Rozmiar tekstu: A A A
reset
Wyślij się na maila




Anty spam: (
4
+
6
) *
2


Wynik:


Opublikowano: 1 października 2014, 18:43    

Trapiar i barrar

czyli do czego wzywa Pan


Gdzie kończy się zwykły wolontariat, a zaczyna misyjne głoszenie? Czy w przypadku oazowicza, który żyje charyzmatem wdrażania w życie światła otrzymanego od Pana, w ogóle można te dwie sprawy oddzielić?

Basia i Jola to zwykłe dziewczyny, które pewnego dnia usłyszały szczególne wezwanie Pana Boga. Na warszawskim lotnisku znalazły się 4 września br., pełne nadziei i radosnego oczekiwania. Końcowym przystaniem ich podróży był dom dziecka w ekwadorskim Santo Domingo. Pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami działo się bardzo wiele. Trzeba było domknąć sprawy na uczelniach (obie studiowały), zebrać środki na wyjazd, przekonać najbliższych. Być może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale wszystko odbyło się bez większego trudu.

W przypadku tak dalekich podróży największą przeszkodą są oczywiście finanse. Aby dziewczyny mogły wyjechać, przez ponad rok pracowała cała wspólnota oazowa w przemyskiej archidiecezji. Uruchomiono specjalną stronę internetową, za pośrednictwem której zwracano się o wsparcie projektu. Rozprowadzano skarbonki misyjne, zapełniane przez członków Ruchu przy okazji spotkań formacyjnych lub dni wspólnoty, a nawet organizowano misyjne kolędowanie w parafiach. Do tego jeszcze przygotowania indywidualne samych zainteresowanych: Basia chodziła na lekcje hiszpańskiego, uczyła sie grać na gitarze. – Wiedziałyśmy, na czym będzie polegała nasza praca, dlatego chciałyśmy się jak najlepiej przygotować. Zbierałyśmy różne gry i zabawy, ucząc się tych, których nie znałyśmy, żeby móc to później wykorzystać w pracy z dziećmi – tłumaczy.

W Santo Domingo swoje zgromadzenie mają siostry Benedyktynki Misjonarki. Przybyły do Ekwadoru w 1996 roku. Pomagają w duszpasterstwie w parafii, uczą w miejscowej szkole podstawowej, zorganizowały aptekę oraz przychodnię. Założyły też dom dziecka, w którym posługują opiekując się dziećmi. Basia i Jola pomagają w kuchni, przy opiece nad dziećmi, w codziennych obowiązkach. Jak się okazuje, w nowych warunkach nawet zwykłe sprzątanie może być wyzwaniem. – Zamiatamy kwiatki na zewnątrz domków. Myjemy okna gazetą i do tego trapiar i barrar, czyli po naszemu: zamiatanie i mycie podłóg. Basia myła łazienkę miotłą. Całą łazienkę włącznie z lustrem! – pisze Jola na wspólnym blogu, dostępnym na stronie www.operacjaekwador.pl/blog.

Nie inaczej bywa z tak prozaicznym zajęciem,  jak zakupy. – Barbarka odkryła niezwykle przydatny talent do targowania się, bo jak się nie targujesz to sprzedadzą Ci rzecz o połowę drożej niż sprzedaliby swojakom. Jak biały nie wie, że się trzeba targować to niech płaci. Swoją drogą targowanie się z Indianami to bardzo przyjemna sprawa, są bardzo mili i otwarci – piszą dziewczyny na blogu.

Świąteczna niedziela też dostarcza ciekawych obserwacji: – Wraz z dziećmi wybrałyśmy się do pobliskiej katedry. Na wejście obowiązkowa pieśń z klaskaniem, czego jest w sumie dużo w całym Kościele latynoamerykańskim – opowiada Basia. Zaskakuje również serdeczna wylewność. W zgromadzonej w świątyni wspólnocie witają się przytuleniem, pocałunkiem w policzek, serdecznym podaniem ręki. Oazowicz musi zauważyć, że liturgia jest na wysokim poziomie. Co ciekawe, do mszy służą oprócz chłopców dziewczynki. Ten egzotyczny wydawałoby się akcent, jest już jednak powoli widoczny w Europie (np. na Słowacji), czy w małych parafiach na polskim Śląsku.

Przed wolontariuszkami blisko rok pracy daleko od domu, w egzotycznych warunkach, wśród odmienności, która po pierwszym zachwycie, może stać się uciążliwa i trudna. Obie zgodnie podkreślają, że pragnienie wyjazdu z posługą złożył w ich serach Pan Bóg więc wierzą, że od Niego otrzymają siłę, by wszystkiemu podołać.

Monika Jasina


 

Korzystałam z następujących materiałów

M. Majewski, Ruch w Ruchu, Gość Niedzielny Nr 57/2014

www.operacjaekwador.pl

KOMENTARZE
  1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.
  4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Zobacz

Rekolekcje

Zaproszenia

Kalendarz

STRONY OAZOWE