¶ na mej drodze.
Nie mam prac, do których têskniê i którymi chcia³bym wyra¿aæ tyle swoich umi³owañ, a które odda³em, aby podj±æ prace Twoje.
Nie mam swoich drzew, swoich melodii, poniewa¿ od nich odszed³em id±c do Ciebie.
Mam tylko to, czym jeszcze nie jestem i têskniê. I tylko Ty wiesz, ¿e w tym pocz±tek drogi
.

Katarzyna Ru¶niok

Ostatnia modyfikacja: 17.01.98