Ewangeliczna terapia

Wspó³czesny cz³owiek podatny jest szczególnie na ró¿nego rodzaju idee wypreparowane z prawdy. Media s± czêsto no¶nikami tych ideologii, s± metod± wykorzenienia cz³owieka z jego istoty i sprowadzaj± go do roli medium wolno¶ci i sukcesu. Nam, katolikom, chce siê wmówiæ, ¿e stoj±c na stra¿y Dekalogu i tradycyjnych warto¶ci jeste¶my nietypowi, nienowocze¶ni. Tymczasem spo³eczeñstwa dobrobytu, np. niemieckie, prze¿ywaj± g³êboki kryzys moralny.

Poni¿ej publikujemy wypowied¼ kardyna³a Joachima Meisnera, Metropolity Kolonii (Niemcy) ukazuj±c± drogi wyj¶cia z tej sytuacji. S± one równie¿ wskazaniem dla nas.

Ko¶ció³ nasz znalaz³ siê w ogniu krytyki i oszczerstw we wszystkich mediach. Z tego powodu do ¶wiadomo¶ci katolików i naszych wspólnot wdar³y siê kompleksy ni¿szo¶ci, rezygnacja i depresja s± oznak± s³abo¶ci przekonañ. Wiêkszo¶æ ludzi wokó³ nas ¿yje inaczej, my¶li inaczej, pisze inaczej i mówi inaczej, ni¿ chce tego Ewangelia Bo¿a. Ta inno¶æ stanowi równie¿ wielk± pokusê dla chrze¶cijan.

Ewangelia mo¿e wyzwoliæ nas z tych niepokojów i udrêk wspó³czesno¶ci, które maj± swoje korzenie w naszych sercach, a mianowicie w trzech klasycznych po¿±dliwo¶ciach: po¿±dliwo¶ci oczu, cia³a i pysze ¿ywota. Reklama, agitacja i tym podobne oddzia³ywania degraduj± cz³owieka, sprowadzaj±c go do zwyk³ej marionetki, szarpanej za sznurki pychy, po¿±dliwo¶ci i chciwo¶ci. Pycha sk³ania ludzi do walki o pierwsze miejsce za wszelk± cenê. Po¿±dliwo¶æ otwiera szerokie pole dla narkotyków, alkoholizmu i seksu. Chciwo¶æ wreszcie niszczy umiar i porz±dek w¶ród ludzi. Cz³owiek po¿±dliwy popada w swego rodzaju niewolê babiloñsk±. Dlatego wszelkie reformy, je¿eli maj± byæ rzeczywiste, wymagaj± nawrócenia, wewnêtrznego odwrócenia siê od tego, co w nas jest z³e.

Niezbêdne s± nam cnoty odpowiednie dla naszej sytuacji. Mêstwo ma siê przeciwstawiæ biadoleniu, wytrwa³o¶æ - kapry¶no¶ci, pewno¶æ - wszelkiemu niezdecydowaniu, zaanga¿owanie - opiesza³o¶ci i niechêci, która ma utajone ¼ród³o w zazdro¶ci. Tam, gdzie ludzi jednoczy niechêæ do kogo¶ lub czego¶, tworzy siê horda, która burzy i rujnuje, a nie zespó³, który odbudowuje i pomaga.

Nauczanie Jezusa przedk³ada nam przeciwstawny program, który jest pomocny w opanowaniu wspó³czesnej sytuacji. Mam tutaj na my¶li trzy klasyczne rady ewangeliczne: ubóstwa, czysto¶ci i pos³uszeñstwa. Samo wspomnienie tych ewangelicznych pouczeñ dzia³a jak szok, który mo¿e byæ zbawienny. O cz³owieku ¿yj±cym w dobrobycie mówi siê: "jego nie mo¿na ju¿ obdarowaæ, on nie da sobie nic powiedzieæ, on nie pozwoli sob± pokierowaæ. Dla takiego cz³owieka owe rady ewangeliczne stanowi± niezbêdn± terapiê".

Ewangeliczne ubóstwo

Cz³owiek ¿yj±cy w dobrobycie nie chce pozwoliæ na obdarowanie siê, ¿eby nie musia³ nikomu dziêkowaæ. To czyni zeñ - tak przynajmniej on sam s±dzi - cz³owieka niezale¿nego, suwerennego. Cz³owiek jednak nie stworzy³ samego siebie. Zawdziêcza swój byt komu¶ innemu. Dlatego cz³owiek musi byæ zawsze wdziêczny innym. Có¿ masz czego by¶ nie otrzyma³? (1 Kor 4,7), wszystko jest ³ask±.

Ewangeliczna rada ubóstwa, do którego zobowi±zuj± siê na przyk³ad zakonnicy, nie oznacza w pierwszym rzêdzie rezygnacji z posiadania, ale oznacza przede wszystkim tak± ufno¶æ w bogactwa Bo¿e i tak± solidarno¶æ z biednymi na tej ziemi, ¿e bêdziemy gotowi dla ich dobra staæ siê biedniejszymi. Stwierdza siê na przyk³ad: zu¿ycie energii na jednego mieszkañca w Niemczech jest tak wielkie, ¿e gdyby¶my chcieli ka¿demu mieszkañcowi Ziemi zapewniæ podobne zu¿ycie energii, zabrak³oby w ¶wiecie jej zasobów. Chodzi wiêc o takie ograniczenie siê, aby innym umo¿liwiæ wiêkszy dostêp do zasobów ziemi.

Sens chrze¶cijañskiego postu nie polega przede wszystkim na tym, ¿eby odzyskaæ zgrabn± figurê, ale na tym, ¿eby odrzuciæ to, co nie jest konieczne, aby innym dziêki temu umo¿liwiæ ¿ycie. Kiedy tego nie potrafimy zrobiæ indywidualnie czy wspólnotowo z w³asnej woli i w³asnymi si³ami, wtedy interweniuje Bóg. To mo¿e byæ bolesne, ale mo¿e nam tak¿e ul¿yæ. Materia i instytucje nie mog± krêpowaæ i gnêbiæ ducha, ale musz± byæ duchowi pos³uszne. Dziêki nawróceniu duch rekompensuje braki materialne przez twórczo¶æ, wyobra¼niê i ufno¶æ w Bogu.

Ewangeliczna czysto¶æ

Rewolucja francuska intronizowa³a na o³tarzu Notre Dame w Pary¿u boginiê rozumu. W czerwcu 1996 roku w Kolonii na o³tarzu katedralnym zosta³y "intronizowane" bezwstyd i nieograniczona po¿±dliwo¶æ seksualna. W³a¶nie w tym miejscu, gdzie wielu m³odych mê¿czyzn podczas ¶wiêceñ diakonatu przyrzek³o celibat, a tylu zakonników sk³ada³o ¶lub czysto¶ci. Duch czasu chcia³ ugodziæ Ducha ¦wiêtego w Jego symbolicznym przybytku, czego sprawcy wówczas nie byli pewnie ¶wiadomi. Tak wielkiej inteligencji nie mo¿na im przypisywaæ.

Czysto¶æ oznacza, i¿ cz³owiek potrafi oddaæ swoje si³y p³ciowe w s³u¿bê wiêkszej ludzkiej mi³o¶ci, a mianowicie w ma³¿eñstwie i w celibacie. Istnieje przecie¿ czysto¶æ ma³¿eñska. Nieopanowana p³ciowo¶æ spala i degraduje cz³owieka. Prócz tego poni¿a i rujnuje innych. Czysto¶æ oznacza opanowanie samego siebie i szacunek dla samego siebie.

Podczas rewolucji seksualnej nie by³o pojêcia bardziej wyszydzonego i pogardzanego od pojêcia czysto¶ci. Dzisiaj natomiast twórcy tego ruchu stoj± w obliczu ruin spowodowanych przez rewolucjê seksualn± i nawo³uj± do ascezy. M³ode ¶wiadome kobiety protestuj± przeciw powszechnie panuj±cemu rynkowi seksualnemu, który przede wszystkim kobiety traktuje jak rzeczy.

W ubieg³ym roku byli¶my ¶wiadkami upadku "dogmatu" nabieraj±cego na sile w ostatnich latach, a mianowicie, ¿e ka¿dy cz³owiek ma prawo do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych. Przera¿aj±ce zbezczeszczenia dzieci w Belgii obali³y ten "dogmat" i oburzy³y ca³y kraj. Fale protestu przekroczy³y granice pañstw. W Niemczech przed paroma dniami pod patronatem ministra spraw zagranicznych za³o¿ono organizacjê ochrony dzieci pod nazw± "Kinder sind Tabu". To dobrze, ale nie wystarczy tylko stwierdziæ "Kinder sind Tabu". Jedynie poszanowanie naturalnego przeznaczenia p³ciowo¶ci cz³owieka chroni jego samego i innych, w tym tak¿e dzieci.

Ewangeliczne pos³uszeñstwo

Bóg stworzy³ cz³owieka na swój obraz i podobieñstwo w wielo¶ci i ró¿norodno¶ci. Równie¿ Bóg - je¶li tak mo¿na powiedzieæ - zachowuje ró¿norodno¶æ. Jest jednym Bogiem jako Ojciec, Syn i Duch ¦wiêty. W zró¿nicowaniu ludzi ta ró¿norodno¶æ jawi siê jako mê¿czyzna i kobieta, jako ojciec i matka, jako profesor i robotnik, jako m³odzieniec i starzec, jako Afrykañczyk i Europejczyk itd.

W niepos³uszeñstwie wobec porz±dku stworzenia cz³owiek chce stworzyæ takie spo³eczeñstwo, w którym wszystko i wszyscy s± wobec siebie równi. Has³o "równo¶ci" rewolucji francuskiej prowadzi do zniwelowania ró¿nic, co nie jest prawdziw± równo¶ci±. Taka tendencja zabija porywy, które mog³yby nadaæ spo³eczeñstwu w³a¶ciwe oblicze. T³umi wszelk± twórczo¶æ, która w trudnych sytuacjach odkrywa nowe drogi. Chrze¶cijañskie pojêcie równo¶ci rodzi siê z uznania jednakowej godno¶ci ró¿ni±cych siê miêdzy sob± osób.

Kto nie jest pos³uszny orêdziu stworzenia, popada w nieporz±dek. Walczy równocze¶nie ze Stwórc± i z innymi lud¼mi, z inn± p³ci±, z inn± ras±, z innymi narodami. Socjolodzy i politolodzy mówi± o "powrocie do rodów" (R. Dahrendorf) lub o "walce kultur" (S. Huntington). Obrona narodu i w³asnej kultury s³u¿y jako uzasadnienie u¿ycia przemocy wobec innych. Walkê o prawa cz³owieka w stosunkach miêdzynarodowych relatywizuje siê jako spór kulturowy. Tym samym relatywizuje siê porz±dek stworzenia i sankcjonuje przemoc.

Si³y z³a wokó³ nas znajduj± swoich sprzymierzeñców wewn±trz nas: pychê, po¿±dliwo¶æ i chciwo¶æ. W nauczaniu Jezusa zosta³y nam dane rady ewangeliczne jako terapia na to z³o. Zarezerwowali¶my je dla zakonników, gdy tymczasem Chrystus zaleca je jako styl ¿ycia dla wszystkich i jako cnoty pomocne w kszta³towaniu ludzkiego bytu. Odkrycie ich na nowo jako si³y kszta³tuj±cej cywilizacjê mi³o¶ci i ¿ycia jest przykazaniem obecnej godziny.

kard. Joachim Meisner
(t³um. Jan. Jarco)
przedruk z: Nasze S³owo 7/97

Ostatnia modyfikacja: 30.05.98