Spotkania w drodze

Zaproponowano mi, ¿ebym podzieli³a siê refleksjami zrodzonymi podczas Rekolekcji Ewangelizacyjnych.... Najbardziej poruszaj± mnie zawsze spotkania z lud¼mi. Zarówno rozmowy indywidualne jak i dyskusje w grupach, a czasem "przypadkowe" spotkania w poci±gu czy autobusie. To one ukazuj± mi, ¿e w dialogu z innymi nie mo¿e byæ obojêtno¶ci. Zw³aszcza, je¶li chcemy ¶wiadczyæ o mi³o¶ci Bo¿ej - niech one wiêc bêd± tematem owych rozmy¶lañ.

Cz³owiek ziemia niezbadana

Przedstawi³ siê jako materialista i by³y ¶wiadek Jehowy. Stwierdzi³, ¿e: Boga nie ma, uczucia s± k³amstwem, a mi³o¶æ to reakcja chemiczna...

£udzi³am siê, ¿e idealizm z czasów Kanta, Kartezjusza czy Hegla ju¿ min±³. Tymczasem przede mn± sta³ kto¶, kto wierzy³ w s³owa owych filozofów i ¶lepo brn±³ drogami, które mu wyznaczali. To oni przecie¿ twierdzili jakoby podstawowym pytaniem naukowym by³o pytanie "jak?". A w takim podej¶ciu nie ma miejsca dla Boga, bo nie wiemy np. jak jest zbudowany, gdy¿ jest niewidzialny, niematerialny. Nie da siê Go zmierzyæ czy zwa¿yæ...

O realizmie nie wiedzia³ nic. Pytanie: dlaczego co¶ istnieje? - wprowadzi³o go w zak³opotanie, lecz szybko odrzek³, ¿e jest niepotrzebne, bo nie naukowe...

¦wiêty Tomaszu z Akwinu! - chcia³oby siê wykrzykn±æ. A Ty tyle razy t³umaczy³e¶, ¿e idealizm burzy; realizm buduje i ¿e trzeba odczytywaæ rzeczywisto¶æ istniej±c±, a nie tworzyæ w umy¶le co¶, czego nie ma, jakie¶ idee uznawaæ za byty.

Nie chcia³am dyskutowaæ. Pragnê³am daæ ¶wiadectwo mojej wiary, opowiedzieæ o tym, jak Bóg jest obecny w moim ¿yciu. Tymczasem on nie chcia³ s³yszeæ o wierze - Boga nie ma - powtarza³. Po takich s³owach chce siê uciec szybko gdzie¶, byle gdzie, i zap³akaæ - Panu Bogu "w ko³nierz". Albo krzykn±æ, ¿e to nieprawda lub uczonymi dyskusjami wykazaæ Jego istnienie.

Jak¿e niezbadan± ziemi± jest cz³owiek, przed którym stojê... Nie wiadomo, jaka jest jej "historia", jak bardzo jest wyja³owiona i ile potrzeba tego "nawozu" Ewangelii, aby zaczê³a rodziæ dobre owoce.

Trudna jest ta ewangelizacja... Ciê¿ko wcielaæ w ¿ycie s³owa, które wypowiedzia³ Ojciec ¦wiêty: Zanie¶cie przysz³ym pokoleniom ¶wiadectwo wiary, nadziei i mi³o¶ci chrze¶cijañskiej... ¦wiat was potrzebuje. Potrzebuje was Ko¶ció³. Budujcie i umacniajcie na polskiej ziemi cywilizacjê mi³o¶ci... i nie ¿a³ujcie na ten cel m³odzieñczego entuzjazmu, wysi³ku ani ofiary (Poznañ, 3.06.1997).

Nie chcê ¿a³owaæ, Ojcze ¦wiêty, mego m³odzieñczego entuzjazmu! Nie zniechêcam siê, mimo ¿e nieraz daje mi w ko¶æ pycha w³asna.... Ale jak g³osiæ Boga ¯ywego, kiedy kto¶ zamyka uszy? Trudno czasem pamiêtaæ o tym, ¿e cz³owiek, z którym w³a¶nie rozmawiam, jest kochany przez Boga, a jego "inno¶æ" nie polega na tym, ¿e jest gorszy czy z³y. Przecie¿ sk±d mogê wiedzieæ dlaczego kto¶ nie wierzy w Pana Boga i potêpia mi³o¶æ? Mo¿e nie³atwo uwierzyæ w co¶, czego siê nie do¶wiadczy³o? A wiary nie da siê przekazaæ komu¶ na si³ê, mi³o¶ci tak¿e. To wielka ³aska! Niekiedy i ja sama mogê zniekszta³caæ obraz Boga, bo je¶li kto¶ widzi rozd¼wiêk pomiêdzy ¿yciem a wiar±, ja stajê siê nieczytelna. Nie dziwi wtedy fakt, ¿e ludzie nie chc± byæ takimi w³a¶nie chrze¶cijanami. St±d ci±gle muszê siê nawracaæ. Nawracaæ siê i s³u¿yæ, nie sobie, lecz Panu Bogu i drugiemu cz³owiekowi: Musimy g³êbiej rozwa¿yæ ewangeliczny obraz Chrystusa - pisze ks. kard. Wyszyñski - Chrystusa na kolanach myj±cego nogi swych uczniów w wieczerniku. Wówczas lepiej zrozumiemy, jaki ma byæ w³a¶ciwy styl naszej postawy i wspó³¿ycia - na kolanach przed braæmi.

Zda³am sobie sprawê, ¿e czêsto w ewangelizacji zapomina siê o s³u¿bie wobec drugiego cz³owieka. S³owa to nie wszystko... Czy ja jestem ofiarna? Bo bez ofiary nic by¶my nie uczynili, bez tej materialnej i duchowej. Potrzeba wiêc modlitwy, podejmowania postu, ja³mu¿ny, a czasem za¶ po prostu umycia naczyñ. Taka postawa przybli¿a do ludzi, ale to nie znaczy, ¿e mogê siê chlubiæ, bo wynalaz³am "przepis na ewangelizacjê". Cz³owiek nadal jest dla mnie ziemi± niezbadan±. A dla Pana Boga? Dla Niego dobrym znajomym, dlatego Jemu muszê oddaæ tê drog± mi osobê. O czym doskonale wiedzia³ S³uga Bo¿y ks. Franciszek Blachnicki, który w swoim pamiêtniku ¿ycia wewnêtrznego tak napisa³:

Ostatnia rozmowa z Z. sta³a siê okazj± do u¶wiadomienia sobie pewnej mojej wady, pewnego b³êdu w moim postêpowaniu. B³±d ten polega na pragnieniu narzucania komu¶ swojej woli. Chcia³bym kogo¶ namówiæ do jakiego¶ dobra, przekonaæ go do jakiej¶ idei, a zapominam o tym, ¿e rzecz± Boga wy³±cznie jest przemówiæ w duszy czyjej¶ i poci±gn±æ j± skutecznie wzwy¿. Ja mogê staraæ siê o to, mogê komu¶ w rozmowie przedstawiæ owo dobro, o które mi chodzi, przekazaæ komu¶ motywy sk³aniaj±ce do danego dobra, ale na tym moje zadanie siê koñczy. Potem muszê siê pokornie ugi±æ przed wol± Bo¿±, pozostawiæ Bogu dalsze dzia³anie, czekaæ a¿ On przemówi.

Panie Bo¿e, który jeste¶ Mi³o¶ci±, Rado¶ci± i Pokojem, proszê Ciebie, aby nie by³o we mnie pokusy zbawiania ¶wiata, lecz niech Tobie zawierzam nieustannie tych, którzy s± dla mnie ziemi± niezbadan±...

Hanna Budniaczyñska

Ostatnia modyfikacja: 30.05.98