Rozmiar tekstu: A A A
reset
Wyślij się na maila




Anty spam: (
4
+
6
) *
2


Wynik:


Opublikowano: 16 kwietnia 2015, 15:44    

Stan cywilny: siostra zakonna


Ósmy marca kilka lat temu. Do drzwi kancelarii Ośrodka Wychowawczego w Puławach ktoś puka. Po moim „proszę” wszedł nieśmiało dziesięcioletni Adam, wychowanek placówki. W ręku trzymał kartkę. Zaciekawiona podeszłam do niego. Chłopiec przyszedł złożyć mi życzenia z okazji Dnia Kobiet i wręczyć laurkę. Te życzenia zapamiętałam na zawsze! Brzmiały one tak: Chciałem siostrze złożyć życzenia z okazji Dnia Kobiet, bo chociaż siostra nie jest kobietą tylko siostrą, to jednak jest kobietą. Dosłownie!

Dziesięcioletni chłopiec mógł mieć wahanie co do kobiecości siostry zakonnej. Nam, dorosłym, raczej się to nie zdarza (choć w starych dowodach osobistych, w rubryce „stan cywilny” wpisywano: zakonnica). Nikt nie wątpi, że członkini żeńskiego zgromadzenia zakonnego (habitowego lub nie) jest kobietą. Czyż jednak nie pojawiają się wątpliwości co do jej kobiecej tożsamości? Znajdą się tacy, którzy będą twierdzić, że konsekracja zakonna ogranicza kobiecość czy w znacznej mierze zawęża. Bo jakże można być prawdziwą kobietą, gdy ślubuje się czystość, ubóstwo i posłuszeństwo? Gdy nie jest się żoną? Gdy ubiera się codziennie tak samo, niemal bezbarwnie, nie kupuje w sklepach bluzki, która jest „ostatnim krzykiem mody” i zupełnie nie zna się na lakierach do paznokci? Nie ma pojęcia o nakładaniu cieni na powieki ani nie wie, co to jest serum… Wiele jeszcze można byłoby wymienić atrybutów świadczących o tym, że z kobiecością siostrze zakonnej zupełnie nie po drodze.

A jednak ośmielę się zaprotestować! Nieprawda! Zacieśnienie postrzegania kwestii niewieściej do wymiaru stricte konsumpcyjno-erotycznego spłyca to, czym jest autentyczna, dojrzale przeżywana kobiecość. Trzeba spojrzeć głębiej, by dostrzec, w czym wyraża się piękno i rozwój kobiecego geniuszu, a wtedy łatwo będzie zauważyć, jak bardzo dar kobiecości wpisuje się także w konsekrację zakonną!

Geniusz kobiety wymaga rozwoju, gdyż – jak wszystko, co w nas dobre – jest nie tylko darem, ale i zadaniem. Kobieta odgrywa niezastąpioną rolę w budowaniu cywilizacji miłości – zauważa Magdalena Korzekwa w przedmowie do polskiego wydania książki L. Jarosch i A. Grüna pt. Królowa i dzika kobieta. Przyjrzyjmy się kilku wybranym kobietom, które poznajemy z kart Pisma Świętego, próbując jednocześnie dostrzec, w czym wyraża się ich kobieca tożsamość, co pomaga im w procesie odkrywania siły swojej kobiecości. Równolegle – dla porównania – w dyskretny sposób zajrzymy za kulisy żeńskiego świata konsekrowanego.

Ewa: matka

Pierwsze skojarzenie z rajską Ewą jest zazwyczaj negatywne. Myślimy o niej – kusicielka. Z biblijnym obrazem Ewy jednakże o wiele bardziej wiąże się macierzyństwo. Biblia nazywa Ewę matką wszystkich żyjących. Do macierzyństwa przynależy życie. Jej kobieca tożsamość wyraża się zatem w rodzeniu życia, w chronieniu go i trosce o nie. Macierzyństwo objawia się zawsze postawą pełną miłości i gotowości do obrony wszystkiego, co żyje, trwania przy słabym i obdarowywania drugiego człowieka ciepłem i troską. Myślę w tym momencie szczególnie o siostrze zakonnej – pielęgniarce, pracującej w ełckim Tęczowym Domu. Nieraz widziałam, jak jest zatroskana o los dzieci powierzonych jej opiece. O każdej porze dnia i nocy gotowa przybiec, gdy nocne dyżurne wołają o pomoc, bo z dzieckiem dzieje się coś złego. Gdy trzeba – to ona mieszka w szpitalu wraz z chorym podopiecznym, śpi na wypożyczonym materacu na sali wraz z innymi mamami. Jest jak Ewa – matka. A to tylko jedna z wielu konsekrowanych kobiet – matek.

Judyta: walcząca

Judyta to ta, która dokonuje walecznego czynu dla uratowania swojego narodu. Odważnie przeciwstawia się planowi starszyzny żydowskiej gotowej poddać oblężone miasto wrogowi. Jest kobietą silną, walczącą, nie poddaje się presji i oczekiwaniom swoich czasów. Poświęca całe własne życie w walce o życie! Przypomina mi się moment, gdy okazało się, że placówka prowadzona przez nasze zgromadzenie nie spełnia standardów unijnych, że jeśli się ich nie wprowadzi w wyznaczonym terminie – trzeba będzie ją zamknąć. Placówka szczególna – bo Dom Pomocy Społecznej dla niepełnosprawnych intelektualnie dzieci. Myślę, ile siły i wytrwałości musiała mieć wówczas w sobie siostra dyrektorka, która podjęła się swoistej „walki z systemem”. Ileż odwagi i poświęcenia po to, by dla podopiecznych przygotować jak najlepsze warunki do życia i rozwoju. Zdołała nawet poszerzyć znacznie działalność placówki, pomagając tym samym dzieciom z miasta. Biblijna Judyta wykorzystała urodę osobistą, natomiast ta współczesna konsekrowana kobieta walczy „urodą” podejmowanych dzieł, bowiem wszystko, co wychodzi spod jej ręki, jest przemyślane, zadbane i po prostu piękne. A to tylko jedna z wielu konsekrowanych kobiet – walczących.

Marta: gospodyni

Któż nie zna Marty uwijającej się około rozmaitych posług? Marta jest panią domu, energiczną i zaangażowaną w całej pełni. To prawdziwa gospodyni, dobrze zorganizowana i bynajmniej nie przerażona przybyciem do domu grupy mężczyzn z Jezusem na czele. Wręcz przeciwnie – od razu dostrzegamy, że Marcie chodzi o to, by Jezus dobrze się czuł. Czuwa nad tym, by miał, czego Mu potrzeba. Tak realizuje swoją kobiecość. Marta potrzebna jest nie tylko gościom, ale także Marii, której wskazuje, dokąd powinna prowadzić duchowa droga: do miłości, która troszczy się o innych. Każdy z nas zna niejedną taką gospodynię. Wspomnę i ja jedną… Po porannych modlitwach schodzę do kuchni na śniadanie. Już na klatce schodowej wyczuwam oszałamiający zapach pączków. Ta przyjemna woń natychmiast uświadamia mi, że mamy tłusty czwartek. Za chwilę przychodzi kolejna refleksja: moja współsiostra wstała dziś na długo przed nami, by jeszcze przed modlitwami usmażyć wyśmienite pączki. Wspaniała gospodyni, która z entuzjazmem codziennie zabiega o to, by na wszelkie możliwe sposoby zatroszczyć się o wszystko, co wspólnocie do życia potrzebne. Różni się od ewangelicznej Marty tylko w jednym: nigdy nie słyszałam słowa skargi, że „została sama przy usługiwaniu”.

Joanna, żona Chuzy: kobieta drugiego planu, ukryta

Wiedzę o Joannie czerpiemy z Ewangelii Łukasza. Jako jedna z kilku kobiet towarzyszyła Jezusowi i Apostołom w wędrówkach po Galilei. Służyła im swoim mieniem. Ukryta, cicha, towarzysząca dyskretnie. Niewykluczone, że troszczyła się o najbardziej podstawowe sprawy: czysty ubiór, pożywną strawę, schludne miejsce na nocleg. Szczęśliwa, że może być blisko samego Jezusa, że czuje się potrzebna. Jak wiele jest obecnie takich kobiet, którym nie zależy na rozgłosie. W tym właśnie upatrują piękno swojej kobiecości – w ukryciu i cichości. Myśl biegnie ku ełckiej siostrze zakrystiance z „dużego” kościoła. Tak blisko Jezusa, tak bardzo zatroskana o Jego dom, o czysty i równo położony obrus na ołtarzu, o kwiaty ułożone pięknie, że aż podziw się budzi, o to, by każdy zakamarek świątyni był wysprzątany. Sama jednak siostra najszczęśliwsza jest swoją niewidocznością, zapominająca o sobie, nastawiona na Jezusa i drugiego człowieka. A to tylko jedna z wielu współczesnych konsekrowanych Joann – kobiet odkrywających swą pełnię na drugim planie głównych wydarzeń, za kulisami spraw.

Maria Magdalena: kochająca

Kobiety tęsknią nie tylko za miłością, którą są darzone. Kobiety pragną również kochać wielką miłością. Taką właśnie kobietą jest Maria z Magdali, przyjaciółka Jezusa. Wiedziona miłością z uporem powraca do pustego grobu i poszukuje Nauczyciela. Kiedy po zmartwychwstaniu Jezus zwraca się do niej po imieniu, ona odwraca się i mówi do Niego: „Rabbuni”, „Mój Mistrzu”. Jezus jest jej osobistym Mistrzem. Spotkanie Go porusza jej serce, ożywia miłość, rodzi pragnienie, by Jezusa zatrzymać. Musi Go puścić wolno, jednak cała sytuacja przemienia jej miłość, otwiera ją na innych. Staje się apostołką Zmartwychwstałego. Gdy wyobrażam sobie współczesną Marię, myśl biegnie ku siostrze, którą cechuje pragnienie jak najczęstszego przebywania u stóp Jezusa w tabernakulum. Więcej i dłużej niż niejedna z nas, konsekrowanych. I to nie jest pragnienie na siłę, ale autentyczne, wypływające z głębi jej jestestwa. Gdy widziałam ją klęczącą na adoracji, odnosiłam wrażenie, jakby znikała, rozpływała się przed Nim. Zatopiona w miłości. Nie nosi pereł na szyi, ale przyozdabia perłami modlitwy swoją duszę. Kobieta konsekrowana – szczęśliwa oblubienica.

Dar kobiecości [konsekrowanej – dopisek autorki] jest błogosławieństwem dla ludzkości – nieco sparafrazowana myśl ks. Marka Dziewieckiego uświadamia nam wielkie znaczenie roli kobiety i jej ponadczasowość, niezależną od aktualnych trendów społecznych czy subiektywnych przekonań. Pięć powyższych przykładów to jedynie skromna cząstka w wieloaspektowym spojrzeniu na kobiecość. Wyraźnie uwidaczniają one, jak poprzez konsekrację zakonną można w sposób niepowtarzalny przeżywać swoją kobiecość. Pokazują, że można ją rozwijać, pogłębiać oraz odkrywać i realizować Boży plan wobec siebie samej oraz w odniesieniu do więzi z Bogiem i ludźmi.

S. Nazaria Nizio OSB

za: http://www.martyria.diecezja.elk.pl/

KOMENTARZE
  1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.
  4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Nie przegap

Rekolekcje

  • Formacyjne
  • Diakonijne
  • Inne

Zaproszenia

  • Centralne
  • Z Diecezji
  • Inne

Kalendarz

STRONY OAZOWE