Drukuj
[Z zasobów Internetu]„Wspieranie in vitro wychodzi poza nasz zakres działań" – deklarują urzędnicy gdańskiego Urzędu Miasta pytani przez KAI czy zamierzają, podobnie jak władze Częstochowy rozpocząć starania o finansowanie in vitro z budżetu miasta. Władze polskich – być może za wyjątkiem stolicy – nie pójdą śladem Częstochowy, wynika z ustaleń KAI.

„Taki pomysł nie ma szansy przejść z jednego podstawowego powodu: samorządy nie mają uprawnień do finansowania, czy dofinansowywania świadczeń zdrowotnych" – powiedział KAI Michał Piotrowski z biura prasowego Urzędu Miasta w Gdańsku. – My możemy jedynie wspierać działalność zdrowotną np. udostępniając pomieszczenia czy dorzucając się do zakupu sprzętu. I to robimy" – dodaje Piotrowski.

Urzędnik zaznacza, że władze miasta wspierają też profilaktykę, zaś wszystkie miejskie programy są programami profilaktycznymi. „Natomiast wspieranie in vitro wychodzi poza nasz zakres działań" – podkreśla.

Podobne stanowisko zadeklarowali pytani przez KAI przedstawiciele urzędów miejskich w Bielsku-Białej, Wrocławiu, Lublinie, Tarnowie, Kielcach i Krakowie.

Koszt zabiegów związanych z procedurą zapłodnienia metodą in vitro waha się od 8 do 12 tysięcy złotych, ale – w zależności o różnych czynników medycznych – może być nawet kilkakrotnie droższy.

Przypomnijmy, że lewicowy prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk zamierza w 2012 roku przeznaczyć 110 tys. zł na dofinansowywanie zabiegu in vitro dla mieszkańców miasta. Zapisał to w projekcie budżetu miasta jako „Program wspierania rozwoju rodziny – metoda in vitro (dofinansowanie zabiegu)". Pomysł oprotestowała już diecezjalna Akcja Katolicka oraz abp Stanisław Nowak, metropolita częstochowski.

Podjęcie starań o wprowadzenia dofinansowania in vitro z budżetu miasta zapowiedział także przewodniczący warszawskiej SLD i jednocześnie radny miasta Warszawy, Sebastian Wierzbicki. Niewykluczone, że temat zostanie podjęty podczas sesji budżetowej planowanej na połowę grudnia.

Tymczasem Polska Federacja Ruchów Obrony Życia, która zrzesza 130 organizacji, zaapelowała w ostatnich dniach o wprowadzenie w naszym kraju zakazu zapłodnienia metodą in vitro. Podkreślono, że procederem tym wiąże się śmierć wielu ludzkich zarodków, czyli dzieci poczętych. W zamian Federacja postuluje rozpowszechniania i dofinansowania naturalnej metody leczenia niepłodności – naprotechnologii.

Z badań zrobionych na przełomie kwietnia i maja br. przez Instytut Badań Opinii Homo Homini wynika, że ponad 75 proc. Polaków zdecydowałoby się na zabieg in vitro gdyby wszystkie inne metody zawiodły. Zdecydowanie odrzuca tę metodę zapłodnienia 20 proc. ankietowanych. Na praktykę niszczenia zarodków ludzkich wyhodowanych w procedurze in vitro jako argument przeciwko tej metodzie wskazuje ponad 16 proc. Ponad jedna czwarta Polaków jest przeciwna ocenie zdrowia zarodków przed implantacją.

Przypomnijmy, że w poprzedniej kadencji Sejmu nie udało się zakończyć prac nad prawem bioetycznym. Połączone komisje polityki społecznej i rodziny oraz zdrowia odrzuciły projekt Bolesława Piechy (PiS) zakazujący stosowania zapłodnienia in vitro. Komisje jednocześnie poparły projekt nowelizacji ustawy transplantacyjnej, która została uzupełniona o przepisy o tworzeniu i zamrażaniu wielu zarodków oraz dostępie do metody in vitro nie tylko dla par. Projekt ten był oparty o propozycje zespołu ekspertów pod kierunkiem b. ministra zdrowia Marka Balickiego (SLD).

Komisje nie zakończyły też prac nad dwoma innymi projektami: o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz Polskiej Radzie Bioetycznej i zmianie innych ustaw - autorstwa posła Jarosława Gowina oraz o podstawowych prawach i wolnościach człowieka w dziedzinie zastosowań biologii i medycyny oraz o utworzeniu Polskiej Rady Bioetycznej - autorstwa posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Na dalsze procedowanie zabrakło jednak czasu. Zgodnie z zasadą dyskontynuacji, projekty ustaw, nad którymi Sejm nie zakończył prac (poza wyjątkami) muszą być ponownie wniesione pod obrady.

W obecnej kadencji Sejmu do sprawy in vitro powrócił SLD składając dwa projekty: pierwszy dotyczy regulacji stosowania tej metody, drugi zasad jej finansowania ze środków budżetowych.

Projekt regulacyjny przygotowała grupa ekspertów pod patronatem b. ministra zdrowia i posła SLD Marka Balickiego. Dopuszcza mrożenie nadliczbowych zarodków, selekcję dla uniknięcia wad genetycznych i prawo decydowania o zniszczeniu nadliczbowych zarodków przez biologicznych rodziców.

Z kolei projekt refundowania zabiegów in vitro przygotowany przez Joannę Senyszyn przewiduje refundowanie trzech prób zapłodnienia tą metodą.

Własny projekt ustawy o in vitro przedstawił też Ruch Palikota. Podstawą projektu - podobnie jak projektu Marka Balickiego - jest dostęp do procedury in vitro nie tylko dla małżeństw, ale dla każdej osoby, która jest zainteresowana i może się poddać tej procedurze. W projekcie omówionym przez Wandę Nowicką nie ma zasad refundacji in vitro. W tej kwestii Ruch Palikota popiera propozycje SLD.

 

Katolicka Agencja Informacyjna