Rozmiar tekstu: A A A
reset

Wielki nakaz misyjny Chrystusa


Tematem tej konferencji będzie nasze uczestnictwo w realizacji Wielkiego Nakazu Misyjnego Chrystusa, albo tzw. Wielkiego Posłannictwa. Wielkim Posłannictwem albo Wielkim Nakazem Misyjnym nazywamy ostatnie słowa Chrystusa, które pozostawił On apostołom przed swoim odejściem. Te słowa są końcowymi słowami Ewangelii wg św. Mateusza: ,,Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami:’Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” (Mt 28,18-20)

Musimy sobie uświadomić wagę tych słów Chrystusa. Jest to największe wezwanie, jakie kiedykolwiek zostało skierowane do ludzi. Największe wezwanie, skierowane przez największą osobę, jaka kiedykolwiek żyła na tym świecie. Jest to wezwanie, które łączy się z największą obietnicą, jaką kiedykowiek Bóg dał ludziom. Zwróćmy uwagę na maksymalizm tych nakazów Chrystusa. Mówi On: ,,Nauczajcie wszystkie narody”, a więc przedmiotem nauczania jest cały świat, wszyscy ludzie wszystkich czasów. ,,Uczcie zachowywać wszystko, co wam przykazałem” – to jest treść misji, przekazanej przez Chrystusa. Jest nią cała Ewangelia, całe Jego nauczanie, całe orędzie zbawcze. Maksymalizm charakteryzuje także tę część wypowiedzi Chrystusa, która stanowi jakby obramowanie nakazu: ,,Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. (…) Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” Wyrażenia ,,wszystkie narody”, ,,zachowywać wszystko”, ,,wszelka władza”, ,,przez wszystkie dni” oddają właśnie ten maksymalizm i jakąś pełnię owego misyjnego nakazu Chrystusa. Powinniśmy zatem zastanowić się, w jakiej my pozostajemy relacji do tego nakazu. Bardzo łatwo bowiem jest przejść od wszystkiego do niczego.

Słysząc ,,wszystko” człowiek przeraża się i stwierdza, że to dla niego zbyt wiele, nie czuje się na siłach, żeby podjąć to zadanie i wobec tego rezygnuje. Niestety tak bywa często, że stojąc w obliczu wielkich spraw i nie mając odwagi, żeby je podjąć, wpadamy w skrajność przeciwną i nie czynimy nic. Niestety, wielka rzesza współczesnych chrześcijan, katolików, ,,wszystko” z nakazu Chrystusa zamieniło na ,,nic”, nie przejmując się w ogóle tym Wielkim Nakazem Misyjnym Chrystusa.

Musimy sobie jeszcze uświadomić tę okoliczność, że żyjemy w czasach, w których po raz pierwszy od chwili, kiedy Chrystus wypowiedział te słowa, zaistniała możliwość ich zrealizowania. Musimy sobie uświadomić niezwykłość naszych czasów. Dzisiaj – jak się oblicza – żyje na kuli ziemskiej połowa z tych ludzi, którzy kiedykolwiek na niej żyli. Dzisiaj zamieszkuje Ziemię tylu ludzi, ile razem wziętych zamieszkiwało ją we wszystkich wiekach poprzednich, począwszy od Adama i Ewy. Tylu więc ludzi czeka dziś na Ewangelię, ilu czekało we wszystkich minionych tysiącleciach.

Nasze czasy są także czasami ogromnego postępu wiedzy i techniki, zwłaszcza tej, która umożliwia kontakty między ludźmi i przekaz informacji. Dziewięćdziesiąt procent ludzi uczonych, naukowców, którzy żyli kiedykolwiek w historii, żyje w naszych czasach.Dzięki osiągnięciom wiedzy, nauki i techniki, dzięki słowu drukowanemu, dzięki radiu, telewizji, dzięki możliwości przekazu informacji za pośrednictwem satelitów, więcej ludzi słyszy, czy może słyszeć dzisiaj Ewangelię o Chrystusie niż kiedykolwiek w historii. Nigdy też nie było tylu ludzi przygotowanych do głoszenia Chrystusa, co w naszych czasach. Sumując wszystkie te spostrzeżenia możemy powiedzieć, że nastał czas wielkich żniw duchowych, czas ewangelizacji, jakiego dotąd w historii ludzkości nie było.

Z drugiej strony jesteśmy świadkami wielkiego pragnienia Boga wśród ludzi i to wśród ludzi, którzy nie są chrześcijanami. Świadczą o tym chociaż wielkie podróże apostolskie papieża Jana Pawła II. Dzieją się rzeczy w historii ludzkości dotąd niespotykane. Nasze czasy cechuje więc niebywały głód prawdy, głód Boga, który w Chrystusie objawił się jako jedyny zbawiciel. Ludzie w naszych czasach żyją w wielkim napięciu, w wielkim oczekiwaniu. Jednocześnie zaznacza się jakaś polaryzacja sił światła i ciemności, dobra i zła. Ujawniają się w świecie jakieś szatańskie moce zła i ludzie stają w obliczu problemów, których nie potrafią rozwiązać. W obliczu tych wszystkich problemów człowiek odczuwa swoją niemoc, słabość, a to zło, które intuicyjnie wyczuwa, wyzwala w nim zwrot do Chrystusa, do światła, zwrot ad Christum Redemptorem.

W ręku człowieka są również dzisiaj niesamowite siły zniszczenia. Wystarczy jeden szaleniec, który te siły uruchomi, a cała Ziemia zamieni się w zgliszcza, w popioły. Na to wszystko musimy jednak patrzeć jako na wielką godzinę chrześcijan, prawdziwych chrześcijan, tych którzy przyjęli Chrystusa, którzy uważają przyjęcie Go za największe wydarzenie w swoim życiu i którzy są przekonani, że nie ma sprawy ważniejszej dla współczesnych ludzi, dla współczesnego świata niż przekazywanie dobrej nowiny o Chrystusie. Ten czas ciemności i lęku jest dla chrześcijan czasem wielkiego wezwania, wielkiej szansy, czasem wielkiego żniwa i muszą oni patrzeć na ten czas z nadzieją. Są to jednocześnie czasy wielkiego przebudzenia duchowego. Świadczy o tym wiele znaków. Takiego przebudzenia duchowego nie było chyba od czasów Chrystusa, od początku chrześcijaństwa. Przypatrzmy się teraz bliżej Wielkiemu Nakazowi Chrystusa, Wielkiemu Posłannictwu, co dla nas z niego wynika. W celu przeanalizowania tego pytania, posłużymy się schematem metodycznym sześciu pytań. Kto, co, dlaczego, kiedy, gdzie i jak? Schemat ten można stosować do różnych innych tekstów, chcąc uzyskać ich przejrzystość. Warto sobie zapamiętać tych sześć pytań.

A więc pytanie pierwsze: kto? Kto uczestniczy w tym wydarzeniu? Odpowiedź: najpierw Jezus Chrystus, Syn Boży, jedyny zbawiciel wszystkich ludzi. On to właśnie przekazuje posłannictwo jedenastu Apostołom. Ale nie tylko im, lecz wszystkim swoim uczniom do końca czasów. Jezus Chrystus to ten, który mówi: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Chrystus zmartwychwstały, Kyrios, Pan nieba i ziemi. Z tego wynika, że nakaz dotyczy perspektyw aż do końca czasów, bo On mówi: Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Chodzi więc o okres od Wniebowstąpienia aż do powtórnego przyjścia Chrystusa. I z tego wynika, że nakaz jest skierowany nie tylko do bezpośrednich jedenastu jego odbiorców, ale do wszystkich uczniów Chrystusa, aż do końca czasów, a więc skierowany jest także do nas, jako kolejnej generacji uczniów Pana. Dlatego my z kolei musimy przejąć odpowiedzialność za wypełnienie tego Wielkiego Nakazu Misyjnego.

Jest to niesłychanie ważne, abyśmy mieli taką świadomość, że wypełniając ten Nakaz Misyjny występujemy jako przedstawiciele Pana – Jezusa Chrystusa. Reprezentujemy jedyną osobę na przestrzeni dziejów ludzkości, która posiada wszelką moc i wszelką władzę. Możemy więc występować w imieniu Tego, który powiedział: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Występujemy nie w imieniu wielkich tego świata, ale w imieniu Pana panów, Króla królów, Tego, który jedynie ma wszelką władzę w niebie i na ziemi i w imieniu Tego, który dał obietnicę swemu Kościołowi, że bramy piekielne go nie zwyciężą. Św. Jan mówi: Większy jest On w tobie niż ten, który jest w świecie. Chrystus w nas jest większy od władców tego świata. Pierwsi chrześcijanie byli mocno przekonani o tym, że Chrystus zmartwychwstał i że oni działają w bezpośrednim kontakcie z Nim, w Jego Duchu. Jest to konieczne, abyśmy i my uwierzyli w Chrystusa Zmartwychwstałego, jako w żywą osobę, która wchodzi w nasze życie, żebyśmy byli przekonani o tym, że jesteśmy napełnieni Jego Duchem. I gdybyśmy w oparciu o moc Chrystusa Zmartwychwstałego i wyposażeni w moc Jego Ducha podjęli to posłannictwo, bylibyśmy także niezwyciężeni.

A teraz drugie pytanie: co? Co to jest Wielkie Posłannictwo, Wielki Nakaz Misyjny, o co tu właściwie chodzi? Jeden moment jest tutaj istotny, a jest on faktycznie przez nas zapominany. Bo kiedy słyszymy, że mamy iść nauczać wszystkie narody po wszystkie dni aż do skończenia świata, to sobie wyobrażamy, że kiedyś tam przed końcem świata wszyscy ludzie usłyszą Ewangelię, a więc nie musimy się śpieszyć. Gdybyśmy nawet tylko jednego człowieka w ciągu roku nawrócili, to i tak do końca świata jest wiele czasu i do tego czasu wszyscy usłyszą Ewangelię. Ale musimy sobie uświadomić, że ludzie żyją tylko raz na tej ziemi i mają prawo w ciągu swojego życia usłyszeć radosną nowinę o Chrystusie. I my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby ludzie żyjący w tym pokoleniu na świecie usłyszeli Ewangelię.

Nie jesteśmy odpowiedzialni za przyszłe pokolenia. Za przyszłe pokolenia będą odpowiedzialni ci, którzy będą żyli w tych przyszłych pokoleniach. I to musimy zrozumieć, że Wielki Nakaz Misyjny dotyczy głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom, żyjącym w tym pokoleniu, na całym świecie. Za to jesteśmy odpowiedzialni. Nie możemy być spokojni, póki tego nakazu nie wypełnimy. Jeżeli sobie teraz przypomnimy to, o czym była mowa przed chwilą, o możliwościach ewangelizacji w dzisiejszym świecie, to nie powiemy, że jest to zadanie niemożliwe do wykonania, nierealne. Oto więc treść Wielkiego Nakazu Misyjnego Chrystusa, skierowanego do nas: w tym pokoleniu wszyscy ludzie, za których my jesteśmy odpowiedzialni, powinni usłyszeć radosną nowinę o Chrystusie, gdyż oni mają do tego prawo, oni powinni mieć okazję do przyjęcia Chrystusa. Nie znaczy to, że wszyscy ludzie staną się chrześcijanami, że wszyscy uwierzą, ale wszyscy muszą mieć szansę, wszyscy muszą usłyszeć o Chrystusie, żeby mogli się w obliczu tego wyzwania zdecydować. I za to my jesteśmy odpowiedzialni.

Pytanie trzecie: dlaczego? Dlaczego każdy chrześcijanin ma być włączony w wypełnienie Wielkiego Posłannictwa? Z trzech powodów: po pierwsze bo jest to nakaz Chrystusa, po drugie bo bez Boga, bez Chrystusa człowiek jest zgubiony, po trzecie bo ludzie wszędzie są spragnieni Boga. Chrystus kazał nam iść; my jako uczniowie jesteśmy zobowiązani do posłuszeństwa. Pan wydał polecenia, ostatni rozkaz i dlatego nie mamy prawa dyskutować, czy to naprawdę jest potrzebne, czy to jest konieczne. Chrystus powiedział: idźcie. Żaden prawdziwy uczeń, wyznawca Chrystusa, nie może słów Pana zlekceważyć. Jeżeli traktujemy Chrystusa poważnie, to musimy poświęcić cały swój czas, swoje talenty, by w miarę naszych możliwości wypełnić Wielkie Posłannictwo. Musimy to czynić w przekonani, że bez Chrystusa człowiek jest zgubiony. Chrystus powiedział: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Dlatego muszę ludziom, którzy nie znają Chrystusa ukazać tę jedyną drogę, jedyną prawdę, jedyne źródło życia. Jeżeli nie ogłoszę tego innym, to znaczy że sam nie jestem jeszcze o tym przekonany. I wreszcie ludzie są dzisiaj naprawdę spragnieni Boga, są sfrustrowani, zawiedzeni przez różnych pseudowybawicieli, stoją ludzie dzisiejsi wobec problemów nierozwiązalnych i dlatego są przygotowani na przyjęcie prawdziwego zbawienia, prawdziwego Boga. Nie trzeba szukać daleko przykładów na potwierdzenie tego.

A teraz pytanie: kiedy? Kiedy to Wielkie Posłannictwo będzie wykonane? Czy możemy to przewidzieć? Oczywiście tylko Bóg w swojej wszechwiedzy zna czas jego wypełnienia. Nie znaczy to jednak, że my, posługując się rozumem nie możemy planować, nie możemy przewidywać. Oczywiście zawsze liczymy się z tym, że nasze plany w pełni się nie zrealizują, że będziemy musieli je korygować, ale powinna nam towarzyszyć świadomość, że nie ma czasu do stracenia.

Jak ma być to Wielkie Posłannictwo wypełnione? Jak my możemy do tego pomóc – oto kolejne pytanie. Oczywiście, że zadanie będzie wykonane wtedy, kiedy wiele osób, kiedy miliony chrześcijan włączy się w nie, jeżeli będą postępowali zgodnie z założeniami określonej strategii, jeżeli zostaną pouczeni, wprowadzeni w metodę działania. Chrystus powiedział przed swoim wniebowstąpieniem, jak to notuje św. Łukasz u początków Dziejów Apostolskich: Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie Mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, aż po krańce ziemi. W tej wypowiedzi Chrystus ukazał nam pewne kręgi odpowiedzialności ewangelizacyjnej. Najpierw mamy być świadkami w Jerozolimie. Każdy z nas ma taką swoją Jerozolimę. Będzie to własny dom, biuro, fabryka, dom akademicki, jednym słowem środowisko codziennego pobytu. Potem trzeba szukać dróg, żeby dotrzeć do Judei, czyli do okolic, do swojego miasta, powiatu, województwa, a potem cały świat. Każdy katolik, każdy chrześcijanin musi ogarniać cały świat przynajmniej w swojej modlitwie, przynajmniej przez swoje pragnienie. Wielu się będzie później angażowało w dzieła apostolskie, ewangelizacyjne w skali ogólnokościelnej, ogólnochrześcijańskiej. Chodzi o to, żeby się nie baś takich szerokich perspektyw i takiego planowania, żeby wyjść z zaścianka swojej tylko parafii.

Głównym środkiem ewangelizacji będzie zawsze oczywiście osobiste głoszenie. Są różne pomoce, rozmaite środki techniczne, ale decydujący jest zawsze przekaz od człowieka do człowieka. To była również metoda błogosławionego ojca Maksymiliana, który zawsze mówił: cały świat i każdy człowiek z osobna. Myślał o całym świecie, ale stosował takie metody, żeby dotrzeć do każdego człowieka bezpośrednio, bo osobiste wezwanie do przyjęcia Chrystusa jest zawsze konieczne i decydujące. Aby mieć siłę potrzebną do osobistego ewangelizowania, trzeba mieć oparcie w małej grupie, która zachęca, podtrzymuje w gorliwości, która umożliwia wymianę doświadczeń, daje pomoc.

Dziełu ewangelizacji niezbędne są także ośrodki szkolenia, ośrodki formacji, pewne nadrzędne jednostki, które wyszukują ludzi, ich przygotowują, które przygotowują najrozmaitsze pomoce, również do ewangelizacji indywidualnej. Można przeprowadzać wielkie kampanie ewangelizacyjne, ale kampania nie oznacza, że rezygnuje się z bezpośredniego docierania do pojedynczego człowieka. W ramach kampanii nastawionej na masy zawsze jest miejsce na indywidualną ewangelizację w jakimś rejonie. I wreszcie jeszcze jedno ważne założenie strategiczne. W przekładzie polskim tekstu Wielkiego Nakazu Misyjnego jest pewna nieścisłość. Wiersz dziewiętnasty przetłumaczony został jako ,,Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”, a odsyłacz mówi dosłownie: ,,Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów”. ,,Czyńcie uczniów” to przecież coś o wiele więcej niż ,,nauczajcie”. Uczeń, jak mówi tradycja Kościoła – katechumen, to ten, który jest wdrażany w pewien sposób, pewien styl życia. Uczeń w czasach Chrystusa to był ten, który szedł za mistrzem i dzielił jego sposób życia, naśladował go. Uczeń to także ten, który z kolei zdobywa nowych uczniów. Obowiązuje tu system multiplikacji, mnożenia, powstaje reakcja łańcuchowa. Chrystus miał tylko dwunastu uczniów, ale w określonym powyżej znaczeniu i dlatego to wystarczyło. Zostawił ich i odszedł do nieba, był spokojny o rozwój swego dzieła, bo każdy z tych Jego uczniów poznał sekret czynienia uczniów, a ci zaś uczyli się tego od nich i przekazywali następnym i w ten sposób, na zasadzie jak gdyby reakcji łańcuchowej, w każdym narodzie powstawały grupy uczniów, które czyniły następnych uczniów i w ten sposób jest proces narastania. W ten sposób jest możliwe dotarcie do wszystkich narodów. Zaszczepienie sposobu czynienia uczniów i mnożenia sprawi rozwój ewangelizacji, tak iż naprawdę Ewangelia będzie mogła dotrzeć do wszystkich ludzi żyjącym we współczesnym pokoleniu.

Zobacz

Rekolekcje

Zaproszenia

Kalendarz

STRONY OAZOWE