Fot. EJSW mijającym roku przez ulice polskich miast w Marszach dla Życia przeszło ponad 70 tys. ludzi - poinformowano na ogólnopolskim spotkaniu organizatorów marszów, które odbyło się w Lipnicy koło Torunia.

Spotkanie zorganizowano 5 listopada z inicjatywy członków wspólnoty Domowego Kościoła z Torunia oraz Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana" ze Szczecina.

W zjeździe wzięli udział m.in. przedstawiciele: Centrum Duszpasterstwa Młodzieży z Lublina, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z Legnicy i Zielonej Góry, Domu Samotnej Matki i Domowego Kościoła z Koszalina, Olsztyna i Torunia; Katolickiego Centrum Pomocy Rodzinie ze Stalowej Woli, Rady Ruchów z Częstochowy, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich z Torunia i Przemyśla, Federacji Narodowego Dnia Życia z Warszawy, Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana" z Gdańska i Szczecina oraz parafii ze Słupska i Będzina.

Spotkanie o charakterze roboczym miało na celu nie tylko wymianę doświadczeń, ale także wzajemne poznanie i podzielenie się pomysłami, sposobami i metodami organizacji manifestacji w obronie życia.

Uczestników spotkania pozdrowił wiceprezes Federacji Ruchów Obrony Życia Antoni Szymański, który w liście z troską podkreślił wartość Marszów dla Życia na kształcenie wrażliwości społecznej i nieocenione walory wychowawcze zarówno marszów, jak i wielomiesięcznych przygotowań do nich.

W poszczególnych blokach tematycznych omówiono szczegóły organizacyjne, główne idee i cele lokalnych marszy. Wszystkim organizatorom Marszów dla Życia przyświeca jedna myśl: obrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Podkreślali jednak, że to, co ich różni, stanowi pewną wartość.

Ważną rolę odgrywa bowiem różnorodność w sposobie organizacji, hasłach, symbolice, datach i specyfice poszczególnych manifestacji, co bierze się z lokalnych uwarunkowań. Ta różnorodność jest równocześnie ważnym elementem energii i potencjału ludzi, którzy lokalnie organizują marsze i w nich uczestniczą. Są również miasta, które organizują marsze w jednym terminie i pod wspólnym hasłem, co z pewnością daje większe szanse zaistnienia w mediach.

"Na Marsze dla Życia należy patrzeć z perspektywy trzech wymiarów: formacyjnego, duchowego i społecznego, bo poza najbardziej widocznym przemarszem wielu tysięcy osób przez ulice miast, realizowanych jest wiele inicjatyw, które mają pośredni i bezpośredni wpływ na końcowy wizerunek i owoce tej manifestacji" - wyjaśnia Joanna Szałata z Katolickiego Stowarzyszenia "Civitas Christiana" w Szczecinie.

Jak dodaje Szałata, poza kształtowaniem świadomości społecznej na temat obrony życia, marsze bez wątpienia mają silne oddziaływanie na zmianę postaw i zachowań uczestników. Pobudzają one ich aktywność i kreatywność, a równocześnie integrują środowiska utożsamiające się z ideą marszów i ich przesłaniem. Wymiar formacyjny marszów zaczyna odgrywać coraz większą rolę również w perspektywie szeroko rozumianego duszpasterstwa.

Niezwykle ważną rolę odgrywa płaszczyzna duchowa, do której inspirują Marsze dla Życia. W wielu miastach to one zachęciły do rozkwitu Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, tej niezwykle ważnej modlitwy za nienarodzone i zagrożone życie ludzkie, trwającą przez 9 miesięcy. Armia tej modlitwy w ostatnich latach rośnie w siłę i przynosi widoczne owoce - przekonuje Szałata.

Wymiar społeczny Marszów dla Życia jest najbardziej transparentny i widoczny, gdyż w jednym miejscu i wokół jednej sprawy gromadzi tak wielu uczestników. "Jest w tym jakaś siła wewnętrznego dynamizmu inspirująca do działania i pobudzająca do aktywności. Ludzie widzą, że nie są sami i że podobnie myślących i wartościujących jest wielu, więc chętniej się angażują i dołączają do sprawy" - zauważa Joanna Szałata.

W czasie spotkania zaobserwowano, że w mijającym roku przez ulice polskich miast w Marszach dla Życia przeszło ponad 70 tys. ludzi. Zdaniem organizatorów marszów, dane te pokazują skalę zjawiska, które rozwija się w sposób niezwykle dynamiczny.

W Marszach dla Życia uczestnicy w publiczny sposób wyrażają swój stosunek do najważniejszych wartości, jaką jest życie ludzkie i jego godność. "Mamy świadomość, że liczba uczestników marszów dla Życia wzrasta wprost proporcjonalnie do zjawisk społecznych, które same z siebie domagają się czy wręcz zmuszają zwykłego człowieka do zabrania głosu i wypowiedzenia swojego zdania w sposób publiczny. Logika tego zjawiska odsłania w pewnym sensie naturę człowieka, który w obronie spraw fundamentalnych nie chce, nie może być biernym. Dziś wszyscy jesteśmy świadkami trudnej do zaakceptowania sytuacji, w której łamane podstawowe prawo człowieka do życia znajduje posłuch, a głos jego obrońców w przestrzeni publicznej nie tylko jest już niesłyszalny, ale wręcz ignorowany. Zrozumiały jest zatem fakt, że ludzie, jeśli w ważnych dla siebie aspektach nie istnieją w przestrzeni medialnej, to chcą zaistnieć w przestrzeni publicznej" - tłumaczy Joanna Szałata.

Organizatorzy Marszów dla Życia mają świadomość rodzącego się w Polsce swego rodzaju "ruchu marszowego" i choć borykają się z różnego rodzaju trudnościami, to deklarują wzajemne wsparcie. "W Marsze dla Życia i wszystkie działania poboczne ludzie angażują się z potrzeby serca i w głębokiej trosce o człowieka, zwłaszcza tego najbardziej bezbronnego. Zatem bez wątpienia cały ten nieformalny, spontaniczny ruch społeczny domaga się mądrego i życzliwego wsparcia, delikatności i modlitewnej troski zarówno od przedstawicieli Kościoła katolickiego, jak i organizatorów, uczestników oraz obserwatorów. Nie wolno bowiem zapominać, że zło można zwyciężyć Dobrem, a rzeczywiste Dobro istnieje tylko wtedy, gdy swoje Źródło czerpie od Stwórcy" - uważa Szałata.

 

Katolicka Agencja Informacyjna