Rozmiar tekstu: A A A
reset
Wyślij się na maila




Anty spam: (
4
+
6
) *
2


Wynik:


Opublikowano: 24 października 2014, 16:43    

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o I stopniu ONŻ

… ale boicie się zapytać


O tym, że współczesna młodzież lubi, gdy się od niej wymaga, że można żyć bez dostępu do Internetu, a brak komórki bywa wyzwaniem dla rodziców, opowiadają Justyna (16), Dominika (17) i Kasia (16).

fot. Daria Stawarz

Podobno na pierwszym stopniu ONŻ spódnice sięgają ziemi, a wymagania nieba.

Kasia: Faktycznie, pilnowali tego, aby spódnice nie były za krótkie, ramiona były zakryte i takie tam, ale z tym nie miałyśmy problemu. Chociaż czasem trzeba było trochę naciągnąć spódnicę, żeby była „przepisowa” (śmiech). Wymagania? No cóż, myślę, że nie były jakieś wygórowane. Ale trzeba wymagać od siebie, nawet gdyby inni od nas nie wymagali, prawda?

fot. Daria Stawarz

Do wyboru były trzy turnusy i trzy różne miejsca. Co ostatecznie zadecydowało, że pojechałyście do Kątów?

Justyna: Chciałam przeżyć te rekolekcje z moją oazą z parafii, żeby potem móc lepiej działać.

Dominika: Ja wybrałam trzeci turnus głównie dlatego, że moderatorami mieli być ks. Daniel i ks. Bartłomiej. Słyszałam, że u nich jest rygor i dyscyplina. Chciałam jechać na taką oazę z zasadami, by skupić się na wrażeniach wewnętrznych, duchowych.

fot. Jakub Kozłowski

Kilkanaście osób w przerobionej na sypialnię szkolnej klasie, kolejki pod prysznic i całkowity zakaz używania telefonów komórkowych. Można to wytrzymać?

Justyna: Można, nawet jest lepiej niż w normalnych warunkach. Przynajmniej można się pośmiać, pośpiewać razem pod prysznicem, albo wspólnie popiszczeć, jak się dostaje szoku termicznego, myjąc się w zimnej wodzie.

Dominika: Właśnie w takich miejscach, nieprzypominających własnego łóżka, śpi się najlepiej; je się chipsy, orzeszki i żelki, prowadzi rozmowy do rana… Nie, w sumie to do przyjścia animatorek z odprawy (śmiech).

Kasia: Kiedy słyszę „kolejki pod prysznic”, uśmiecham się na samo wspomnienie. To właśnie tam odbywały się najgłupsze i najzabawniejsze rozmowy, konkursy talentów i karaoke. Nie odczułam jakoś strasznie braku telefonu. Każdy dzień był zaplanowany od pobudki do ciszy nocnej i nawet nie było czasu myśleć o telefonie. Jedynie z początku denerwowało mnie, że nie wiedziałam, która jest godzina.

fot. Jakub Kozłowski

Moja córka po powrocie zapytała, czy przypadkiem nie dzwoniłam pod podany numer kontaktowy (czyli czy nie narobiłam jej obciachu nadopiekuńczością). Jak Twoja mama poradziła sobie z brakiem kontaktu?

Dominika: Moja mama to sobie z nim nie poradziła. Wydzwaniała do moich znajomych, czy się do nich nie odzywam, ale bezskutecznie.

Kasia: Chwilę przed oddaniem telefonu animatorce zadzwoniłam do mamy. Powiedziałam, że to mój pierwszy i ostatni telefon na tej oazie. Na początku myślała, że żartuję, ale że sama kiedyś jeździła na oazy, wie jak to jest.

fot. Jakub Kozłowski

Nie był to Twój pierwszy wyjazd na wakacyjne rekolekcje. Czym różni się pierwszy stopień ONŻ od tych przeżywanych do tej pory?

Justyna: Jest poważniejszy jeżeli chodzi o treści, oraz przeżywanie. Nie opiera się na przemijających emocjach. Ogólnie to fajny jest.

Dominika: Byłam na oazie wakacyjnej dopiero drugi raz i w sumie wszystko porównywałam do tej sprzed roku, ale zobaczyłam, że na ONŻ jest inaczej, bo są to „poważne stopnie”. Te rekolekcje przeżyłam bardziej duchowo.

Kasia: Oaza Nowego Życia, jak sama nazwa mówi, w pewien sposób wywraca życie do góry nogami. Na Oazach Nowej Drogi bardziej skupiałam się na ludziach, na tym, żeby się dobrze bawić, a tutaj moje myśli były bardziej skierowane ku Bogu.

fot. Jakub Kozłowski

Co było najtrudniejsze?

Kasia: Najtrudniej było chyba przełamać samą siebie, pokonać bariery wstydu, lęku, nieśmiałości, zapomnieć o dumie i o tym, co na zewnątrz.

Justyna: Krojenie cebuli tępym nożem! (Śmiech).

Co tracą Ci, którzy nigdy nie przeżyli oazy wakacyjnej?

Kasia: Wydaje mi się, że przede wszystkim tracą możliwość zatrzymania się na chwilę, pozostawienia swoich trosk i obowiązków, aby popatrzeć dokładnie na swoje życie, wejść z lepszą relację z Bogiem. Tracą także mnóstwo radości i zabawy oraz wiele wspaniałych znajomości.

fot. Daria Stawarz

Od września zaczynasz naukę w liceum, czy da się pogodzić wymagania szkoły i drogę do animatorskiego krzyża?

Justyna: Nie wiem, jak to będzie, ale będę się starała uczestniczyć we wszystkich kursach. Mam tylko nadzieję, że przejdę do następnej klasy.

Kasia: Jest to na pewno nie lada wyzwanie. Nie można skupić się tylko na jednym, bo wzrastanie duchowe i umysłowe, intelektualne są równie ważne. Skoro tylu osobom się to udało, to mam nadzieję, że ja również temu podołam.

fot. Daria Stawarz

Za kilka lat widzisz się jako aktywny członek której z licznych diakonii Ruchu?

Justyna: To trudne pytanie, bo wszystko może się zmienić, ale myślałam o diakonii misyjnej albo ewangelizacji.

Dominika: Nie wiem jeszcze dokładnie, może w muzycznej?

Kasia: Myślę, że najlepiej czułabym się w Diakonii Oaz Rekolekcyjnych.

Dziękuję za rozmowę i życzę wytrwałości w realizacji planów.

rozmawiała Monika Jasina

tekst ukazał się w 15. Numerze Charyzmatu

pisma Ruchu Światło-Życie w Archidiecezji Przemyskiej

KOMENTARZE
  1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia.
  2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję.
  3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem.
  4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

Zobacz

Rekolekcje

Zaproszenia

Kalendarz

STRONY OAZOWE