Kultura a ¿ycie duchowe

W roku po¶wiêconym nowej kulturze nie sposób pomin±æ wp³ywu tak wa¿nych jej dziedzin jak: literatura piêkna, sztuki plastyczne czy muzyka na kszta³towanie siê ¿ycia osobowego, duchowego, które jest pod³o¿em dla rodz±cego siê w nas nowego ¿ycia w Chrystusie.

Do zwrócenia uwagi na ten temat mobilizuj± nas niepokoj±ce statystyki.

Teatr, opera, operetka: prawie co trzeci m³ody cz³owiek nie uczêszcza w ogóle, dalszych 17% trafia do teatru czy opery raz na kilka lat, kolejne ok. 24% raz na rok, za¶ ok. 23% czê¶ciej ni¿ raz na rok. Muzyka powa¿na: 55% m³odzie¿y w ogóle nie uczêszcza na takie koncerty, 18% - raz na kilka lat, 13% - raz do roku. Wystawy plastyczne, muzealne: 31% m³odzie¿y w ogóle nie pojawia siê w muzeach czy na wystawach, 17% - jedynie raz na kilka lat

(por. ks. K. Pawlina, Polska M³odzie¿ - próba socjologicznego opisu, KAI, Nr 3(253) 20 stycznia 1998).

Nie chodzi tu bynajmniej o wychowanie m³odego pokolenia oazowiczów na znawców sztuki czy, nie daj Bo¿e, zachêcanie do snobizmu. Chodzi o co¶ powa¿niejszego, o zjawisko, które w naszym wieku pog³êbia siê, przynosz±c ze sob± spustoszenie i zubo¿enie naszego cz³owieczeñstwa. Polega ono na tym, ¿e nie u¿ywamy w pe³ni aparatu zmys³owego, wyobra¼ni i twórczych elementów naszej inteligencji, co w rezultacie os³abi³o duchowo¶æ cz³owieka, sparali¿owa³o jego zdolno¶æ medytacji. Taka bierno¶æ oznacza - zdaniem Tomasza Mertona, którego wypowied¼ przytaczamy - niewierno¶æ wobec Boga Stwórcy i twórczego tchnienia Ducha ¦wiêtego.

Jeste¶my pokoleniem ludzi, którzy maj± oczy, ale nie widz±, maj± uszy, ale nie s³ysz±, bo poddali¶my siê ca³kowicie uwarunkowaniu przez s³owo, slogany i wypowiedzi oficjalne. Z powodu tej niemo¿no¶ci samodzielnego spojrzenia i ogl±dania rzeczy, zachwytu, kontemplacji, pozwalamy biernie narzucaæ sobie wszelkiego rodzaju (...) szmirê.

Wiele razy, w krêgach odpowiedzialnych za wspólnoty Ruchu, dochodzili¶my do stwierdzenia, ¿e trzeba podwy¿szyæ np. poziom estetyczny dekoracji oazowych, zw³aszcza podczas letnich rekolekcji, czy poziom artystyczny pogodnych wieczorów lub prezentacji grup oazowych podczas dni wspólnoty.

Ju¿ staro¿ytni dostrzegali kataraktyczn±, czyli oczyszczaj±c±, funkcjê sztuki. A przecie¿ oczyszczenie w jêzyku religijnym oznacza nie co innego, jak dostrze¿enie prawdy o sobie, do¶wiadczenie mocy wyzwalaj±cej, bycie poci±gniêtym przez cnotê.

Teatr, poezja, sztuki plastyczne (o ile oczywi¶cie jest to prawdziwa sztuka) s± przeka¼nikami tre¶ci ¶wie¿ych, oryginalnych, mocnych, nawet je¿eli nie s± one ³atwe do prze³o¿enia na jêzyk werbalny. Mimo to, a mo¿e w³a¶nie dlatego, bywa on ³atwiej przyswajany jako przekaz pozbawiony elementu moralizatorskiego. Tre¶ci te zdolne s± poruszyæ, wstrz±sn±æ, pozbawiæ nas z³udzeñ, tego, co "powierzchowne", zbyt "wy¶wiechtane". Otwieraj± nas mimo woli na istnienie innej, g³êbszej rzeczywisto¶ci, a w rezultacie na dzia³anie Ducha Prawdy, a wiêc na Boga.

Nie zniechêcajmy siê zatem zbyt szybko dzie³em sztuki, które prowokuje nas czy dra¿ni.

Niedawno w telewizji ogl±da³am migawkê z teatru, prezentuj±c± fragment tañca z jakiej¶ sztuki Tadeusza Kantora. Na scenê wkraczaj± postaci zataczaj±c ko³a w rytmie muzyki, a ka¿da z nich trzyma partnera - kuk³ê, któremu opada w ty³ g³owa, a sztywne nogi stercz± nie dotykaj±c pod³ogi. Muzyka jest niespokojna, wyzywaj±ca. Kuk³y potrz±saj± bezw³adnymi g³owami, jednym s³owem widok niezbyt przyjemny. W trakcie pada skierowane do mnie pytanie o sensowno¶æ pokazywania takich spektakli. Nam taniec kojarzy siê z czynno¶ci± budz±c± rado¶æ, z mi³± rozrywk±, odprê¿eniem. Jest on okazj± do wspólnej zabawy, elementem budowania wspólnoty. Jest te¿ form± uwielbienia Boga.

Dla wielu ludzi jest on odskoczni± od szarzyzny ¿ycia, jest zapomnieniem. Wiemy te¿, ¿e s± tacy, którzy bawi± siê inaczej, tañcz± inaczej, np. podczas ferii w £odzi odby³a siê megadyskoteka, na której w rytm muzyki techno m³odzie¿ tañczy³a ok. 20 godzin non-stop. Jakie s± skutki tego typu imprez? Czemu one s³u¿±?

Taniec w sztukach plastycznych, w teatrze, literaturze piêknej by³ czêsto symbolem, typem obrazuj±cym ¿ycie ludzkie, dzieje narodów. Przypominamy sobie "taniec chocho³a" z "Wesela" Stanis³awa Wyspiañskiego, obrazy o tej tematyce ekspresjonisty Muncha czy hiszpañskie tañce ko¶ciotrupów. Niektórzy z nas mieli okazjê ogl±daæ film "Kabaret", ods³aniaj±cy kulisy ¿ycia SS-manów.

Byæ mo¿e taniec w sztuce T. Kantora mia³ byæ wstrz±sem dla osób, dla których nocne ¿ycie, dancingi stanowi³y istotê bycia albo sposób na zag³uszanie sumienia. Pod pow³ok± strojów, uk³adów, krêcenia siê w kó³ko, "transu" wynikaj±cego z poddania siê chwili - ukazany by³ bezsens, przemijanie, bezp³odno¶æ czy bezowocno¶æ, a mo¿e i martwota ¿ycia.

Byæ mo¿e autor ¶rodkami teatralnymi chcia³ wyraziæ to, co C.K. Norwid napisa³ w wierszu "Kó³ko":
Jak niewielu jest ludzi
i jak nie ma prawie
Pragn±cych siê objawiæ!...-
Przechodz±, przechodz± -
odpychaj± siê tañcz±c ze sob±
lub w zabawie -
poufnej k³ami± p³ynnie,
serdecznie siê zwodz±.
Ni wspó³cze¶ni, ni bliscy, ani sobie znani.

A przecie¿ taniec potrafi budziæ w nas tak¿e zachwyt, wzruszenie: balet, taniec ludowy. Tak, bo nastêpn± funkcj± sztuki jest ukazywanie piêkna.

Sztuka daje nam okazjê do obcowania z piêknem. Jest to prze¿ycie szczególnego rodzaju, poniewa¿ oddzia³uje ono nie tylko na nasze oczy czy uszy, ale budzi rezonans w sercu. Bywa, ¿e podziwiamy co¶ bezinteresownie i mamy tzw. czyst± rado¶æ: ¶piew skowronka, wygl±d drzewa, li¶cie czy wzór na pisance. To piêkno raduje nas, niejako "otwiera nam oczy" na inn± rzeczywisto¶æ, która nas wzbogaca, nasze serce "rozszerza siê", o¿ywiamy siê, otrzymujemy nowe motywacje do ¿ycia, budzi siê w nas wdziêczno¶æ dla Stwórcy.

Ale bywaj± tak¿e sytuacje - i to nie tylko w literaturze - kiedy ogl±danie piêkna mo¿e sprawiaæ ból, ale i twórczy niepokój - w³a¶nie taki oczyszczaj±cy. Ten ból mo¿e byæ spowodowany brakiem harmonii miêdzy tym, co ogl±damy, a tym, co jest w naszym wnêtrzu. O podobnych do¶wiadczeniach opowiada³ mi miêdzy innymi wyzwolony ju¿ obecnie z narkomanii mê¿czyzna, który, od czasu gdy zamieszka³ z rodzin± w piêknym zak±tku Podhala, nie móg³ spokojnie ogl±daæ otaczaj±cych go krajobrazów i stykaæ siê z ró¿nymi postaciami piêkna bez prze¿ywania w sobie dysonansu, spowodowanego po prostu nie³adem moralnym.

Kultura - wed³ug ks. Janusza Pasierba - jest poszukiwaniem formy. Formy stosunku cz³owieka do siebie, do innych ludzi, do ... Boga tak¿e. W du¿ej mierze w³a¶nie dziêki kulturze ta forma mo¿e przybraæ postaæ mi³o¶ci. Kszta³tem mi³o¶ci piêkno jest - i tyle (C.K. Norwid). Czy¿by to w³a¶nie mia³ na my¶li Dostojewski pisz±c, ¿e piêkno "zbawi" ¶wiat?

Krystyna Szewc

Ostatnia modyfikacja: 30.05.98